Dodaj do ulubionych

A wiecie, że...

23.09.07, 08:45
... za trzy godziny - o 11:51 zacznie sie astronomiczna jesień?
Lubię jesien a jednoczesnie jakis smutek mnie nachodzi za uchodzącym
w przeszlość życiem; dzis takie piekne mgły na łąkach pod Wilanowem
były przed wschodem slonca... :-)
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: A wiecie, że... 23.09.07, 10:16
      I teraz najszybciej ubywa dnia. Bo w okolicach przesileń te zmiany
      są niewielkie.
      • ewa553 Re: A wiecie, że... 23.09.07, 10:51
        mgiel porannych nie widuje, bom spiochem:))) ale siedzialysmy
        wczoraj w ogrodzie w pelnym sloncu pijac kawe i mimo tego slonca
        bylo wyraznie czuc jesien. Narazie to mily, tylko lekko nostalgiczny
        zapaszek, ale jest. Jest pieknie
        • gabula777 Re: A wiecie, że... 23.09.07, 12:35
          To światło. W słoneczne dni niby podobnie jak latem, ale jednak inaczej, bo pada
          pod innym kątem. Robią się długie, chłodne cienie.
          • qubraq Re: A wiecie, że... 23.09.07, 17:18
            no i mamy jesień - adzis wyjatkowo piekny dzień... czy to zapowiedz
            dlugiej jesieni a po niej łagodnej zimy? Kwitną ponownie pigwowce i
            jasnota biała... jak myslicie co nas czeka w tym roku?
            • chwila.pl Re: A wiecie, że... 23.09.07, 21:06
              ... jak myslicie co nas czeka w tym roku?

              Piękna, słoneczna, długa jesień, pełna grzybów w lesie, a w ogrodach soczystych,
              pysznych winogron. To nic, że dni są coraz krótsze, za to noce coraz dłuższe,
              można sobie poleniuchować przed kominkiem z pucharem pyszności alkoholowych w
              ręce...
              Nie ma pośpiechu, nie musimy już tyle pracować w ogrodzie, a nawet jak znów
              wyrosną zielska i chwasty, to i tak niedługo mróz je zetnie, więc pal ich licho,
              niech sobie rosną i tak ich dni policzone.
              Czekam na jesienne wichury, zwłaszcza nocą lub późnym wieczorem. Ubóstwiam
              wiatr, mogłabym słuchać go w nieskończoność. Wychodzimy całą rodzina przed dom i
              upajamy się muzyką jaką niesie wiatr. Najpiękniejsze koncerty maja miejsce w
              listopadzie. To juz niedługo...
            • yoma Re: A wiecie, że... 25.09.07, 17:19
              Mnie wyszło z obserwacji, że będzie długa jesień i ostra, acz krótka zima :)
              • horpyna4 Re: A wiecie, że... 25.09.07, 18:41
                Jeżeli zima będzie krótka, to zgadzam się na ostrą. Najgorsze jest to
                beznadziejne czekanie na koniec zimy. Zresztą roślinom najbardziej
                szkodzą właśnie późne mrozy, po lutowych odwilżach, które często się
                w naszym klimacie zdarzają.
    • mak752 Re: A wiecie, że... 25.09.07, 10:29
      a mnie jest szkoda, tej orkiestry świerszczy, która w pobliskich
      trawach koncertowała mi całe lato, a teraz powoli kończy swoje
      granie...jeszcze tylko czasami co bardzie zawzieci świerszcze -
      muzykują opodal tarasu... ale juz nie tak radosne to granie, tylko
      bardziej przeciagłe, nostalgiczne, usypiające... i znowu trzeba
      czekac do nastepnego lata:-)
      • qubraq Re: A wiecie, że... 25.09.07, 13:07
        mak752 napisała:

