Gość: aidka
IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl
16.05.01, 22:31
Doktorze,
Mówi się, że bodziec często powtarzany traci na
znaczeniu.
Jak to jest ze stresem, który często się powtarza, a
właściwie trwa i trwa ?
Czemu, jak w moim wypadku, ilość sytuacji głęboko
stresujących, ponoszenie praktycznie samych strat w
bardzo juz długim okresie czasu, na owe straty mnie
nie uodpornia, ale wręcz przeciwnie - czyni jeszcze
wrażliwszą - już byle drobiazg wywołuje rozpacz i
całkowite zwątpienie w to, że coś się uda...
To moje pierwsze pytanie.
A drugie : czy jest mozliwy tak okrutny zbieg
okoliczności, by jedną osobę dopadał okresowo przez
lata absolutny melanż depresji : psycho-, endo-, silne
sesznowe obniżenia nastrojów i te sytuacyjne wzmagane
przez nieomal już zerową odporność na stres. Do tego
jeszcze olbrzymie doły powodowane uzależnieniem od
środków uspokajających często zapijanych alkoholem,
co, nie musze tłumaczyć, ulgi nie przynosi - a
przynajmniej na krótko jedynie po to tylko, by rozpacz
i beznadzieja rozpętywała się ze zdwojoną siłą...
pozdrawiam
aidka