Dodaj do ulubionych

Puchatkowa Załoga na Jaworowej

13.09.05, 11:38
czy ktoś coś wie na temat tego przedszkola? mieszkam b. blisko i zastanawiam
się czy nie zapisać tam dziecka...proszę o opinie, jest to dla mnie b. ważne
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 13.09.05, 15:47
      ja nie polecam

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=20147990&a=28833282
      poza tym prazedszkole nie jes rpzedszkolem w rozumieniu ustawy o systemie
      oswiaty. Nie jest zarejestrowane jako rpzedszkole niepubliczne.\ Jest to zwykla
      dziaialnosc gospodarcza, nad ktora nie ma nadzoru kuratorium.

      Co do meritum zajec - pani z zalogi, pytana prazeze mnie o program do
      realizacji w grupach mlodszych i starszych wyciagnela dwie pozycje ksiazkowe,
      na ktorych ma zamiar pracowac - "Wczesna nauka czytania" i "Gry i zabawy z
      maluchami". W porownaniu do programu edukacyjnego przerabianego w
      rpazedsazkolach publicznych na podstawie elementarzy i programow proponowanych
      przez MEN - chyba wypada to bardzo blado.

      Panie przy zapisach deklaruja, ze angielski ma byc 4 razy w tyg - w piatek
      uzyskalam informacje, ze dzieci beda miec zajecia z lektorem 3 razy w tyg a raz
      w ramach tego angielsiego 4 razy w tyg - sluchaja kasety z piosenkami.
      Mialy byc swietne zajecia logopedyczne - wczoraj maz dowiedzial sie, ze zajecia
      logopedyczne grupowe (a wie wszystkie dieci na raz trwaja 15 minut. Moim
      zdaniem, jak na tak mocno reklamowany fakt kontantu dzieci z logopeda - jednak
      smieszne toto.
      Zajecia plastyczne - poki co dzieci robily same prace grupowe. W tym jedna byla
      na kartce a4 (cala grupa robila te prace podobno) - przyklejony makaron rurki
      pomalowany prszez dzieci. Moje dziecko pomalowalo razem z kolega na spolke
      obszar wielkosci plowy plyty kompaktowej (wiec wypada po 1/4 obszaru plyty
      kompaktowej na lebka) - moim zdaniem lekka kpina. Na pytanie, czy dzieci robia
      prace indywidualnie otrzymalam odpowiedz ze dzieci robily takie prace ale
      zniszczyly (???).

      Acha - z zaloga laczy cie umowa cywilnoprawna. Jak ci sie cos nie spodoba i nie
      uda ci sie dosjsc do porozumienia z paniami prowadzacymi dzialanosc - zostaje
      Ci droga sądowa.

      Moim zdaniem najlepsze jest przedszkole, nad ktorym jest nadzor kuratora.
      www.wroclaw.pl/m3354/ tu znajdziesz liste prazedszkoli publicznych i
      niepublicznych zarejestrowanych w wydiale oswiaty, nad ktorymi nadzor sprawuje
      kuratorium oswiaty.
      • aga1274 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 13.09.05, 21:24
        czy inni rodzice także mają podobne opinie na temat tego przedszkola?
      • puchatkowazaloga Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 20.09.05, 22:59
        Witamy. Skąd tyle nienawiści do bliźniego?
        Na początek tyle iż przedszkole to nie szkoła ani studia. Służyć ma
        przygotowaniu fundamentów pod przyszłą edukację. Dzieci w wieku przedszkolnym
        winny się bawić,uspołeczniać i uczyć poprzez zabawę. Rola zabawy w życiu i
        rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym jest niezastopiona, a jej wartość nie zna
        ceny. O tym wiedzieć powinien każdy rodzic. Zabawka i zabawa towarzyszy ludziom
        od epoki kamienia łupanego. Świadczy o tym etiologia zabawki i zabawy. Trzeba
        tylko troszkę poczytać i zrozumieć rozwój i dojrzałość dziecka w wieku
        przedszkolnym.

        O programie.
        Program opracowywany jest na podstawie wielu profesjonalnych podręczników dla
        dzieci w wieku przedszkolnym. Opracowany jest program na każdy dzień. Na cały
        m-c październik jest już dostępny do wglądu rodziców( każdy dzień).
        Zajęcia logopedyczne trwają 25-30 min. Jeżeli dzieci nie są w stanie się
        skoncentrować danego dnia i rozpiera je energia to nikt na siłę nie będzie
        wmuszał programu. To są tylko małe dzieci, których koncentracja,
        uwaga,spostrzegawczosc sa w trakcie kształtowania się. Należy uwzględnić wiele
        innych czynników, które mają wpływ na zainteresowanie dziecka programem.
        Nie praktykujemy przymusu. Zajęcia grupowe z logopedą są dodatkim w cenie, po
        to aby pomóc w przyszłości w ojczystej mowie.W WTYM WIEKU APARAT MOWY JEST
        NAJBARDZIEJ CHŁONNY. Są godne polecenia, a zawsze mozna uczestniczyc wraz z
        dzieckiem.
        Angielski- starsze grupy radzą sobie doskonale. Każdego dnia muzyka,
        lektor,zajęcia plastyczne w j. angielskim.
        Młodsze próbują wdrożyć sie w to co się dzieje. Jak sam wiek mówi 2-3 latka to
        za mało na pierwszy tydzień i sukces! To wymaga czasu i cierpliwosci zarówno
        dzieci, rodzicow i naszej.
        Dodatkowo podczas posiłków puszczane są nagrania poznane podczas zajęć.Efekty
        są widoczne. Po tygodniu wrzesnia niewiele można zobaczyć, a po 3 samemu można
        dostrzec co maluch podśpiewuje pod noskiem.
        PARACE GRUPOWE SŁUŻĄ INTEGRACJI GRUPY, POZNAWANIU IMION, CECH KOLEGÓW. PRACE
        WYKONANE Z MAKARONU TO PROGRAM ZABAW FUNDAMENTALNYCH 2, A W TYM WYPADKU
        dodatkowo służyły jako ćwiczenia koordynacji "oko-ręka_"
        Nawet jeżeli dzieci zniszczą pracę to naszym zadaniem jest nauczyć je szacunku
        do papieru i własnej pracy.

        Jesteśmy ludźmi z wykształconiem pedagogicznym i w zgodzie z wykształceniem
        pracujemy.. Kochamy to co robimy i dostrzeże to ktoś kto tak samo jak my kocha
        swoją pracę i nie pracuje bo musi.

        Po sądach nie chodzimy ponieważ nasze wychowanie i kultura osobista pozwala nam
        problemy rozwiązywać polubownie.

        Co do kuratorium i wyboru miejsca pobytu dziecka każdy sam wybiera to co mu
        odpowiada.

        dowodem naszej pracy są dzieci, a nawet rodzice, którzy byli z maluchami przez
        pierwsze 2 tygodnie. proponujemy zapytać rodziców podczas odbioru dzieci
        osobiście. To co napisałam to obrona naszej cięzkiej pracy i pasji, a nie
        reklama. Każdemu odpowiada coś innego, a my nie mamy możliwości dogodzenia
        wszystkim.
        Dziękujemy i pozdrawiamy.'Nie taki diabeł straszny jak go malują."
        ( Zastanawiamy się ile jeszcze nieprzyjemności spotka nas od pani Yenn'y M ?
        Puchatkowa Załoga
        • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 20.09.05, 23:34
          Pani Joasiu, ale faktem jest, ze pozycji, na ktorych opiera Pani edukacje nie
          umiala mi Pani podac. Ani zadnych konterow, choc prawde mowiac bylam strona
          umowy (dziecka nie powierza sie tak sobie ot, prosze miec tego swiadomosc).
          Poza tymi dwoma ksiazkami, ktore Pani zdjela z polki ;) Poza tym prosze Pani
          przedszkole to nie jest szkola - fakt, ale nazwy przedszkole nie mozna uzywac
          tak sobie - nie zdecydowalabym sie skorzystac z uslug jednostki, nad ktora nie
          ma nadzoru kuratorium. Ktora jest prowadzona na podstawie ogonych rpzaepisow o
          prowadzeniu dzialanosci gospodarczej. Nie i juz. Z tego powodu uwazam, że
          naduzyto mojego zaufania - ale i tu widze sporo mojej winy, poniewaz moglam sie
          upewnic w kuratoirum, czy rzeczywiscie jestescie Panstwo przedszkolem
          niepublicznym czy tez jednostką typu przedszkolnego nigdzie nie zgloszoną. DLA
          MNIE - podkreslam: dla mnie - ma to znaczenie.

          Co do nieprzyjemnosci - prosze Pani, forum sluzy do wymiany opinii, pogladow,
          rowniez i na tematy przaedszkoli. Byc moze staracie sie bardzo. Niestety ja, po
          tygodniu wspolpracy, doszlam do wniosku, że nie widze mozliwosci wspolpracy i
          dzis stwierdzam, że byla to najlepsza decyzja, jaka moglam podjac.

          Niestety, szkoda, że Panstwo, skoro jestescie tak w porzadku - ciagle
          zwlekacie ze zwrotem pieniedzy. Wszak minelo juz troche czasu od dnia, w ktorym
          zakomunikowalam Pani, że to nie jest przedszkole, o jakim marzylam dla moich
          dzieci.

          I podkreslam jeszcze raz - to, ze mi cos nie pasuje, to nie znaczy, że innym
          rodzicom nie bedzie pasowac. Byc moze, gdy wszystko sie rozkreci tak jak
          myslicie -bedzie to jednostka wzorowa. Jasne, że każdy ma prawo do wlasnej
          wizji wychowywania mlodego czlowieka. Mi Wasza wizja nie pasuje. Koniec, kropka.
        • angel74 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 21.09.05, 21:29
          witam.
          Przypadkiem weszłam na ten wątek bo poszukiwałam przedszkoli.
          Mam kilka zastrzerzeń co do tej wypowiedzi:
          1. Przedszkola nie szkoła - fakt, ale skoro już proponujemy jakiś program, bo
          taki być musi żeby maluchy się po prostu nie zanudziły, to może jakiś, który
          byłby wiadomy rodzicom.
          2. Czy dzieci uczą się też piosensk i wierszy w języku polskim?
          3. Co jest nie tak z tym logopedą lub opieką skoro dziecko ruchliwe lub
          nadpobudliwe nie może wziąść udziału w całych zajęciach? Przecież to
          niedopuszczalne żeby dziecko decydowało ile czasu będzie pracować z logopedą.
          Nie trzeba stosować przymusu, wystarczy zaciekawić.
          4. Rozumiem też że na miesiąć wrzesień programu opracowanego nie było?
          5. Zajęcia oparte na Zabawach Fundamentalnych to troszkę mało na grupę
          zróżnicowaną pod względem umiejętności i temperamentu...
          6. widać agresję z obu stron, przy czym agresja matki może być w jakimś stopniu
          uzasadniona.
        • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 14.10.05, 19:44
          dopiero dzis (dzieci zabralismy 9 wrzesnia z przedszkola) otrzymalismy od
          przedszkola ostatnią ratę zwrotu opłaty za przedszkole.
          Szkoda, że nie przeszukałam dokładnie internetu.
          Traktowanie rodziców dzieci przez szefostwo Załogi - takie niegrzeczne, niemiłe
          i bardzo agresywne - pojawiło sie już raz na tym forum

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=20191602&a=23280643
          zainteresowanym osobom z przedszkola sugeruję głębsze zastanowienie, czy w
          razie, gdyby trzeba było zgłosić paniom z przedszkola jakąs uwagę - nie zostaną
          potraktowane tak jak ja i jeszcze inna niezadowolona klientka z forum ;)

          swoja droga - jakie to ciekawe, że nie tylko ja podniosłam zarzut nie panowania
          przez panie nad grupą dzieci.

          A ponieważ emocje już ostygły - moge dokładnie opisac, jak wygladalo dzien po
          dniu nasze przedszkolakowanie.

          Wszystko na przedszkolnym prospekcie wyglądało pięknie. Bjutiful nawet. Nauka
          przez zabawę. Angielski 4 x w tygodniu. Logopeda. Edukacja na najwyższym
          poziomie. Nastawienie na bezstres i deklarowana miłośc do dziecka.

