witek.bis
19.05.09, 07:44
Z niemieckim wdziękiem i błyskotliwością przesłuchuje Katarynę w celu
ustalenia jej tożsamości:
Co takiego pani robi...?
A ma pani firmę reklamową?
A jest pani prokuratorem?
Więc Katarzyna to prawdziwe imię?
A nazwisko?
I tak dalej, i tak dalej... A efekt jest taki, że pod koniec długiego
przesłuchania obergefrajter Springer wie tyle, co na początku, czyli gów...no co.
A ja do obergefrajtra Springera mam jedno, jedyne pytanie. Jak wyście, taka
wasza teutońska mać, trafili do tego zawodu?