        > a mnie jest szkoda, tej orkiestry świerszczy, która w pobliskich
        > trawach koncertowała mi całe lato, a teraz powoli kończy swoje
        > granie...jeszcze tylko czasami co bardzie zawzieci świerszcze -
        > muzykują opodal tarasu... ale juz nie tak radosne to granie, tylko
        > bardziej przeciagłe, nostalgiczne, usypiające... i znowu trzeba
        > czekac do nastepnego lata:-)

        a u mnie drą sie cale lato a teraz jakby jeszcze radosniej -
        ktoregos dnia dwa sobie przywędrowaly po bluszczach i milinie do
        mojej sypialni i to dopiero byla rozkosz... :-)))
        • chwila.pl Re: A wiecie, że... 25.09.07, 23:18
          qubraq napisał:

          > ktoregos dnia dwa sobie przywędrowaly po bluszczach i milinie do
          > mojej sypialni i to dopiero byla rozkosz... :-)))

          Jesteś całkowicie pewny, że to były świerszcze? :)
          • qubraq Re: A wiecie, że... 26.09.07, 20:21
            chwila.pl napisała:

            > Jesteś całkowicie pewny, że to były świerszcze? :)

            No przecie że nie szarańcza ani cykady... :-)
            poznalem je po skrzypcach! :-)
    • mak752 :-) smutkom mówimy zdecydowane NIE:-) tej jesieni 25.09.07, 10:37
      co tam uchodzące życie, było minęło:-) dobrze że było, ale to co sie
      zdarzy to dopiero jest warte naszego zachodu i uwagi:-) cokolwiek by
      to było dobrego czy złego... a na wiosne posadze nowe tuje i
      świerki, i jeszcze jakiegos różnecznika, kilka berbersów, zakwitna
      tulipany, które sadziła moja malutka córeczka (Kasia po raz pierwszy
      w tym roku, po raz pierwszy w swoim życiu sadziła tulipany:-)
      • malwa213 Re: :-) smutkom mówimy zdecydowane NIE:-) tej jes 25.09.07, 18:57
        Jaka jesień? Gdzie ta jesień?
        U mnie na potegę kwitnie piekna biała, pnąca róża, kupiona bez
        nazwy. Opalenizna świeża, piegi też. Precz nostalgii!
        • anna.2007 Re: :-) smutkom mówimy zdecydowane NIE:-) tej jes 25.09.07, 20:26
          Piękne nitki babiego lata fruwały w niedzielę. Chyba muszę się
          nauczyć wstawiać zdjęcia.
    • zza_krzaka lubię jesień:) 25.09.07, 21:24
      a już na pewno pierwsze dwa miesiace:)

      Dzisiaj jest słonecznie, cieplutko, po ogrodzie snują się nitki babiego lata.

      W pobliskim parku zaczynają się przebarwiać liście na drzewach,
      jeszcze kilka dni a będą zachwycać ciepłymi złoto-czerwonymi kolorami.

      Przyleciały na rekonesans pierwszy raz sikorki aby sprawdzić czy karmnik stoi na
      swoim miejscu i czy w zimne dni będą mogły wpaść
      na obiad:)
      Pozaglądały w okna, posiedziały na drzewkach i chwilowo zmyknęły.

      Sąsiad, mój pies i wiewiórki na wyścigi zbierają orzechy,
      nie muszę dodawać, że najsłabszy w tych zawodach jest kundel,
      jak orzecha znajdzie to na miejscu zjada zamiast zapasy sobie zrobić
      ;)))))))


      • mazumo Re: lubię jesień:) 26.09.07, 19:18
        na mój zielony trawnik spadło mnóstwo liści z ponad 30-letnich
        leszczyn,jest tego naprawdę dużo,czeka mnie grabienie.Ostatnio
        babcia patrząc na sposób kwitnienia wrzosów powiedziała mi że ma być
        krótka ale stra zima oby to była prawda,starszych ludzi trzeba
        słuchać,pozdrawiam
    • mjot1 Tak... To już jesień... 01.10.07, 17:31
      I to jaka jesień?! Przepiękny fantastyczny czas.
      Szczególnie jeśli przebiegle przedłużymy sobie „piątekpopołudniu”
      urlopem poniedziałkowym ;-)
      Można wynurzyć się z chałupinki i na polance spocząć na ławeczce pod
      brzózką, wystawić z błogością grzbiet na słoneczko i z rozkoszą
      poddać się delikatnym pieszczotom cieplutkich promyczków. Można tak
      sobie z kufelkiem bądź filiżanką w dłoni trwać w błogostanie
      bezmyślnego „nicnierobienia” i gapić się, gapić, gapić...
      Modrzewie jeszcze zielone, i dostojne daglezje na błękitnym niebie
      swe kontury rysują głęboką zielenią urozmaiconą mosiężnymi akcentami
      szyszek.
      Jednak już na tle ciemnej zieleni sosen jaskrawym złotoseledynowym
      płomieniem wybijają się lipy. Już i dęby wyraźnie przebarwiają się
      od złota poprzez szlachetne brązy po purpurę.
      Wspaniały czas... Wokół kojący spokój...
      Problemy dnia codziennego jakby oddalały się, malały... Tu nie
      dociera jarmarczny wyborczy jazgot.
      Tu jeno z rzadka da się słyszeć szelest opadającego leniwie liścia i
      cichutkie gaworzenie buszujących sikor.
      Można wsłuchiwać się w granie świerszcza i niosące się gdzieś hen z
      głębi lasu gardłowe nawoływanie kruka...
      Można bezmyślnie podziwiać fantazyjny lot ważki i dostojne
      szybowanie myszołowa...
      Można wreszcie dla relaksu i rozprostowania kości wyruszyć na leniwy
      spacer i szeleszcząc powłóczyć się z godzinkę i powrócić z koszem
      dorodnych borowików.
      Po „weekendowym” rejwachu w lesie zadziwiająca panuje cisza...
      Jakież to szczęście, że gawiedź musiała iść do pracy ;-)

      Najniższe ukłony!
      Zadowolony i jesienny już M.J.
      • qubraq Re: Tak... To już jesień... 01.10.07, 18:54
        mjot1 napisał:

        > Można wreszcie dla relaksu i rozprostowania kości wyruszyć na
        > leniwy spacer i szeleszcząc powłóczyć się z godzinkę i powrócić z
        > koszem dorodnych borowików.

        Fantastyczny jestej eMJocie! :-))
        Borowiki maja jedna wadę - trzeba sie po nie schylac!
      • mirzan Re: Tak... To już jesień... 01.10.07, 22:29

        > Jakież to szczęście, że gawiedź musiała iść do pracy ;-)


        Paskudny motłoch wlazł dziedzicowi w szkodę.Może by ich czym
        opryskać albo odstrzelić, roboli jednych?
        • anna.2007 Re: Tak... To już jesień... 02.10.07, 07:42
          Jesień jest przepiękna, nawet ta zimna i deszczowa. Ciepła i
          słoneczna to sam urok. Niestety widmo zimy, której bardzo nie lubię
          kładzie cień na tej porze roku. Bez przyszłości jest po prostu.
          • mirzan Re: Tak... To już jesień... 02.10.07, 09:07
            W styczniu już można trochę pomajsterkować w doniczkach, kupować
            nasiona, więc jest ruch w interesie i przyszłosć zacznie się
            niedługo.
        • mjot1 Tak... 06.10.07, 11:15
          Straszyli deszczem a taki piękny był dzień...
          Nie mogłem się doczekać tego „piątkupopołudniu”.
          Pędziłem do chałupinki jak szalony. Szybki obiad (to była profanacja
          ceremonii posiłku) i póki jeszcze jasno wraz z Moją Zdecydowanie
          Lepszą Połową ruszyliśmy na spacer.
          Jesień już w pełni. Zdecydowane jej rządy widać już wszędzie.
          Już nad zielenią górę biorą brązy i beże i żółć złota i purpura,
          tworząc fantazyjne malowidła lub wybuchając nagłym fajerwerkiem...
          Już liść się sypie gęsto, ścieląc się szeleszczącym kobiercem na
          duktach.
          Człapaliśmy tak sobie powolutku, szeleszcząc cichutko i wypatrując
          borowików...
          Gdzieś z oddali dobiegł nas charakterystyczny dźwięk... Lecą? Tak,
          nadlatywały.
          Dźwięk swoisty, nie dający się z niczym pomylić narastał, pojedyncze
          wyraźnie odróżniane głosy układały się w jedną harmonijną całość, w
          chóralną pieśń, pieśń smętną przejmującą...
          Zawsze, gdy słyszę tę pieśń czuję się dziwnie... tak jakoś mięknę,
          jakby tam gdzieś w środku coś pękło...
          I choć to nie ma sensu to zawsze w takich chwilach machamy im na
          pożegnanie życząc szczęśliwej podróży...
          Wróciliśmy do chałupinki z koszykiem borowików i jacyś tacy smętni...

