Dodaj do ulubionych

Niechrzczone dzieci - ile nas jest?

08.06.05, 14:32
Hej,

Forum internetowe to wprawdzie żadna tam próba statystyczna. Ale zawsze jakiś tam obraz. Dlatego chciałabym Was zapytać, czy potwierdzicie obserwacje (nie tylko moje) o zwiększającym się odsetku osób nie chrzczących niemowląt w tym kraju?

Kto nie ochrzcił swojego niemowlaczka i nie zamierza tego robić (w tak wczesnym wieku, oczywiście)? Z jakich powodów? Co na to otoczenie? Zechcecie opowiedzieć?

Nasz nie chrzczony, bo rodzice niereligijni oboje (dziadkowie wszystkie cztery sztuki też, choć wszyscy chrzczeni w niemowlęctwie i do katolicyzmu przyuczani), więc wciąganie małego dziecka we wspólnotę religijną, z którą my sami nie mamy nic wspólnego, nie miałoby żadnego sensu (nawet nie miałby kto z nim do kościoła chodzić).

A Wasze? Odezwie się ktoś?

Pozdrawiamy,
Joanna z Glutusiem Czekającym na Dorośnięcie do Samodzielnego Podjęcia Decyzji smile
Obserwuj wątek
    • liska77 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 15:39
      Moja Gaba tez nie ochrzczona, ale cała rodzina (moi rodzice, dziadkowie,
      dosłownie WSZYSCY!) ciagle naciskaja na ten chrzest. Prababcia to prawie zawału
      dostaje taka religijna i nie dopuszcza do siebie takiej mozliwosci zeby dziecko
      nie było ochrzczone hyhy wink
      • mimi44 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 15:52
        My nie chrzciliśmy jeszcze córeczki,ale mam zamiar zrobic to ze względu na
        to,ze póżniej będzie odbierana przez inne dzieci jak "inna",np. przy pierwszej
        komunii,a wiadomo jak dzieciaki potrafią zaczepiac:0)Co zrobi z tym dalej
        bedzie wyłacznie jej sprawą.Sama nie jestem nawet katoliczką,mąż tez chyba nie
        pamieta,kiedy ostatni raz był w kościelesmile))
        • anka10 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 16:47
          Mój 7 mies synek bedzie chrzczony w najbliższą sobotę(o zgrozo!)
          Robię to bo tak "wypada" i żeby nie miał kiedyś nieprzyjemności od "tolerancyjnych praktykujących katolików".
          • berecik7 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 16:56
            Nasz synuś też nie chrzczony. My nie widzimy takiej potrzeby, jako
            niepraktykujący katolicy. Za to rodzina...Czuję, że jeszcze dadzą nam popalić.
            Prababcie już się dopytują, teściowa również.
          • mlewy Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 07.10.05, 19:16
            takich jak on ochrzczonych prawda?
    • sonnja1 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 17:44
      joanekjoanek napisała:

      > Hej,
      >
      > Forum internetowe to wprawdzie żadna tam próba statystyczna. Ale zawsze jakiś
      t
      > am obraz. Dlatego chciałabym Was zapytać, czy potwierdzicie obserwacje (nie
      tyl
      > ko moje) o zwiększającym się odsetku osób nie chrzczących niemowląt w tym
      kraju
      > ?
      >
      > Kto nie ochrzcił swojego niemowlaczka i nie zamierza tego robić (w tak
      wczesnym
      > wieku, oczywiście)? Z jakich powodów? Co na to otoczenie? Zechcecie opowiedzie
      > ć?


      My nie chrzcilismy. Dlaczego? Odpowiem pytaniem: a dlaczego mialabym to robic?
      Jakies rozsadne argumenty? Tylko dlatego ze "tak wypada"? Tradycja? Nie kupuje
      tego.
      Otoczenie- czyli rodzina- sie nie czepia, ale gdyby nawet sie czepiali, malo by
      mnie to obeszlo. Na szczescie maz podzeila moja opinie, a gdyby nie podzielal-
      musialby sobie chrzcic sam, bez mojego udzialu.

      pozdr
      • monia72 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 18:32
        A my chcemy ochrzcic, ale poki co myslimy (od 8 mcy) nad rodzicami chrzestnymi,
        bo argument, ze to ma byc ktos z rodziny do nas nie przemawia. I tak pewnie
        chrzciny skoncza sie jakas awantura...
        • magda9945 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 19:05
          My chrzcimy w sobote mala ma prawie trzy m-ce.Ja nie jestem katoliczka,ale chce
          aby moje dzieci mialy prawo wyboru w doroslym zyciu i nie mialy problemow,ze
          beda musialy przechodzic przez wszystkie sakramenty,w wieku doroslym.Beda je
          mialy w normalnym czasie,a jaka denominacje chrzescijanska wybiora to bedzie ich
          sprawa.(tak mi sie wydaje)Rozzumiem, ze nie chrzcicie dzieci i popieram,ale moje
          stanowisko gleboko przemyslalam iz perspektywy czasu wydaje mi sie dobre.Moj
          synek ma piec lat,byl chrzczony gdy mial miesiac,a teraz mazy,aby isc do
          komuni,nie wnikam z jakich przyczyn,bo dzieci nie do konca zdaja sobie z
          wszystkiego sprawe,ale byloby mu bardzo przykro,gdyby nie mogl isc do komuni z
          rowiesnikami.
      • iwonag4 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 05.10.05, 16:06
        Jestes niedoinformowana,dzieci chrzci sie zeby zmyc grzech pierworodny a nie
        dlatego ze tak wypada.To kwestia tego w co wierzysz i wcale nie musisz byc
        praktykujacym katolikiem zeby ochrzcic dziecko.Nie rozumiem takiego
        podejscia-nie chrzcisz zeby zrobic rodzinie na zlosc?zeby dziecko nie bylo
        dyskryminowane przez kolegow w przyszlosci?
    • haika Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 19:48
      Nie chrzcimy, nie zamierzamy, oboje ateiści z wyboru, w dziećiństwie przyuczani
      do katolicyzmu, nasi rodzice - tak samo, nie praktykują. Nikt o nic się nie
      dopytuje (na szczęście)bo wszyscy wiedzą jakie mamy na ten temat zdanie. Córka
      ochrzci się sama kiedy będzie miała świadomość jaka religia jest jej bliska i
      czy wogóle jakaś. My każdą jej świadomą decyzję poprzemy. A argumenty, że
      dziecko będzie miało nieprzyjemności w wieku szkolnym do nas absolutnie nie
      przemawiają, nie żyjemy w średniowieczu... Idąc tym tokiem myślenia to nasza
      córka zaraz po przekroczeniu progów przedszkola czy szkoły zostanie
      zlinczowana - nie dość, że nieślubna, to jeszcze niechrzczona smile)))
      • livja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 13.07.05, 20:44
        haika, to tak jak u nas - nieślubna i nieochrzczona smile Ech, grzesznicy .... wink))
    • edi11 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 20:29
      Nasi synowie: 2 lata i 2 miesiące nie są ochrzczeni. Rodzina patrzy na nas jak
      na odmieńców, a my dajemy dzieciom możliwość podjęcia samodzielnej decyzji.
      Pozdrawiam,
      edi
    • gosia128 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 08.06.05, 20:44
      Ja ochrzciłam Olę choc sama do kościoła nie chodzę i mąż taż nie. jednak
      stwierdziłam, że ochrzczę (co za słówko!!!) Córcię bo to nic nie zaszkodzi a
      dzieciak nie bedzie miał przykrości później. Po co mam jej w wieku 7 lat
      odpowiadać na pytanie : " mamusiu a dlaczego ja nie byłam chrzczona a inne
      dzieci były?" bo i co bym miała niby odpowiedzieć? "że mamusia z tausiem sie
      uparli?, że chcemy zebyś sama zdecydowała? ale kiedy jak będziesz miała 20,30
      lat czy 7? A jak powie mi że ona chce iść do komunii z dziecmi z klasy to co?
      będe na gwałt robić chrzciny? a może powiem jej że pójdziesz później? Żyjemy w
      kaju skrajnie katolickim czy nam się to podoba czy nie i po co narażać dziecko
      stres. Potem i tak wybierze. Ja np. do Kościoła nie chodzę ale od tego,że mnie
      ochrzczono nic mi sie nie stało!
      • gaudencja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 17.07.05, 15:26
        gosia128 napisała:

        Po co mam jej w wieku 7 lat
        > odpowiadać na pytanie : " mamusiu a dlaczego ja nie byłam chrzczona a inne
        > dzieci były?" bo i co bym miała niby odpowiedzieć? "że mamusia z tausiem sie
        > uparli?, że chcemy zebyś sama zdecydowała?

