Dodaj do ulubionych

Gwałty kobiet na wojnie.

12.05.07, 19:18
Zacznę od epizodu.
Na przełomie kwietnia i maja 1945 wojska radzieckie kontynuowały natarcie na
zachód. Po zdobyciu opuszczonego Szczecina zamierzały zająć Greiswald i
Rostock. Władze miast niemieckich w Mekenburgii, widząc beznadzieję oporu
ogłaszały swoje miasta za otwarte i Rosjanie po uzgodnieniach zajmowali je bez
walki. Tak samo miało być w miasteczku Demmin. Tamże w dniu 30.04.45 burmistrz
dogadał się z rosyjskim dowódcą pułku ( artylerii) co do warunków technicznych
poddania miasta.
Kiedy o określonej porze odkryte samochody z dowództwem pułku przy orderach
zajechało z fantazją na rynek miasta zamiast burmistrza z kluczami przywitał
ich silny ogień z broni maszynowej z wieży kościoła, którym to ogniem
hitlerowscy fanatycy wytłukli całe dowództwo pułku na miejscu.
Resztki Rosjan ewakuowały się do apteki, gdzie próbowali ratować rannych.
Okazało się, że wszystkie leki w aptece były zatrute i ci co przeżyli
ostrzał, zginęli po opatrzeniu w strasznych mękach. Aha! Spirytusu nie było.
Co zrobił radziecki dowódca dywizji? Oddał miasto żołnierzom na 3 dni. Pułk
artylerii bez dowódcy rozpieprzył miasto ogniem swoich dział i haubic, a
żołnierze zgwałcili wszystkie kobiety w wieku od 12 do 65 lat. 900 z nich
popełniło samobójstwo topiąc się w jeziorze Tollensee i w rzece Penne.

A teraz do ogółu:
Gwałty na kobietach w trakcie działań wojennych towarzyszą ludzkości od
zarania dziejów. Robili to Rzymianie, Persowie, rycerze średniowieczni
zdobywając zamek i posiadając (dosłownie) jego babską zawartość, żołnierze
Napoleona gustowali w hiszpańskich zakonnicach itp. W kodeksie Bushido pełne
zhańbienie wroga następowało dopiero po zhańbieniu jego żon i konkubin.
"Zabić chłopa i zgwałcić babę" to była zasada.
Rozwój cywilizacji nic w tym zakresie nie zmienił. W trakcie II WS gwałtów
dokonywały wszystkie armie, a wojna w Jugosławii i tragedia zgwałconych
muzułmanek tylko potwierdza, że na wojnie zasady człowiecze idą do diabła.
Obiecałem Miszy, że wrócę do statystyki zgwałconych Niemek przez Armię
Radziecką. Według żródeł niemieckich i amerykańskich ( jak trzeba podam)
żołnierze ACZ zgwałcili ok 2 miliony Niemek z których 10-12% zostało potem
zamordowanych lub popełniło samobójstwa. Według pracy historyka Normana M.
Neimarka z Uniwersytetu Stanford (USA) z powyższej liczby 1,4 mln dotyczyło
terenów na wschód od Odry, 0,5 mln na zachód od tej rzeki i 0,1 mln w samym
Berlinie.
Najwięcej gwałtów dokonywali podobno żołnierze piechoty. Źródła podają
uczciwie, że w przypadku ustalenia sprawcy nie bawiono się w sądy, tylko
oficer- dowódca rozwalał delikwenta na miejscu.
Ponadto w lutym 1945 zasadę "trzech dni" stosowano na Węgrzech. W samym
Budapeszcie miało dojść do 50 tys. gwałtów na Węgierkach.

Jesienią 1944 roku kiedy ACZ wyzwalała północno-wschodnią Jugosławię
dochodziło tam do gwałtów i rabunków. Dowódca partyzanki - Milovan Djilas
skierował w tej sprawie protest do gen. Korniejewa, ale został on odrzucony,
jako "próba obrażania pełnej glorii Armii Czerwonej"

Staram się pisać z taktem. Tragedia osobista tych kobiet to cena za rozpętanie
II WS, tejże wojny następstwa i przykład zezwierzęcenia obyczajów wśród
żołnierzy. Nie tylko radzieckich, aby nie było wątpliwości.
Podkreślam z całą mocą: powyższa sprawa w ŻADNYM STOPNIU nie rekompensuje
ofiary milionów Żydówek zagazowanych w KZL, milionów Rosjanek, Polek, Ukrainek
zamordowanych w różny sposób przez Niemców.
W ocenie tych faktów proszę o zachowanie właściwych proporcji i taktu.

PS. Żadne z dostępnych ogólnie źródeł niemieckich nie podaje dzisiaj JAK
DOSZŁO to tego, że Rosjanie zgwałcili kobiety w Demmin. Szukałem, znalazłem i
przedstawiłem.
de.wikipedia.org/wiki/Demmin#Geschehnisse_im_Fr.C3.BChjahr_1945
de.wikipedia.org/wiki/Verbrechen_der_Roten_Armee#Verbrechen_der_Roten_Armee_im_Zweiten_Weltkrieg
I jeszcze jedno: W historiografii niemieckiej od kilku lat mamy do czynienia z
relatywizacją historii. Niemcy z lubością mieszają katów z ofiarami i coraz
częściej stawiają się w grupie ofiar. Czytając materiały niemieckie proszę o
stosowanie tswoistego ""filtra".
Obserwuj wątek
    • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 19:29
      niestety Armia Czerwona to była w odróżnieniu od obrazu przedstawionego w
      filmach czy też jako pomniki tzw „bohaterów” zachowywała się w sposób znacznie
      odbiegający od tego co można nazwać honorem czy też chociażby nawet ludzką
      przyzwoitością. Nie tylko gwałty ale także masowe kradzieże nie tylko w
      krajach koalicji nazistowskiej ale także w Polsce.
      Także jak oglądam pomniki tejże Armii czerwonej to widzę po prostu gwałcicieli
      i złodziei. To też dotyczy tego monumentu estońskiego ten gostek pewnie zaraz
      kogoś zgwałci
      • matrek Taka historyjka prywatna. 12.05.07, 19:50
        Moja babcia opowiadala, jak to Niemcy przyszli, poszli, potem znowu rosjanie
        przyszli i jeszcze raz przyszli Niemcy, po to aby za chwie wrocili Rosjanie.

        Tym razem jednak soldaty weszli do nich do domu, zobaczyli stojacy na kredensie
        duzy nakrecany budzik i jeden z nich rzekl.


        - Ooooo!!! Kakije to bolszyje ciasy!!!

