dystansownik
16.11.09, 09:48
Problem w tym, że właśnie niepodporządkowanie edukacji wymaganiom rynku to
dopiero jest fabryka dyplomów. Obecnie produkuje się absolwentów masowo, nie
patrząc na to, że później pracy w swoim zawodzie nie znajdą.
Praktycznie nie ma szans, żeby rynek był w stanie przyjąć corocznie po kilka
tysięcy politologów, socjologów czy innych pseudo humanistów. Zresztą nawet po
niektórych kierunkach inżynierskich są już obecnie problemy.
Winne temu jest złe rozliczanie się z uczelniami wyższymi. Uczelnie mają
płacone od studenta, a nie od tego czy jest on rzeczywiście na rynku pracy
potrzebny i czy jego poziom wykształcenia jest zadowalający. Byle posiedział
kilka lat na uczelni, da się mu dyplom za wytrwałość i idź przyszłości narodu
w świat...