aga1274 13.09.05, 11:38 czy ktoś coś wie na temat tego przedszkola? mieszkam b. blisko i zastanawiam się czy nie zapisać tam dziecka...proszę o opinie, jest to dla mnie b. ważne Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 13.09.05, 15:47 ja nie polecam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=20147990&a=28833282 poza tym prazedszkole nie jes rpzedszkolem w rozumieniu ustawy o systemie oswiaty. Nie jest zarejestrowane jako rpzedszkole niepubliczne.\ Jest to zwykla dziaialnosc gospodarcza, nad ktora nie ma nadzoru kuratorium. Co do meritum zajec - pani z zalogi, pytana prazeze mnie o program do realizacji w grupach mlodszych i starszych wyciagnela dwie pozycje ksiazkowe, na ktorych ma zamiar pracowac - "Wczesna nauka czytania" i "Gry i zabawy z maluchami". W porownaniu do programu edukacyjnego przerabianego w rpazedsazkolach publicznych na podstawie elementarzy i programow proponowanych przez MEN - chyba wypada to bardzo blado. Panie przy zapisach deklaruja, ze angielski ma byc 4 razy w tyg - w piatek uzyskalam informacje, ze dzieci beda miec zajecia z lektorem 3 razy w tyg a raz w ramach tego angielsiego 4 razy w tyg - sluchaja kasety z piosenkami. Mialy byc swietne zajecia logopedyczne - wczoraj maz dowiedzial sie, ze zajecia logopedyczne grupowe (a wie wszystkie dieci na raz trwaja 15 minut. Moim zdaniem, jak na tak mocno reklamowany fakt kontantu dzieci z logopeda - jednak smieszne toto. Zajecia plastyczne - poki co dzieci robily same prace grupowe. W tym jedna byla na kartce a4 (cala grupa robila te prace podobno) - przyklejony makaron rurki pomalowany prszez dzieci. Moje dziecko pomalowalo razem z kolega na spolke obszar wielkosci plowy plyty kompaktowej (wiec wypada po 1/4 obszaru plyty kompaktowej na lebka) - moim zdaniem lekka kpina. Na pytanie, czy dzieci robia prace indywidualnie otrzymalam odpowiedz ze dzieci robily takie prace ale zniszczyly (???). Acha - z zaloga laczy cie umowa cywilnoprawna. Jak ci sie cos nie spodoba i nie uda ci sie dosjsc do porozumienia z paniami prowadzacymi dzialanosc - zostaje Ci droga sądowa. Moim zdaniem najlepsze jest przedszkole, nad ktorym jest nadzor kuratora. www.wroclaw.pl/m3354/ tu znajdziesz liste prazedszkoli publicznych i niepublicznych zarejestrowanych w wydiale oswiaty, nad ktorymi nadzor sprawuje kuratorium oswiaty. Odpowiedz Link Zgłoś
aga1274 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 13.09.05, 21:24 czy inni rodzice także mają podobne opinie na temat tego przedszkola? Odpowiedz Link Zgłoś
puchatkowazaloga Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 20.09.05, 22:59 Witamy. Skąd tyle nienawiści do bliźniego? Na początek tyle iż przedszkole to nie szkoła ani studia. Służyć ma przygotowaniu fundamentów pod przyszłą edukację. Dzieci w wieku przedszkolnym winny się bawić,uspołeczniać i uczyć poprzez zabawę. Rola zabawy w życiu i rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym jest niezastopiona, a jej wartość nie zna ceny. O tym wiedzieć powinien każdy rodzic. Zabawka i zabawa towarzyszy ludziom od epoki kamienia łupanego. Świadczy o tym etiologia zabawki i zabawy. Trzeba tylko troszkę poczytać i zrozumieć rozwój i dojrzałość dziecka w wieku przedszkolnym. O programie. Program opracowywany jest na podstawie wielu profesjonalnych podręczników dla dzieci w wieku przedszkolnym. Opracowany jest program na każdy dzień. Na cały m-c październik jest już dostępny do wglądu rodziców( każdy dzień). Zajęcia logopedyczne trwają 25-30 min. Jeżeli dzieci nie są w stanie się skoncentrować danego dnia i rozpiera je energia to nikt na siłę nie będzie wmuszał programu. To są tylko małe dzieci, których koncentracja, uwaga,spostrzegawczosc sa w trakcie kształtowania się. Należy uwzględnić wiele innych czynników, które mają wpływ na zainteresowanie dziecka programem. Nie praktykujemy przymusu. Zajęcia grupowe z logopedą są dodatkim w cenie, po to aby pomóc w przyszłości w ojczystej mowie.W WTYM WIEKU APARAT MOWY JEST NAJBARDZIEJ CHŁONNY. Są godne polecenia, a zawsze mozna uczestniczyc wraz z dzieckiem. Angielski- starsze grupy radzą sobie doskonale. Każdego dnia muzyka, lektor,zajęcia plastyczne w j. angielskim. Młodsze próbują wdrożyć sie w to co się dzieje. Jak sam wiek mówi 2-3 latka to za mało na pierwszy tydzień i sukces! To wymaga czasu i cierpliwosci zarówno dzieci, rodzicow i naszej. Dodatkowo podczas posiłków puszczane są nagrania poznane podczas zajęć.Efekty są widoczne. Po tygodniu wrzesnia niewiele można zobaczyć, a po 3 samemu można dostrzec co maluch podśpiewuje pod noskiem. PARACE GRUPOWE SŁUŻĄ INTEGRACJI GRUPY, POZNAWANIU IMION, CECH KOLEGÓW. PRACE WYKONANE Z MAKARONU TO PROGRAM ZABAW FUNDAMENTALNYCH 2, A W TYM WYPADKU dodatkowo służyły jako ćwiczenia koordynacji "oko-ręka_" Nawet jeżeli dzieci zniszczą pracę to naszym zadaniem jest