        Doskonała odpowiedź. To samo słyszałam od mojej mamy (że rodzice chcieli, żebym
        sama zdecydowała) i powiem tylko tyle, że zyskała sobie za to mój wielki
        szacunek i wdzięczność, że uszanowała mnie i mój wybór.

        A kiedy dziecko ma zdecydować? Kiedy świadomie wyrazi taką chęć i chęć ta jest
        względnie trwała - choćby było jeszcze małe. Myślę, ze okolice komunii są
        doskonałym wiekiem na to, a i wcześniej, jeśli dziecko jest dojrzałe, można już
        mówić o swiadomym pragnieniu.
    • lilithh Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 02:57
      A my ochrzciliśmy naszego półroczniaka przzed trzema dniami smile. Jesteśmy
      wychowani w rodzinach katolickich ale od dawna do kościoła nie chodzimy - nie
      żebyśmy byli zadeklarowanymi ateistami - raczej agnostykami z przekonaniem że
      kościół katolicki niekoniecznie ma monopol na nieomylnośc.
      Więc po co ten cyrk z chrzcinami i kajaniem się przed księdzem, że rodzice bez
      ślubu (mamy tylko cywilny) itp? A bo moja mama jest mocno wierzącą katoliczką i
      w jej mniemaniu człowiek nieochrzczony nie dostapi zbawienia... A ja mamę
      bardzo kocham, tak po prostu, i nie chcę aby zamartwiała się że wnuczek z
      powodu uporu rodziców będzie miał zamkniętą drogę do nieba. I co z tego że dla
      mnie jest to tylko pusty obrządek? Młodemu przecież chrzest nie zaszkodzi, mam
      nadzieję smile - w przyszłości i tak sam wybierze swoją drogę. A uszczęśliwienie
      na twarzy mojej mamy było warte tego drobnego gestu z naszej strony.
      I nawet nie czułam się jakoś specjalnie głupio recytując że "wyrzekam się zła"
      itp, bo przecież wyznaję jakiś tam system wartości, który, nieprzypadkowo, z
      grubsza pokrywa się z treścią 10 przykazań.
      Aha: jeszcze jedno - ksiądz oczywiście został poinformowany o naszej poglądach
      i motywacji do chrztu i - o dziwo - nie czynił jakiś większych problemów.
      Poprosił tylko aby przynajmniej rodzice chrzestni byli osobami wierzącymi.
      • mlodziutka_zonka Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 11:52
        Mam pytanie-nie mialas problemow z zalatwieniem chrztu skoro jestes tylko po
        cywilnym?? ( coś slyszalam ze ksieza robią problemy, bo cywilny sie dla nich
        nie liczy)mam zamiar niedlugo chrzcic swoje dzieciątko i tez jestem po cywilnym
        zastanawiam sie nad tym. Acha czy przyjmowaliście komunię świętą i jak
        spowiedz. I wogole mam pytanoie jak chrzest wyglada?
        • lilithh Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 19:49
          Tak jak wczesniej napisałam ksiądz problemów wiekszych nie stwarzał - troche
          oczywiście kręcił nosem, ale mu wytłumaczylismy że jest to ważne dla naszych
          rodzin i że nie będziemy stawiać oporu jeśli babcia będzie chciała wychowywać
          wnuka w wierze. Oczywiście do spowiedzi nie poszliśmy, bo bez sensu -
          skoro "żyjemy w grzechu" i jakoś specjalnie za to nie żałujemy to przecież i
          tak byśmy nie dostali rozgrzeszenia, no nie smile tak samo z komunią. Ksiądz
          zastrzegł jedynie, aby rodzice chrzestni byli wierzacy i praktykujący - tak też
          było i oni dostarczyli karteczki ze spowiedzi i przystąpili do komunii.
          Cała uroczystość odbyła się w sobotę po mszy wieczornej, w bardzo kameralnym
          gronie - ale dlatego że tak chcieliśmy. Przypuszczam że gdybyśmy chcieli aby
          chrzest odbył się na niedzielnej mszy wraz z innymi, to też nie byłoby problemu.
          generalnie poszło zadziwiająco gładko - szykowałam się nawet do dysputy
          teologicznej z księdzem, ale nie dał mi okazji smile
          myślę więc że wam też sie uda - jeśli jeden ksiądz was "przegoni" to na pewno w
          końcu znajdziecie takiego z którym się dogadacie.
          życze powodzenia!
    • malwisienia Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 07:13
      My nie chrzcimy naszej córeczki, gdyż nie jesteśmy wierzący, chrzczenie dziecka
      w takim przypadku(bo wypada, czy też dla rodziny) byłoby okropną hipokryzją;
      a ponadto mam alergię na KK
    • renata20 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 07:22
      A mam pytanie. Bo sama szczególnie praktykująca nie jestem, jednak w ten czy
      inny sposob wierząca. Synusia ochrzciliśmy, bo czuliśmy, że chcemy wychować go
      zgodnie z normami etycznymi, których stara się przestrzegać i uczyć wiara
      katolicka, nie zamierzamy zmuszać go do chodzenia do Kościoła, ale coś mu
      przekazać i już. A moje pytanie brzmi tak : Czy Wy brałyście ślub kościelny,
      czy nie? To jest czysta ciekawość moja, a nie złośliwość, gdybyście miały
      wątpliwości
    • domka1 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 08:46
      i stąd właśnie biorą się te zawyżone statystyki, że niby takie społeczeństwo
      głęboko wierzącesmile)))
      szkoda, że tak wielu osobom brak odwagi, żeby postępować zgodnie z własnymi
      przekonaniamisad
      wszyscy nasi znajomi chrzcili dzieci chociaż nikt nie uczęszcza do kościoła, a
      my chcemy zamanifestować, że nie wierzymy
      jakby był jakiś znaczek (tak jak te ryby na samochodach), który świadczy o nie
      byciu katolikiem to na pewno na naszym samochodzie by byłsmile
      my dopiero czekamy na nasze pierwsze dziecko, rozwiązanie w lipcu a decyzja o
      braku chrztu już dawno podjęta
      obydwoje jesteśmy poganamiwink a mała jak będzie kiedykolwiek chciała to się
      ochrzci i będzie to jej decyzja

      pozdrawiam
      dominika
      • renata20 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 10:51
        nie twierdzę, że zawyżam statystyki...w kościele jestem czasem, ale na pewno
        częściej niż raz w roku z okazji świąt. Kościół sam w sobie jest budynkiem i
        dlatego nie będę zmuszać syna do wyznawania tam swoich przekonań. Chciałabym,
        żeby przekonania miał w sobie i stosował je w życiu. Jeżeli symbole (a takim
        jest chrzest) mu pomogą to czemu nie??
      • mrufka4 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 13:58
        Tylko że ta ryba nie oznacza katolika tylko człowieka, który nie zgadza się na
        przetaczanie krwi i transplantację.Ignorancja też powinna mieć swoje granice !!
        • domka1 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:33
          no wiesz faktycznie moja nie ma granicsmile)
          aż tak cię to boli?
          kiedyś bardzo mnie zaciekawiło co to oznacza szukałam w internecie i znalazłam,
          że to symbol jakiegoś odłamu wiary

          a swoją drogą nie jest to przypadkiem związane z jakąś wiarą, bo ciężko mi
          uwierzyć, żeby bez prania mózgu nie zgadzać się na prztoczenie krwi w celu
          ratowania życia
          • mrufka4 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:39
            Nie mam pojęcia nie wnikam w intencje kierowcy : )
            • domka1 do mrufka4 09.06.05, 14:53
              nie wiem skąd ty masz takie dane o tej rybie??

