tow.stalin
26.08.05, 14:04
Samorządy czeka rewolucja
Piątek, 26 sierpnia 2005r.
Platforma Obywatelska zapowiada, że po dojściu do władzy wywróci do góry
nogami ustawę o samorządzie terytorialnym. Gminy, powiaty, a zwłaszcza
województwa będą miały zdecydowanie więcej pieniędzy; marszałkowie i
starostowie wybierani będą bezpośrednio, a wybory radnych wszystkich szczebli
odbywać się będą w okręgach jednomandatowych.
Liderzy Platformy Obywatelskiej twierdzą, że polska reforma samorządowa
zatrzymała się na 1998 roku, kiedy to rząd Jerzego Buzka powołał do życia 16
samorządowych województw. Od tej pory rządzący przez minione cztery lata
Sojusz Lewicy Demokratycznej nie zrobił niczego dla rozbudowy społeczeństwa
obywatelskiego i dalszej decentralizacji struktur władzy, a przede wszystkim
podziału pieniędzy.
Najbardziej spektakularnym planem PO jest wprowadzenie już w 2006 roku
bezpośrednich wyborów marszałków województw oraz starostów powiatowych. To
zupełnie zrewolucjonizuje regionalną scenę polityczną – tak wybrani szefowie
samorządów będę mieli o wiele większe uprawnienia oraz zdecydowanie
silniejszą pozycję. Dzisiaj marszałków wybierają sejmiki, przez to – z
reguły – są oni niewolnikami układu politycznego, który dał im poparcie.
Wyjątki od tej reguły, w skali kraju, można policzyć na palcach jednej ręki.
Jednym z nich – na szczęście – jest marszałek województwa śląskiego Michał
Czarski, który skutecznie oparł się eseldowskiej nawałnicy i nie pozwolił na
zaanektowanie tutejszego Urzędu Marszałkowskiego działaczom partyjnym.
Bezpośrednie wybory marszałków wreszcie spowodują, że samorząd wojewódzki
starci swoją anonimowość, a wyborcy w końcu docenią ich rolę. Dotychczas
bowiem, w powszechnej świadomości, najważniejszą osobą w regionie jest
wojewoda, co nie ma wiele wspólnego z prawdą.
Nawet w myśl ustawy gospodarzem województwa jest właśnie marszałek i ma on w
ręku zdecydowanie większe instrumenty wpływania na rzeczywistość niż
wojewoda. Platforma poza tym chce, aby od 2006 roku tytuł wojewody przenieść
na marszałka, a obecnego wojewodę nazywać ministrem pełnomocnym rządu do
spraw danego województwa.
W ślad za zwiększeniem kompetencji bezpośrednio wybieranych marszałków i
starostów, poszłyby też większe środki finansowe na samorządowe województwa i
powiaty. Miałyby one mieć – poprzez zwiększenie dochodów z podatków PIT oraz
CIT – do dyspozycji dwa razy więcej środków finansowych, jak obecnie.
Ciekawa jest też propozycja wybierania radnych wszystkich szczebli w okręgach
jednomandatowych. Takie rozwiązanie może wywrócić do góry nogami regionalną
scenę polityczną. W ten sposób bowiem zdecydowanie wzrosną szanse
społeczników, ludzi znanych w swoich społecznościach lokalnych, a spadną
notowania ludzi, za którymi stoją jedynie partie polityczne.
ciekaw jestem co sądzicie o tym?