        Wzial go w reke, rozwalil rzucajac o posadzke, pozbieral wszystkie czesci i
        wlozyl sobie gdzies tam do kieszeni ze slowami "budziet mnoga ciasow!"
        • grogreg Re: Taka historyjka prywatna. 11.09.07, 10:06
          Budzik mial pecha.
    • wolf34 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 19:46
      Cóż co do fali gwałtów na terytorium niemieckim poza różnicami w savoir-voire
      ludzi radzieckich i żołnierzy zachodnich oraz faktem iz oni nie mieli do
      zaoferwania kawy,czekolady,papierosów,gumy do żucia i nylonowych pończoch-a
      te towary mieli na zbyciu Anglosasi)dochodził fakt pamięci okrucieństw
      hitlerowskich popełnianych w ZSRR,bramy stawiane na granicy z III Rzeszą z
      napisem "wot ona proklataja germania"-co można przetłumaczyc na polskie "hulaj
      dusza piekła nie ma",skierowany do żołnierzy radzieckich znany artykuł Ilii
      Erenburga w którym tenze(po wizycie w Treblince)wzywał między innymi
      do "łamania siłą wyniosłości kobiet germańskich",fakt uzupełnienia oddziałów
      RKKA w Niemczech i Austrii kilkuset tysiącami osób swieżo uwolnionych z niewoli
      niemieckiej i robót przymusowych oraz kilkuset tysiącami osób zwolnionymi z
      łagrów.itd,itp>Sankcje w stosunku do gwałcicieli i rabusiów na terytorium
      Niemiec zaczęto szerzej stosowac pod koniec kwietnia 1945 gdy wyklarował się
      polityczny kurs wobec Niemców a RKKA zaczęła rozwieszać plakaty"Hitlerzy
      przychodzą i odchodzą-naród niemiecki pozostaje .J.W Stalin".
      liczbę 2 milionów Niemek uważam za przesadzoną a prostytuowanie się niemek w
      1945roku miało charakter powszechny we wszystkich 4 strefach okupacyjnych
      wspominał cos-niecos o tym choćby Żukrowski czy inni żołnierze i oficerowie I
      Armii okupujacej Niemcy a z PSZ na zachodzie-np Skibiński.
      • wolf34 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 19:48
        savoir-vivre
        • mechanior Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 20:43
          Słusznie wolf34 piszesz, Niemki "puszczały" się nawet za tabliczkę czekolady.
        • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 20:46
          Oczywiscie to tylko taki pic z tym zbiorowym samobojstwe niemek. Ale przeciez
          dobry radziecki czlonek byl takze dobrem poszukiwanym. Zreszta nasi chlopcy tez
          to potrafia a niektorzy z nich takze potrafia to robic z chlopcami.
          Czytalem ostatnio ze w USA zaczeto badac kary smierci w strefach okupowanych w
          Europie. I tak dzialacze murzynscy ustalili ze czarni byli czesciej karani
          smiercia za gwalt niz biali. Tylko w e francuskiej strefie pod kontrola
          amerykanska sami amerykanie skazali na smierc tylko 75 kolorowych. Zatem to
          nie tylko sovieciarze ale i inni takze. I dziasiaj takze w Iraqu majac do
          dyspozycji oslice czy ladna irakijke chyba wiekszosc wybierze te druga.Zatem co
          trzeba zrobic i co bylo zrobione. Japonczycy caly czas dobre burdele. Najpierw
          pracowaly dla miejscowych a pozniej dla US Army.O francuzach nie wspominam.
          Dobra szkola i de la minette a to nie jest gwalt.Lewatywa dla wybranych.
      • odyn06 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 22:25
        Szukałem wyroków sądów wojskowych 1. i 2. armii WP za przestępstwa przeciwko
        ludności cywilnej w końcowej fazie wojny, ale nie znalazłem. Masz może źródło?
        Pzdr.
      • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.05.07, 23:44
        gwałt jest gwałtem a ruski żołdak ma to we krwi tak samo jak kradzieże. i jasne
        nic nie miał tylko brudnegi f....a
        • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 04:58
          Zolnierze Ludowego Wojska Polskiego nie musieli zapewnie gwalcic ludnosci
          cywilnej jako ze armia posiadala wlasne zaplecze seksualne w postaci roznej
          masci pomocniczej sluzby kobiet. Kobiety byly w armiach i to zarowno
          sovieckiej jak i polskiej.
          Armia niemiecka takze raczej nie gwalcila jako ze nawet kontakt z inna rasa
          byl juz karany co zreszta dotyczylo takze polek i polakow z niemcami nawet bez
          gwaltu.
          • odyn06 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 08:03
            Tak, to prawda. Hitlerowcy to były ludzkie pany. Oni kobiet-Untermenschen nie
            gwałcili.
            Oni je zabijali. Ludzkie pany...
            • billy.the.kid Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 08:34
              jakis taki komunistyczny chyba film kolumbowie roczkik 2. powstanie dogorywa.
              łączniczka niteczka,jakis szwab, zerżnął jej d..e. a przed zabiciem jeszcze jej
              butelkę wsadził. ale to chyba komunistyczne kłamstwa.
              wojna wyzwala w ludziach najbrudniejsze instynkty, i nie ma znaczenia czy jest
              to zły rusek czy dobry amerykan.
              • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 18:10
                Czytalem kiedys to samo ale wracajac do tematu. Napisano niemiec,butelka a to
                oczywiscie nie byl niemiec tylko zolnierz zapewnie ukrainski,lotewski czy
                estonski tylko w sluzbie Hitlera. Powstanie bylo tlumione wlasnie przez te
                narodowe grupy. Pozwalano im na wszystko i pozniej sie dziwia ze rosjanie ich
                krotko wzieli za ryj.
                Dopisze ze niemcy lubili miec porzadek ze sperma. I tak w Austwitz birkenau byl
                dobry burdel dla wiezniow. Wstep wynosil dwie marki a chetnych bylo wielu
                (nieraz kolejka)
                Prawo zarowno w ubieglym wieku jak i obecnie zabrania i zabranialo dokonywania
                gwaltow. Ale i takie numery dzieja sie i dzisiaj i to nawet w tej cudownej US
                Army gdzie istnieja regulaminy,kary i kapelani modla sie o dobre jutro chlopcow.
                Na dodatek rowniez kobiety amerykanki chetnie leja po golych posladkach
                chlopcow,onanizuja paskiem czy szczuja psami. To sprawdzone metody i
                zaaprobowane przez naczalstwo ale nie w Moskwie tylko w Waszyngtonie.
                • billy.the.kid Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 18:35
                  pamietm że niemiec.grł go chyba św.p.miecysław stoor. ale nie wtym rzecz.
                  każda wojna jest brudna, i kazda wyzwala w ludziach coś czego w normalnych
                  warunkach nie ujwaniło by sie. i nie ma znaczenia kraj jego pochodzenia. tzw,
                  eksperyment lucyfera ociupinke to wyjaśnia. ale kretyni widza tylko ruskie be,
                  inne a zwłaszcza mMY POLACY cacy.
                • mister1 Ukraincy nie brali udzialu w tlumieniu Powstania 10.09.07, 18:25
                  w tlumieniu powstania brali udzial Rosjanie
                  • wt82 Re: Ukraincy nie brali udzialu w tlumieniu Powsta 25.04.08, 20:44
                    Ukraincy też tzw Legion wołyński
            • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 18:46
              gwałty oraz złodziejstwo żołnierzy hitlerowskich nigdy nie były ukrywane,
              a "sławna" armia radziecka oficjalnie nigdy nie kradła i nie gwałciła, a dowody
              jak np kilka zegarków na ręce czerwonoarmiejca wieszającego flagę na bramie
              brandemburskiej zostały wyretuszowane. Skala zjawiska też była inna, rowery
              zegarki i inne cykające urządzenia żadnemu czerwonarmiejcowi przejść obojętnie
              nie dawały i należało je po prostu ukraść. właśnie wpadl mi pomysł na
              wszystkich pomnikach czerwonoajmiejców dorobic na ich rękach zegarki po 5 albo
              niech to po 7 na stronę! Ciekawe jak zareaguje ruski rząd :)
              • marek_boa Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 19:03
                Znaczy się pokazywanie w wielu filmach nawet paradokumentalnych ciężarówki z
                łupami wojennymi jadącymi do portów w Antwerpii by zostać załadowane na statki
                płynące do USA to pic i fotomontaż?:) Czy też armia USA lub jej rząd przyznał
                się do złodziejstwa popełnianego na Niemcach w czasie okupacji po wojnie?
                Jakimś dziwnym trafem Muzeum Bagdadzkie zostało doszczętnie złupione po
                pokonaniu Iraku i ... a sorry to "Ruscy" przebrani za Amerykanów byli!:) Co
                jakiś czas w Stanach toczą się procesy o odzyskanie dzieł sztuki etc.w ,których
                to wnuki obrabowanych Niemców starają się odzyskać to co ich! Według Ciebie te
                dzieła sztuki znalazły się w Stanach za pomocą....teleportacji?:)
                - Każda zwycięska armia kradnie na potęgę dobra pokonanego! Czy to
                Radziecka,czy Polska ,czy Amerykańska! Tak było,jest i będzie! Bo nie licząc
                ideologii właśnie po to zaciągano się kiedyś do wojska by się na wrogu nachapać!
                -Pozdrawiam!
                • matrek Zaraz, zaraz 14.05.07, 02:41
                  Pytasz czy to fotomonataz...
                  Po pierwsze, piszesz o filmach paradokumentalnych - a wiec od poczatku do konca
                  wyrezyserowanych, z wlasnym scenariuszem i od poczatku do konca nakreconych
                  zgodnie ze scenariuszem. Mowi Ci to cos?

                  Pytanie jest jednak znacznie powazniejsze - czy ktos zarzuca amerykanskiej armii
                  kradzierze w wyzwalancych miastach zachodniej Europy?