              kiosk.onet.pl/1227431,1,2,238,druk.html"Ryba
              Od pierwszych wieków chrześcijaństwa oznaczała ona zarówno wyznawców Chrystusa
              jak i samego Zbawiciela. Już w Piśmie Świętym Pan wzywa uczniów: „Pójdźcie za
              Mną, a uczynię was rybakami ludzi” (por. Mt 4, 19). Także Ojcowie Kościoła
              rozwijali tą symbolikę. Św. Augustyn wyjaśnia, iż Chrystus-ryba jako jedyny
              mógł pozostać żywy, bezgrzeszny w śmiertelnej głębinie wód naszego życia. On
              też ma moc wyrwać nas z tej bezdennej otchłani.
              Symbol ryby był wykorzystywany również jako znak rozpoznawczy chrześcijan w
              wiekach prześladowań, co widoczne jest chociażby w katakumbach. Był on
              jednocześnie wyznaniem wiary, gdyż ryba w języku greckim to ΙΧΘΥΣ (ichthys), a
              litery tego wyrazu tworzą imię: Jezus Chrystus Syn Boży Zbawiciel (Iesous
              Christos Theou Hyios Soter). Przyklejając więc na swoim samochodzie „rybkę”,
              miejmy świadomość co ten symbol rzeczywiście oznacza."

        • kangur4 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:46
          mrufka4 napisała:
          >Tylko że ta ryba nie oznacza katolika tylko człowieka, który nie zgadza się na
          >przetaczanie krwi i transplantację.

          Naprawdę? Jesteś pewna? Mi ktoś wmówił, że taka ryba na samochodzie oznacza, że
          kierowca (wraz z samochodem) uczestniczył w zbiorowym poświęceniu aut. Szczerze
          się przyznaję, że uwierzyłam bez zastrzeżeń. Cóż, przyznaję, ignorancja powinna
          mieć swoje granice. Ale mimo wszystko, jeszcze to na wszelki wypadek sprawdzę.
        • pchliczek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 20.07.05, 22:00
          > Tylko że ta ryba nie oznacza katolika tylko człowieka, który nie zgadza się na
          > przetaczanie krwi i transplantację.Ignorancja też powinna mieć swoje
          granice !!

          Wiesz co Mrufko? Jak nie masz pojęcia to nie gadaj głupot.
          Sorry ale jak można mówić, że katolicy nie zgadzają się na przetaczanie krwi i
          transplantację? Rzeczy o których piszesz tyczą się świadków jehowy i powiem Ci,
          że z chrześcijaństwem nie mają zupełnie nic wspólnego.
          Nie wnikam w szczegóły ale kompletnie Ci się wszystko pomieszało sad((
    • julinka2004 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 09:29
      Zobaczcie jakie ludzie mają dylematysmile))))))))))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24288466
      • mamaroksany Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 09:41
        odnośnie tych dylematów to faktycznie "koń by się uśmiał" HEHEHEHEsmile) a moje
        dzieci nie są ochrzczone bo nie jesteśmy katolikami i nie zamierzamy być. Moje
        dzieci musza też mieć wybór. Moi rodzice mnie ochcili bo "tak wypada" i nie
        pozostawili mi nic do gadania więc moje dzieci będą mogły same podjąc decyzję
        czy być Katolikiem, Protestantem, Buddystą czy Świadkiem Jehowy. Mi absolutnie
        nic do tego. A mamy, które tak robią bo "wypada i dziecko później będzie inne"
        zaprzeczają same sobie, bo niby takie tolerancyjne i nie lubią robić coś
        bo "taka tradycja".Pozdrawiam
    • kotek15 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 09:31
      Mój synek ma 10 m-cy i nadal jest antychrystem wink) ale mam zamiar go ochrzcić
      bo rodzina nalega i dziadek powiedział że będzie z nim chodził do koscioła. ale
      narazie jakoś nie możemy się zebrać, nie chce nam sie,zawsze brak pieniędzy na
      przyjęcie, nie wiemy kogo wziąść na chrzestnych i czym dziecko starsze tym
      cieżej z nim wytrzymać w kościele.
      pzdr M
    • tropikalna Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 09:35
      My z mężem też nie zamierzamy chrzcić dziecka. Mamy ślub cywilny a ile się
      nasłuchaliśmy, że nie bierzemy kościelnego to już historia. A ja miałam białą
      wymarzoną suknię i nie potrzebowałam do tego wygłupów w kościółku. Oboje z
      mężem jesteśmy wierzący, ale kościół nie jest dla nas żadnym autorytetem.
      Powiedziałabym, że wprost przeciwnie. Babcie też nie są praktykujące ale wydaje
      im się że mają w tej kwestii najwięcej do powiedzenia...no coż... strasznie się
      mylą...smile

      Pozdrawiam serdecznie
      Beata
    • isabela_1974 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 09:37
      Nie ochrzciłam ani starszego syna (teraz ma 8 lat) ani nie zamierzam chrzcić
      małego Pawełka. Naciski rodziny są duże, ale od początku stawialiśmy z mężem
      sprawę jasno: jak ktoś bardzo chce ochrzcić nasze dziecko, to proszę bardzo,
      ale musi wziąć na siebie rzeczywisty obowiązek wychowania go do tej wiary.
      Jakoś nikt się aż tak bardzo nie chciał postarać smile
      Co do dyskryminowania dzieci w szkole, to nasz starszy syn nie chodzi na
      religię, przyjęty w tym roku też nie był, chociaż na początku pierwszej klasy
      rozmawialiśmy z nim poważnie, czy może chciałby, czy nie będzie mu przykro,
      itp. (rozmowa miała miejsce przy okazji ślubu jego kuzyna, więc wiedział mniej
      więcej o co chodzi, poza tym takie dzieci to już są naprawdę bystre bestie smile
      Ktoś pytał o ślub kościelny - też nie mieliśmy. Ja byłam wychowana na
      katoliczkę, ale świadomie odeszłam od tej wiary na rzecz... hmmm... chyba
      agnostycyzmu. Mąż nie był chrzczony i jest raczej zdecydowanym ateistą. Narazie
      udaje nam się jakoś żyć smile)
      Pozdrawiam wszystkich ciepło
      • gaudencja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 17.07.05, 15:28
        isabela_1974 napisała:

        Naciski rodziny są duże, ale od początku stawialiśmy z mężem
        > sprawę jasno: jak ktoś bardzo chce ochrzcić nasze dziecko, to proszę bardzo,
        > ale musi wziąć na siebie rzeczywisty obowiązek wychowania go do tej wiary.
        > Jakoś nikt się aż tak bardzo nie chciał postarać smile

        Mocne. Zrobiło na mnie wrażenie. Ta chrześcijańska odpowiedzialność za to, żeby
        młody członek rodziny był katolikiem, która kończy się, kiedy pojawia się wizja
        włożenia w to najmniejszego wysiłku.
        • pchliczek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 20.07.05, 22:10
          > Mocne. Zrobiło na mnie wrażenie. Ta chrześcijańska odpowiedzialność za to,
          żeby
          > młody członek rodziny był katolikiem, która kończy się, kiedy pojawia się
          wizja włożenia w to najmniejszego wysiłku.