          Zdecydowaliśmy się - więc od razu zaczęlismy wdrażać dzieci do przedszkola.
          Oczywiście odpłatnie, bo adaptacja kosztuje i to niemało.

          Trudno - czego nie robi sie dla dzieci. Szczególnie tych własnych.

          Zapisaliśmy dzieciaki, wpłacilismy wpisowe, wypełnilismy ankiety, chachając sie
          do rozpuku przy rubryce "zainteresowania" - no bo czym może sie interesować (w
          rozumieniu: chęć pogłebiania wiedzy na jakiś temat) taki trzylatek? czy
          czterolatek (choc czterolatek ewentulanie szybciej - o ile nosi rysę geniuszu -
          a moje nie noszą, w każdym razie w ferworze zajęć codziennych nie zauważyłam
          niczego szczegolnego ;)

          Wszystko było pięknie, dopoki nie przyszło do weryfikacji faktow z
          deklaracjami. Bo fakty okazały się dla mnie miażdzące.

          Pierwszy dzień: Dzieci poszły na 3 godziny. Szefowa przy wydawaniu dziecka
          informuje: "Własnie miałam po państwa dzwonić, bo Wojtuś wydaje się spiący"...
          Mąż patrzy na mnie ze zdumieniem. No bo gdyby trzeba było iść pierwszego dnia
          do pracy na osiem godzin to co wówczas? Jechać na sygnale po zmęczone dziecko?
          (dziecko głodne było, tarcie oczu i nawet komunikaty, ze śpiący - to często
          symptom głodu u młodszego syna). W domu Michal komunikuje, że zupy nie zjadł,
          bo była gorąca.

          Dzień drugi: Mąż prosi pania o szczeglóne zwrocenie uwagi na zupę, bo dziecko
          nie lubi ciepłej zupy (ma być ciepła lekko ;) taki urok Michała). Za jakiś
          czas - telefon od szefowej do mnie, że one uważają na zupę, a mąż powiedział o
          tej zupie tak przy rodzicach... Gdy odbieram dzieci z przedszkola - pani skarży
          się na Michała, że uderzył Olę piłką. Z kolei Michał w domu się skarży, że
          uderzona Ola ugryzła go do krwi w dwa palce.

          Dzień trzeci: Dzieci malują. Pani dawała dzieciom farbki (dzieci losowały). A
          że farbek było mało - dzieci dostaly po jednym kolorze. Moj młodszy syn Wojtuś
          (niespełna 3 lata) dostał jakiś brzydki kolor i rozżalony płacze. Pani
          komunikuje mi, że Wojtuś płakał i nie ustąpiła mu, bo takie są zasady. (Miała
          malo farbek - a mnie zastanawia, jak można, przy wpisowym w wysokosci 200
          zlotych od dziecka nie kupic każdemu dziecku po paczce farbek plakatowych za 7
          zlotych - choćby z "Biedronki" i dac dzieciakom po farbce, ktora im się podoba,
          żeby nie zrazić takiego małego delikwenta do malowania).

          Dzień trzeci: Na sniadanie dzieciom przynosze karton mleka i płatki
          sniadaniowe, bo lubią. Przy odbiorze znow słysze coś na Michała (Michał znow
          podobno rzucał w dzieci piłką) - pokazuję więc pani ślady ugryzienia i mówię
          spokojnie, że Michał tez jest poszkodowany. Nie robię z tego cyrkow, staram się
          zachować zdrowy rozsądek. Szefowa mnie tez informuje, że Wojtuś nie chciał
          wyjśc z placu zabaw i podeszla do niego (trzymał się ślizgawki) i odgięła mu
          palce odczepiając go tak od ślizgawki i zabrała do przedszkola, bo takie są
          zasady. Wojtuś płakał. Pani dodatkowo zapewnia, że chlopcy zjedli mleko z
          chrupkami podane na sniadanie. Chłopcy z kolei w dwomu twierdzą, że nic takiego
          nie jedli. Spotykam znajomą, ktora w tajemnicy mowi mi, że jacys rodzice
          awanturowali się o to, że dziecko na obiad dostalo wrzątek. Znam męża. On sie
          nie awanturuje. Nie on. Ale o nas to z pewnością.

          Dzień czwarty: oddając dzieci odkrywam na półce w kuchni nieotwarty karton z
          mlekiem i nasze płatki śniadaniowe zapakowane z charakterystyczne pudełko. Jest
          mi dziwnie. Przy odbiorze pani narzeka na Michała. Oczywiście jak zwykle - przy
          nim, przy innych dzieciach, przy innych rodzicach. Tym razem uświadamiam pani,
          że dziecka nie mozna nieustannie krytykować, bo odnosi to zwykle wręcz
          przeciwpolożny skutek. Dzieci domagaja sie jedzenia, bo nie jadly obiadu (nie
          lubią tego) - pytam, dlaczego dzieci wobec tego nie dostały zamiast obiadu
          tego, co przygotowałam im na sniadanie i czego nawet nie tknęły. Wzruszenie
          ramion powinno mi wystarczyc za odpowiedź. Dowiaduję się też, że Wojtuś podobno
          bardzo płakał. Szefowa mówi, że Wojtuś sam nie wiedzial, czego chce, dlatego mu
          powiedziała, żeby sie wypłakał i dopiero do niej przyszedł. Wieczorem na glowie
          Wojtusia odkrywam gulę jak po ugryzieniu owada. Osa? Cos w tym stylu? Wojtuś
          bardzo żle spi w nocy... Ale pamiętając reakcję na za gorącą zupę daję sobie
          spokoj i nie informuję pani o ugryzieniu. Swoją drogą pani wie, że dzieci mają
          powazny wywiac alergiczny i dziwię się, że nie obejrzała dokładnie płaczącego
          rozpaczliwie dziecka.

          Dzien piąty: Dowiaduję się od szefowej na pogaduszkach w szatni, że jakiś
          maluch (nie moj) jest tak niesforny, że panie nie wiedzą, co z nim zrobić. Kara
          polegająca na sadzaniu przy stole mamut made in IKEA i na krześle tej samej
          marki nie działa - maluch sie cieszy (ale on nie ma 3 lat jeszcze). Za kare
          maluch idzie na dół, do innej sali i siedzi tam samotnie jakiś czas z panią.
          Słysze tekst, że dziecko powinno wiedzieć, że dwór (w tym czasie więc inne
          dzieci były na podworku) jest w nagrodę. Fajnie. Taaaa... A tak na marginesie:
          czy o takich rzeczach nie powinno sie informowac tylko i wyłącznie rodziców
          malucha? Gdzie tu szacunek dla dziecka?

          Dzień kolejny: Oddając dzieci do przedszkola próbuję się dowiedzieć o program
          edukacyjny. Pani wyciąga "Gry i zabawy z maluchami" (mam w domu - straszne
          badziewie, ale może w sumie ja z tego nie umiem korzystać) i "Wczesną naukę
          czytania" - i tlumaczy, że na tym opierać się ma edukacja przedszkolna. Pytam:
          a pomoce naukowe? jakies elementarze (przedszkola pracuja na takich pomocach i
          boje się, żeby dzieci w zerówce nie były do tyłu w stosunku do innych dzieci).
          Pytam: po co trzylatkowi znajomość literek? Pani entuzjastycznie probuje mnie
          przekonać, że jak dziecko sie nie zainteresuje, to sie będzie bawic obok. Czyli
          zaczyna to wyglądać jak przechowalnia. Dowiaduję się też, że angielski ma być
          nie 4 razy w tygodniu, jak obiecywano, tylko 3 razy w tygodniu plus 1 raz w
          tygodniu samo słuchanie kaset. Pani chwali się, że dzieci bawiły się z głuchy
          telefon. Pani sluchała słowa od Michała. Nie zrozumiała (Michał ma poważną wade
          wymowy i rodzące się z tego powodu kompleksy) i spojrzała po dzieciach, tak,
          żeby Michał nie zauwazył, oczekując podpowiedzi (mam poważne wątpliwości, czy
          sie nie zorientował, bo Michał nmoże nie jest geniuszem, ale głupi tez nie
          jest - a uczulałam na to szefową...).
          W tym czasie, gdy se tak miło rozmawiamy, teoretycznie trwa śniadanie. Kątem
          oka obserwuję biegające jak wolne elektrony dzieci - nieświadome, że jest pora
          śniadania. Nikt ich o tym jednak nie informuje. Totalny bezstres. A chwilkę
          potem zajęcia logopedyczne. Konczę rozmowę z pania i idę do domu. Gdy wracam po
          dzieci, najpierw pytam, dlaczego jest taki balagan w trakcie jedzenia (pani
          odpowiada, że nie chcą stresować dzieci dlatego ich nie prowadzą do stołów) a
          • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 14.10.05, 19:46
            potem dowiaduję sie od pani, że Michał sie na nią obraził, bo chciał pić w
            trakcie zajęć logopedycznych, a pani mu nie dała, tylko kazała poczekać 10
            minut do końca zajęć, bo inne dzieci też chciały pić i Michal zajęcia
            logopedyczne by pani rozwalił tym piciem. Na dworze niewyobrażalny skwar. Pytam
            dlaczego dziecko nie dostało pić, bo przecież dziecko miało prawo byc
            spragnione, bo do sniadania w domu nic nie piło. A tu już w sumie nie bylo
            warunkow do picia, bo dzieci nie sa prowadzone na posiłek, tylko robią to, co
            chcą. No bo we łbie m sie to wszystko nie mieści - tak zwyczajnie. Słysze
            odpowiedź "takie są zasady, że je się i pije w jadalni".
            Nic nie mowię i wychodzę wściekła z przedszkola. Nie podobają mi sie te zasady.
            Nic mi sie nie podoba. Przestaję uważać za przyjazne dziecku miejsce, gdzie
            nikt nie mysli o zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych 4-letniego dziecka. I
            gdzie tego dzieciaka zamiast pozytywnie motywować - wsadza sie go do
            szuflady "ten najgorszy". I opieka generalnie jest w porywach nie bardzo.

            Po telefonicznej rozmowie z matką (mąż w delegacji kilkudniowej i nie mogę sie
            dodzwonić) upewniam się, że zabranie dzieci z tej placowki jest najlepszym
            rozwiązaniem.

            Dzwonię do szefowej i oznajmiam, że konczę przygodę z przedszkolem,
            uzasadniając dlaczego. I że w poniedziałek zjawi się u niej mąż, żeby sie
            rozliczyć. W międzyczasie ustalam w kuratorium i wydziale oświaty, że to nie
            jest przedszkole niepubliczne i bezprawnie się posługują nazwą "przedszkole",
            bowiem nie widnieja w rejestrze przedszkoli.

            W lykend u dziadków dzieci są pobudzone. Ale tez domagają się ściszenia dość
            cicho chodzącego tv - myslę, że bardzo zmęczył je przedszkolny hałas i brak
            jasno ustalonego rytmu dnia. Odmawiaja jeżdzenia na rowerze. Chca leżec i
            wypoczywać.

            Mąż spotyka się po lykendize z szefową. Pani, w pewnym momencie, gdy ten zaczął
            mowić o nienależytym wykonaniu zobowiązania zadaje pytanie: "A gdzie pan
            pracuje?" "Jestem prawnikiem" - odpowiada mąż. "Taaaak?" - a ja myślałam, że
            prawnicy chodza w garniturach i siedzą w kancelariach a nie jeżdzą w
            delegacje..." No tak, bo mąż z dziećmi na adaptację chodził w cywilnych ;)
            bojowkach ;) żeby dzieci go nie wybrudziy :) Ja z kolei staram się (nie wiem,
            na ile mi to wychodzi) nie dawać odczuć ludziom, że pracuję na uczelni. Bardzo
            się staram - może wygladaliśmy za mało snobistycznie i pani nas wsadziła do tej
            gorszej szuflady?
            Nie mam pojęcia.

            Niestety - niezależnie od przyczyn, jakie powodowały panią, kasę odzyskaliśmy
            dopiero dziś (14 pazdziernika)
            Jest jeszcze jedna paskudna sprawa - Wojtuś bardzo długo nie chciał siadać do
            obiadu przy stole i krzesłach z IKEI - bo mam takie same jak w przedszkolu -
            kolorystyka ta sama nawet. Nie wiem, czy system kar nie miał na to wpływu....
            Dopiero przykrycie stołu kolorową ceratką sprawiło, że dziecko zgodziło się
            jeść obiady jak dawniej przy stole.
            • czamon Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 15.10.05, 12:07
              My tez chcielismy dać nasze dziecko tam do przedszkola ale po pierwszej wizycie
              zrezygnowalismy. Po pierwsze córka nie czuła się tam zbyt dobrze, pani z która
              rozmawiałam jakos nie wydawała mi sie zbyt kompetentna osobą do opieki i
              prowadzenia zajęć w przedszkolu, wnętrze przedszkola zamiast przyciągać
              ewidentnie odpychało. O planie nauczania praktycznie nic sie nie dowiedziałam.
              Nie jestem na tyle kompetentna zeby oceniać to przedszkole bo byłam tam tylko
              raz i to krótko, ale nie wzbudziło zaufania ani mojego ani mojego meża a tym
              bardziej naszej córki.
              • 77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 17.10.05, 17:29
                Ja radziłabym uważać na panią Joannę. Jej prowadzenie się daje wiele do
                życzenia, a dzięki niej w toku jest pewna sprawa rozwodowa. Odbiera trójce
                dzieci ojca i ma czelność prowadzić za jego kase przedszkole. Żenada... Poza
                tym od wizytatora kuratorium dostałam informację, ze "Dolnośląski Kurator nie
                opiniował wpisu do ewidencji placówek niepublicznych placówki "Puchatkowa
                Załoga"" Pani Joanna jest po resocjalizacji a nie wychowaniu przedszkolnym z
                tego co się orientuję więc nie ma tak naprawde uprawnien.Myślę,że jest we
                Wrocławiu wiele placówek o lepszym przygotowaniu i opinii.
                • siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 13:34
                  Czytam wypowiedzi rodzicow i jestem zalamana.Jak osoba bedaca rodzicem u
                  uwazajaca sie za wzor dla malucha moze znizac sie do tak niskiego poziomu i
                  wypisywac takie bzdury. Do Pani yenny: proponuje poslac dzieci od razu na
                  studia, bo wyzsze uczelnie maja zazwyczaj dobrze zaopatrzone bibloteki i bedzie
                  Pani zadowolona z ilosci pozycji ksiazkowych. Do Pani blondi: pisanie na forum
                  dotyczacym przedszkoli o swojej sprawie rozwodowej jest conajmniej niestosowne.
                  Polecam psychologa.To lepszy sposob na wyplakanie sie. Jescze kilka slow do
                  rodzicow, ktorym nie podoba sie wystroj. Wspolczuje gustu. Nie wiem czy
                  widzieli Panstwo inne przedszkola. ja osobiscie odwiedzialm ich sporo i tak
                  kolorowe i przyjazne dla dziecka miejsca sa wyjatkami.
                  Pozdrawiam i zycze wszystkim sfrustrowanym rodzicom milego wieczoru.
                  • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 18:16
                    siostro, powiem tak: JA jestem przeciwna nauce czytania wsrod trzylatkow,
                    zamiast realizowania programu: wiosną trawka rosnie, jesienia liscie spadaja,
                    dżdżownicy sie nie je (czyli mądre poznawanie swiata) - czyli bez przegieć, bez
                    przeintelektualizowywania w strone zadowalania sfrustrowanych rodzicow. Dlatego
                    wlasnie pytalam o pomoce naukowe zatwierdzone przez MENiS do przeprowadzania
                    edukacji wsrod trzy- czy czterolatkow. Dlatego, że te programy wlasnie takie
                    są. Pisali je madrzejsi ludzie, z calym szacunkiem, niz magister resocjalizacji
                    czy magister pedagogiki. Do takich zajec, proponowanych przez MENiS jest
                    opracowana metodyka zajec, scenariusze zajec, dostosowane do percepcji takiego
                    malego dziecka - żeby wlasnie nie przeforsowac.

                    Nauczyciel przedszkolny musi sie doksztalcac, ma hospitalizacje z kuratorium,
                    musi przebyc naprawde trudna droge zawodowa (stazysta-nauczyciel kontraktowy-
                    nauczyciel mianowany) - z wieloma egzaminami pomiędzy. Przedszkole prowadzone
                    przez malolaty swiezo po studiach nie daje gwarancji nieustannego doksztalcania
                    sie pracownikow. Dla mnie to taka przechowalnia, bez dobrego pomyslu, co za
                    taką kasę mozna byloby sensownego zrobic z dziecmi.


                    Natomiast Pani wniosek byl na wyrost, bez analizowania dokladnego tego, co
                    napisalam. Sorry, jesli rodzic bez glupkowatego usmiechu na twarzy u trzylatka
                    (pomijam przypadki, gdy dziecko rzeczywiscie wykazuje poglebione
                    zainteresowanie jakas problematyka - skrajne przypadki bo dziecko ciekawe
                    swiata interesuje sie wszystkim) wpisuje te zainteresowania trzylatka do
                    ankiety - to z nim cos jest nie halo. Albo probuje dziecko dostosowac do
                    wlasnych ambicji, albo tez kreuje sie na snoba. Wiec zarzut, ze dziecko nalezy
                    wyslac na studia - odbieram jako niezwykjle niskich lotow ping-pong. I sugeruje
                    ewentualnie dostosowac sie do wlasnych sugestii, jesli nie widzi Pani tutaj
                    smiesznosci sytuacji.

                    Co do wystroju - ja rozumiem, ze de gustibus non disputandum est (czyli o
                    gustach sie nie dyskutuje). Ale mnie tez ten wystroj nie rzucil na kolana. Malo
                    tego - obiecywano rodzicom cuda na kiju na samym poczatku. Mialy byc drabinki w
                    salach zabaw, fotele obrotowe z IKEI, cuda-wianki. A tu i sale niezbyt wielkie
                    jak na taka ilosc przyjetych dzieci (i znow: mialo byc tak, ze jedna pani jest
                    na 7 dzieci - tak mi pani Joasia obiecywala i na obiecankach-cacankach sie
                    skonczylo), i zabawki takie sobie. Co do malowidel, bo o wystroju na tamtym
                    etapie trudno bylo mowic - nie dyskutuje o nich, mi sie nie podobaly (kiczem
                    trąci), ale dla mnie wazne bylo to, ze sciany sa kolorowe i dzieciom sie
                    podoba. Więc olałam kwestie i generalnie nie dyskutuje, czy piekne czy nie. ?
                    Jesli sie podoba dzieciom - to jest ok.

                    Widzialam inne przedszkola, owszem. U siostr Elzbietanek widzialam przepiekny
                    plac zabaw, przepiekny wystroj na korytarzach i w DUZYCH salach i zorganizowana
                    extra sale do zabaw na niepogodne dni (slizgawka, basen wypelniony pileczkami).
                    I Zaloga tez tutaj bladziutko wypada.

                    No i znow - moim zdaniem przedszkole nie jest przyjazne dziecku, jesli pani na
                    sile ODGINA niespelna trzyletniemu dziecku palce - żeby odczepic je od
                    slizgawki (a potem szczebioce o tym rodzicowi, zadowolona z siebie), jesli pani
                    w upal nie daje dziecku picia - to JA uwazam, ze opieka jest BARDZO NIEDOBRA.

                    JA - podkreslam ja - oczekuje dobrej opieki. Nawet bardzo dobrej, bo po to
                    wlasnie psyla sie dziecko do prywatnego przedszkola. Zeby sie dziecku nie
                    dziala krzywda w tym przedszkolu.

                    i też jestem pewna, że tego posta nie napisala matka oddajaca dziecko do tej
                    placowki (bo przedszkole to nie jest), tylko sama Pani Joasia, bo niestety,
                    matka zaczelaby sie uwaznie przygladac paniom przedszkolankom, czy rzeczywiscie
                    cos jest na rzeczy, a nie polemizowac z innymi niezadowolonymi matkami. No
                    dobra - ja bym tak zrobila. Ale ja jestem nastawiona na zapewnienie dzieciom
                    dobrej opieki na czas, który spędzam w pracy.

                    I co do psychologa - obawiam sie, że na stany lękowe (strach przed obcymi),
                    które zaobserowałam po zabraniu dziecka z zalogi, a ktorych wczesniej nie bylo,
                    na nawracającą awersję do jedzenia przy stoliku z IKEI - gdy nie jest
                    zasłonięty ceratą - byc moze przydalby sie taki ktos mojemu 3-latkowi). Za
                    troskę dziekuje uprzejmie.
                    • siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 20:22
                      Droga Pani.
                      Miło się czyta tak długie wypowiedzi. Wynika z tego, ze lubi Pani pisac. Ciesze
                      się, że tak dokładnie przedstawiła Pani sytuację, a wszystkie Pani poprzednie
                      wypowiedzi dokładnie przeczytałam. Otóż muszę Pnią zmartwić-moje dziecko chodzi
                      do Puchatkowej załogi i jest bardzo zadowolone. W przeciwieństwie do Pani
                      dziecka nie ma stanów lękowych ani awersji do stolików IKEA. Ponieważ na niczym
                      tak bardzo mi nie zależy jak na dobru mojego synka to przyjżałam się uważnie (i
                      ciągle to robię)pracy Pani Asi i pozostałych przedszkolanek i nie mam im nic do
                      zarzucenia.Kazdy ma swoje zdanie i po to jest forum żeby je wypowiadać, ale
                      myslę, e Pni oponie są daleko przesadzone. Opis wystroju i psychologa odnosił
                      się do innych wypowiedzi i nie wiem dlaczego odpowiada Pani za inne osoby.
                      Nadgorliwość?POza tym psycholog przydałby się Pani,która pisała o rozwodzie
                      (zupełnie nie na miejscu temat).Proszę też nie mieszać do tego Pani Joasi, gdyż
                      nie ma z moimi wypowiedziami nic wspólnego.Pozdrawiam
                      • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 21:05
                        alez siostro, ja nie kwestionowalam tego, że rodzice innych dzieci moga nie byc
                        zadowoleni z przedszkola.
                        Napisalam tylko, że nie spelnilo ono MOICH oczekiwan - a uwazny czytelnik teraz
                        przesieje moje i Pani doswiadczenia przez pryzmat wlasnych oczekiwan i dokona
                        wyboru, czy mozna zaufac przedszkolu czy tez nie.

                        Niestety - moje dziecko ma stany lękowe i nic na to nie poradze - wiec wynika
                        mi, że kazde dziecko jest inne ;) (zadne odkrywcze stierdzenie dla mnie, matki
                        wiecej niz jednego dziecka ;) ) i juz.

                        Poza tym wybacz, ale to ja bede oceniac, obserwujac moje dzieci, czy moje
                        odczucia sa przesadzone czy nie ;) Dlatego, ze kazde dziecko jest inne, ma inny
                        prog wrazliwosci.

                        A co do odpowiedzi na ciag dalszy - kobieto, pisz ladniej graficznie. Oddzielaj
                        akapitami czesci adresowane do poszczegolnych osob, żeby mozna bylo wiedziec,
                        do kogo kierujesz swoje mysli. Bo wypowiedz byla tak chaotyczna, ze naprawde
                        nie wiedzialam, do kogo sa te zarzuty.

                        Na temat zycia osobistego Pani Joanny sie nie wypowiadam. To nie moja sprawa.
                        • siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 21:47
                          Droga Pani.
                          Jesli chodzi o chaotyczne pisanie to przykro mi, że nie mam takich zdolności w
                          redagowaniu jak Pani. Poza tym jest wyraźnie napisane do kogo są poszczególne
                          odpowiedzi.
                          Przykro mi, że Pni dziecko ma stany lękowe. Nie kwestionuje tego. Przesadzony
                          według mnie jest jedynie ton Pani wypowiedzi,który uważam za zbyt zjadliwy.
                          Jeszcze sprawa z dziedziny dobrego wychowania-nie jesteśmy "na Ty", więc prosze
                          sie tak do mnie nie zwracać.
                          Pozdrawiam

                          • naticzek Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:12
                            w szoku jestem!!! bywałam tam kiedyś z córeczką i w zyciu bym nie pomyślała, że
                            takie zarzuty mogą byc wysuniete w stosunku do załogi
                            nawet się zastanawiałam nad tym przedszkolem, ale było dla mnie za drogie...
                            • kropa9 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:33
                              a ja tam tez bywalam z synkiem i bylo ok. nie mam zastrzezen.faktycznie cena
                              wysoka, ale to prywatne przedszkole i tak jest wszedzie.chyba warto ich
                              odwiedzic i samemu si eprzekonac
                            • olka885 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:09
                              Ja tez jestem w szoku.Jestem ich klientką.
                              Jednak znam panie od roku i nie mogę powiedzieć pod adresem pań złego słowa.
                              Zastanawiam się skąd w matkach tyle mściwości. To jakaś paranoja. Kobiety
                              przecież jesteście matkami, a to do czegoś zobowiazuje.
                              Pani Yenna m pisze wkółko o tym samym. Czy nie lepiej jak radzi siostra 100
                              udać się do psychologa albo starym sposobem znaleźć sobie zwykłą przyjaciółkę.
                              5 dni w przedszkolu a pani Yenna rozpętała wojnę na szefową. Może to jakieś
                              niedowartościowanie bo nie wiem jak można tak ziać nienawiścią.
                              Pani Yenno czy nie ma pani nic mądrzejszego do napisania prócz tych oszczerstw
                              pod adresem dziewczyn, ktore szczerze się zapracowują żeby dogodzić takim
                              matkom jak pani...? Szkoda mi ich przez to co pani wyprawia. JA ICH POLECAM.
                              PANI POKAZUJE CEL: zniszczyć szefową bo głónie jej się pani czepia. Tylko po
                              co? Powinna się pani wstydzić tej mściwości i zawiści. Tylko o jednym wkoło.
                              Panie są osobami godnymi zaufania i polecenia.
                              Z lękami dzieci i stolikiem IKEA, o którym się tak pani szczegółowo rozpisuje
                              nasówa mi się pytanie czy te lęki nie zostały wyniesione z domu. Ktoś kto tak
                              wielce dba o dzieci nie powinien znizac się do poziomu "pani z targowiska" i
                              niszcyć pracy tych dziewczyn, a zająć się dziecmi i szukaniem odpowiedzi na
                              pytanie" Dlaczego jestem taka mściwa"
                              Co do Pani BLONDI- no cóż....to nie miejsce na żale rozgoryczonych kobiet.
                              W Polsce co 4 małzeństwo się rozpada, a zawdzięczamy to feminizmowi, który
                              staje się coraz bardziej popularny.
                              Zmiencie temat bo to już jest nudne.
                              Pozdrawiam tych , którzy potrfią zainteresować się czymś innym niż plotki
                              mściwych kobiet
                              Podkreślam "mściwych"- bo nie umiem zrozumieć jak można być takim wrzodem.



                              • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:35
                                olka, moment, opinie kazdy moze napisac, nawet po 9 dniach (dziewieciu, to
                                wystarczajaco duzo) spedzonych przez dzieci w przedszkolu.

                                dlaczego moje doswiadczenia od bierasz jako atak na wlasna osobe? Forum po to
                                jest, zeby wymieniac sie doswiadczeniami - jedni maja dobre doswiadczenia, inni
                                zle. Moje są zle. I nie sa to oszczerstwa, niestety. Ale opisany prawie kazdy
                                dzien pobytu dzieci w przedszkolu.

                                Niestety, zabranie dzieci z przedszkola tez pokomplikowalo mi pare planow
                                zawodowych. Ale tak bywa.

                                Natomiast nie rozumiem po to ten stek zlosliwosci i cale wiadro jadu. Albo
                                ponosza Cie emocje (ale tez nie wiem dlaczego, sugeruje popracowac nad
                                emocjami, skoro az tutaj taka psychoanaliza z niedowartosciowaniem wlacznie sie
                                pojawila ;) ), albo po prostu o przedszkolu rodzice sie boja pani Asi, bo posty
                                są w stylu: "jak masz czelnosc kobieto napisac cos zlego o naszym wspanialym
                                przedszkolu".

                                No mam czelnosc. Nic na to nie poradze ;) Polecam lekture zalinkowanego postu
                                do reakcji na krytyke jakiegos niezadowolonego rodzica - i lekture
                                napuszczonych w ten sam desen przez pania Asie rodzicow (ktorym sie nie dziwie,
                                że najezdzaja na niezadowolonych, wszak zostawiaja tam swe dzieci i chca im
                                zapewnic w miare komfortowe warunki - bo jak napisalam, strach paniom w zalodze
                                zwrocic na cos uwage - widocznie sie boja o wlasne dzieci ;) ) ;)


                                niestety - te rozemocjonowane reakcje i gnojenie niezadowolonej osoby niestety
                                tez robią złe PR przedszkolu. Bo naprawde sugeruja, że kontakt rodzic-
                                przedszkole nbastepuje na zasadach wyznaczonych przed przedszkole. I że
                                przedszkole nie stara sie dostosowac do potrzeb rodzicow.

                                Mi w tej calej sytuacji zabraklo zwyklego "przepraszamy" ze strony Zalogi za
                                to, co sie stalo. Tylko tego.
                              • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:38
                                > Ja tez jestem w szoku.Jestem ich klientką.

                                no wlasnie - to jest podejscie pan z Puchatkowej.\ Ustawia sie rodzica w
                                pozycji klienta.

                                Nie. to jest przedszkole a nie jakas placowka uslugowa, typu szewc czy ksero.
                                Tu przychodza dzieci i ich rodzice. Warto to pamietac.
                                • 77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 09:35
                                  Masz prawo być w szoku. Masz prawo martwić się i dbac o swoje dziecko. Tym
                                  bardziej, ze media non stop informują o jeżących włosy na głowie przykładach
                                  niekompetencji ludzi, którzy mają za zadanie opiekować się dziećmi.
                              • atunia Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 11:37
                                Hm, tak się przyglądam i oczom nie wierzę. Yenna opisała swoje doświadczenia -
                                nawet sama ją o to prosiłam, nie wiem, w tym wątku czy innym. I nagle się
                                zbiegło stado i mają_za_złe. Przecież forum (wyjaśniam to tym spośród Pań, które
                                same się przyznają, że mało o forach i pisaniu wiedzą) jest do wymiany opinii. Z
                                postu yenny nie kapie żaden jad, rzetelny opis sytuacji i tyle. I przyjemnie
                                poczytać czegoś składnego, z akapitami i bez ortografów.
                                Yenno, ja Ci w każdym razie dziękuję. Wiem już, że lepsze jest wrogiem dobrego i
                                lepiej pozostać przy pobliskim przedszkolu niż liczyć na cudowne prywatne nowe
                                miejsca. Puchatkowej załogi nie skreślam - jako przechowalnia dla dziecka na
                                pewno będzie lepsze od wózka zakupowego w Oszołomie. Oczywiście pod warunkiem,
                                że będzie akurat miejsce :).