nauczyć je szacunku do papieru i własnej pracy. Jesteśmy ludźmi z wykształconiem pedagogicznym i w zgodzie z wykształceniem pracujemy.. Kochamy to co robimy i dostrzeże to ktoś kto tak samo jak my kocha swoją pracę i nie pracuje bo musi. Po sądach nie chodzimy ponieważ nasze wychowanie i kultura osobista pozwala nam problemy rozwiązywać polubownie. Co do kuratorium i wyboru miejsca pobytu dziecka każdy sam wybiera to co mu odpowiada. dowodem naszej pracy są dzieci, a nawet rodzice, którzy byli z maluchami przez pierwsze 2 tygodnie. proponujemy zapytać rodziców podczas odbioru dzieci osobiście. To co napisałam to obrona naszej cięzkiej pracy i pasji, a nie reklama. Każdemu odpowiada coś innego, a my nie mamy możliwości dogodzenia wszystkim. Dziękujemy i pozdrawiamy.'Nie taki diabeł straszny jak go malują." ( Zastanawiamy się ile jeszcze nieprzyjemności spotka nas od pani Yenn'y M ? Puchatkowa Załoga Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 20.09.05, 23:34 Pani Joasiu, ale faktem jest, ze pozycji, na ktorych opiera Pani edukacje nie umiala mi Pani podac. Ani zadnych konterow, choc prawde mowiac bylam strona umowy (dziecka nie powierza sie tak sobie ot, prosze miec tego swiadomosc). Poza tymi dwoma ksiazkami, ktore Pani zdjela z polki ;) Poza tym prosze Pani przedszkole to nie jest szkola - fakt, ale nazwy przedszkole nie mozna uzywac tak sobie - nie zdecydowalabym sie skorzystac z uslug jednostki, nad ktora nie ma nadzoru kuratorium. Ktora jest prowadzona na podstawie ogonych rpzaepisow o prowadzeniu dzialanosci gospodarczej. Nie i juz. Z tego powodu uwazam, że naduzyto mojego zaufania - ale i tu widze sporo mojej winy, poniewaz moglam sie upewnic w kuratoirum, czy rzeczywiscie jestescie Panstwo przedszkolem niepublicznym czy tez jednostką typu przedszkolnego nigdzie nie zgloszoną. DLA MNIE - podkreslam: dla mnie - ma to znaczenie. Co do nieprzyjemnosci - prosze Pani, forum sluzy do wymiany opinii, pogladow, rowniez i na tematy przaedszkoli. Byc moze staracie sie bardzo. Niestety ja, po tygodniu wspolpracy, doszlam do wniosku, że nie widze mozliwosci wspolpracy i dzis stwierdzam, że byla to najlepsza decyzja, jaka moglam podjac. Niestety, szkoda, że Panstwo, skoro jestescie tak w porzadku - ciagle zwlekacie ze zwrotem pieniedzy. Wszak minelo juz troche czasu od dnia, w ktorym zakomunikowalam Pani, że to nie jest przedszkole, o jakim marzylam dla moich dzieci. I podkreslam jeszcze raz - to, ze mi cos nie pasuje, to nie znaczy, że innym rodzicom nie bedzie pasowac. Byc moze, gdy wszystko sie rozkreci tak jak myslicie -bedzie to jednostka wzorowa. Jasne, że każdy ma prawo do wlasnej wizji wychowywania mlodego czlowieka. Mi Wasza wizja nie pasuje. Koniec, kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
angel74 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 21.09.05, 21:29 witam. Przypadkiem weszłam na ten wątek bo poszukiwałam przedszkoli. Mam kilka zastrzerzeń co do tej wypowiedzi: 1. Przedszkola nie szkoła - fakt, ale skoro już proponujemy jakiś program, bo taki być musi żeby maluchy się po prostu nie zanudziły, to może jakiś, który byłby wiadomy rodzicom. 2. Czy dzieci uczą się też piosensk i wierszy w języku polskim? 3. Co jest nie tak z tym logopedą lub opieką skoro dziecko ruchliwe lub nadpobudliwe nie może wziąść udziału w całych zajęciach? Przecież to niedopuszczalne żeby dziecko decydowało ile czasu będzie pracować z logopedą. Nie trzeba stosować przymusu, wystarczy zaciekawić. 4. Rozumiem też że na miesiąć wrzesień programu opracowanego nie było? 5. Zajęcia oparte na Zabawach Fundamentalnych to troszkę mało na grupę zróżnicowaną pod względem umiejętności i temperamentu... 6. widać agresję z obu stron, przy czym agresja matki może być w jakimś stopniu uzasadniona. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 14.10.05, 19:44 dopiero dzis (dzieci zabralismy 9 wrzesnia z przedszkola) otrzymalismy od przedszkola ostatnią ratę zwrotu opłaty za przedszkole. Szkoda, że nie przeszukałam dokładnie internetu. Traktowanie rodziców dzieci przez szefostwo Załogi - takie niegrzeczne, niemiłe i bardzo agresywne - pojawiło sie już raz na tym forum forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=20191602&a=23280643 zainteresowanym osobom z przedszkola sugeruję głębsze zastanowienie, czy w razie, gdyby trzeba było zgłosić paniom z przedszkola jakąs uwagę - nie zostaną potraktowane tak jak ja i jeszcze inna niezadowolona klientka z forum ;) swoja droga - jakie to ciekawe, że nie tylko ja podniosłam zarzut nie panowania przez panie nad grupą dzieci. A ponieważ emocje już ostygły - moge dokładnie opisac, jak wygladalo dzien po dniu nasze przedszkolakowanie. Wszystko na przedszkolnym prospekcie wyglądało pięknie. Bjutiful nawet. Nauka przez zabawę. Angielski 4 x w tygodniu. Logopeda. Edukacja na najwyższym