                  Nie obilo mi sie o uszy, ale to pewnie amerykanska cenzura czuwa.
                • odyn06 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 18:35
                  Marku. Po wojnie polskie muzea nie mogą doliczyć sie kilkudziesięciu tysięcy
                  jednostek muzealnych określanych jako dzieła sztuki. Najpierw zrabował je gruby
                  Goering, bo koneserem był zawołanym, potem były gdzież tam ewakuowane, a teraz
                  ich śladów należy szukać w... USA właśnie. Od czasu do czasu dowiadujemy się, że
                  pojedyncze sztuki wracają zza oceanu, ale gdzie jest reszta?
                  Gwałty i niebotyczne złodziejstwo towarzyszy każdej wojnie. Polakom próbowano
                  przypisać rabunek Babilonu. To obrzydliwe pomówienie podchwycone przez naszych
                  pismaków zaczęło się od meila amerykańskiego oficera z CJTF-7 z Bagdadu. Wszyscy
                  mądrzy ludzie wiedzieli, że to było jak okrzyk złodzieja - "łapaj złodzieja",
                  ale spróbuj ciągle udawadniać, że nie jesteś wielbłądem. Nikt tego nie odszczekał.
                • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 17.05.07, 17:34
                  z tego wynika że jeśli chodzi o USA to nikt tego nie ukrywa. A jeśli udowodnić
                  można własność to odzyskanie takiego "łupu" jest realne co w przypadku rusków
                  nie jest możliwe
                • viking2 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.09.07, 02:22
                  marek_boa napisał:

                  > Znaczy się pokazywanie w wielu filmach nawet paradokumentalnych ciężarówki z
                  > łupami wojennymi jadącymi do portów w Antwerpii by zostać załadowane na statki
                  > płynące do USA to pic i fotomontaż?:)

                  Marek-boa, moze i Amerykanie czy Anglicy cos tam tu i owdzie skrecili na lewo,
                  ale ani amerykansko-angielski szaber, ani tym bardziej tuzin zegarkow
                  czerwonoarmisty nie podchodza nawet pod maly ulamek tego, co rozkradli
                  hitlerowcy. Tyle, ze oni nie brali drobnicy, zegarkow czy porcelanowych
                  figurynek. Jak juz sie taki "koneser sztuki" jak Goering czyms zainteresowal, to
                  juz musial to byc co najmniej Renoir, Matisse, Van Gogh, albo Bursztynowa
                  Komnata. I do dzis dnia, jakby tak dobrze przejrzal w Niemczech sejfy bankowe,
                  prywatne kolekcje i rejestry z domow aukcyjnych, to by sie moglo okazac, ze 3/4
                  europejskich dziel sztuki albo przeszlo przez niemieckie rece (a kasa ze
                  sprzedazy w tych rekach pozostala), albo do dzisiaj zasila kolekcje szanowanych
                  "promotorow sztuki", ktorzy i specjalne Kommando do dziel sztuki mieli i
                  specjalne ministerstwo od "zabezpieczania dziel sztuki i zabytkow cywilizacji"...:)
        • jopekpl Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 08:57
          tomek_tomasz napisał:

          > gwałt jest gwałtem a ruski żołdak ma to we krwi tak samo jak kradzieże. i
          jasne
          >
          > nic nie miał tylko brudnegi f....a

          Co do kradzieży to nie przesadzaj kradli wszyscy ile wlazło ,obejżyj sobie
          ostatnie odcinki "Kompani Braci" jak to dzielni amerykańscy oficerowie wysyłali
          poczta wojskową"pamiątki"czyli wszystko co stanowiło jakąś wartość, do stanów.
          • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 17.05.07, 17:36
            no tak ale różnica jest taka, że niemcy należeli do wrogów a my przecież niby
            przyjaciele ... byliśmy. A przyjaciół się nie okrada, widocznie ruscy mają inną
            definicję braterstwa i przyjaźni .....
    • jorl Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.05.07, 18:50
      Po przegraniu Niemcy mieli ciezko. Kobiety byly gwalcone masowo. Przez zolnierzy
      rosyjskich ale tez i przez uwolnionych robotnikow przymusowych. Np. Polakow.
      Bylo tam ich sporo.
      Sam znalem jednego Niemcy ktry jako dziecko byl wywieziony (od bomb) z Berlina
      na tereny polskie. Wies. Tam po wyzwoleniu byl swiatkiem jak jego matke Polacy
      gwalcili. To mu zostalo na cale zycie. Nie radzil sobie z kobietami.
      Wojny sa straszne.
      Wlasnie niedawno opowiadal mi moj szef, wlasciciel fabryki gdzie pracuje jak to
      mlode Niemki w Berlinie Zachodnim poznawaly GI. wychodzily za nich za maz
      emigrowaly do USA i czesto stwierdzaly ze wpadly. Bo to byl biedak ale ze mial
      nylony i czekolade sprawial wrazenia bogacza.
      Takie podejscie jeszcze dalej pokutuje w Swiecie. O bogatych Amerykaninach.
      Pozdrowienia
      • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 10.09.07, 22:17
        To i tak mialy szczescie bo mogl sie urodzic mily czarnulek z
        kedzierzawymi wlosami. A tak to skrzyzowanie niemki z dobrym
        amerykanskim rasowcem dalo fantastyczny efekt. Tak trzymac i nie
        popu8szczac.
    • ak_2107 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 01:09
      bylo jest i bedzie - w aktualnych czy przyszlych konfliktach.
      Biada zwyciezonym.
      Tylko w nielicznych konfliktach nie zadawalano sie mordowaniem tylko jednej
      plci. Wyrzynajac wszystkich. Czesc przedtem gwalcac.

      A krasnoarmiejcy....
      W Praszce k. Wielunia w 1945 r. oficer (?) radziecki zgwalcil zone
      (dziewczyne ?) jednego z milicjantow tamtejszego posterunku . Milicjant
      zastrzelil Rosjanina.
      Jego - Rosjanina - koledzy spalili posterunek razem z owym milicjantem,
      tudziez owego kolegami.

      W Czastarach - tez kolo Wielunia juz po wojnie wyciagnieto z pociagu
      - podziemie niepodleglosciowe - 6 ruskich i paru miejscowych. Egzekucje
      Rosjan przeprowadzaly 2 dziewczyny z oddzialu - gloszac podroznym, ze sa
      ofiarami gwaltu sowieckiej soldateski. W UB w Wroclawiu (ujeto je dzien
      pozniej) okazalo sie ze nikt nikogo nie gwalcil. Chyba z tego wzgledu
      wydano ks ( 1 albo 2 ?) . Chciaz gdyby zostaly rzeczywiscie zgwalcone
      tez bylaby prawdopodobnie czapa.

