Dodaj do ulubionych

świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie

16.11.05, 12:12
Tak mi sie nasunęło pytanie odnośnie śiwadków i ich osob towarzyszących- czy
zarowno w samochodzie jak przy stole sadzacie ich samych czy z osobami
towarzyszacymy? bo tak sobie mysle, ze jesli swiadek zabiera na slub osobe
towarzysząca to ta osoba moze czuc sie bardzo samotnie.. Czy jest nietaktem,
aby swiatkowie sami pojechali do kosciola? bo przy stole to wiadomo ze mozna
ich razem posadzicsmile mam nadzieje ze zrozumieliscie o co w tym problemie
chodzismile
Obserwuj wątek
    • askiem Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:18
      Nie jesteśmy w stanie wszystkim dogodzić. No i niestety taki los świadka i
      osoby toważyszącej smile Myślę, że przez tą godzinkę nic się nie stanie i za
      dużej przykrości nie będzie. W końcu później będą się bawić wszyscy razem do
      białego rana...
      • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:23
        Bo my albo pojedziemy wynajetym samochodem z kierowcą albo samochodem znajomego
        który nie bedzie swiadkiem i raczej i szczerze mówiac chcialabym abysmy
        pojechali sami (bez swiadków).. Czy to jest niegrzeczne? a jak jest lub bedzie
        u was? czy bedziecie jechac ze swiadkami? czy swiadkowie bede siedziec sami
        tylko z rodzicami, czy rownież z osobami towarzącymi?
    • forget-me-not1 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:21
      Przeważnie bywa tak, że osoby towarzyszące świadkom do i z kościoła zabierają
      sie z kimś z rodziny albo osobami,które znają.Przy stole siedzą zawsze razem.
      Np.wszyscy spotykają się w domu weselnym, a potem świadkowie jaką z parą młodą,
      a osoby towarzyszące zabierają z rodzicami Przecież to tylko przez krótki
      moment są osobno.
      Pozdrawiam.
      • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:24
        Aha, dodam ze moja swiadkowa ma chlopaka, ktorego my nie znamy ani oni on
        nikogo nie bedzie znal!
        • gracuuja Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:33
          a co do samochodu -
          my też jechaliśmy sami!! wiózł nas nasz przyjaciel, który swiadkiem nie był.

          świadkowie do kościoła przyjeżdzali sami. Mieli tam swoje zadania smile
          sprawdzić ilość krzeseł pod ołtarzem (5 osób - "świadków") no i ogólnie być tam
          przed nami... udało im się prawie zapomnieć o tych krzeslach... tongue_out
          o mojej karteczce ze spowiedzi drużba też zapomniał... znaczy do świadkowej nie
          dotarła, czyli do księdza przed slubem też nie.. smile po ślubie tym bardziej tongue_out

          no właśnie a propo wątku znajomości tej drugiej osoby... smile mialam sie zapytać
          czy sie wszyscy znacie...
          ja miałam to samo... Moja przyjaciółka nie tak bardzo długo przed naszym ślubem
          rozstała się ze swoim facetem (z czego ja się baardzo ciesze, bo to tylko z
          plusem dla neij) i do nas przyszła z praktycznie (dla nas) obcym gościem.... Ja
          tylko uprzedzilam, ze mogę nie być zbytnio rozmowna w stosunku do osoby, którą
          będe pierwszy raz na oczy widzieć ( ze względu na ogólne zamieszanie i emocje),
          i że z góry przepraszam. Natomiast skoro jemu nie przeszkadzało siedzenie przy
          jakby nie było najważniejszym stole tego wieczora... Bawili sie super smile

          także na prawde nie masz się co przejmować! smile)
        • irlaaa Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 18.11.05, 15:02
          twitti jak nie znacie chłopaka świadkowej i on Was nie zna, to jaki problem
          zrobic spotkanie wcześniej przed ślubem i się poznac?? nawet jak są z innego
          miasta to i tak trochę przed ślubem pewnie przyjadą. albo znaleźć jeszcze inną
          okazję i się spotkać.
    • gracuuja Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:26
      myślę, że i świadkowie i ich osoby towarzyszące mają swiadomość "szczególności"
      roli jaka pełnią (maja pełnić) w tym dniu... smile

      przy stole - zgadzam się wypada, zeby siedzieli razem, no bo w innym
      przypadku... to całkeim głupia sprawa (ale różnie bywa... z doświadczenia wiem,
      ze są sale gdzie w iiny sposob się nie da - przy stole z młodymi jest miejsce
      dla jeszcze 4 osób - jezęli jest to para swiadków z oso tow to ok, ale jezeli
      koś ma więcej "par" sweiadków..?? już nie przejdzie... smile)

      co do kościoła, przyjazdu... wejścia, wyjścia.... myślę, że spokojnie można to
      potraktowac jako oczywiste... Swiadkowie sa dla Was. smile))
      W kościele stoją koło Was i wejść też mogą sami, jezeli tego wymaga oprawa
      przez Was wymarzona smile))

      A ja musze sie wreszcie ochwalić 16 kwietnia przyszlego roku... po dlugich
      oczekiwaniach na datę będe właśnie świadkowac!! Mojej świadkowej tongue_out
    • azanna Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:32
      Jak byłam świadkową (już trzy razy) nikt się nie przejmował osobą towarzyszącą.
      Ostatnio to w ogóle było ciekawie jak świadkowałam. Mój narzeczony wiózł parę
      młodą do ślubu, świadek pana młodego siedział z nimi w samochodzie, a ja
      jechałam swoim autem. Żona świadka też jechała swoim samochodem (miałyśmy
      jechać jednym autem - może to jest dobre rozwiązanie? - ale ze względu na
      podwożenie gości na wesele każda z nas przyjechała własnym pojazdem).
      Gdy jakiś czas temu mój narzeczony (wtedy jeszcze "chłopak") świadkował (on
      jest lepszy ode mnie, bo już to robił cztery razy) to pojechaliśmy razem jego
      samochodem, a para młoda jechała sama wieziona przez wynajętego kierowcę. Tak
      więc koncepcje są różne, "połówki" świadków na pewno się nie poobrażają, że
      przez dwie godziny będą zdane same na siebie.
      • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 12:45
        Dzieki za odpowiedzi o pomocsmile jeszcze nie wiem jak to wyjdzie, ale pewnie tak
        jak u Gracujismilepozdrawiam
    • monikaa13 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 17:33
      z parą młodą jadą świadkowie, a nie ich osoby towarzyszące, a co do stołu to
      świadkowie siedzą razem z towarzyszami swojej zabawy, nie wyobrażam sobie gdyby
      było inaczej.
      A ty pomyśl hjakbyś sie czuła jako świadek siedzący obok pary młodej, a twój
      towarzysz gdzieś na drugim końcu sali, po obiedzie i tak byście sie przesiedli
      • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 19:07
        Bo ja to wole jednak zebysmy jechali sami a swiadkowie osobno i mam nadzieje ze
        sie nie obrazą - roznie to moze bycsmile a co do siedzenia t ja nie biore w ogole
        pod uwage ze swiadkowie moga nie siedziec kolo siebie = a na niektoreych sie to
        zdazalo.. a co jesli swiadek ma zone i dwoje dzieci ? ten stolik ze swiadkami
        bedzie musial byc duzysmile
        • evelina2000 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.11.05, 23:08
          Swiadkowie zawsze siedza z osobami towarzyszącymi.
        • ania_wania Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 18.11.05, 10:13
          > zdazalo.. a co jesli swiadek ma zone i dwoje dzieci ? ten stolik ze swiadkami
          > bedzie musial byc duzysmile

          dobrym zwyczajem (takim bardzo praktycznymsmile było branie świadków
          niezamężnych/nieżonatych smile
    • malinka_a Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 17.11.05, 02:12
      Byłam osobą towarzyszącą świadka na dwóch weselach. Nie jest to
      najprzyjemniejsza rzecz na świecie. Na obu imprezach czułam się jak piąte koło
      u wozu. Jechałam z kościoła oddzielnie wynajętym autobusem. Na jednym z tych
      wesel musiałam siedzieć oddzielnie kawalek dalej, bo stół był czteroosobowy ,
      doszła jeszcze samotna dwugodzinna przerwa, gdy pojechali na zdjęcia i "gorzko"
      dla świadków (a oboje byli przecież z osobami towarzyszącymi), było to dla mnie
      strasznie przykre. Pewnych spraw można było uniknąć, ale państwo młodzi o to
      kompletnie nie zadbali. Zwracajcie na to uwagę przy organizacji wesela.
      • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 17.11.05, 08:09
        Dlatego ja wole zeby swiadkowie trzymali sie razem ze swoimi osobami
        towarzyszacymi!przynajmniej na tyle na ile jest to mozliwe, przy stole beda
        siedzieli razem, oraz do kosciola tez pojada razem, a my sami! jedynym
        rozdzieleniem ich bedzie msza oraz zdjeciasmile uwazam ze wcale swiadkowie to nie
        sa osoby ktore musza sie "poswiecic" panstwu mlodym i robic 10000 zadań! my
        sobie sami poradzimysmilepozdrawiam
        • askiem Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 17.11.05, 09:30
          Dokładnie...
          My też nie obciążamy świadków tysiącem zadań...
          Świadek - stoi przy nas podczas ślubu w kościele - i oczywiście sam a nie z
          osobą toważyszącą smile
          Jadą z nami na zdjęcia - i wtedy również nie bierzemy ich osób toważyszących;
          Przy stole - siadamy tak:
          .....Osoba toważysząca świadka-Świadek-Młody-Ja-Moja Świadkowa-Osoba
          toważysząca Świadkowej.....
          I później bawimy się wszystcy razem.
          Mojej Świadkowej chłopak nie zna ani jedej osoby, ale nie sądzę, żeby był zły -
          w końcu to godzinka - dwie... będzie miał czas by poznać resztę i zatęsknić za
          świadkową smile
          • wegeta23 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 17.11.05, 15:44
            byłam w czerwcu świadkową, mój narzeczony jechał osobno. Jednak cały wieczór a
            w zasadzie noc siedział koło mnie. Jeśli chodzi o gorzko dla świadków to u
            nas... Świadek musiał pocałować świadkową w czółko smile Bardzo to miłe i nikomu
            nie zrobiło się przykro z tego powodu.
            • minerwamcg "Gorzko" dla świadków? A cóż to za zwyczaje? 14.12.05, 13:08
              Pierwszy raz się z czymś taki spotykam. Do tej pory całować się na komendę
              musieli tylko młodzi, ale żeby świadkowie? Niby dlaczego, w końcu jeśli państwo
              młodzi nie są z jednej paczki, ci ludzie mogą być sobie całkowicie obcy a nawet
              widzieć się pierwszy raz w życiu!
              Naszym świadkiem był mój przyjaciel, żonaty czterokrotnie dzieciaty poważny
              facet (o ile aktor, i to charakterystyczny, może być poważny smile. Świadkinią
              była przyjaciółka mojego najmilszego, szczęśliwa mężatka, już wtedy w ciąży. I
              z jakiej paki ci ludzie mieliby się całować? Jaaakieś dziwne obyczaje.
              • minerwamcg Sorry, pozjadałam przecinki :))) 14.12.05, 13:09
                Pozjadałam przecinki - świadek jest oczywiście czterokrotnie dzieciaty, a
                żonaty tylko raz smile))))))
              • halszkabronstein Re: "Gorzko" dla świadków? A cóż to za zwyczaje? 17.12.05, 11:24
                Dla mnie to też jakiś dziwny zwyczaj , na szczęście udało mi się tego uniknąć .
                Kiedy śpiewa się to gorzko dla świadków ?! Gdy goście siedzą przy stole ?
                Osobiście bym wyszła bez słowa ze ślubu na którym mój narzeczony świadek by
                hipotetycznie pocałował obcą babe ( nie w czółko w ramach humoru itp ) . Byłoby
                mi po prostu bardzo przykro ,że zostałam zlekceważona w ten sposób sad.