poziomie. Nastawienie na bezstres i deklarowana miłośc do dziecka. Zdecydowaliśmy się - więc od razu zaczęlismy wdrażać dzieci do przedszkola. Oczywiście odpłatnie, bo adaptacja kosztuje i to niemało. Trudno - czego nie robi sie dla dzieci. Szczególnie tych własnych. Zapisaliśmy dzieciaki, wpłacilismy wpisowe, wypełnilismy ankiety, chachając sie do rozpuku przy rubryce "zainteresowania" - no bo czym może sie interesować (w rozumieniu: chęć pogłebiania wiedzy na jakiś temat) taki trzylatek? czy czterolatek (choc czterolatek ewentulanie szybciej - o ile nosi rysę geniuszu - a moje nie noszą, w każdym razie w ferworze zajęć codziennych nie zauważyłam niczego szczegolnego ;) Wszystko było pięknie, dopoki nie przyszło do weryfikacji faktow z deklaracjami. Bo fakty okazały się dla mnie miażdzące. Pierwszy dzień: Dzieci poszły na 3 godziny. Szefowa przy wydawaniu dziecka informuje: "Własnie miałam po państwa dzwonić, bo Wojtuś wydaje się spiący"... Mąż patrzy na mnie ze zdumieniem. No bo gdyby trzeba było iść pierwszego dnia do pracy na osiem godzin to co wówczas? Jechać na sygnale po zmęczone dziecko? (dziecko głodne było, tarcie oczu i nawet komunikaty, ze śpiący - to często symptom głodu u młodszego syna). W domu Michal komunikuje, że zupy nie zjadł, bo była gorąca. Dzień drugi: Mąż prosi pania o szczeglóne zwrocenie uwagi na zupę, bo dziecko nie lubi ciepłej zupy (ma być ciepła lekko ;) taki urok Michała). Za jakiś czas - telefon od szefowej do mnie, że one uważają na zupę, a mąż powiedział o tej zupie tak przy rodzicach... Gdy odbieram dzieci z przedszkola - pani skarży się na Michała, że uderzył Olę piłką. Z kolei Michał w domu się skarży, że uderzona Ola ugryzła go do krwi w dwa palce. Dzień trzeci: Dzieci malują. Pani dawała dzieciom farbki (dzieci losowały). A że farbek było mało - dzieci dostaly po jednym kolorze. Moj młodszy syn Wojtuś (niespełna 3 lata) dostał jakiś brzydki kolor i rozżalony płacze. Pani komunikuje mi, że Wojtuś płakał i nie ustąpiła mu, bo takie są zasady. (Miała malo farbek - a mnie zastanawia, jak można, przy wpisowym w wysokosci 200 zlotych od dziecka nie kupic każdemu dziecku po paczce farbek plakatowych za 7 zlotych - choćby z "Biedronki" i dac dzieciakom po farbce, ktora im się podoba, żeby nie zrazić takiego małego delikwenta do malowania). Dzień trzeci: Na sniadanie dzieciom przynosze karton mleka i płatki sniadaniowe, bo lubią. Przy odbiorze znow słysze coś na Michała (Michał znow podobno rzucał w dzieci piłką) - pokazuję więc pani ślady ugryzienia i mówię spokojnie, że Michał tez jest poszkodowany. Nie robię z tego cyrkow, staram się zachować zdrowy rozsądek. Szefowa mnie tez informuje, że Wojtuś nie chciał wyjśc z placu zabaw i podeszla do niego (trzymał się ślizgawki) i odgięła mu palce odczepiając go tak od ślizgawki i zabrała do przedszkola, bo takie są zasady. Wojtuś płakał. Pani dodatkowo zapewnia, że chlopcy zjedli mleko z chrupkami podane na sniadanie. Chłopcy z kolei w dwomu twierdzą, że nic takiego nie jedli. Spotykam znajomą, ktora w tajemnicy mowi mi, że jacys rodzice awanturowali się o to, że dziecko na obiad dostalo wrzątek. Znam męża. On sie nie awanturuje. Nie on. Ale o nas to z pewnością. Dzień czwarty: oddając dzieci odkrywam na półce w kuchni nieotwarty karton z mlekiem i nasze płatki śniadaniowe zapakowane z charakterystyczne pudełko. Jest mi dziwnie. Przy odbiorze pani narzeka na Michała. Oczywiście jak zwykle - przy nim, przy innych dzieciach, przy innych rodzicach. Tym razem uświadamiam pani, że dziecka nie mozna nieustannie krytykować, bo odnosi to zwykle wręcz przeciwpolożny skutek. Dzieci domagaja sie jedzenia, bo nie jadly obiadu (nie lubią tego) - pytam, dlaczego dzieci wobec tego nie dostały zamiast obiadu tego, co przygotowałam im na sniadanie i czego nawet nie tknęły. Wzruszenie ramion powinno mi wystarczyc za odpowiedź. Dowiaduję się też, że Wojtuś podobno bardzo płakał. Szefowa mówi, że Wojtuś sam nie wiedzial, czego chce, dlatego mu powiedziała, żeby sie wypłakał i dopiero do niej przyszedł. Wieczorem na glowie Wojtusia odkrywam gulę jak po ugryzieniu owada. Osa? Cos w tym stylu? Wojtuś bardzo żle spi w nocy... Ale pamiętając reakcję na za gorącą zupę daję sobie spokoj i nie informuję pani o ugryzieniu. Swoją drogą pani wie, że dzieci mają powazny wywiac alergiczny i dziwię się, że nie obejrzała dokładnie płaczącego rozpaczliwie dziecka. Dzien piąty: Dowiaduję się od szefowej na pogaduszkach w szatni, że jakiś maluch (nie moj) jest tak niesforny, że panie nie wiedzą, co z nim zrobić. Kara polegająca na sadzaniu przy stole mamut made in IKEA i na krześle tej samej marki nie działa - maluch sie cieszy (ale on nie ma 3 lat jeszcze). Za kare maluch idzie na dół, do innej sali i siedzi tam samotnie jakiś czas z panią. Słysze tekst, że dziecko powinno wiedzieć, że