      • wladca_pierscienii Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 10:47
        Gwałty
        Ponurą wizytówką tej ostatniej były zwłaszcza gwałty. W województwie śląskim
        zjawisko to
        przybrało rozmiary prawdziwej klęski żywiołowej. Do końca czerwca 1945 r. w
        samej tylko
        Dębskiej Kuźni w powiecie opolskim zanotowano 268 przypadków gwałtów. Wysokie
        miejsce
        w statystykach zajmował również powiat pszczyński. Masowe gwałty kobiet i
        dziewcząt były
        jednym z głównych czynników skutecznie hamujących przez kilka miesięcy proces
        osadniczy
        w powiecie wielkostrzeleckim. Zdarzało się, że przestępcy w sowieckich
        mundurach organizowali
        istne obławy na kobiety. Pewnego marcowego dnia do przędzalni lnu położonej w
        jednej
        z miejscowości pod Raciborzem wtargnęło kilkunastu pijanych Rosjan. Napastnicy
        uprowadzili
        stamtąd około trzydziestu pracownic i zabrali je do pobliskiej wsi Makowo. Jak
        zeznała jedna
        z kobiet, „tam żołnierze zamknęli nas do jednego domu i pod groźbą zastrzelenia
        dopuścili się
        na nas gwałtu. Ja zgwałcona zostałam wtedy przez czterech żołnierzy”. Za równie
        traumatyczne
        uznać można przeżycia grupy kobiet zabranych przez Rosjan z różnych
        miejscowości województwa
        do kopania rowów strzeleckich w okolicach Głubczyc. Według jednej z nich
        nadzorujący
        tę pracę żołnierze „straszyli nas, że zabiorą nas do Rosji i komendant oddziału
        zabrał
        mnie kilkakrotnie do swego mieszkania, gdzie za każdym razem dopuścił się na
        mnie gwałtu.
        Ten sam los spotkał także moje towarzyszki, które udać się musiały do kwater
        poszczególnych
        żołnierzy, gdyż ci to rozkazali”. Mieszkanka Katowic powracająca w czerwcu 1945
        r. z wizyty
        u rodziców w jednej z podkrakowskich wiosek zeznała, że kiedy pociąg zatrzymał
        się na jakiejś
        małej stacji i zapadła noc, „żołnierze rosyjscy zaczęli uganiać się za
        kobietami. Zostałam pochwycona
        przez trzech żołnierzy, którzy wszyscy dopuścili się na mnie gwałtu”.
        Prawdziwy horror przeżyła ludność gromady Mechnica w powiecie kozielskim. W
        początku
        czerwca 1945 r. żołnierze sowieccy zabrali stamtąd trzynaście dziewcząt.
        Zaniepokojonym
        rodzicom nie udało się ustalić, dokąd wywieziono ich córki. Tymczasem w jakiś
        czas po
        wizycie „sojusznicy” pojawili się znowu, domagając się tym razem
        wydania „jeszcze większej
        ilości dziewcząt”. Zachowywali się tak, jak gdyby chodziło o towar, i co
        ciekawe, ostatecznie
        dali się uprosić i zamiast kobiet wzięli ze sobą dużą ilość alkoholu. Ten
        swoisty terroryzm
        spodobał się wszakże jednemu z żołnierzy do tego stopnia, że pojawiał się w
        Mechnicy co
        drugi dzień, grożąc, że zabierze ze sobą kolejne dziewczęta, jeżeli mieszkańcy
        nie wydadzą
        mu wódki. Nie wiemy niestety, co stało się z trzynastoma zabranymi mieszkankami
        gromady.
        Analizując informacje z zachowanych dokumentów, można dojść do wniosku, że w
        zasadzie
        nie było miejsc, gdzie kobiety mogłyby czuć się bezpiecznie. Te, które z wiosek
        i osad
        udawały się codziennie do pracy w oddalonych miejscowościach, gwałcono w
        przydrożnych
        rowach, na polach i w lasach, okradając je przy tym z osobistych rzeczy i
        bijąc, a czasem również
        mordując. Przypadkowe spotkanie z pojedynczym żołnierzem lub grupą wojskowych
        mogło
        skończyć się tragicznie: „pod koniec czerwca […] miałyśmy zabawę szkolną i
        dlatego w tym
        dniu wracałam nieco później pociągiem [z Katowic – przyp. J.N.] do domu. […] W
        drodze ze
        stacji w Tychach do domu około godziny 22 zatrzymali mnie w polu 3 żołnierze
        rosyjscy, którzy
        powalili mnie na ziemię. Jeden z nich zatrzymał mi ręką usta, żebym nie
        krzyczała, i dwóch
        z nich dopuściło się wtedy na mnie gwałtu”. Mieszkanka Kozłowej Góry w powiecie
        tarnogór63
        KOMENTARZE HISTORYCZNE
        skim została zgwałcona przez trzech żołnierzy. Rzucili się na nią w biały dzień
        na drodze, którą
        pchała wózek ze swoim trzyletnim dzieckiem. Przypadków, w których matki
        gwałcono na oczach
        dzieci, było o wiele więcej. Zdarzało się, że oprawcy bili zszokowane i
        przerażone widokiem
        niewolonych matek dzieci. Niekiedy bywało jeszcze gorzej, jak w jednej z
        miejscowości powiatu
        kozielskiego, gdzie trzyletnie dziecko zostało zgwałcone przez sowieckiego
        oficera.
        Mogłoby się wydawać, że gdzie jak gdzie, ale na głównych ulicach dużych miast
        nikt
        przy zdrowych zmysłach nie rzuciłby się na przechodzącą kobietę. A jednak… W
        Katowicach,
        Zabrzu czy Chorzowie ofiary wciągano prosto z ulicy do samochodów i wywożono
        w ustronne miejsca. Wielu z tych przestępstw dokonywano w biały dzień, podobnie
        jak
        opisanego poniżej: „16 czerwca [19]45 r. wracałam w towarzystwie koleżanki
        tramwajem
        z Bytomia do Katowic. Za Chorzowem tramwaj popsuł się i wraz z koleżanką udałam
        się
        w dalszą drogę pieszo w kierunku Katowic. Koło stadionu chorzowskiego
        zatrzymało nas
        czterech żołnierzy radzieckich będących w stanie pijanym. Żołnierze ci zmusili
        nas do udania
        się z nimi na pobliskie pola. Gdy się broniłam, zostałam uderzona jakimś twardym
        narzędziem w szczękę. Żołnierze powalili mnie na ziemię i dopuścili się na mnie
        gwałtu”.
        Okoliczności wojenne
        W przypadku autorki przytoczonej relacji, podobnie zresztą jak w przypadkach
        pozostałych
        kobiet, których wypowiedzi zacytowano powyżej, skutkiem gwałtu była ciąża. W
        takiej sytuacji
        kobiety miały trzy wyjścia: donosić ją i urodzić dziecko, dokonać nielegalnej
        aborcji lub zwrócić
        się o pomoc do Komisji Opieki nad Ofiarami Gwałtu działającej przy Oddziale
        Wojewódzkim
        Polskiego Czerwonego Krzyża w Katowicach. Nie wiemy i najprawdopodobniej nigdy
        nie dowiemy
        się, ile kobiet wybrało dwie pierwsze możliwości. W trzecim przypadku możemy
        opierać
        się jedynie na informacjach zawartych w dokumentach wytworzonych przez
        wymienioną komisję.
        Według nich od lipca do początku września 1945 r. organ ten rozpatrzył sprawy
        102 kobiet
        będących w ciąży (od pierwszego do piątego miesiąca) powstałej w wyniku gwałtu.
        Część
        z nich była zamężna. W kilku przypadkach mężowie nie zdążyli jeszcze powrócić z
        wojennej
        tułaczki. Charakterystyczne, że aż w 100 przypadkach sprawcami gwałtów byli
        żołnierze sowieccy
        (w dwóch pozostałych żołnierz niemiecki i żołnierz amerykański). Jedyna pomoc,
        jaką
        ofiary mogły uzyskać od komisji, to umożliwienie im poddania się legalnemu
        zabiegowi aborcji.
        W dokumentach przygotowywanych dla prokuratury wpisywano eufemistycznie, że
        ciąża powstała
        „wskutek gwałtu w związku z okolicznościami wojennymi”. W papierach, poza
        zeznaniami
        ofiar, nigdzie nie podawano, że sprawcą byli żołnierze sowieccy. Zastępowano to
        mniej
        drażliwym sformułowaniem „nieznany osobnik”. Po pozytywnym rozpatrzeniu sprawy
        można
        było poddać się zabiegowi. Jego koszty ponosiła zazwyczaj opieka społeczna. Na
        tym kończyła
        się pomoc komisji. Pozornie problem przestawał istnieć, ale tylko pozornie. W
        rzeczywistości
        pozostawał – w psychice ofiary i świadomości ludzi. Chodziło przecież nie tylko
        o owe 102
        kobiety, które zdecydowały się na legalne przerwanie ciąży. Ile było takich,
        które nie zaszły
        w ciążę i nigdy nikomu nie opowiedziały o tym, co je spotkało, żyjąc całymi
        latami ze skrywaną
        bolesną tajemnicą? Podobne pytania można by mnożyć. Trzeba jednak mieć
        świadomość, że
        społeczne i psychiczne skutki gwałtów wywołanych „okolicznościami wojennymi”
        odczuwane
        były przez długie lata, a w niektórych przypadkach trwają do dziś. Podobnie
        zresztą jak skutki
        pozostałych przestępstw i występków, z których ledwie niewielką część
        zasygnalizowano w niniejszym
        artykule.
        • wladca_pierscienii Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 10:49
          to co wyżej
          www.ceeol.com/aspx/getdocument.aspx?logid=5&id=8d6697fa-45b1-4e60-ba52-f7ae81256b0a
      • wladca_pierscienii Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 10:59
        kobiet niemieckich mi NIE szkoda

        Niemcy sobie na to zasłużyli

        gorzej, że "wyzwoliciele" radzieccy rabowali i gwałcili także na terenach
        Polski przedwojennej

        słyszałem i czytałem o paru takich przypadkach

        a kiedyś w biuletynie IPN-u
        czytałem o przypadku że (chyba) po wojnie na jednej stacji kolejowej spotakały
        się:
        pociąg z polskimi przesiedleńcami i pocią z żołnierzami radzieckimi
        jak ci zobaczyli że są rowery i kobiety - to ruszyli na polskich cywili

        i polscy żolnierze postrzelali się z żołnierzami radzieckimi
        • matrek Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 16:23
          Po czym zapewne tych polskich zolnierzy, ktorzy uszli z zyciem z tej
          strzelaniny, natychmiast wyslali do obozu w Jaworznie...
          • wolf34 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 18:23
            Do jakiego Jaworzna?W jaworznie wtedy siedzieli Volksdeutsche głównie I i II
            grupy.
            Jak już były takie sprawy(strzelanin żołnierzy WP z RKKA) to się je tuszowało.
            • wolf34 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 14.05.07, 18:26
              Gros więzniow Jaworzna stanowili ci Ślązacy którzy mieli I lub drugą grupę
              Volkslisty-w 1947 zastąpili ich Ukraińcy.
        • odyn06 Misza- odezwij się! 14.05.07, 19:17
          To przecież dla Ciebie ten link. Nie bądż niewdzięcznikiem. To dla Ciebie
          ślęczałem nad źródłami (obcojęzycznymi!) i tłukłem w klawiaturę zamiast iść z
          kumplami na wódkę. Odezwij się, albo wyznacz kogoś z Twojego stada. Niech da
          zdecydowany odpór! Niech zmiażdży argumentami! Niech się coś q...a dzieje!
          • naf-naf WWII Bohaterstwo Niemcow 14.05.07, 23:52
            www.inosmi.ru/stories/05/09/02/3453/234481.html polecam tez forum.Choc
            watku przeczytac nie zdazylem- mysle, ze bedzie tu pasowalo.
          • misza_kazak Re: Misza- odezwij się! 15.05.07, 08:38
            > To przecież dla Ciebie ten link. Nie bądż niewdzięcznikiem. To dla Ciebie
            > ślęczałem nad źródłami (obcojęzycznymi!) i tłukłem w klawiaturę zamiast iść z
            > kumplami na wódkę. Odezwij się, albo wyznacz kogoś z Twojego stada. Niech da
            > zdecydowany odpór! Niech zmiażdży argumentami! Niech się coś q...a dzieje!