          Nie zawsze tak jest. Akurat tu mam przykład w swojej rodzinie - kuzynka z mężem
          zdeklarowani ateiści mają córkę i podeszli podobnie - oni nie będą wychowywać w
          wierze, wychowanie wzieła na siebie ciocia. Córka ma dziś z 15 lat, jest
          całkiem fajną panną i myślę, że naprawdę ma ułożone w głowie - jest
          inteligentna i myśląca, widzi postawę rodziców, wie co to Kościół i sama zadaje
          sobie pytania i szuka. Sęk w tym, że ona zna obie strony medalu i może wybrać.
          Myślę, że jak dziecko jest wychowywane zupełnie bez Kościoła to ciężko mówić o
          świadomym wyborze bo zna tylko jedną stronę a Kościół to dla niego coś totalnie
          martwego, odległego, niezrozumiałego. Przecież to właśnie rodzina i najbliźsci
          kształtują w dziecku wiele rzeczy. Myślę, że ciężko jest dziecku nie mającemu
          styczności w ogóle z Kościołem świadomie zacząć do niego chodzić i dokonać
          wyboru, no chyba, że to dziecko już jest dorosłe i spotka na swojej drodze
          zaangażowanych chrześcijan (oby zaś nie sekciarzy).
          p.
          • gaudencja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 20.07.05, 22:19
            pchliczek napisała:

            > Nie zawsze tak jest. Akurat tu mam przykład w swojej rodzinie - kuzynka z
            mężem
            >
            > zdeklarowani ateiści mają córkę i podeszli podobnie - oni nie będą wychowywać
            w
            >
            > wierze, wychowanie wzieła na siebie ciocia.

            Pocieszające jest to, co piszesz - są jeszcze ludzie naprawdę wierzący.

            > Myślę, że jak dziecko jest wychowywane zupełnie bez Kościoła to ciężko mówić
            o
            > świadomym wyborze bo zna tylko jedną stronę a Kościół to dla niego coś
            totalnie
            >
            > martwego, odległego, niezrozumiałego.

            Nawet jak jest wychowywane "z" Kościołem, to trudno mówić o świadomym wyborze,
            bo jest przecież tyle religii i jeszcze więcej wyznań...
    • ricotta Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 10:38
      My nie chcrzcimy. Sami jesteśmy ochrzczeni i nie bardzo wiemy czy się
      ODCHRZCIĆ, czy da się jakoś wypisać z kościoła katolickiego? Jak ktoś wie jak
      to załatwić, niech podpowie. Jeśli się nie da lub jest to baaardzo trudne, to
      będzie to dowód na to, że nie nalezy chrzcić dziecka. A jak będzie chciał być
      mocno wierzącym buddystą, to będzie miał ciężar w postaci chrztu. Albo innym
      konfucjaninem.
      Ja mam lekki żal do rodziców, że mnie ochrzcili, choć oboje byli już
      niewierzący, ale stało się. Trudno, jestem ujęta w statystykach kościelnych
      jako katoliczka (choć zakrawa to na żart i obłudę).
      Oby moja córa nie miała takiej guli w gardle, jak ja mam teraz.
      • mrufka4 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 13:51
        Kurcze to straszne, że się tak musisz męczyć z tym chrztem i co tak do końca życia
        współczuję!
      • sonnja1 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:05
        ricotta napisała:

        > My nie chcrzcimy. Sami jesteśmy ochrzczeni i nie bardzo wiemy czy się
        > ODCHRZCIĆ, czy da się jakoś wypisać z kościoła katolickiego? Jak ktoś wie jak
        > to załatwić, niech podpowie


        Bardzo prosto. Idziesz do zakrystii (czy jak to sie tam nazywa) i skladasz
        pisemne oswiadczenie, iz Twoim zyczeniem jest usuniecie Twojego nazwiska z
        rejestru koscielnego. Ja tak wlasnie zrobilam.

        pozdr
        • ricotta Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 16:38
          Dziekuję za wspólczucie smile ale daję jakoś radę.
          Niestety, Sonnju, nie jest prosta sprawa i załatwia się to na najwyższym
          szczeblu, jak rozwody, ale rozwody łatwiej, bo waidomo co udowowdnić. A tu? Nie
          można wykazać, że cokolwiek się w Twoim życiu (czy związku) zmieniło prócz
          tego, że się wydoroślało.
          Ale to chyba wątek nie o tym. Pozdrawiam!
          • gaudencja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 17.07.05, 15:06
            Podobno robi się to tak: www.e-kosciol.org/index.php?id=jakwypisac
    • triss_merigold6 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 11:27
      Jestem ateistką, trudno żebym chrzciła dziecko.
    • anek.anek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 12:08
      Mały ma prawie 4 latka, nie jest i nie będzie ochrzczony (chyba, że sam tego
      zapragnie) - jesteśmy ateistami.
      Wśród ok 10 najbliższych znajomych dzieci tylko 2 jest ochrzconych (rodzina
      wierzca), pozostałe nie - z tego samego powodu co nasz syn.
      • izetka Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 13:07
        a my nasza mysie ochrzcimy bo jestesmy wierzacy i gleboko przekonani ze nasza corcia to dar niebios.
        Lekarze nie dawali nam szans na zajscie w ciaze. ale ja caly czas wierzylam ze "wszystko moge w tym
        ktory mnie umacnia"smile i stalo sie. pisze bo czuje sie w obowiazku swiadczyc o tym ze Bog dziala w
        moim zyciu, bardzo namacalnie. pozdrawiam
    • kalina_p Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 13:11
      moja nie jst ochrzczona.
    • duramgama Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:04
      Nasza mała nie jest ochrzczona z bardzo prostej przyczyny: obydwoje nie jesteśmy
      katolikami i ewentualne przyjmowanie przez nas jakichkolwiek sakramentów KK
      uważam za hipokryzję.
      Należymy do ludzi poszukujących i otwartych, ale nie jesteśmy związani z żadnym
      kościołem, wyznaniem,sektą, choć nasze poglądy wyraźnie oscylują w stronę
      Wschodu i buddyzmu.
      Jeżeli nasza córka kiedykolwiek będzie miała wybrać swoją duchową drogę, chcemy
      żeby zrobiła to w pełni świadomie i odpowiedzialnie. Tak jest moim zdaniem
      najuczciwiej.
    • pancerniczek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 14:21
      A to ciekawe, że o tym rozmawiacie, niedawno mielismy z mężem rozmowę na te
      tematy (religijno-tradycyjne).

      Ja nazywam siebie osobą "poszukującą". Wierzę w istnienie czegoś większego od
      nas (to duże uproszczenie i skrót myślowy) - byc może jest to W NAS, ale nie
      wiążę tego z żadną konkretną religią.

      Sama jestem ochrzczona, ale na tym skończyły się moje kontakty z kościołem na
      poziomie formalnym. Byłam wychowywana w duchu wolności religijnej, bez tradycji
      i nacisków z jakiejkolwiek strony (może nawet z domieszką antyklerykalizmu -
      pojmującego Kościół jako sformalizowaną instytucję), czyli tak jak większość z
      Was zamierza swoje dzieci wychowywać (z tego co czytam w tym wątku smile
      W każdym razie - miałam całkowitą wolnośc wyboru.