dwór (w tym czasie więc inne dzieci były na podworku) jest w nagrodę. Fajnie. Taaaa... A tak na marginesie: czy o takich rzeczach nie powinno sie informowac tylko i wyłącznie rodziców malucha? Gdzie tu szacunek dla dziecka? Dzień kolejny: Oddając dzieci do przedszkola próbuję się dowiedzieć o program edukacyjny. Pani wyciąga "Gry i zabawy z maluchami" (mam w domu - straszne badziewie, ale może w sumie ja z tego nie umiem korzystać) i "Wczesną naukę czytania" - i tlumaczy, że na tym opierać się ma edukacja przedszkolna. Pytam: a pomoce naukowe? jakies elementarze (przedszkola pracuja na takich pomocach i boje się, żeby dzieci w zerówce nie były do tyłu w stosunku do innych dzieci). Pytam: po co trzylatkowi znajomość literek? Pani entuzjastycznie probuje mnie przekonać, że jak dziecko sie nie zainteresuje, to sie będzie bawic obok. Czyli zaczyna to wyglądać jak przechowalnia. Dowiaduję się też, że angielski ma być nie 4 razy w tygodniu, jak obiecywano, tylko 3 razy w tygodniu plus 1 raz w tygodniu samo słuchanie kaset. Pani chwali się, że dzieci bawiły się z głuchy telefon. Pani sluchała słowa od Michała. Nie zrozumiała (Michał ma poważną wade wymowy i rodzące się z tego powodu kompleksy) i spojrzała po dzieciach, tak, żeby Michał nie zauwazył, oczekując podpowiedzi (mam poważne wątpliwości, czy sie nie zorientował, bo Michał nmoże nie jest geniuszem, ale głupi tez nie jest - a uczulałam na to szefową...). W tym czasie, gdy se tak miło rozmawiamy, teoretycznie trwa śniadanie. Kątem oka obserwuję biegające jak wolne elektrony dzieci - nieświadome, że jest pora śniadania. Nikt ich o tym jednak nie informuje. Totalny bezstres. A chwilkę potem zajęcia logopedyczne. Konczę rozmowę z pania i idę do domu. Gdy wracam po dzieci, najpierw pytam, dlaczego jest taki balagan w trakcie jedzenia (pani odpowiada, że nie chcą stresować dzieci dlatego ich nie prowadzą do stołów) a Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 14.10.05, 19:46 potem dowiaduję sie od pani, że Michał sie na nią obraził, bo chciał pić w trakcie zajęć logopedycznych, a pani mu nie dała, tylko kazała poczekać 10 minut do końca zajęć, bo inne dzieci też chciały pić i Michal zajęcia logopedyczne by pani rozwalił tym piciem. Na dworze niewyobrażalny skwar. Pytam dlaczego dziecko nie dostało pić, bo przecież dziecko miało prawo byc spragnione, bo do sniadania w domu nic nie piło. A tu już w sumie nie bylo warunkow do picia, bo dzieci nie sa prowadzone na posiłek, tylko robią to, co chcą. No bo we łbie m sie to wszystko nie mieści - tak zwyczajnie. Słysze odpowiedź "takie są zasady, że je się i pije w jadalni". Nic nie mowię i wychodzę wściekła z przedszkola. Nie podobają mi sie te zasady. Nic mi sie nie podoba. Przestaję uważać za przyjazne dziecku miejsce, gdzie nikt nie mysli o zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych 4-letniego dziecka. I gdzie tego dzieciaka zamiast pozytywnie motywować - wsadza sie go do szuflady "ten najgorszy". I opieka generalnie jest w porywach nie bardzo. Po telefonicznej rozmowie z matką (mąż w delegacji kilkudniowej i nie mogę sie dodzwonić) upewniam się, że zabranie dzieci z tej placowki jest najlepszym rozwiązaniem. Dzwonię do szefowej i oznajmiam, że konczę przygodę z przedszkolem, uzasadniając dlaczego. I że w poniedziałek zjawi się u niej mąż, żeby sie rozliczyć. W międzyczasie ustalam w kuratorium i wydziale oświaty, że to nie jest przedszkole niepubliczne i bezprawnie się posługują nazwą "przedszkole", bowiem nie widnieja w rejestrze przedszkoli. W lykend u dziadków dzieci są pobudzone. Ale tez domagają się ściszenia dość cicho chodzącego tv - myslę, że bardzo zmęczył je przedszkolny hałas i brak jasno ustalonego rytmu dnia. Odmawiaja jeżdzenia na rowerze. Chca leżec i wypoczywać. Mąż spotyka się po lykendize z szefową. Pani, w pewnym momencie, gdy ten zaczął mowić o nienależytym wykonaniu zobowiązania zadaje pytanie: "A gdzie pan pracuje?" "Jestem prawnikiem" - odpowiada mąż. "Taaaak?" - a ja myślałam, że prawnicy chodza w garniturach i siedzą w kancelariach a nie jeżdzą w delegacje..." No tak, bo mąż z dziećmi na adaptację chodził w cywilnych ;) bojowkach ;) żeby dzieci go nie wybrudziy :) Ja z kolei staram się (nie wiem, na ile mi to wychodzi) nie dawać odczuć ludziom, że pracuję na uczelni. Bardzo się staram - może wygladaliśmy za mało snobistycznie i pani nas wsadziła do tej gorszej szuflady? Nie mam pojęcia. Niestety - niezależnie od przyczyn, jakie powodowały panią, kasę odzyskaliśmy dopiero dziś (14 pazdziernika) Jest jeszcze jedna paskudna sprawa - Wojtuś bardzo długo nie chciał siadać do obiadu przy stole i krzesłach z IKEI - bo mam takie same jak w przedszkolu - kolorystyka ta sama nawet. Nie wiem, czy system kar nie miał na to wpływu.... Dopiero przykrycie stołu kolorową ceratką sprawiło, że dziecko zgodziło się jeść obiady jak dawniej przy stole. Odpowiedz Link Zgłoś