                Czasem jest tak , że świadkami są osoby sobie znane np przyjaciele , znajomi..
                wtedy to jest inaczej nawet jak sie wszyscy wyściskamy , czasem jednak bywaja
                bardzo głupie sytuacje .

                Pozdrawiam Wszystkich .
      • halszkabronstein Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.12.05, 02:22
        Doskonale Cie rozumiem malinko sad , gdy przeczytałam Twojego posta od
        razuodżyły moje złe wspomnienia ze ślubu na którym mój mężczyzna był
        świadkiem . Zgadzam sie to koszmar, państwo młodzi w miłosnej euforii powinni
        myśleć nie tylko o sobie z prostej przyczyny - wesele w końcu jest także dla
        gości . Na szczęście nie musiałam siedzieć oddzielnie , ale to tylko
        dlatego ,że zrobiłam awanture swojemu narzeczonemu by jakoś to załatwił -
        inaczej nie jade . W ogóle mi głupio ,że sami nie wpadli na to , że jako osoba
        towarzysząca nie powinnam siedzieć gdzieś sama, nikogo tam nie znałam sad . To
        jeszcze nic !! Wcześniej chcieli bym w ogóle nie jechała bo Pani dama świadkowa
        nie miała osoby towarzyszącej !! No szczyt chamstwa !! Pojechałam wiec troche
        na złość tongue_out , ale to wciskanie tej świadkowej na siłe ciagle było bardzo
        denerwujace... bardzo zle to wspominam , ciesze sie , ze mam za soba . Co
        innego gdyby świadkowa była np nasza przyjaciółka , koleżanką , kimś z rodziny -
        wtedy wszystko by było jasne ... jednak po tej propozycji bym ja nie jechała
        WRRRRR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Dlatego prosze myślcie o tym jakich świadków wybieracie i nie stwarzajcie na
        siłe pozorów , ze maja być parą .
        To nie chodzi o jakas zazdrość , ale o to ,że Tworząc z moim partnerem związek
        wszędzie jesteśmy nawet symbolicznie razem jako para ,gdzie nie ma miejsca dla
        mojego narzeczonego nie ma miejca i dla mnie i vice versa ...