            Nie mam stada. Do tego kolega wolf wszystko dobrze wyjasnia. Ja w calosci jego powieram.
            • tomek_tomasz prawda w oczy kole .... 19.05.07, 13:57
              jak w temacie
    • wujcio44 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 16.05.07, 15:16
      Nie było żadnych gwałtów, jeśli już, to Niemki brutalnie gwałciły radzieckich
      żołnierzy. RKKA nie zajmowała się gwałceniem, a wyzwalaniem. Na przykład
      wyzwolili wiele nieletnich Niemek od kłopotliwego dziewictwa.
      • tomek_tomasz Re: Gwałty kobiet na wojnie. 17.05.07, 17:38
        a resztę od zegarków i rowerów no bo przecież nie powinno się stresować upływem
        czasu i posiadaniem dóbr konsumpcyjnych
        • billy.the.kid Re: Gwałty kobiet na wojnie. 17.05.07, 17:44
          łojezuniu, nie maci większych problemów. polaki tez tam coś niecoś dymali.i to
          z obu stron. jak skończyli z tym monte cassino kutting odchodził na potęgę.
          • tomek_tomasz a skąd takowe informacje? 19.05.07, 13:55
            możesz podac źródło?
            bo to wydaje mi sie jakaś ruska propaganda
    • kubam4a1 MC - to kolonialne jednostki francuskie 21.05.07, 21:01
      j/w.
      i pewnie dlatego naszym przypadła cała chwała.
      • tomek_tomasz Re: MC - to kolonialne jednostki francuskie 06.06.07, 23:07
        a co ma Francja z ruskimi gwałcicielami i złodziejami wspólnego?
    • wladca_pierscienii Speigel 10.09.07, 11:00
      wiadomosci.onet.pl/1436258,1292,1,kioskart.html
      Dzieci czerwonoarmistów
      Ponad 60 lat po zakończeniu wojny potomkowie okupujących Niemcy
      żołnierzy radzieckich szukają śladów własnych ojców
      Wiele z tych "ruskich dzieci" przez całe życie zmagało się z
      cierpieniem. Teraz pomagają im historycy i moskiewskie media.

      Gregor pamięta każde słowo, każdy gest matki, gdy postanowiła
      powiedzieć mu prawdę. (...) Miał wówczas zaledwie pięć lat. Ale
      natychmiast zrozumiał, co to znaczy "zrobić dziecko przemocą". Był
      przecież "bardzo dorosłym chłopcem".


      56 lat temu nastąpił ten dzień prawdy i od tamtej pory Jan Gregor z
      Brandenburgii "wciąż poszukiwał swojego ojca". Lub ojców. Bo matka,
      przycupnąwszy na krawędzi łóżka, opowiedziała mu także, że było
      czterech czerwonoarmistów – zgwałcili ją w ostatnich dniach wojny.
      Gregor wciąż podąża ich tropem.

      (...)
      Jan Gregor, Verena B. i inne okupacyjne dzieci mówią, że jedno
      określenie odbiło się piętnem na ich życiu: wyzwisko "ruskie
      dziecko". Przez całe dziesięciolecia ich los we wschodnich Niemczech
      stanowił absolutne tabu. Na plakatach i transparentach wychwalano
      niemiecko-radziecką przyjaźń, gwałcenie kobiet kiepsko pasowało do
      wizerunku okrytej chwałą Armii Radzieckiej. A skoro nic podobnego
      się nie wydarzyło, nie mogło być też żadnych ofiar ani owoców
      gwałtów. Żołnierze radzieccy byli w oficjalnej NRD bohaterami,
      pokonali przecież faszyzm i uratowali niemieckie dzieci – ale
      żadnych nie spłodzili, nie mówiąc już o robieniu tego przemocą.

      Ale i w samych w rodzinach "ruskich dzieci" temat "był obciążony
      bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym". Jeszcze dziś objęty jest
      ścisłym tabu – uważa Barbara Stelzl-Marx, zastępczyni szefa
      Instytutu Badań nad Skutkami Wojen im. Ludwika Boltzmanna w Graz.

      Gdy został zburzony mur berliński, niektórzy z potomków okupacyjnych
      żołnierzy ujrzeli szansę zgłębienia tajemnicy swego pochodzenia.
      Była przecież głasnost i pierestrojka. Ale nie było żadnych umów z
      Rosją, które zobowiązywałyby ją do zdradzenia czegokolwiek "ruskim
      dzieciom", a archiwa byłego ZSRR długo jeszcze pozostawały
      zamknięte. Osoby te musiały więc prowadzić poszukiwania na własną
      rękę. Do dziś nie wiadomo, ilu potomków pozostawiły okupacyjne
      oddziały. Być może dziesiątki tysięcy, jak szacuje Norman M.
      Naimark, autor dokumentacji "Rosjanie w Niemczech". Dokładnej liczby
      chyba nigdy nie poznamy.

      W poszukiwaniach ojców ludzie ci muszą często przełamywać opór
      własnych rodzin. Także przyrodnie rodzeństwo Jana Gregora w
      Niemczech nie chce nic wiedzieć o wydarzeniach z ostatnich dni
      wojny. Co więcej, uważa, że i on powinien milczeć. Z ich punktu
      widzenia nie ma żadnego powodu, by rozgrzebywać starą, hańbiącą
      historię. Ale Gregor chce poznać historię swoich narodzin, początek
      drogi cierpienia jego matki.

      Była żoną żołnierza walczącego na froncie wschodnim. Gdy w
      brandenburskich lasach szalała krwawa walka o Berlin, a żołnierze
      radzieccy zajęli także położoną niedaleko stolicy Rzeszy wieś
      Sommerfeld, kobieta była sama. Pewnego dnia czterech
      czerwonoarmistów wzięło kurs na mały domek rodziny Gregorów.
      Rozwarli drewniane okiennice, wtargnęli do izby i rzucili się na
      młodą kobietę. Dopiero później dowiedziała się, że wcale nie
      zgwałcili jej Rosjanie, lecz żołnierze z Krymu, Ukraińcy lub
      Tatarzy. Do jej domu zaprowadził żołnierzy gospodarz z sąsiedztwa –
      by odwrócić ich uwagę od własnych córek.

      Odtąd matka Gregora stała się ofiarą – większość mieszkańców
      Sommerfeld jej unikała, a później również jej syna. Już jako mały
      chłopiec musiał przyzwyczaić się do podłości innych dzieci z
      wioski. – Biły mnie i obrażały, wytrącały mleko z ręki. "Ty ruska
      świnio", mówiły raz po raz, "Ty nie potrzebujesz mleka".

      Matka długo milczała na ten temat, a Jan zupełnie nie rozumiał,
      dlaczego dzieci wołają na niego "Iwan". Dopiero gdy pięciolatek
      zaczął wyć z bólu, pobity i obrzucony kamieniami, już nie chciał być
      dłużej dzielny. Wbiegł do domu, domagając się wyjaśnienia. Wtedy
      kobieta przerwała milczenie. Nie tylko wobec niego: złożyła
      zawiadomienie o gwałcie. I zdobyła – był to przypuszczalnie jedyny
      taki przypadek – alimenty od państwa, około 100 marek enerdowskich
      miesięcznie. Trochę później Janowi Gregorowi udało się też zmienić
      szkołę, po tym, jak inni uczniowie zaczęli grozić, że
      przywiążą "ruskie dziecko" do drzewa.

      Tak dzielnie radziły sobie ze swoim losem tylko nieliczne ofiary
      zgwałceń. Nawet kobiety, które wychowywały dzieci zrodzone ze
      związków miłosnych z radzieckimi żołnierzami, rzadko rozmawiały
      potem ze swymi pociechami o ich pochodzeniu. Dla wielu opuszczonych
      kochanek Rosjan rozstanie z nimi, najczęściej wymuszone, pozostało
      do końca życia otwartą raną. Gdy romanse stawały się głośne,
      żołnierzy przenoszono z powrotem do ojczyzny.

      Także w rodzinie Herberta P. nie mówiło się o jego ojcu. (...) Tylko
      raz rozmawiał o nim z matką. – Było to w moje 14. urodziny –
      wspomina. – Mama wzięła mnie na bok i płacząc opowiedziała o swojej
      powojennej miłości do rosyjskiego oficerem o imieniu Mikołaj,
      którego poznała na wiejskiej potańcówce. Zdjęcie, które ów Mikołaj
      dał jej w dniu pożegnania, Herbert P. otrzymał jako swego rodzaju
      prezent urodzinowy. "Mojej kochanej Rosie – na pamiątkę naszej
      przyjaźni" – głosi napisana cyrylicą dedykacja. Dokładnie dziewięć
      miesięcy później kobieta urodziła synka.

