leziox
20.05.11, 10:30
Wczoraj wracalem spokojnie i w stanie trzezwym do domu.
Dwoje ludzi uprzejmie zapytalo mnie,czy moga mi przeszkodzic.Warknálem w przelocie-nie,nie mozna mnie przeszkadzac,a poza tym nie mam czasu.Do widzenia.
Z daleka widzialem co sie swieci.Swiadkowie Jehowy.Ksiazeczki,ulotki w reku o charakterystycznym wygladzie.
I teraz tak:z jakiego to k.wa powodu i jakim prawem ktos chce mnie wciskac swoja wiare i poglády na jej temat?
Ja to moge zrozumiec,oni musza agitowac.Tylko ze na swiecie nikt nie ma pojecia jaka jest prawda,poniewaz zaden z tych ludzi nie byl z Jezusem Ch.,lub tez Jahwe na ty,albo nawet po imieniu no i nie mial mozliwosci spotkania tychze panów,a jesli twierdzi ze spotkal,to pewnie na oddziale szpitala psychitrycznego.
Mimo ze agitatorzy ci sa zawsze uprzejmi,wrócilem do domu dziwnie wkurwiony.