      Od pewnego czasu myślę nad swoim życiem duchowym (szeroko pojętym - sens życia,
      co po śmierci itp.) i wiecie.....STRASZNIE mi brakuje korzeni.
      takich najprostszych rzeczy, tradycji pojętej nie poprzez zjadanie pierogów w
      wigilię, ale tradycji, która wyjaśnia dlaczego w ogóle to robimy i tradycji,
      która osadza mnie w jakimś kontekście.
      ja tego kontekstu nie mam.

      I myślę sobie tak - o wiele łatwiej byłoby mi na świadomym poziomie dorosłej
      osoby ten kontekst odrzucić, niz teraz go szukać i przyjmować - bo mam z tym
      kłopot.

      I dlatego postanowiłam świadomie ochrzcić swoje dziecko i pozwolić mu na
      uczestniczenie w kosciele (jako wspólnocie, a nie jako instytucji). Jesli ona
      tego w dorosłym zyciu nie będzie chciała - odrzuci to. Dokładnie tak samo
      (tylko na odwrótsmile jak piszecie o Waszych dzieciach smile)
      Postanowiłam tylko dopilnować, zeby to się odbywało w miarę świadomie, bo jak
      czasami widzę jak w kościele mamy biorą łapke takiego 1,5 rocznego dziecka i na
      siłę uczą go znaku krzyża, to też czuję wewnętrzny opór.

      Czasami lubię posiedzieć w pustym kościele i pomyśleć spokojnie o ważnych
      rzeczach, poszukac innego rodzaju skupienia, niż ten jaki mogę znaleźć w
      zamkniętym pokoju u siebie w domu. Czasami lubię pójść do Dominikanów - to
      mądre chłopaki są smile i potrafią mówić rzeczy piękne i mądre, nie mające nic
      wspólnego z retoryką radia maryja. (tfu!) to polecam innym poszukującym smile)


      Moja jeszcze niechrzczona Marysia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24812786
      • duramgama Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 15:57
        pancerniczek napisała:

        > I dlatego postanowiłam świadomie ochrzcić swoje dziecko i pozwolić mu na
        > uczestniczenie w kosciele (jako wspólnocie, a nie jako instytucji). Jesli ona
        > tego w dorosłym zyciu nie będzie chciała - odrzuci to. Dokładnie tak samo
        > (tylko na odwrótsmile jak piszecie o Waszych dzieciach smile)
        > Postanowiłam tylko dopilnować, zeby to się odbywało w miarę świadomie, bo jak
        > czasami widzę jak w kościele mamy biorą łapke takiego 1,5 rocznego dziecka i na
        >
        > siłę uczą go znaku krzyża, to też czuję wewnętrzny opór.

        Pancerniczek, jak chcesz tego dokonać? Tego "w miarę świadomie"? Skoro sama nie
        jesteś przekonana do instytucji Kościoła i tego co ze sobą niesie uczestnictwo w
        określonej wspólnocie? Jak chcesz oddzielić ziarno od plew "podając" relgię
        swojemu chłonnemu jak gąbka dziecku? Sama (mimo że pełna wątpliwości)zajmiesz
        się jej edukacją w tej dziedzinie czy powierzysz ją kosciołowi, lekcjom religii
        wkładającym maluchom do głowy formułki z doktrynami?
        Nie jestem przekonana czy warto jest to robić za cenę "ukorzenienia"
        gdziekolwiek. Kontekst, o którym piszesz, możesz swojemu dziecku stworzyć sama,
        pod warunkiem, że będziesz wiedziała co i jak chcesz mu przekazać i jakie
        wartości zaszczepić.
        Wyglądasz mi na osobę mądrą, wrażliwą i otwartą, i mam nadzieję, że wiesz co
        robiszsmile)) Nie pomyśl tylko, że mam misję odwiedzenia cię od twej decyzjismile)

        > I myślę sobie tak - o wiele łatwiej byłoby mi na świadomym poziomie dorosłej
        > osoby ten kontekst odrzucić, niz teraz go szukać i przyjmować - bo mam z tym
        > kłopot.

        Pomyśl o tym inaczej. Twoja córka nie musi mieć absolutnie żadnych kłopotów z
        samodzielnym odszukaniem swojej duchowej drogi w dojrzałym życiu(choć oczywiście
        może). A to "przypisanie jej" do konkretnej religii może (choć oczywiście nie
        musi) pozbawić ją w jakiś sposób umiejętności czy chęci poszukiwania. Dlaczego
        odczuwany przez ciebie deficyt, ma świadczyć o jej przyszłych potrzebach? Może
        lepiej zostawić jej pełną swobodę? Jeżli ma się odnaleźć, zrobi to z pewnością
        bez pomocy zaświdczenia o chrzcie.
        Pozdrawiam ciepło.
        • pancerniczek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 18:45
          duramgama, odpisze Ci, tylko troszke później, ok? smile bo to nie na chybcika
          temat;
          • duramgama Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 18:49
            OK. Z przyjemnością. Jeśli masz ochotę pisz na priva, jesli nie - i tak tu zajrzę.
            smile
            • pancerniczek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 23:18
              Ojej, to strasznie trudny temat. Oczywiście nie mam pojęcia jak oddzielić
              ziarno od plew.
              Wiem tylko, że - przynajmniej na początku - dziecko będzie chodziło tam gdzie
              my chodzimy i słuchało tego czego my słuchamy i poznawało to co jej pokażemy.

              "Sama (mimo że pełna wątpliwości)zajmiesz
              się jej edukacją w tej dziedzinie…?"

              Mogę zająć się tylko pracą nad tym, by moja córka była autonomiczną jednostką i
              posiadała umiejętność samodzielnej oceny sytuacji, jak też umiejętność
              poszukiwania. Myślę, że danie jej mądrych korzeni tej samodzielności nie
              ograniczy, wręcz przeciwnie – wzmocni. Tyle kontekstu rzeczywiście mogę jej dać
              sama.
              Ale nie czuję się "roznosicielem" Pana Boga, bo sama słabo go znam smile (ale
              szukam, szukam!!!! smile

              Pisałam już wcześniej – zdarzało mi się trafić do mądrego kościoła, usłyszeć
              mądrych księży, którzy naukę kościoła traktują przede wszystkim z pokorą na
              sposób pierwotny i mądry (może dlatego, że są inteligentnymi, wykształconymi
              ludźmi z szeroko otwartymi głowami) – w takie miejsca chcę zabierać córeczkę,
              To w moim pojęciu znaczy "w miarę świadomie".

              [Żeby nie było tu mydlanego zachwytu, nie raz zdarzało mi się z niesmakiem
              opuszczać mury kościoła, po wysłuchaniu pie..o unii europejskiej, albo
              wyborach . w kościołach jestem dziwolągiem, bo nie klękam, nie żegnam się itd.,
              po prostu nie rozumiem tych gestów, zawsze wciskam się gdzieś w kącik, żeby nie
              gorszyć smile i nie przeszkadzać]

              Na pewno masz rację – moja decyzja o chrzcinach Marysi jest efektem mojego
              deficytu.
              Właśnie ja byłam wychowana w całkowitej swobodzie.
              Jestem też ochrzczona (mama mnie ochrzciła, sama nie wie czemusmile).
              Wychowanie sprawiło, że w tej chwili nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
              Człowiek bez korzeni nie ma granic. Ten chrzest do niczego mnie nie
              zobowiązuje, ani nie jest mi ciężarem ani też nie jest żadną pomocą w moich
              poszukiwaniach.
              Takie jest moje doświadczenie – jedyne jakie znam. W dziedzinie duchowości nie
              potrafię korzystać z cudzych doświadczeń.