      Po śmierci matki przed trzema laty Herbert P. zwrócił się do
      Instytutu Badań nad Skutkami Wojen w Graz o pomoc w odnalezieniu
      śladów ojca. W czerwcu badaczka Stelzl-Marx przekazała redakcji
      rosyjskiego programu telewizyjnego "Żdi mienia – żdu tiebia" (Czekaj
      na mnie – czekam na ciebie) wideokasetę Herberta P. Nagranie zostało
      wyemitowane przed kilkoma tygodniami. Rosyjscy seniorzy kochają ten
      program – być może któryś z nich wie coś o tym żołnierzu?

      Minęły lata, zanim Renate W. zdecydowała się po śmierci matki
      napisać do rosyjskiego archiwum wojskowego z prośbą o wszczęcie
      poszukiwania ojca – czerwonoarmisty stacjonującego w powojennym
      Berlinie. Był oficerem, nazywał się Kostan i służył w Berlinie-
      Karlshorst, w byłej kwaterze głównej radzieckiej administracji
      wojskowej. Renate zna go tylko z czarno-białej pamiątkowej
      fotografii z 1946 roku. Ale poinformowała archiwistę w Moskwie, że
      Kostan znakomicie mówił po niemiecku i do mieszkania, w którym
      mieszkała matka wraz z babcią i ciotką, przychodził zawsze po
      cywilnemu. I prawie zawsze przynosił coś do jedzenia. Wszyscy
      uważali go za członka rodziny.

      W grudniu 1946 roku Kostan zniknął. W czerwcu kolejnego roku
      urodziła się Renate W., jego córka. – To musiała być wielka miłość –
      mówi dzisiaj. – Taka na całe życie. Jednak ślub nie był możliwy:
      zgodnie z rozporządzeniem ZSRR z końca 1946 r., które obowiązywało
      do 1953 roku, zawieranie małżeństw pomiędzy obywatelami radzieckimi
      a cudzoziemcami było zabronione. Nielegalne małżeństwa traktowano
      jako zdradę radzieckiej ojczyzny i surowo karano.

      (...)
    • grogreg Re: Gwałty kobiet na wojnie. 10.09.07, 12:47
      No niestety.
      Wojna zawiesza tzw zdobycze cywilizacyjne czy zwykle czlowieczenstwo.
      • odyn06 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 10.09.07, 19:16
        W podobny sposób traktowane były dzieci pochodzące nie z gwałtu, ale ze związków
        kobiet z okupantami w Norwegii, Holandii, Francji i Belgii. Dzieciom tym,
        istotom niewinnym, stworzono piekło na początku ich życia i z tą traumą walczą
        do dzisiaj.
        • grogreg Re: Gwałty kobiet na wojnie. 11.09.07, 10:05
          Dokladnie.
          Ladowaly w osrodkach wychowawczych dla dzieci niedorozwinietych, odmawiano
          przyjec na uczelnie itd.
          Jedna z czlonkin ABBA pochodzi z Norwegii i jest corka niemieckiego zolnierza.
          Matka by oszczedzic corce upokorzen wyemigrowala do Szwecji.
        • mister1 Kanadyjczycy 13.09.07, 19:46
          w Holandii Kanadyjczycy (a wlasciwie kanadyjska dzicz) masowo
          gwalcili Holenderki
          • viking2 Re: Kanadyjczycy 14.09.07, 02:36
            mister1 napisał:

            > w Holandii Kanadyjczycy (a wlasciwie kanadyjska dzicz) masowo
            > gwalcili Holenderki

            Cos Ci ktos z tym "masowym gwalceniem" naopowiadal, albo tez "gwalcenie" bylo na
            tyle lagodne, ze nawet... mile widziane. Do dzis dnia w Holandii ludnosc
            traktuje Kanadyjczykow bardzo przychylnie. I nie tylko starsza generacja,
            pamietajaca wojne (juz ich coraz mniej, mimo, ze wtedy byli dzieciakami), ale i
            pokolenie dzisiejszych 20- czy 30-latkow.
            Spotkalem sie z tym osobiscie, kiedy na stacji benzynowej pytalem o jakas
            miescine niedaleko Amsterdamu (przedmiescia prawie), nazwy juz nie pomne - kiedy
            wyszlo na jaw, ze pyta Kanadyjczyk (nie znam flamandzkiego, ale Holendrzy w
            wiekszosci mowia gorszym lub lepszym angielskim), zupelnie nieznajomy facet
            powiedzial "tam jest troche trudny dojazd, ale jedz za mna to cie dopilotuje".
            Pojechalem za nim, trafilismy, a potem okazalo sie, ze on tam wcale nie mieszka
            i nie mial tam zadnego interesu - nadlozyl 10 km, zeby Kanadyjczykowi pokazac
            droge...
            Inni Kanadyjczycy, z ktorymi o tym rozmawialem, potwierdzaja, ze w Holandii oby
            ludzie ich tez przyjmuja jak dawno nie widzianych krewnych.
    • skandy5 Gwałty w starozytnej Germanii 10.09.07, 20:39

      Ciekawe że legioniści rzymscy (chyba przeczytane w książce w serii
      Historyczne Bitwy - Las Teutoburski) nieźle sobie używali w
      starożytnej Germanii
      Germanie w zasadzie rozumieli Rzymian, wiadomo po zdobyciu np wsi
      należy rabować, gwałcić kobiety, mlodych w niewolę uprowadzić,
      starych pozabijać - normalna sprawa można rzec- choć naturalnie
      wzbudzająca gniew i żądzę zemsty.

      Ale jednego już pojąć nie mogli, dochodziło - masowo - do gwałtów na
      chłopcach, tego Germanie (czyli barbarzyńcy!) zrozumieć już nie
      potrafili...
      • nairias Re: Gwałty w starozytnej Germanii 10.09.07, 22:41
        Rzymianie i Grecy gwałcili chłopców jako formę upokorzenia przeciwnika, bynajmniej nie z powodu wszechobecnego pedalstwa.
        • wladca_pierscienii Re: Gwałty w starozytnej Germanii 28.11.07, 09:57
          nairias napisał:
          > Rzymianie i Grecy gwałcili chłopców jako formę upokorzenia
          przeciwnika, bynajmn
          > iej nie z powodu wszechobecnego pedalstwa.


          a gwałcenie kobiet NIE jest formą upokarznia przeciwnika ???
          ****************************************************
          facet.interia.pl/seks/news/podwojna-kara,1016503,2627
          Podwójna kara

          To, że mężczyźni nie chcą wiązać się ze wszystkimi kobietami, jakie
          spotykają na swojej drodze, jest zupełnie naturalne. Czasem jednak
          powód, dla którego odrzucają jakąś kobietę może być nieracjonalny...
          i krzywdzący.

          Tak z pewnością jest w przypadku ofiar gwałtu. Dlaczego mężczyźni
          nie chcą wchodzić w związek z kobietami, które kiedyś zostały
          zgwałcone? Przecież sam fakt, że kobieta padła ofiarą przemocy
          seksualnej nie świadczy, ani o jej charakterze, ani o złym
          prowadzeniu.

          Miało być jak w bajce

          Często mężczyźni nie decydują się na związek ze zgwałconą kobietą,
          ponieważ nie zapowiada się on tak, jak go sobie wymarzyli. Zamiast
          różowych okularów i huraoptymizmu, od samego początku jawią im się
          tylko problemy. Zadają sobie pytanie, jak gwałt wpłynął na kobietę?
          Czy miewa teraz zachowania depresyjne? Jeśli tak, to czy oni jako
          partnerzy będą im w stanie zaradzić? Czy ma lęk przed cielesnością?
          Jak będzie wyglądało ich życie seksualne? W obliczu narastających
          wątpliwości tracą entuzjazm do budowania nowego związku i wolą się
          wycofać.

          Krzywdzące stereotypy

          Zdarza się, że ofiara gwałtu poddawana jest procesowi negatywnej
          stereotypizacji, która nie jest z pewnością uzasadniona naukowo. Na
          przykład, użytkownicy forum internetowego poświęconego przemocy
          seksualnej gremialnie stwierdzili, że zgwałcona kobieta nienawidzi
          mężczyzn, będzie ich traktowała instrumentalnie, szukając okazji do
          zdrad i jednorazowych przygód seksualnych. Co ciekawe, taki pogląd
          znajduje wśród forumowiczów spore poparcie, mimo iż przeczy,
          wszystkiemu, co na temat gwałtu twierdzą psycholodzy.

          Podwójna kara
          Ofiara przemocy seksualnej nie przejawia wobec mężczyzn nienawiści,
          lecz strach. Nie traktuje ich instrumentalnie i nie szuka
          przygodnych partnerów, a wręcz przeciwnie - aby rozpocząć życie
          seksualne potrzebuje głębokiej psychologicznej więzi i poczucia
          bezpieczeństwa. Czy zatem taka skrzywiona logika jest rzeczywistym
          powodem odrzucenia?

          Niesprawiedliwa ewolucja

          Inną odpowiedź przynosi psychologia ewolucyjna, która bada
          zachowania seksualne różnych kultur, aby ustalić to, co uniwersalne
          i wspólne, czyli odziedziczone w drodze ewolucji. Zdaniem badaczy
          ewolucyjnych, mężczyźni odrzucają zgwałcone kobiety podświadomie.
          Nie mają wobec nich złych intencji. Mimowolnie kierują się w swoim
          zachowaniu ukrytym mechanizmem ewolucyjnym. Od początku
          człowieczeństwa mężczyzna wiążąc się z partnerką dążył do
          wyłączności seksualnej. Aby to osiągnąć otaczał wybraną kobietę
          opieką i zapewniał jej i swojemu potomstwu pożywienie i
          bezpieczeństwo. Choć czasy się zmieniły, przekształceniu też uległ
          pierwotny podział ról, w mentalności mężczyzn pozostało pragnienie
          wyłączności seksualnej w odniesieniu do ich partnerki. Nie chcą się
          wiązać z ofiarami gwałtu, z tego samego powodu co z kobietami, które
          miały wielu kochanków lub z tymi, które samotnie wychowują dziecko
          innego mężczyzny - bo nie są jedyni.

          Każdy z nas może mieć własną teorię i własny wniosek. I cokolwiek by
          nie było prawdziwym powodem odrzucenia tych kobiet, trzeba zdać
          sobie sprawę, jak bardzo jest on krzywdzący. Przecież spotyka je
          kara, za to, że padły ofiarą...

          Magdalena Szot

          ******************************************************

          nairias napisał:
          > Rzymianie i Grecy gwałcili chłopców jako formę upokorzenia
          przeciwnika, bynajmn
          > iej nie z powodu wszechobecnego pedalstwa.

          poczytataj sobie książki polskich teoretyków seksu
          jak Lew-Starowicz i Imieliński...
    • nairias Re: Gwałty kobiet na wojnie. 10.09.07, 22:40
      Ja też opowiem o epizodzie. Po zajęciu Polski przez Niemców w domu rodziców mojej babci zostali zakwaterowani żołnierze niemieccy. Wspomnienia są, jak na okupację, dobre, nie było kradzieży, burd, itp.

      Natomiast po zajęciu terenu przez sowietów, kobiety niestety musiały zostać schowane, bo żołdactwo dyszało chęcią gwałtu. Pomimo tego, że byli to właściwie tylko oficerowie.

      Z kolei w domu rodziców mojego wujka została spalona cała biblioteka, posłużyła jako materiał na ognisko dla zmarzniętych sowieckich żołnierzy.

      Po ich przejściu został w obu miejscach chlew, ogołocono domy z wszystkich mobilnych rzeczy jakiejkolwiek wartości, których nikt nawet nie pomyślał, aby chować.
      • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 10.09.07, 23:52
        Amerykanie tez zniszczyli biblioteke w Iraku i to razem z naszymi
        chlopcami i nikt nie ubolewa.
        • nairias Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.09.07, 14:32
          Czyli twierdzisz, że zachowanie Amerykanów tłumaczy zachowanie sowietów? Co to jest w ogóle za wyjaśnianie historii: ci są barbarzyńcami, ale ponieważ inni też są, to tak jakby wszystko było ok. Nie zagalopowałeś się zbytnio?
          • pisam Re: Gwałty kobiet na wojnie. 12.09.07, 15:34
            Przepraszam, że się wtrącam, ale na wojnie wszyscy są barbarzyńcami i nie jest
            ważne o kim mówimy. Zasada była i jest jedna od lat; albo ja ciebie zabiję albo
            ty mnie.
            Nawet nie wiecie jak krucha jest linia podziału pomiędzy człowieczeństwem i
            barbarzyństwem, a ilość wypitego alkoholu zabija granicę kobiety brzydkiej od
            ładnej, ważne jest aby ekscesy nie wyszły na zewnątrz.
          • axx611 Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.09.07, 00:02
            A czy nie sa? Sa na 100% a wraz z nimi nasi chlopcy.Z tym ze dla
            irakijczykow to wojna a dla polakow to przyjemnosc.
            • nairias Re: Gwałty kobiet na wojnie. 13.09.07, 00:22
              Mowa tylko o tym, że próbujesz wytłumaczyć sowietów. Co obecnie lub podczas II wojny w armiach Zachodu było ekscesem i wyjątkiem, w armii sowieckiej było regułą. Tyle, nie zmienisz tego faktu w żaden sposób i nie ma po co zaciemniać historii.
    • pisam Re: Gwałty kobiet na wojnie. 11.09.07, 16:10
      Nie znam wojen podczas których nie dochodziłoby do takich czy innych
      sytuacji opisanych powyżej. Tak było, tak jest ( choć nikt nie lubi
      gdy to wychodzi na jaw) i tak bedzie ( choćby z tej przyczyny, aby
      druga strona wiedziała, czym to grozi).
      Choć tego nie pochwalam, to jednak taka jest rzeczywistość. Kwestią
      jest tylko fakt, że nie zawsze się o tym dowiadujemy. Tak było
      podczas II wojny światowej, w Korei, w Wietnamie i jak gazety
      donoszą także w Iraku- na szczęscie bez udziału naszych żołnierzy.
      Ponieważ lubię historię, to także była podstawa działania w dawnych
      podbojach, zwycięscom należały się zdobycze - bogactwo, niewolnicy i
      ich kobiety.I ten schemat działał od starożytności... i tak szybko
      się nie zmieni.
    • wladca_pierscienii książka "Wojna Iwana. Armia Czerwona 1939-1945" 12.09.07, 15:31
      jest nowa książka
      "Wojna Iwana. Armia Czerwona 1939-1945" Catherine Merridale

      "Zwycięstwo albo śmierć. Tylko taki wybór mieli żołnierze Armii
      Czerwonej. Książka Merridale to wnikliwe spojrzenie za zasłonę
      stalinowskiej propagandy. To mistrzowskie dzieło odwróconej
      perspektywy opisuje wielką wojnę ojczyźnianą, widzianą oczami
      zwykłego radzieckiego żołnierza. Opowieść oparta na wywiadach z
      ponad dwustoma weteranami, listach, pamiętnikach, głęboko do tej
      pory utajnionych materiałach z archiwów wojskowych i NKWD. Obraz
      wojny, podczas której aktom bohaterstwa towarzyszyły tchórzostwo,
      grabieże i gwałty na niespotykaną skalę. Z obrazu tego stopniowo
      wyłania się prawda o losach czerwonoarmistów. Cała prawda."
    • komtusz Kodeks Bushido - LOL 12.09.07, 23:44
      "W kodeksie Bushido pełne
      zhańbienie wroga następowało dopiero po zhańbieniu jego żon i konkubin. "
      Weź kodeks Bushido i pokaż mi taki ustęp.
      Nie pokażesz
      Bo taki kodeks nigdy nie istniał.

      Zanim zaczniesz prawić wykłady, odrób lekcje.
      • odyn06 Re: Kodeks Bushido - LOL 13.09.07, 08:35
        Ejże, Mości Cenzor. Leczysz kompleksy? A jak nazywał sie zbiór praw,
        nakazów i zakazów regulujący życie i działalność stanu rycerskiego w
        feudalnej Japonii i potem? Co było następstwem kodeksu Jedi i
        obowiązywało do 1848 roku? A nazwisko Kiyjomase cos tobie mówi?
        Wspaniałe czarno- białe filmy Kurosawy ogladałeś? Nie? No to Banzaj
        i do roboty.:-))
    • wladca_pierscienii "stalagi" - izraelskie komiksy 18.09.07, 15:03
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,4479412.html
      W latach 60. Izraelczycy po raz pierwszy wysłuchali szokującego
      świadectwa tych, którzy przeżyli Holocaust i zeznawali w procesie
      Adolfa Eichmanna. W tym samym czasie w Izraelu pojawiły się
      pornograficzne książeczki o tematyce nazistowskiej,
      nazywane "Stalagami". W krótkim czasie zyskały one olbrzymią
      popularność.


