na_und
30.12.05, 21:50
Koncze niedlugo studia (pod warunkiem ze zlapie w koncu wene i napisze prace...), nie mam zbyt ciekawych perspektyw na dalsza przyszlosc, sprawe komplikuje moja "nieobliczalnosc" (wczoraj w rozmowie z obcymi ludzmi palnalem, ze moja przyjazn z pewna grupa ludzi, ktorzy mi czasem pomagaja sie podzwignac, trwa juz stanowczo za dlugo...), jestem samotnym homo, ktory nie buduje zwiazkow z ludzmi (powodow jest pewnie milion...). Kontakty z rodzina znajduja sie ostatnio w stanie atrofii. Dokucza mi najbardziej poczucie pustki, ktorej wypelnienia nie widze. Bede wdzieczny za jakis inteligentny komentarz, niech forum sie rozwija.