              Intuicyjnie czuję, że byłoby mi łatwiej gdybym w dzieciństwie słyszała o tym,
              że ten świat nie jest jedynym światem na jakim jesteśmy.
              Jak się jest już taką starą wygą to strasznie trudno jest usiąść pewnego dnia i
              powiedzieć – "ok., Panie Boże Ojcze, Jezusie, Buddo czy jak Ci tam. Jestem.
              Masz mnie. Od dzisiaj wierzę." To nie działa smile

              "Jeżli ma się odnaleźć, zrobi to z pewnością
              bez pomocy zaświdczenia o chrzcie."

              Powiem tak - jeżeli ma się odnaleźć, chrzest jej w tym nie przeszkodzi smile

              Czemu akurat ta religia?
              Tez trudne pytanie, ale chyba dlatego, że najbliższa (nie zrozum mnie źle.
              Nienawidzę LPRu i Giertychów) i w swoich czystych, etycznych założeniach (bez
              wiejskiej katechezy) mi bliska.

              "Wyglądasz mi na osobę mądrą, wrażliwą i otwartą, i mam nadzieję, że wiesz co
              robiszsmile))"

              I tu się mylisz. Tak naprawdę jestem głupia, raczej gruboskórna i mam zakuty
              łeb smile

              Pozdrawiam ciebie i nocne marki……ups przepraszam……..nocne matki.

              PS. Od razu zaznaczam: ewentualnym świadkom Jehowy, którzy chcieliby nawiązywać
              ze mną kontakt – kontakt ten szczerze odradzam smile
              • duramgama do: Pancerniczek 10.06.05, 10:54
                No tak...
                Rozumiem Twoje czyste intencje, aczkolwiek skłamałabym pisząc, że rozumiem je do
                końca. Z tego co widzę (a Ty się chyba ze mna zgadzasz), Twoja decyzja
                ochrzeczenia córeczki (z dalszymi konsekwencjami) jest wynikiem Twoich usilnych
                poszukiwań. Nie znalazłaś "tego" dla siebie więc chcesz znaleźć dla niej,
                pokazać, ułatwić, wyręczyć(?). Nie jestem przekonana czy to słuszna droga,
                jakkolwiek dobrze byś dla niej nie chciała, u zarania zakładasz jej "garnitur"
                Czy dopasowany? wygodny? szyty na miarę? - to się oczywiście okaże za lat
                kilkanaście albo i później, i ani Ty ani ja autorytatywnej odpowiedzi dać tu nie
                możemy. Wciąż jednak nie umiem sobie wyobrazić (mam nadzieję, że Ty taksmile tego
                świata, a własciwie "pół-świata", w który chcesz ją wprowadzić. Piszesz:

                w kościołach jestem dziwolągiem, bo nie klękam, nie żegnam się itd.,
                >
                > po prostu nie rozumiem tych gestów, zawsze wciskam się gdzieś w kącik, żeby nie
                >
                > gorszyć smile i nie przeszkadzać]

                Pancerniczku, czy i ona stanie się tym "dziwolągiem"? W katolickim kraju
                obdarujesz ją religią pozbawioną obrządków, rytuałów? Tak "na pół gwizdka"? Czy
                może zgodzisz się wbrew sobie, by wykonywała gesty, których nie pojmujesz? Kto
                stanie się dla niej większym autorytetem: ksiądz/katecheta/siostra zakonna czy
                mama, która zachowuje się zgoła inaczej niźli wymaga się tego w świątyni?
                Zastanawiałaś się nad wewnętrznym konfliktem jaki może kiedyś przeżywać?
                Udźwigniesz ciężar jej pytań i być może pretensji..? (nie chciałabym
                demonizować, no ale...przewidującym trzeba być, zwłaszcza w tak istotnych
                kwestiach)
                Dojrzały człowiek jest w stanie (przynajmniej powinien) rozróżnić i umiejętnie
                rozdzielić te "widzialne" i "niewidzialne" aspekty wiary. Czy będzie to
                potrafiła zrobić 5-,8-, 12-letnia dziewczynka? Czy będzie się Ciebie wstydzić
                czy może podążając za tym co jej wskażesz doprowadzi do tego, że inne dzieci z
                tej samej wspólnoty dostrzegą jej "inność"? Niby taka sama, niby "nasza", ale
                jakaś "niepoprawna"?
                Staram się zrozumieć, ale...nie umiem. Jestem gdzieś całym sercem, albo mnie tam
                nie ma. I już.

                > Intuicyjnie czuję, że byłoby mi łatwiej gdybym w dzieciństwie słyszała o tym,
                > że ten świat nie jest jedynym światem na jakim jesteśmy.
                > Jak się jest już taką starą wygą to strasznie trudno jest usiąść pewnego dnia i
                >
                > powiedzieć – "ok., Panie Boże Ojcze, Jezusie, Buddo czy jak Ci tam. Jeste
                > m.
                > Masz mnie. Od dzisiaj wierzę." To nie działa smile

                Nie mogę kwestionować tego co podpowiada Twoja intuicja, bo wierzę, że to jedno
                z najlepszych narzędzi jakie mamy do dyspozycji, pod warunkiem, że umiemy jej
                słuchaćsmile Wiem jednak (i tu odzywa się mój wewnetrzny głossmile, że TO działa,
                bez względu na rok urodzenia. To, że osiągnęłaś wiek pozwalajacy Ci nazywać
                siebie "starą wygą" (ale chyba nie aż tak starą, co?smile nie ma wpływu na
                "umiejętność" uwierzenia bądź nie. To raczej kwestia doświadczeń. Znam naprawdę
                wielu DOROSŁYCH ludzi, którzy z duchowej pustki weszli w światy, o jakich się im
                wcześniej nie śniło. Czy jesteś zatem pewna, że Twój problem "odanlezienia
                Ducha"(nazwijmy to umowniesmile tkwi w braku korzeni? W tym, że przekroczyłaś próg
                dorosłości? Że ktoś ci kiedyś nie powiedział wskazując paluchem: "coś jest i
                kropka"? Oj...chyba nie...
                Mimo że nie mogę powiedzieć o sobie, że O TAK! ZNALAZŁAM! OSWIECIŁO MNIE! nigdy
                nie miałam problemów z rozwijaniem swojej duchowości (nie mam chrztu, wychowano
                mnie w podobnym domu do Twojego-antyklerykalnym i przesiakniętym agnostycyzmem).
                I choć wciąż jestem w drodze ( i najprawdopodobniej do końca swych dni będę się
                czujnie rozglądać) absolutnie mi to nie wadzi, nie boli, nie sprawia, że czuję
                się człowiekiem znikąd, jałowym, nieukorzenionym więc nie mającym "bazy" z
                wartościami. Ba! śmiem nawet twierdzić z ogromnym przekonaniem, jakkolwiek
                banalnie by to nie zabrzmiało, że ciągłe zadawanie pytań i bycie w drodze jest
                dużo ciekawsze, rozwijające, inspirujące niźli jasne i jednoznaczne odpowiedzi i
                dojście do celu. Dziękuję więc rodzicom, że wyposażyli mnie w "białą kartę",
                która mogę dowolnie zapisywać. Ale to już moje prywatne inklinacje... Szanuję
                jednakowoż tych, którzy muszą mieć podane jasno, od-do, co tydzień w tym samym
                miejscu, by czuć się dobrze, bezpiecznie i z jasnością patrzeć w przyszłość.

                > I tu się mylisz. Tak naprawdę jestem głupia, raczej gruboskórna i mam zakuty
                > łeb smile

                Ha!To z pewnością dlatego tak dobrze mi się z Tobą rozmawiasmile
                Pozdrawiam.
                • pancerniczek Re: do: Pancerniczek 10.06.05, 12:57
                  duramgama,
                  odpisze na priv, bo tym razem jestem gotowa przyznać rację pani moderator
                  odnośnie tematyki forum smile
                  (ale później, bo teraz moja córcia odkryła turlanie jako metodę na "bycie w
                  drodze" smile w związku z tym jest w drodze przez cały czas, i mamy z tego
                  straszna radochę;

                  popatrz, prawie takie samo wychowanie, a jakie różne efekty u Ciebie i u mnie
                  smile
    • kajmanka2 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 15:36
      Moj synek ma 5 miesiecy i jeszcze nie byl ochrzczony.. Ale bedzie! Nie dlatego,
      ze tak wypada i nie dlatego, ze rodzina naciska.. Wydaje mi sie, ze dziecku
      trzeba pewna droge wskazac(wlasnie chrzest, komunia), a to czy w przyszlosci
      obierze inny kierunek to juz bedzie jego sprawa...Ja sama jestem osoba
      wierzaco, choc do kosciola nie chodze, dlatego ze nie podoba mi sie jak w
      wiekszosc Księży prowadzi msze, jakie maja podejscie do spoleczenstwa, jak
      mieszaja sie tam gdzie nie powinni.. a wreszcie to, jak te msze wygladaja,
      wszyscy sie smuca zamiast cieszyc, bo w moim mniemaniu ludzie powinni spotykac
      sie w kosciele,zeby sie wspolnie modlic, ale z radoscia!modle sie w myslach i
      nie potrzebuje do tego "budynku".. ale chyba troche odbieglam od tematu...smile w
      kazdym razie moj Mateusz bedzie ochrzczony i juz szykuje sie na problemy,
      poniewaz nie jestesmy z Tatusiem synka malzenstwem(jeszcze nie), ale to juz
      inny temat..
      Kazdy ma swoje powody dla ktorych chce ochrzcic badz nie, i kazdy powinien je
      uszanowac.
      Pozdrawiamsmile
      • eenia Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 16:19
        Nie widzę powodu żeby chrzcić dziecko skoro nie czujemy się związani z
        kościołem, dlatego że tak wypada? wykluczone!
        • luna333 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 09.06.05, 16:52
          wprawdzie mój synek jeszcze w brzuchu siedzi ale też nie zamierzamy go chrzcić.
          To znaczy mąż go sam ochrzci bez udziału kościoła. Ja z powodu chrztu nie
          mogłam wziąć ślubu z różnicą wiary - tzn. mój mąż miał wszystkie kościelne
          sakramanty a ja nie - i ksiądz powiedział że skoro byłam ochrzczona to jestem
          katoliczką i żeby wziąć ślub to muszę sobie dorobić resztę sakramentów albo
          cofnąć chrzest - czyli mam się wyrzec Boga. Z całym szacunkiem ale szczęka mi
          opadła, mojemu mężowi też i ślubu kościelnego nie wzięliśmy ale wtedy
          podjęliśmy decyzję że dziecka nie ochrzcimy żeby w przyszłości nie miało takich
          kłopotów smile
    • kinga3 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 09:51
      Dołączę się i ja z Antosiem.
      My niereligijni, rodzice niestety tak, a przynajmniej stereotypowi.

      Na razie nie chrzcimy, głównie dlatego, że mamy małą rodzinę i brak rodzeństwa
      po obu stronach (ewentualni rodzice chrzestni).

      Stare środowisko lekko zbulwersowane (jak to tak?), młode otwarte i
      akceptujące.

      Chcemy synka ochrzcić, bardziej dla formalności, niż dla kultywowania wiary (co
      on z tym potem zrobi, to już jego sprawa, ale nie chcę, by był wyśmiewany w
      dziciństwie, albo by żałował i miał kłopoty, chcąc poślubić kiedyś dziewczę z
      katolickiej rodziny)
      Problemem jest jednak to, że podchodzimy do tego poważnie. Nie lubię kłamać ani
      się tłumaczyć z własnego kodu moralnego, a tu trzeba iść do spowiedzi (nie
      uznaję), zapewne być po ślubie (może za rok) i coś obiecywać (chyba że będę
      dziecko wychowywać w wierze Kościoła Katolickiego itd, a tego nie zrobię,
      rzetelnie przedstawię mu zasady wiary i inne takie, związane z tradycją rzeczy,
      ale pacierza codziennie nie będzie na pewno, wędrówek na msze w niedzielę też
      nie, i nigdy nie będę na ten temat kłamać)
      Drugim problemem jset wybór rodziców chrzestnych. Brak najbliższej rodziny
      dodatkowo komplikuje sprawę, a my uważamy, że tak naprawdę to rodzice chrzestni
      są od ewentualnego przejęcia opieki nad naszą pociechą, gdyby nam się coś stało
      (tacy zapasowi rodzice).
      • domka1 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 10:20
        katoliczkę może zawsze poślubić sam nie będąc katolikiem
        a nie sądzę, żeby dzieci się z niego śmiały
        mój bratanek (4 klasa podstawówki) ma w klasie koleżankę, która jako jedyna nie
        chodzi na religię i jakoś innym dzieciom to nie przeszkadza
        a śmiać się mogą również z każdego innego powodu, kolor włosów, odstające uszy
        itp. więc nie przesadzajmy, każdej przekody nie usuniemy
        jakiś czas temu oglądałam program, z którego się dowiedziałam, że właśnie takie
        rzeczy umacniają dziecko i tylko mu na dobre wychodzą w przyszłości
        ale każdy decyduje sam

        pozdrawiam
        dominika
    • asiula14 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 12:58
      A moim zdaniem robicie błąd, tak naprawdę nie dajecie żadnego wyboru swoim
      dzieciom tylko komplikujecie im życie gdyby jednak zechcieli zostać katolikami.
      Gdybyście ochrzcili swoją pociechę raczej nie będzie mieć do Was pretensji
      (chyba że nauczycie jej jakiejś awersji do Kościoła a to już nie fair, bo
      jesteście nieobiektywni)a gdy tego nie zrobicie może mieć pretensje. Co innego
      Bierzmowanie, wtedy dziecko ma wybór, chociaż w przypadku nieochrzczenia trochę
      ograniczony bo w tym wieku to ani na lekcji religii ani w domu niczego się nie
      dowie. Natomiast w wieku dorosłym to trochę żmudne przejść przez te wszystkie
      procedury i dla niejednego przyszłego katolika niestety krępujące.
      pozdr.
      • anek.anek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 13:05
        Asulu, ja chciałam ochrzcić dziecko - dla rodziny. Na pewno jednak nie
        wychowywałabym go w wierze. Uczcicwie rozmawiałam z księżami na ten temat. Nie
        znalazłam ŻADNEGO w W-wie, który wyraziłby zgodę na taki chrzest.
        Rozmawiałam nawet z księżami zajmującymi się związkami niesakramentalnymi, w
        sumie odwiedziałm ok 6-7 księży. i dałam sobie spokój. Nawet proponowałam, że
        to dziadkowie - mocno wierzący, wystąpią jako "rodzice" i to oni przyjmą
        zobowiązanie wychowania w wierze. Ale księża zgodnym chórem mówili "nie". i
        bardzo się z tego cieszę, nabrałam tylko do Kościoła szacunku dzięki temu.
        Kościół nie chciał sam siebie oszukiwać i z tak powaznego sakramentu nie chciał
        robić "cyrku" na pokaz.
        Mówienie o tym, że się komplikuje dziecku w ten sposób życie jest jakimś
        nieporozumieniem chyba??? Jeśli w życiu dorosłym będzie chciał przystąpić do
        sakrametnów to to zrobi, jeśli chodzenie na lekcje, do kościoła żeby móc te
        sakramenty spełnić będzie jakąś komlikacją, to co to za wiara będzie?? Jeśłi
        ktoś wierzy, to chyba całym sercem i wiara mu nie kompliku życia? W przeciwnym
        razie to to nie jest wiara, tylko pójście za tłumem, pójście na łatwiznę.
        Ja za taką wiarę bardzo dziekuję...
        • anek.anek P.S. 10.06.05, 13:08
          podwójnie za błędy przepraszam, trochę mnie nerwy poniosłysmile)
          • kasiulka751 JESTEM MOCNO ZDZIWIONA....... 10.06.05, 13:27
            Witam serdecznie !!!
            Nie chce nikogo urazić ani wywołać awantury-to sprawa każdej z Was-chcę tylko
            podzielić sie moimi refleksjami na ten temat.
            Kocham Boga i czuję Jego obecność codziennie-nie jestem dewotką, nie przesadzam
            w niczym. Moja ciąża była b. trudna, poród z komplikacjami-gdyby nie Bóg to nie
            wiem, czy bym wytrwala a już napewno stał się cud, bo moja córka mimo wszystko
            urodziła sie zdrowiutka-ma 5 mies. i nic jej nie dolega...nic-jest piękna,
            mądra itp.Będąc w ciąży zagrożonej blagałam Boga-wysluchał...więc nie wyobrażam
            sobie teraz nie oddać corki pod Jego skrzydła,,,
            bo chrzest to nie księża ...to ON
            tak czuję
            pozdrawiam Kasia i ochrzczona Pati
            • domka1 a ja nie:) 10.06.05, 13:45
              i tak powinno być:
              ty wierzysz i chcesz wychować dziecko w wierze więc chrzcisz
              ja nie wierzę w boga, więc nie widzę potrzeby robienia czegoś co nie jest
              zgodne z moimi przekonaniami
              całe szczęście mamy prawo wyborusmile

              pozdrawiam
              dominika
              • demika Re:właśnie 10.06.05, 14:00
                Każdy ma prawo wyboru.Ja swoje dziecko ochrzciłam bo czułam taką potrzerbę ale
                czy to znaczy,że mam potępiać rodziców którzy tego nie zrobili?Nie!!Kazdy ma
                swoje przekonania i nie mozna się temu dziwić.A może dziecko samo kiedyś
                zdecyduje,że chce przystąpić do tego sakramentu i to będzie jego własny wybór
      • gaudencja Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 17.07.05, 15:34
        asiula14 napisała:

        Natomiast w wieku dorosłym to trochę żmudne przejść przez te wszystkie
        > procedury i dla niejednego przyszłego katolika niestety krępujące.

        Ależ skąd, im bardziej świadomie przechodzi się wszystkie sakramenty będąc
        wierzącym, tym bardziej jest to radosne i podniosłe. Nie masz pewnie takiego
        szczęścia, ale ja byłam chrzczona w wieku lat 9 (i byłam wtedy bardzo wierząca
        na swój dziecinny sposób), jako osóbka w pełni świadoma i niesłychanie głęboko
        przeżywająca chrzest. Naprawdę uważam, że osobom wierzacym chrzczonym w
        niemowlęctwie coś się ważnego odbiera.
        • frida20 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 17.07.05, 23:22
          Witam!!!
          Mój Filipek jest ochrzczony bo i ja i mąż tak wybraliśmy...
          Ale... czy Wy-niechrzczący rodzice macie śluby kościelne????
          Pozdrawiamsmile
    • agatris Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 13:28
      synek nie ochrzczony, nie wyobrażam sobie wplatać w jego dopiero co zaczęte
      życie hipokryzji i zakłamania
      my niewierzący, ale na pewno postaram się o to by nie odczuł nigdy pustki
      duchowej, był człowiekiem poszukującym i tolerancyjnym
      pozdr
    • joasia76 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 15:36
      Ja jestem osobą wierzącą i praktykującą i swoje dzieckjo ochrzciłam. I nie
      wyobrażam sobie zrobić inaczej. Nic złego nie zrobił mi Kościół, a wierzę w
      Boga, a nie księży. Akceptuję jednak wybory tych, którzy świadomie tego nie
      robią. Piszę świadomie, ponieważ znam wiele osób niewierzacych,
      niepraktykujących, które w dzieciństwie były ochrzczone (rodzice jednak
      podkreślają swój ateizm), które z wielką pompą brały ślub kościelny. Dla tej
      sukni... Tego nie rozumiem, naprawdę. Albo wierzę i jestem świadoma swej wiary,
      albo nie wierzę i nie udaję katoliczki przez jeden dzień. Niech wiec nie
      chrzcza ci, kórzy są tego świadomi, ale niech pędzą z dziećmi do chrztu Ci,
      którzy za lat kilka będą prosić księdza o przyspieszenie sakramentów, bo
      dziecko musi przecież wziąć ślub kościelny, bo to taka ladna ceremonia...
      • anidare Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 17:34
        Ja nie ochrzciłam mojej 6-miesięcznej córeczki i nie będę chrzciła, nie dlatego
        że jestem niewierząca,choć katoliczką nie jestem. Wierzę w Boga, kocham go i
        czytam Biblię i Ona jet podstawą do moich decyzji,a w Bibli nic nie ma na temat
        chrzczenia małych dzieci. To musi być świadomy wybór i to ona jak będzie
        wystarczająco odpowiedzialna i świadoma tego co robi to się wtedy ochrzci(jak
        będzie chciała).Takie jest moje zdanie na ten temat
        • anek.anek Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 10.06.05, 18:56
          ba, ja powiem nawet, że wg kościoła katolickiego - najpopularniejszego wyznania
          w Polsce, to nie chrzest decyduje o przyjęciu/nieprzyjęciu do nieba.
          Jest tak jak piszesz: w każdym wyznaniu chrześcijańskim wykładnią wiary i jej
          zasad jest Biblia. w przypadku dzieci i osób "nieświadomych" chrzest nie ma
          żadnego znaczenia - zostaną potraktowane przez Boga tak samo jak osoby
          ochrzczone.
          • iwka901 Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 13.07.05, 21:07
            no nie bardzo... w/g Kościoła dziecko nieochrzczone , które umrze , nie pójdzie
            do nieba. Chrzest jest sakramentem najważniejszym , bo bez tego nie można
            przyjąć innych sakramentów. Dosłownie piszę to , co mi ksiądz w sobotę wykładał
            na tzw naukach przedchrzcielnych. Podkreślił, że dziecko bez chrztu do nieba ne
            pójdzie.
            Zastanawiam sie tylko , co sie dzieje z dziećmi , króre umrą przy porodzie, lub
            urodza się już martwe.
            • menadka Re: Niechrzczone dzieci - ile nas jest? 13.07.05, 21:36
              Moja córka nie jest i nie bedzie ochrzczona. Jestesmy ateistam, slub wzielismy z
              wyboru tylko cywilny.
              Mamy jednak własny kodeks etyczny, moralny i nie miesci mi sie w głowie jak
              mozna stanąc przed ołtarzem (często pierwszy raz od lat) i PRZYSIĘGAĆ BOGU iz
              będzie się dziecko wychowywac w wierze katolickiej a potem to po prostu olać
              !!!! Żenada i hipokryzja.

            • berecik7 do Iwki 13.07.05, 21:50
              Nie obraź się, ale czy możesz sobie wyobrazić, że dobry Bóg nie przyjmie do
              nieba zmarłego dziecka "ze względów formalnych". Zawsze dziwiło mnie pojmowanie
              Boga jako instytucji, która rządzi się jakimiś biurokratycznymi zasadami. Nie
              masz chrztu - odpadasz. Ja myslę, że każda religia, chcąc zdobyć sobie
              zwolenników tworzy pewne zasady i straszy, że jak się ich nie przyjmie,
              człowiek będzie potepiony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka