ready4freddy
02.10.06, 21:08
tak sobie myslalem nad tym, co piszecie - ze robi sie serial, zamiast
dotychczasowych zamknietych historii, dziejacych sie w okreslonym kregu
(zawsze gdzies-tam rodzina Borejkow w tle), widzianych z perspektywy jednej
bohaterki. i tak sobie wymyslilem, ze moze ciekawym bylby stosowany czasem w
serialach zabieg odcinka "pobocznego". widze to tak: rodzina Borejkow wyjezdza
na dluzsze wakacje (wiem, wiem, wysoki stopien absurdu :), i to cala, jak
leci. moga pojechac do Ameryki, do Moniki Palys. historia opowiadana jest z
perspektywy rozmaitych postaci drugo- i trzecioplanowych, ktorych historia
dzieje sie - powiedzmy - jesienia, w cieniu wspomnien o Borejkach, jacy oni
naprawde sa (tu duze pole manewru w temacie "co nas drazni w Ignacu" lub "jak
ja nie znosze tej Gaby"). oczywiscie ten genialny w swej prostocie pomysl
(oklaski!) nie przyszedl mi do glowy ot,tak, z niczego. przypomniala mi sie
ksiazka, a raczej ksiazeczka, ktora bardzo lubie. skonstruowana wlasnie w taki
sposob, z perspektywy postaci "z offu", z niematerialna obecnoscia ulubionych,
glownych bohaterow w tle. i to jest taka troche zagadka literacka, dla tych z
Was, ktorzy nadal pozostali choc troche dziecmi, albo i nie pozostali, ale
dzieci maja i czuja ten klimat. o, tak mi sie napisalo. prosze zgadywac, jakaz
to ksiazke wielce sobie cenie ;)