                                Pozdrawiam
                                Atunia
                          • yenna_m Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:35
                            zjadliwy ton? przyganial kociol garnkowi ;)

                            Droga Pani siostro ;)
                            No naprawde nie mialam zamiaru urazic Pani ;) Po prostu na forach publicznych
                            sie tak przyjelo, że sie zwraca do rozmowcy na "ty", jak do partnera dyskusji.
                            Nie jest to sprzeczne z netykieta, ale jesli urazilo - to przeraszam.

                            PS: Dla mnie strasznie dziwacznie brzmi, gdy Pani ;) zwraca sie do mnie na
                            forum Pani yenno (no jakas makabreska językowa). Ale niech bedzie. Postaram sie
                            nie obrazac ;)
                            • siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 22:56
                              Nie jestem obyta w dyskousjach na forum,wiec moge nie wiedziec, ze taka forma
                              jest ogolnie przyjeta.W kazdym razie to akurat juz odbiega od tematu;)Obie
                              wyrazilysmy swoje opinie.Kazdy kto bedzie chcial skorzystac z uslug Puchatkowej
                              Zalogi i tak to zrobi.Pozdrawiam
                              • 77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:22
                                Siostro basen!
                                Nie wiem skąd przyszło Pani do głowy, że jestem w trakcie rozwodu, gdyż nie
                                jestem jeszcze mężatką ;) Jadu Pani nie brakuje. Oczywiście, jako pedagog z
                                wykształcenia uważam, ze bardzo istotne jest to, kto zajmuje się dziećmi i ja
                                się prowadzi. Jeśli zatrudnia się do opieki nad dziećmi a po kątach zajmuje
                                także tatusiem, nie wiadomo czy nie zrobi tak w Puchatkowej Załodze. To ku
                                przestrodze.

                                Poza tym jak wspomniałam, przedszkole nie działa pod nadzorem i to było głównym
                                tematem mojej wypowiedzi.
                                Pozdrawiam.
                                • siostra100 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 18.10.05, 23:58
                                  Droga blondi(czyzby farbowana?)
                                  Mogł mi przyjść do głowy, że to o Pani rozwód chodzi, bo właściwie po co pisac
                                  o czyimś rozwodzie.Pani również jadu nie brakuje, bo jak juz poprzednio
                                  napisałam forum na temat przedszkola to nie miejsce na pisanie o rozwodach.Nie
                                  chce kwestionowac Pani kompetencji,ale pedagog nie powinien zajmować się
                                  plotkami o rozwodach i tym kto czyim tatusiem zajmuje sie po kątach. Co do
                                  głównego tematu Pani wypowiedzi to raczej temat prowadzenia się pani Joasi
                                  dominuje.
                                  Dziękuje za przestroge w imieniu swoim i innych mam.Od dzisiaj tatusiowie mają
                                  zakaz wstępu do Puchatkowej Załogi.
                                  Pozdrawiam
                                  • 77_blondi Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 19.10.05, 09:36
                                    Forum jest na temat przedszkola, nie zabiegów fryzjerskich ;)
                                    • oliviaa1 Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej 28.10.05, 21:22

                                      Panią Asię to Pan Bóg powinien osądzić...
                                      życzę powodzenia....
                                    • Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:13
                                      :) przypuszczam że siostra100 to pani Joanna:)
                          • Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:09
                            Sfrustrowana to jest chyba Pani. Ci Rodzice mają absolutnie rację! I wykazali się ogromnym spokojem pisząc prawdę na temat tego przedszkola. Zapewniam, ze działy się tam jeszcze gorsze rzeczy. Piszę to już po wielu latach, gdy nabrałam dystansu. Ja do dzisiaj nie otrzymałam zwrotu ani pieniędzy, ani całej pościeli, którą kazano mi przynieść....a zabrałam syna z placówki po incydencie, gdy odbierając syna zastałam na placu zabaw przy przedszkolu bawiącego się samotnie chłopczyka...brama na ul. Jaworową otwarta...furtka na plac zabaw otwarta...chłopczyk nie potrafił mi powiedzieć jak ma na imię...wzięłam dziecko za rączkę i zaprowadziłam po schodach do przedszkola...panie nawet nie zauważyły, że dziecko samo zostało na dworze....nawet nie chcę myśleć jak to mogło się skończyć.
                            Rodziców, którzy mają swoje dzieci w tym przedszkolu proszę, by mocno zwracali uwagę na swoje pociechy.
                            Tm
                  • Gość: BeataP. Re: Puchatkowa Załoga na Jaworowej IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.23, 00:06
                    Sfrustrowana to jest chyba Pani. Ci Rodzice mają absolutnie rację! I wykazali się ogromnym spokojem pisząc prawdę na temat tego przedszkola. Zapewniam, ze działy się tam jeszcze gorsze rzeczy. Piszę to już po wielu latach, gdy nabrałam dystansu. Ja do dzisiaj nie otrzymałam zwrotu ani pieniędzy, ani całej pościeli, którą kazano mi przynieść....a zabrałam syna z placówki po incydencie, gdy odbierając syna zastałam na placu zabaw przy przedszkolu bawiącego się samotnie chłopczyka...brama na ul. Jaworową otwarta...furtka na plac zabaw otwarta...chłopczyk nie potrafił mi powiedzieć jak ma na imię...wzięłam dziecko za rączkę i zaprowadziłam po schodach do przedszkola...panie nawet nie zauważyły, że dziecko samo zostało na dworze....nawet nie chcę myśleć jak to mogło się skończyć. Rodziców, którzy mają swoje pociechy w tym przedszkolu proszę, by mocno zwracali uwagę na swoje pociechy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka