odyn06
12.05.07, 19:18
Zacznę od epizodu.
Na przełomie kwietnia i maja 1945 wojska radzieckie kontynuowały natarcie na
zachód. Po zdobyciu opuszczonego Szczecina zamierzały zająć Greiswald i
Rostock. Władze miast niemieckich w Mekenburgii, widząc beznadzieję oporu
ogłaszały swoje miasta za otwarte i Rosjanie po uzgodnieniach zajmowali je bez
walki. Tak samo miało być w miasteczku Demmin. Tamże w dniu 30.04.45 burmistrz
dogadał się z rosyjskim dowódcą pułku ( artylerii) co do warunków technicznych
poddania miasta.
Kiedy o określonej porze odkryte samochody z dowództwem pułku przy orderach
zajechało z fantazją na rynek miasta zamiast burmistrza z kluczami przywitał
ich silny ogień z broni maszynowej z wieży kościoła, którym to ogniem
hitlerowscy fanatycy wytłukli całe dowództwo pułku na miejscu.
Resztki Rosjan ewakuowały się do apteki, gdzie próbowali ratować rannych.
Okazało się, że wszystkie leki w aptece były zatrute i ci co przeżyli
ostrzał, zginęli po opatrzeniu w strasznych mękach. Aha! Spirytusu nie było.
Co zrobił radziecki dowódca dywizji? Oddał miasto żołnierzom na 3 dni. Pułk
artylerii bez dowódcy rozpieprzył miasto ogniem swoich dział i haubic, a
żołnierze zgwałcili wszystkie kobiety w wieku od 12 do 65 lat. 900 z nich
popełniło samobójstwo topiąc się w jeziorze Tollensee i w rzece Penne.
A teraz do ogółu:
Gwałty na kobietach w trakcie działań wojennych towarzyszą ludzkości od
zarania dziejów. Robili to Rzymianie, Persowie, rycerze średniowieczni
zdobywając zamek i posiadając (dosłownie) jego babską zawartość, żołnierze
Napoleona gustowali w hiszpańskich zakonnicach itp. W kodeksie Bushido pełne
zhańbienie wroga następowało dopiero po zhańbieniu jego żon i konkubin.
"Zabić chłopa i zgwałcić babę" to była zasada.
Rozwój cywilizacji nic w tym zakresie nie zmienił. W trakcie II WS gwałtów
dokonywały wszystkie armie, a wojna w Jugosławii i tragedia zgwałconych
muzułmanek tylko potwierdza, że na wojnie zasady człowiecze idą do diabła.
Obiecałem Miszy, że wrócę do statystyki zgwałconych Niemek przez Armię
Radziecką. Według żródeł niemieckich i amerykańskich ( jak trzeba podam)
żołnierze ACZ zgwałcili ok 2 miliony Niemek z których 10-12% zostało potem
zamordowanych lub popełniło samobójstwa. Według pracy historyka Normana M.
Neimarka z Uniwersytetu Stanford (USA) z powyższej liczby 1,4 mln dotyczyło
terenów na wschód od Odry, 0,5 mln na zachód od tej rzeki i 0,1 mln w samym
Berlinie.
Najwięcej gwałtów dokonywali podobno żołnierze piechoty. Źródła podają
uczciwie, że w przypadku ustalenia sprawcy nie bawiono się w sądy, tylko
oficer- dowódca rozwalał delikwenta na miejscu.
Ponadto w lutym 1945 zasadę "trzech dni" stosowano na Węgrzech. W samym
Budapeszcie miało dojść do 50 tys. gwałtów na Węgierkach.
Jesienią 1944 roku kiedy ACZ wyzwalała północno-wschodnią Jugosławię
dochodziło tam do gwałtów i rabunków. Dowódca partyzanki - Milovan Djilas
skierował w tej sprawie protest do gen. Korniejewa, ale został on odrzucony,
jako "próba obrażania pełnej glorii Armii Czerwonej"
Staram się pisać z taktem. Tragedia osobista tych kobiet to cena za rozpętanie
II WS, tejże wojny następstwa i przykład zezwierzęcenia obyczajów wśród
żołnierzy. Nie tylko radzieckich, aby nie było wątpliwości.
Podkreślam z całą mocą: powyższa sprawa w ŻADNYM STOPNIU nie rekompensuje
ofiary milionów Żydówek zagazowanych w KZL, milionów Rosjanek, Polek, Ukrainek
zamordowanych w różny sposób przez Niemców.
W ocenie tych faktów proszę o zachowanie właściwych proporcji i taktu.
PS. Żadne z dostępnych ogólnie źródeł niemieckich nie podaje dzisiaj JAK
DOSZŁO to tego, że Rosjanie zgwałcili kobiety w Demmin. Szukałem, znalazłem i
przedstawiłem.
de.wikipedia.org/wiki/Demmin#Geschehnisse_im_Fr.C3.BChjahr_1945
de.wikipedia.org/wiki/Verbrechen_der_Roten_Armee#Verbrechen_der_Roten_Armee_im_Zweiten_Weltkrieg
I jeszcze jedno: W historiografii niemieckiej od kilku lat mamy do czynienia z
relatywizacją historii. Niemcy z lubością mieszają katów z ofiarami i coraz
częściej stawiają się w grupie ofiar. Czytając materiały niemieckie proszę o
stosowanie tswoistego ""filtra".