        • twitti Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 16.12.05, 21:36
          Ale to wredne!dlatego my chcemy zeby swiadkowie jechali sami i my tez samismile
          spotkamy sie dopiero w kosciele! z reszta chyba wole zeby rodzice blogoslawili
          nas sami, bez zbednych swiadkowsmile a przy stole wiadomo ze musza siedziec razem
          z osobami towarzyszacymi! nie wyobrazam sobie zeby bylo inaczejsmile
    • ewcia1980 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 17.11.05, 17:38
      niedawno mój narzeczony był swiadkiem na slubie, a ja no cóż......... smile
      po pierwsze ślub był we wrocławiu, a ja jestes spod wrocławia (50km) i niestety
      na ten slub musiałam dojechac sama, bo mój narzeczony musiał byc u młodych
      wczesnie.
      jakos dojechałam ale najgorsze było w kościele i po. ponieważ nie znałam nikogo
      ze znajomych panstwa młodych w kosciele siedziałam sama jak palec, jadac na
      sale musiałam uważac zeby sie nie zgubic, bo srednio znam wrocław i mogłabym
      nie trafic na sale. w pewnym momencie prawie wyprzedziłam samochód pary młodej,
      bo tak pedziłam, zeby sie nie zgubicsmile
      młodzi jechali ze swiadkami (mój narzeczony prowadził)
      na szczescie na sali juz było ok. siedziałam koło mojej osoby towarzyszacej i
      co mnie ucieszyło zdjecia plenerowe robione były przed ślubem wiec nie musiałam
      samotnie siedziec 2 godzin na sali smile dlatego popieram robienie zdjeć
      wczesniej, zeby młodzi i swiadkowie nie musiale tracic zabawy.
      ale zgadzam sie, ze bycie osoba towarzyszaca swiadka to kiepski interes.
      pozdrawiam
      • hillary23 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 18.11.05, 10:07
        no takie życie,; u nas też świadkowe będą u nas wcześniej i z nami jadą do
        kościoła i sali, a na weselu to będą siedzieć ze swoimi towarzyszami przy
        naszym stole
    • sowasan Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 18.11.05, 15:29
      My ten problem rozwiązaliśmy w ten sposób: Świadkowie do kościoła przyjechali
      wraz ze swoimi osobami towarzyszącymi. Sprawa była ułatwiona, ponieważ w
      Katedrze we Wrocławiu, gdzie braliśmy ślub, przed ołtarzem siedzi jedynie Młoda
      Para. Nasi świadkowie usiedli wraz ze swoimi osobami towarzyszącym w pierwszej
      ławce, która tylko dla nich była zarezerwowana. Z kościoła wracaliśmy wynajętą
      limuzyną, a świadkowie wraz z osobami towarzyszącymi zaraz za nami drugim
      samochodem. Na weselu siedzieliśmy w szóstkę przy wspólnym stoliku przodem do
      weselników, reszta gości była rozmieszczona po osiem osób przy okrągłych
      stolikach (i to rozwiązanie znakomicie się sprawdziło). Jedynie w sesji
      zdjęciowej wzieliśmy udział jedynie ze świadkami.
      • kajak75 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 19.11.05, 00:20
        kiedy moj chlopak byl swiadkiem, towarzystwa dotrzymywal mi narzeczony
        swiadkowej ( w kosciele, jechalismy razem na wesele)to chyba najpraktyczniejsze
        wyjscie. Ani on, ani ja nie czulismy sie dzieki temu jak 5 kolo u wozu
    • halszkabronstein Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 14.12.05, 02:24
      Szczerze Ci powiem ,że to byłoby strasznie krzywdzące sadzać świadków z dala od
      ich osób towarzyszących . Ślub nie powinien być dla nich męką i wyłącznie
      obowiązkiem . Także nie zachecam do zmuszania świadka albo świadkowej do
      opiekowania sie jedno drugim gdy ktoś jest bez pary (z doświadczenia wiem ze
      wychodzą wtedy bardzo głupie sytuacje) Dlatego niech każdy siedzi przy
      ukochanej osobie i cieszy się Waszym szczęściem ! Pozdrawiam .
      • anniszka Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 18.12.05, 15:32
        Ja na pewno posadze swiadkow i ich osoby towarzyszace przy nas - przy mlodych.
        Obok mnie swiadek i jego żona, przy moim mężu - swiadkowa i jej narzeczony.
        Dalej rodzice, rodzenstwo, itd. Ale na dojazd do kosciola "rezerwuje" swiadkow
        tylko dla nas wink to nasi przyjaciele, dzieki nim jestesmy razem, chce by byli z
        nami w tej, jakze waznej "podrozy" smile mysle, ze sie nie obraza, bowiem razem z
        ich osobami towarzyszacymi nie zmiescilibysmy sie do auta. W koncu - to chyba
        niezbyt wielkie wyrzeczenie? wink
    • sloneczko151 Re: świadkowie i ich osoby towarzyszące-pytanie 26.12.05, 18:29
      U mnie zostawiłam świadkom wolną rękę w tej kwestii
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka