decort
20.06.09, 01:35
Co chwila znajduję tu wątki uzasadniające niechęć do płacenia
wynagrodzenia Pośrednikom pod różnymi pretekstami, a to, że umowę
pośrednictwa podpisał (nie)pełnomocnik, a to, że pomyłka w podstawie
liczenia procentów itp, i zawsze gdzieś w treści jest jako
wzmocnienie argumentów za niepłaceniem także rzekoma "nieuprzejmość"
pośrednika.
I wiecie, co myślę? Coś w tym jest! Oprócz wyjątkowych cwaniaków,
nasi klienci mają pewną łatwość lawirowania oraz ewentualnie
uzasadniania przed samymi sobą swojej nieuczciwości czymś co
autentycznie odbierają jako nieuprzejmość, chamstwo itp.
Dużo trudniej jest rolować kogoś kogo polubiliśmy, z kim dobrze nam
się komunikuje, kogoś kto nie wzbudza w nas z mety poczucia winy i w
ogóle negatywnych uczuć. Jest coś takiego w naturze ludzkiej, że
dokopywanie komuś fajnemu jest nieco trudne mentalnie.
Mam wrażenie, że niektórzy z nas prowokują negatywne uczucia wśród
naszych klientów, stale lub incydentalnie.
Może warto o tym pomyśleć, może warto poddać się jakiemuś treningowi
komunikacji lub brać tabletki antydepresyjne? Mówię poważnie. Praca
jest bardzo stresująca więc nic dziwnego, że niektórym Pośrednikom,
i to podejrzewam tym najbardziej skutecznym, puszczają nerwy. A jak
Pośrednikowi puszczają nerwy to Klient ma pretekst. Nie zgłaszam tu
absolutnie postulatu uniżoności wobec Klientów; a normalnych
partnerskich kontaktów.
Mam kontakt z Pośrednikami, moją tzw. konkurencją, non stop,
pomijając żenujące przypadki, oraz naturalnie te idealne, część - i
to spora - jest nie do zniesienia. Nie do zniesienia jest element
dążący za wszelką cenę do sukcesu, i prawdopodobnie go osiągający,
przewaga płci męskiej; "dobrze ubrani" (tani do średniodrogiego
garnitur; obów "modny" z przed 6-ciu sezonów, z czubem, lekko
przydeptany i zagnieciony, na gumie; topowa komórka; od
charakterystycznych teczek i teczuszek już się odchodzi, ale jakaś
forma aktówki jeszcze funkcjonuje; fryz modny modelowany lub
zaniedbany na maksa; fizis poważna i "profesjonalna";
uśmiechu /chyba, że "profesjonalny"/ i luzu zero; mina z zasady
czujna; pewna nerwowość lub nadmiar swobody w ruchach; ustawianie
się z mety we "właściwej" pozycji - to Pośrednik przepuszcza w
drzwiach wszystkich klientów, czy ma to sens czy nie; to On leci
schodami na 4 piętro gdy klienci jadą windą, nawet gdy to On ma
klucze - idiotyzm!). Następnie taki Pośrednik: nie słucha; narzuca
swoje koncepcje (w trosce o interes klientów, naturalnie) oraz swoje
wizje, bo przecież On lepiej wie, orientuje się itp; narzuca swoje
wizje załatwenia sprawy; niby jest obiektywny, ale wyraźnie dąży do
jakiegoś celu (skoro narzuca, to pewnie chodzi mu o interes własny
lub tej drugiej strony, ale z pewnością nie o mój, klienta,
interes! - i ja mam mu za to zapłacić?!). Dowiaduję się od niego,
jako Wynajmujący, że kaucja to max. 1 m-czny czynsz, a płatność
czynszu najmu musi być miesięczna (a nie może np. kwartalna) i że
trudno wymagać od Najemcy deklarującego 3 letnią umowę terminową, że
jej dotrzyma; a jako Sprzedający, że moje mieszkanie/dom jest
właściwie nic nie warte. W dodatku ten Pośrednik jest niecierpliwy,
zaczyna mnie naciskać, coś wymuszać, idzie niby na jakieś ustępstwa,
a na końcu się okazuje, że na ustępstwa to idę ja - klient. Nie
naciskał mnie gdy przyjmował moją nieruchomość do
sprzedaży/wynajęcia - naciska gdy jest ktoś zainteresowny ofertą. I
ja mam dyskomfort, a jeszcze jak ta szuja, krwiopijca, sztywniak i
oszust pomylił się w umowie ze mną lub czegośtam nie dopisał to
dlaczego ja mam mu płacić, lub płacić tyle ile jemu się wydaje, że
powinienem? Zwłaszcza, że był nieuprzejmy = że go nie lubię (bo od
początku zachowywał się nienaturalnie; teraz widzę, że nieszczere
wobec mnie)?.