czamon Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 15.10.05, 12:07 My tez chcielismy dać nasze dziecko tam do przedszkola ale po pierwszej wizycie zrezygnowalismy. Po pierwsze córka nie czuła się tam zbyt dobrze, pani z która rozmawiałam jakos nie wydawała mi sie zbyt kompetentna osobą do opieki i prowadzenia zajęć w przedszkolu, wnętrze przedszkola zamiast przyciągać ewidentnie odpychało. O planie nauczania praktycznie nic sie nie dowiedziałam. Nie jestem na tyle kompetentna zeby oceniać to przedszkole bo byłam tam tylko raz i to krótko, ale nie wzbudziło zaufania ani mojego ani mojego meża a tym bardziej naszej córki. Odpowiedz Link Zgłoś
77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 17.10.05, 17:29 Ja radziłabym uważać na panią Joannę. Jej prowadzenie się daje wiele do życzenia, a dzięki niej w toku jest pewna sprawa rozwodowa. Odbiera trójce dzieci ojca i ma czelność prowadzić za jego kase przedszkole. Żenada... Poza tym od wizytatora kuratorium dostałam informację, ze "Dolnośląski Kurator nie opiniował wpisu do ewidencji placówek niepublicznych placówki "Puchatkowa Załoga"" Pani Joanna jest po resocjalizacji a nie wychowaniu przedszkolnym z tego co się orientuję więc nie ma tak naprawde uprawnien.Myślę,że jest we Wrocławiu wiele placówek o lepszym przygotowaniu i opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 13:34 Czytam wypowiedzi rodzicow i jestem zalamana.Jak osoba bedaca rodzicem u uwazajaca sie za wzor dla malucha moze znizac sie do tak niskiego poziomu i wypisywac takie bzdury. Do Pani yenny: proponuje poslac dzieci od razu na studia, bo wyzsze uczelnie maja zazwyczaj dobrze zaopatrzone bibloteki i bedzie Pani zadowolona z ilosci pozycji ksiazkowych. Do Pani blondi: pisanie na forum dotyczacym przedszkoli o swojej sprawie rozwodowej jest conajmniej niestosowne. Polecam psychologa.To lepszy sposob na wyplakanie sie. Jescze kilka slow do rodzicow, ktorym nie podoba sie wystroj. Wspolczuje gustu. Nie wiem czy widzieli Panstwo inne przedszkola. ja osobiscie odwiedzialm ich sporo i tak kolorowe i przyjazne dla dziecka miejsca sa wyjatkami. Pozdrawiam i zycze wszystkim sfrustrowanym rodzicom milego wieczoru. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 18:16 siostro, powiem tak: JA jestem przeciwna nauce czytania wsrod trzylatkow, zamiast realizowania programu: wiosną trawka rosnie, jesienia liscie spadaja, dżdżownicy sie nie je (czyli mądre poznawanie swiata) - czyli bez przegieć, bez przeintelektualizowywania w strone zadowalania sfrustrowanych rodzicow. Dlatego wlasnie pytalam o pomoce naukowe zatwierdzone przez MENiS do przeprowadzania edukacji wsrod trzy- czy czterolatkow. Dlatego, że te programy wlasnie takie są. Pisali je madrzejsi ludzie, z calym szacunkiem, niz magister resocjalizacji czy magister pedagogiki. Do takich zajec, proponowanych przez MENiS jest opracowana metodyka zajec, scenariusze zajec, dostosowane do percepcji takiego malego dziecka - żeby wlasnie nie przeforsowac. Nauczyciel przedszkolny musi sie doksztalcac, ma hospitalizacje z kuratorium, musi przebyc naprawde trudna droge zawodowa (stazysta-nauczyciel kontraktowy- nauczyciel mianowany) - z wieloma egzaminami pomiędzy. Przedszkole prowadzone przez malolaty swiezo po studiach nie daje gwarancji nieustannego doksztalcania sie pracownikow. Dla mnie to taka przechowalnia, bez dobrego pomyslu, co za taką kasę mozna byloby sensownego zrobic z dziecmi. Natomiast Pani wniosek byl na wyrost, bez analizowania dokladnego tego, co napisalam. Sorry, jesli rodzic bez glupkowatego usmiechu na twarzy u trzylatka (pomijam przypadki, gdy dziecko rzeczywiscie wykazuje poglebione zainteresowanie jakas problematyka - skrajne przypadki bo dziecko ciekawe swiata interesuje sie wszystkim) wpisuje te zainteresowania trzylatka do ankiety - to z nim cos jest nie halo. Albo probuje dziecko dostosowac do wlasnych ambicji, albo tez kreuje sie na snoba. Wiec zarzut, ze dziecko nalezy wyslac na studia - odbieram jako niezwykjle niskich lotow ping-pong. I sugeruje ewentualnie dostosowac sie do wlasnych sugestii, jesli nie widzi Pani tutaj smiesznosci sytuacji. Co do wystroju - ja rozumiem, ze de gustibus non disputandum est (czyli o gustach sie nie dyskutuje). Ale mnie tez ten wystroj nie rzucil na kolana. Malo tego - obiecywano rodzicom cuda na kiju na samym poczatku. Mialy byc drabinki w salach zabaw, fotele obrotowe z IKEI, cuda-wianki. A tu i sale niezbyt wielkie jak na taka ilosc przyjetych dzieci (i znow: mialo byc tak, ze jedna pani jest na 7 dzieci - tak mi pani Joasia obiecywala i na obiecankach-cacankach sie skonczylo), i zabawki takie sobie. Co do malowidel, bo o wystroju na tamtym etapie trudno bylo mowic - nie dyskutuje o nich, mi sie nie podobaly (kiczem trąci), ale dla mnie wazne bylo to, ze sciany sa kolorowe i dzieciom sie podoba. Więc olałam kwestie i generalnie nie dyskutuje, czy piekne czy nie. ? Jesli sie podoba dzieciom - to jest ok. Widzialam inne przedszkola, owszem. U siostr Elzbietanek widzialam przepiekny plac zabaw, przepiekny wystroj na korytarzach i w DUZYCH salach i zorganizowana extra sale do zabaw na niepogodne dni (slizgawka, basen wypelniony pileczkami). I Zaloga tez tutaj bladziutko wypada. No i znow - moim zdaniem przedszkole nie jest przyjazne dziecku, jesli pani na sile ODGINA niespelna trzyletniemu dziecku palce - żeby odczepic je od slizgawki (a potem szczebioce o tym rodzicowi, zadowolona z siebie), jesli pani w upal nie daje dziecku picia - to JA uwazam, ze opieka jest BARDZO NIEDOBRA. JA - podkreslam ja - oczekuje dobrej opieki. Nawet bardzo dobrej, bo po to wlasnie psyla sie dziecko do prywatnego przedszkola. Zeby sie dziecku nie dziala krzywda w tym przedszkolu. i też jestem pewna, że tego posta nie napisala matka oddajaca dziecko do tej placowki (bo przedszkole to nie jest), tylko sama Pani Joasia, bo niestety, matka zaczelaby sie uwaznie przygladac paniom przedszkolankom, czy rzeczywiscie cos jest na rzeczy, a nie polemizowac z innymi niezadowolonymi matkami. No dobra - ja bym tak zrobila. Ale ja jestem nastawiona na zapewnienie dzieciom dobrej opieki na czas, który spędzam w pracy. I co do psychologa - obawiam sie, że na stany lękowe (strach przed obcymi), które zaobserowałam po zabraniu dziecka z zalogi, a ktorych wczesniej nie bylo, na nawracającą awersję do jedzenia przy stoliku z IKEI - gdy nie jest zasłonięty ceratą - byc moze przydalby sie taki ktos mojemu 3-latkowi). Za troskę dziekuje uprzejmie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 20:22 Droga Pani. Miło się czyta tak długie wypowiedzi. Wynika z tego, ze lubi Pani pisac. Ciesze się, że tak dokładnie przedstawiła Pani sytuację, a wszystkie Pani poprzednie wypowiedzi dokładnie przeczytałam. Otóż muszę Pnią zmartwić-moje dziecko chodzi do Puchatkowej załogi i jest bardzo zadowolone. W przeciwieństwie do Pani dziecka nie ma stanów lękowych ani awersji do stolików IKEA. Ponieważ na niczym tak bardzo mi nie zależy jak na dobru mojego synka to przyjżałam się uważnie (i ciągle to robię)pracy Pani Asi i pozostałych przedszkolanek i nie mam im nic do zarzucenia.Kazdy ma swoje zdanie i po to jest forum żeby je wypowiadać, ale myslę, e Pni oponie są daleko przesadzone. Opis wystroju i psychologa odnosił się do innych wypowiedzi i nie wiem dlaczego odpowiada Pani za inne osoby. Nadgorliwość?POza tym psycholog przydałby się Pani,która pisała o rozwodzie (zupełnie nie na miejscu temat).Proszę też nie mieszać do tego Pani Joasi, gdyż nie ma z moimi wypowiedziami nic wspólnego.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 21:05 alez siostro, ja nie kwestionowalam tego, że rodzice innych dzieci moga nie byc zadowoleni z przedszkola. Napisalam tylko, że nie spelnilo ono MOICH oczekiwan - a uwazny czytelnik teraz przesieje moje i Pani doswiadczenia przez pryzmat wlasnych oczekiwan i dokona wyboru, czy mozna zaufac przedszkolu czy tez nie. Niestety - moje dziecko ma stany lękowe i nic na to nie poradze - wiec wynika mi, że kazde dziecko jest inne ;) (zadne odkrywcze stierdzenie dla mnie, matki wiecej niz jednego dziecka ;) ) i juz. Poza tym wybacz, ale to ja bede oceniac, obserwujac moje dzieci, czy moje odczucia sa przesadzone czy nie ;) Dlatego, ze kazde dziecko jest inne, ma inny prog wrazliwosci. A co do odpowiedzi na ciag dalszy - kobieto, pisz ladniej graficznie. Oddzielaj akapitami czesci adresowane do poszczegolnych osob, żeby mozna bylo wiedziec, do kogo kierujesz swoje mysli. Bo wypowiedz byla tak chaotyczna, ze naprawde nie wiedzialam, do kogo sa te zarzuty. Na temat zycia osobistego Pani Joanny sie nie wypowiadam. To nie moja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 21:47 Droga Pani. Jesli chodzi o chaotyczne pisanie to przykro mi, że nie mam takich zdolności w redagowaniu jak Pani. Poza tym jest wyraźnie napisane do kogo są poszczególne odpowiedzi. Przykro mi, że Pni dziecko ma stany lękowe. Nie kwestionuje tego. Przesadzony według mnie jest jedynie ton Pani wypowiedzi,który uważam za zbyt zjadliwy. Jeszcze sprawa z dziedziny dobrego wychowania-nie jesteśmy "na Ty", więc prosze sie tak do mnie nie zwracać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
naticzek Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:12 w szoku jestem!!! bywałam tam kiedyś z córeczką i w zyciu bym nie pomyślała, że takie zarzuty mogą byc wysuniete w stosunku do załogi nawet się zastanawiałam nad tym przedszkolem, ale było dla mnie za drogie... Odpowiedz Link Zgłoś
kropa9 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:33 a ja tam tez bywalam z synkiem i bylo ok. nie mam zastrzezen.faktycznie cena wysoka, ale to prywatne przedszkole i tak jest wszedzie.chyba warto ich odwiedzic i samemu si eprzekonac Odpowiedz Link Zgłoś
olka885 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:09 Ja tez jestem w szoku.Jestem ich klientką. Jednak znam panie od roku i nie mogę powiedzieć pod adresem pań złego słowa. Zastanawiam się skąd w matkach tyle mściwości. To jakaś paranoja. Kobiety przecież jesteście matkami, a to do czegoś zobowiazuje. Pani Yenna m pisze wkółko o tym samym. Czy nie lepiej jak radzi siostra 100 udać się do psychologa albo starym sposobem znaleźć sobie zwykłą przyjaciółkę. 5 dni w przedszkolu a pani Yenna rozpętała wojnę na szefową. Może to jakieś niedowartościowanie bo nie wiem jak można tak ziać nienawiścią. Pani Yenno czy nie ma pani nic mądrzejszego do napisania prócz tych oszczerstw pod adresem dziewczyn, ktore szczerze się zapracowują żeby dogodzić takim matkom jak pani...? Szkoda mi ich przez to co pani wyprawia. JA ICH POLECAM. PANI POKAZUJE CEL: zniszczyć szefową bo głónie jej się pani czepia. Tylko po co? Powinna się pani wstydzić tej mściwości i zawiści. Tylko o jednym wkoło. Panie są osobami godnymi zaufania i polecenia. Z lękami dzieci i stolikiem IKEA, o którym się tak pani szczegółowo rozpisuje nasówa mi się pytanie czy te lęki nie zostały wyniesione z domu. Ktoś kto tak wielce dba o dzieci nie powinien znizac się do poziomu "pani z targowiska" i niszcyć pracy tych dziewczyn, a zająć się dziecmi i szukaniem odpowiedzi na pytanie" Dlaczego jestem taka mściwa" Co do Pani BLONDI- no cóż....to nie miejsce na żale rozgoryczonych kobiet. W Polsce co 4 małzeństwo się rozpada, a zawdzięczamy to feminizmowi, który staje się coraz bardziej popularny. Zmiencie temat bo to już jest nudne. Pozdrawiam tych , którzy potrfią zainteresować się czymś innym niż plotki mściwych kobiet Podkreślam "mściwych"- bo nie umiem zrozumieć jak można być takim wrzodem. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:35 olka, moment, opinie kazdy moze napisac, nawet po 9 dniach (dziewieciu, to wystarczajaco duzo) spedzonych przez dzieci w przedszkolu. dlaczego moje doswiadczenia od bierasz jako atak na wlasna osobe? Forum po to jest, zeby wymieniac sie doswiadczeniami - jedni maja dobre doswiadczenia, inni zle. Moje są zle. I nie sa to oszczerstwa, niestety. Ale opisany prawie kazdy dzien pobytu dzieci w przedszkolu. Niestety, zabranie dzieci z przedszkola tez pokomplikowalo mi pare planow zawodowych. Ale tak bywa. Natomiast nie rozumiem po to ten stek zlosliwosci i cale wiadro jadu. Albo ponosza Cie emocje (ale tez nie wiem dlaczego, sugeruje popracowac nad emocjami, skoro az tutaj taka psychoanaliza z niedowartosciowaniem wlacznie sie pojawila ;) ), albo po prostu o przedszkolu rodzice sie boja pani Asi, bo posty są w stylu: "jak masz czelnosc kobieto napisac cos zlego o naszym wspanialym przedszkolu". No mam czelnosc. Nic na to nie poradze ;) Polecam lekture zalinkowanego postu do reakcji na krytyke jakiegos niezadowolonego rodzica - i lekture napuszczonych w ten sam desen przez pania Asie rodzicow (ktorym sie nie dziwie, że najezdzaja na niezadowolonych, wszak zostawiaja tam swe dzieci i chca im zapewnic w miare komfortowe warunki - bo jak napisalam, strach paniom w zalodze zwrocic na cos uwage - widocznie sie boja o wlasne dzieci ;) ) ;) niestety - te rozemocjonowane reakcje i gnojenie niezadowolonej osoby niestety tez robią złe PR przedszkolu. Bo naprawde sugeruja, że kontakt rodzic- przedszkole nbastepuje na zasadach wyznaczonych przed przedszkole. I że przedszkole nie stara sie dostosowac do potrzeb rodzicow. Mi w tej calej sytuacji zabraklo zwyklego "przepraszamy" ze strony Zalogi za to, co sie stalo. Tylko tego. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:38 > Ja tez jestem w szoku.Jestem ich klientką. no wlasnie - to jest podejscie pan z Puchatkowej.\ Ustawia sie rodzica w pozycji klienta. Nie. to jest przedszkole a nie jakas placowka uslugowa, typu szewc czy ksero. Tu przychodza dzieci i ich rodzice. Warto to pamietac. Odpowiedz Link Zgłoś
77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 09:35 Masz prawo być w szoku. Masz prawo martwić się i dbac o swoje dziecko. Tym bardziej, ze media non stop informują o jeżących włosy na głowie przykładach niekompetencji ludzi, którzy mają za zadanie opiekować się dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
atunia Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 11:37 Hm, tak się przyglądam i oczom nie wierzę. Yenna opisała swoje doświadczenia - nawet sama ją o to prosiłam, nie wiem, w tym wątku czy innym. I nagle się zbiegło stado i mają_za_złe. Przecież forum (wyjaśniam to tym spośród Pań, które same się przyznają, że mało o forach i pisaniu wiedzą) jest do wymiany opinii. Z postu yenny nie kapie żaden jad, rzetelny opis sytuacji i tyle. I przyjemnie poczytać czegoś składnego, z akapitami i bez ortografów. Yenno, ja Ci w każdym razie dziękuję. Wiem już, że lepsze jest wrogiem dobrego i lepiej pozostać przy pobliskim przedszkolu niż liczyć na cudowne prywatne nowe miejsca. Puchatkowej załogi nie skreślam - jako przechowalnia dla dziecka na pewno będzie lepsze od wózka zakupowego w Oszołomie. Oczywiście pod warunkiem, że będzie akurat miejsce :). Pozdrawiam Atunia Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:35 zjadliwy ton? przyganial kociol garnkowi ;) Droga Pani siostro ;) No naprawde nie mialam zamiaru urazic Pani ;) Po prostu na forach publicznych sie tak przyjelo, że sie zwraca do rozmowcy na "ty", jak do partnera dyskusji. Nie jest to sprzeczne z netykieta, ale jesli urazilo - to przeraszam. PS: Dla mnie strasznie dziwacznie brzmi, gdy Pani ;) zwraca sie do mnie na forum Pani yenno (no jakas makabreska językowa). Ale niech bedzie. Postaram sie nie obrazac ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:56 Nie jestem obyta w dyskousjach na forum,wiec moge nie wiedziec, ze taka forma jest ogolnie przyjeta.W kazdym razie to akurat juz odbiega od tematu;)Obie wyrazilysmy swoje opinie.Kazdy kto bedzie chcial skorzystac z uslug Puchatkowej Zalogi i tak to zrobi.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:22 Siostro basen! Nie wiem skąd przyszło Pani do głowy, że jestem w trakcie rozwodu, gdyż nie jestem jeszcze mężatką ;) Jadu Pani nie brakuje. Oczywiście, jako pedagog z wykształcenia uważam, ze bardzo istotne jest to, kto zajmuje się dziećmi i ja się prowadzi. Jeśli zatrudnia się do opieki nad dziećmi a po kątach zajmuje także tatusiem, nie wiadomo czy nie zrobi tak w Puchatkowej Załodze. To ku przestrodze. Poza tym jak wspomniałam, przedszkole nie działa pod nadzorem i to było głównym tematem mojej wypowiedzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:58 Droga blondi(czyzby farbowana?) Mogł mi przyjść do głowy, że to o Pani rozwód chodzi, bo właściwie po co pisac o czyimś rozwodzie.Pani również jadu nie brakuje, bo jak juz poprzednio napisałam forum na temat przedszkola to nie miejsce na pisanie o rozwodach.Nie chce kwestionowac Pani kompetencji,ale pedagog nie powinien zajmować się plotkami o rozwodach i tym kto czyim tatusiem zajmuje sie po kątach. Co do głównego tematu Pani wypowiedzi to raczej temat prowadzenia się pani Joasi dominuje. Dziękuje za przestroge w imieniu swoim i innych mam.Od dzisiaj tatusiowie mają zakaz wstępu do Puchatkowej Załogi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 09:36 Forum jest na temat przedszkola, nie zabiegów fryzjerskich ;) Odpowiedz Link Zgłoś
oliviaa1 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 28.10.05, 21:22 Panią Asię to Pan Bóg powinien osądzić... życzę powodzenia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:13 :) przypuszczam że siostra100 to pani Joanna:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:09 Sfrustrowana to jest chyba Pani. Ci Rodzice mają absolutnie rację! I wykazali się ogromnym spokojem pisząc prawdę na temat tego przedszkola. Zapewniam, ze działy się tam jeszcze gorsze rzeczy. Piszę to już po wielu latach, gdy nabrałam dystansu. Ja do dzisiaj nie otrzymałam zwrotu ani pieniędzy, ani całej pościeli, którą kazano mi przynieść....a zabrałam syna z placówki po incydencie, gdy odbierając syna zastałam na placu zabaw przy przedszkolu bawiącego się samotnie chłopczyka...brama na ul. Jaworową otwarta...furtka na plac zabaw otwarta...chłopczyk nie potrafił mi powiedzieć jak ma na imię...wzięłam dziecko za rączkę i zaprowadziłam po schodach do przedszkola...panie nawet nie zauważyły, że dziecko samo zostało na dworze....nawet nie chcę myśleć jak to mogło się skończyć. Rodziców, którzy mają swoje dzieci w tym przedszkolu proszę, by mocno zwracali uwagę na swoje pociechy. Tm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:06 Sfrustrowana to jest chyba Pani. Ci Rodzice mają absolutnie rację! I wykazali się ogromnym spokojem pisząc prawdę na temat tego przedszkola. Zapewniam, ze działy się tam jeszcze gorsze rzeczy. Piszę to już po wielu latach, gdy nabrałam dystansu. Ja do dzisiaj nie otrzymałam zwrotu ani pieniędzy, ani całej pościeli, którą kazano mi przynieść....a zabrałam syna z placówki po incydencie, gdy odbierając syna zastałam na placu zabaw przy przedszkolu bawiącego się samotnie chłopczyka...brama na ul. Jaworową otwarta...furtka na plac zabaw otwarta...chłopczyk nie potrafił mi powiedzieć jak ma na imię...wzięłam dziecko za rączkę i zaprowadziłam po schodach do przedszkola...panie nawet nie zauważyły, że dziecko samo zostało na dworze....nawet nie chcę myśleć jak to mogło się skończyć. Rodziców, którzy mają swoje pociechy w tym przedszkolu proszę, by mocno zwracali uwagę na swoje pociechy. Odpowiedz Link Zgłoś