jola2616
11.03.16, 12:56
Dzisiaj po raz kolejny przekonałam się, że tylko opierając się na kłamstwie można w życiu gdzieś zajść. Umówiłam się do lekarza rodzinnego w Mediq - dr Hałaja - bo tam był tylko dwudniowy okres oczekiwania. Teraz już wiem dlaczego. Ponieważ mam po ciąży dużą nadwagę i ciężko mi podnieść mojego 7 miesięcznego bobasa, bo stawy kolanowe odmawiają mi posłuszeństwa w konsultacji z lekarzem pediatrą postanowiłam odstawić córkę od piersi i przejść na dietę odchudzającą. Skonsultowałam się z dietetyczką, która mojemu mężowi i siostrze - także po ciąży, przygotowała świetną dietę w oparciu oczywiście o wcześniej wykonane badania krwi, moczu, hormony tarczycy, wątrobowe itd. Przedstawiłam więc sprawę dr Hałajowi, że mam problemy z chodzeniem i potrzebuję skierowania na badania krwi i moczu, żebym mogła bezpiecznie przejść na dietę odchudzającą bo mam 37 lat, a czuję się na 60. No to mi wyjechał zaraz, że dietetycy to nie lekarze i prowadzą swoje prywatne praktyki, to niech mi robią badania i to moja prywatna sprawa, że chcę się odchudzać. Odpowiedziałam, że źle się czuję i to nie jest moje widzimisię tylko konieczność, żeby móc normalnie chodzić, bo mam ponad 25 kg nadwagi. Pan doktor oświadczył mi, że to jest Podstawowa Opieka Zdrowotna i nie interesuje go co ja prywatnie zamierzam robić. Gdy powiedziałam, że chcę zrobić badania dla mojego zdrowia, to powiedział, że ta dyskusja nie ma sensu. Tak więc możesz człowieku zejść na ich oczach, a lekarzy to nic nie obchodzi. Moja siostra dzięki dietetyczce i zleconym przez nią badaniom, na które normalny lekarz rodzinny w Warszawie ją skierował bezpłatnie dowiedziała się, że ma po ciąży zapalenie tarczycy i teraz sie leczy u endokrynologa. Ponieważ jest to częsta choroba po ciąży możliwe, że wiele kobiet z tym chodzi i nic nie wie. Ponadto badania te są odpłatne (anty TPO i anty TG). Zastanawiam się na co idą moje składki Zus skoro wszędzie muszę chodzić prywatnie. Uważam, że po ciąży to jest zakichany obowiązek lekarza rodzinnego zlecić badania podstawowe do wykonania, a przy otyłości to już w ogóle nie ma o czym mówić. Ta krótka 1 minutowa wizyta była po prostu żenująca. Na koniec zapytałam, że skoro przyszłam i z dolegliwościami i potrzebuję sprawdzić mój stan zdrowia, to chyba przysługują mi z funduszu badania, to on mi na to odpowiedział, "że źle zaczęłam (wspomniałam o dietetyku) i teraz nie ma o czym dyskutować. Także jak potrzebujecie zrobić podstawowe badania na fundusz, to lepiej poszukajcie jakiś wiarygodnych kłamstw, bo inaczej to nie da rady.