      "Stalagi" - kieszonkowe porno-książeczki o tematyce
      nazistowskiejCzytane pod stołem przez pokolenie dojrzewających
      Izraelczyków - nie rzadko dzieci tych, którzy przeżyli - "Stalagi"
      wzięły swoją nazwę od niemieckiego określenia obozów jenieckich z
      drugiej wojny światowej, gdzie najczęściej rozgrywała się ich akcja.
      Książki te opowiadały perwersyjne historie, w których amerykańscy
      lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niewoli, byli
      wykorzystywani przez sadystyczne panie oficer SS, wyposażone w takie
      atrybuty jak pejcze i kozaki. Na ogół torturowanym jeńcom pod koniec
      książki udawało się wziąć odwet na swoich dręczycielkach - gwałcąc
      je, a potem mordując.

      Sex, przemoc i nazizm

      Po kilkudziesięciu latach, które "Stalagi" przeleżały na dnie szafek
      i w piwnicach, dziwaczna hebrajska mieszkanka tematyki
      nazistowskiej, seksu i przemocy znów wychodzi na światło dzienne, a
      wraz z nią powraca debata na temat przedstawienia nazizmu i
      Holocaustu w kulturze oraz wątpliwości, czy mieszanka perwersji i
      przemocy, która znalazła się nawet w zestawie szkolnych lektur, nie
      rysuje się w tym nurcie zbyt silnie.

      - Zdałem sobie sprawę, że pierwsze obrazy Holocaustu jakie
      widziałem, dorastając tutaj, przedstawiały nagie kobiety - mówi Ari
      Libsker, którego film dokumentalny "Stalagi: Holocaust i pornografia
      w Izraelu" miał premierę w lipcu na Festiwalu Filmowym w Jerozolimie
      i ma wejść do kin w październiku.- Chodziliśmy wtedy do podstawówki -
      wspomina - pamiętam jacy byliśmy tym zażenowani.

      Hanna Yablonka, profesor historii na Uniwersytecie Ben Gurion w
      Negewie, twierdzi, że film podkreśla coś, co nazywa "żółtym aspektem
      pielęgnowania pamięci o Holocauście".

      - Czy wkraczamy w świat semiopornografii? - pyta. - Odpowiedź brzmi:
      tak.

      "Stalagi" były w niemalże purytańskim Izraelu z początku lat 60.
      praktycznie jedynym źródłem pornografii. Zniknęły prawie tak szybko,
      jak się pojawiły. 2 lata po tym jak pierwsze książki pojawiły się w
      kioskach wokół głównego dworca autobusowego w Tel Awiwie, izraelski
      sąd uznał wydawców tych książek winnymi rozpowszechniania
      pornografii. Najsłynniejszy "Stalag" - książka pod tytułem "Byłam
      osobistą dziwką pułkownika Schultza" - została uznana za utwór
      przekraczający wszelkie normy, co zaowocowało akcją policji, która
      przechwyciła prawie wszystkie jej egzemplarze.

      "Stalagi" zeszły do podziemia, rozprowadzane przez niektórych
      księgarzy i sprzedawców literatury z second-handu wśród grupki
      szemranych kolekcjonerów.

      "Stalagi" jako część literatury Holocaustu

      60-minutowy dokument Libskera po raz pierwszy w historii dokładniej
      przygląda się "Stalagom" i ujawnia kilka niewygodnych prawd na ich
      temat. Po pierwsze "Stalagi" to specjalność niemal wyłącznie
      izraelska. Wydawane były przez izraelskich wydawców, a pisali je
      izraelscy pisarze, którzy jednak starali się udawać, że były to
      przekłady z angielskiego, i często były pisane w pierwszej osobie,
      żeby wyglądać na autentyczne pamiętniki.

      Do procesu Eichmanna, który rozpoczął się w 1961 roku, głosy na
      temat Holocaustu rzadko słyszano w Izraelu. Ci, którzy go przeżyli
      wyczuwali ambiwalencję starszego pokolenia, które winiło ich za to,
      że w porę nie wyemigrowali, i skrycie zastanawiało się, jakich
      niemoralnych czynów mogli się dopuścić, żeby pozostać przy życiu.

      W filmie wydawca pierwszego "Stalagu", Ezra Narkis, przyznaje, że to
      właśnie proces Eichmanna, ze wszystkimi sensacyjnymi i krwawymi
      faktami, które w jego trakcie ujrzały światło dzienne, dał impuls
      potrzebny do rozwoju gatunku.

      Co więcej, twórcy filmu utrzymują, że "Stalagi" to w istocie
      popularne rozwinięcie literatury K. Tzetnika, pierwszego autora,
      który pisał o Auschwitz po hebrajsku i bohatera mainstreamowego
      kanonu literatury Holocaustu. -K. Tzetnik otworzył drzwi, a
      autorzy "Stalagów" po prostu przez nie przeszli - mówi Narkis.

      K. Tzetnik to pseudonim artystyczny Yehiela Feinera De-Nur. Ten
      alias - w istocie skrót od niemieckiego określenia więźnia w obozie
      koncentracyjnym [Ka-Tzetnik czyli Kacetnik - od niemieckiego
      Konzetrationslager - przyp. tłum.]- miał na celu reprezentować
      wszystkich, którzy przeżyli - być czymś w rodzaju everymana
      Holocaustu. Jeden z największych sukcesów K. Tzetnika - "Dom dla
      Lalek" wydany w 1953 roku, opowiada historię siostry piszącego,
      która służy oficerom SS w bloku 24 w Auschwitz jako sex-niewolnica.

      Prawda czy fikcja?

      To, co kiedyś uważano za klasykę literatury Holocaustu dziś badacze
      określają mianem pornografii, która prawdopodobnie została zmyślona.

      - To czysta fikcja - mówi Na'ama Shik, badacz z centrum Yad Vashem
      Instytutu pamięci ofiar i bohaterów Holocaustu. - W Auschwitz nie
      było żydowskich prostytutek.

      A jednak "Dom dla lalek" i inne dzieła K. Tzetnika, który zmarł w
      2001 roku, wielu Izraelczyków traktuje jak opis faktów i są one
      wpisane na listę szkolnych lektur. Film Libskera pokazuje jak
      wicedyrektor jednej z izraelskich szkół oprowadza po Auschwitz grupę
      nastolatków, pokazuje im Blok 24 i cytuje K. Tzetnika.

      Takiego podejścia do Holocaustu w edukacji wystrzega się coraz
      większa grupa izraelskich nauczycieli akademickich. - Holocaust był
      wystarczająco koszmarny, bez wymyślania dodatkowych fantazji na jego
      temat - mówi dr Yablonka.

      - Jego książki są zbyt sugestywne i barbarzyńskie. Może kiedyś miały
      do odegrania ważną rolę, ale teraz, po tak długim czasie, to
      skandal, że wciąż są w kanonie lektur szkolnych. - mówi Sidra
      Ezrahi, profesor literatury żydowskiej na uniwersytecie w
      Jerozolimie.


      Dla wielu Izraelczyków najbardziej dramatycznym momentem w procesie
      Eichmanna były zeznania K. Tzetnika. Dopiero podczas procesu
      ujawniono jego prawdziwą tożsamość. Sam pisarz podczas składania
      zeznań mdlał na sali rozpraw. W tym samym czasie "Stalagi" osiągnęły
      szczyt popularności i odniosły największy sukces komercyjny.

      Yechiel Szeintuch profesor literatury jidysz na Uniwersytecie
      Hebrajskim, odrzuca wszelkie związki między sprośnymi "Stalagami" a
      literaturą K. Tzetnika, która miałaby być w tym przypadku grzechem
      pierworodnym. Jest przekonany, że K. Tzetnik opisywał rzeczywistość.

      Libsker, 35-letni wnuk jednego z ludzi którzy przeżyli Holocaust,
      utrzymuje, że wciąż ta sama mieszanka "grozy, sadyzmu i pornografii"
      napędza pamięć o Holocauście wśród dzisiejszych Izraelczyków.


      Źródło: New York Times
    • wladca_pierscienii Re: Gwałty na wojnie. 25.04.08, 14:15
      w kwestii formalnej:
      "Gwałty kobiet" = kobiety gwałcą kogoś

      ------------------
      w kwestii formalnej 2:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=21200343&v=2&s=0
      podobny wątek był - tylko ograniczony do radzieckiej Armii Czerwonej

      -------------------

      dzisiaj w nocy będzie film "Ostatnia dolina" ("The Last Valey")

      wojna trzydziestoletnia - aluzja że w czasie rekwizycji żywności
      dochodziło do takich "czynności"

      później w tytułowej "Ostatniej dolinie" żołnierze dogadali się z
      ludnością cywilną, że część młodych kobiet dobrowolnie będzie
      świadczyć "usługi seksualne"

      przeglądałem kiedyś książkę (chyba) belgijskiego autora - w 1940
      roku przyszli francuscy żołnierze i zażądali dostarczenia im kobiet
      autor skarżył się, że 'zachowują się jak w czasie wojen
      napoleońskich"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka