w.iwo
03.07.09, 15:21
mały wypad nad morze... kiedy wreszcie rozłożyłam się na plaży, dowiedziałam
się że sinice zablokowały dostęp do wody... no dobra, piasek też jest ok...
wsłuchiwałam się w szum fal, kiedy na wyciągnięcie ręki rozłożyły się
Mariolki... przytargały dzieciaki, które przebiegały mi po nogach i męża który
darł się na dzieciaki i siorbał piwo... kiedy mąż ucichł, usłyszałam wywody na
temat swoich kuzynek, ich diet, ich głupoty, kolorowo przetykane pieprzną
odmianą języka polskiego... wzięłam kocyk i przeniosłam się bliżej wydm...
mniej wiało i było ciszej... po pół godziny podleciał chłopaczek i dwa metry
ode mnie chciał się wysikać... spłoszony, przeniósł się dwa metry dalej...
zagotowałam...
śledziłam wzrokiem chłopczyka, podeszłam do palącej rozwalonej na piachu
mamuśki i spytałam czemu wysyła dziecko żeby mi obsikiwało kocyk, kiedy tuż
przy plaży są toalety w każdym barku i kawiarni... mamuśka zaczerwieniła się,
przeprosiła i powiedziała że nie wiedziała że synek poszedł sikać... po 15
minutach zebrała się z plaży i przechodząc bo nie omieszkała podejść i
wykrzyczeć że kłamię bo syn nie obsikał mi przecież koca... masakra ;o)
plaża z sikaczem i Mariolkami, ceny w hałaśliwych barkach, automaty do gier,
piwo, ręczniki z pieskami... - pierwsze wrażenie z polskiej plaży
spacer do Gdyni poprawił mi humor... wprawdzie ludzi "jak mrówków", ale zlot
żaglowców - bajka... z całego świata drewniane, nowoczesne i stare, olbrzymie
i maleńkie... potem A7 i powrót w nocy do domku... dobrze jest wrócić do
Legionowa...
------------------------------------------------------