          Mirzan raczył zauważyć że:
          „Paskudny motłoch wlazł dziedzicowi w szkodę. Może by ich czym
          opryskać albo odstrzelić, roboli jednych”
          Zaczął się „weekend”. Nie trzeba się zrywać na rozkaz budzika skoro
          świt. Można pospać i wstać wówczas gdy organizm stwierdzi, że już
          czas.
          Ta... Możnaby gdyby nie ów lud pracowity i zapobiegliwy.
          Około 6 mruczą silnikami pierwsze autka, ciszę rozrywając przywraca
          cię do stanu świadomości seria zatrzaskiwanych drzwi i fantazyjne
          melodyjki sterowanych pilotem zamków.
          Harmider narasta... Są i tacy artyści, którzy w przeciągu kilku
          minut potrafili się pogubić i zaczyna się nawoływanie, które będzie
          się już niosło po kniei do wieczora.
          Oto pełen werwy gó..arz znalezionym żelastwem tłucze w rurę
          szlabanu zamykającego wjazd do lasu a jedyną reakcją rodzicieli na
          ów potworny hałas jest podniesienie głosu do krzyku i kontynuowanie
          interesującego dialogu. Gó..arz w międzyczasie daje spokój rurze i
          zaczyna pracowicie okładać żelastwem drzewa, rodzice mogą zniżyć z
          lekka głosy.
          Oto istota rozumna siedząc w swym autku średniej klasy przez pół
          godziny potrafi z mozołem naciskać klakson miast skorzystać z
          wynalazku „komórką” zwanym.
          Jeśli porównam zachowania okolicznej prostej ludności z zachowaniami
          takiego indywiduum inteligentnego inaczej, to bez względu na to czy
          przybył on „mercem” nówką czy też zespawanym z dwu rozbitych
          volkswagenów, nie mam wątpliwości, że jego miejsce jest w
          czworakach.
          A jak Waść nazwałbyś te hordy, po których przejściu las wygląda jak
          pobojowisko gdzie strzępy roztrzaskanych grzybów ścielą gęsto na
          rozdrapanej ściółce?
          Czyż nie uważasz, że określenie tej tłuszczy „gawiedzią” jest z mej
          strony daleko posuniętą delikatnością?

          Najniższe ukłony!
          Zdziczały M.J.
          • mirzan Re: Tak... 06.10.07, 13:01

            > Czyż nie uważasz, że określenie tej tłuszczy „gawiedzią” jest z mej
            >
            > strony daleko posuniętą delikatnością?

            Gdyby to nazwać bydlęciem, obraziło by się zwierzęta.A to tylko
            wyborcy, spoośród których będzie Władza.
            Pozdrawiam.
    • sto100 Re: A wiecie, że... 08.10.07, 22:33
      przyszła i trudno. Nie podzielam kolorowego zachwytu Taty, ale skoro jest i
      grzybów w bród, nawet w moim ogrodzie, to niech będzie, byle ciepło, ciepło.
      Pamiętajcie, ze potem będzie tylko ostrzej, zimniej, szaro. Nie jest żle, jest
      kolorowa jesień.
      optymistka mimo wszystko
    • mjot1 Skończyła się... 12.11.07, 20:24
      Wszystko jest niepowtarzalne i choć (ponoć) historia kołem się toczy
      to przecie nic nie zdarza się dwa razy...
      Pewnie dlatego nie potrafię wydobyć z mroków niepamięci jesieni
      podobnej...
      Nie pamiętam liści tak fantastycznie przebarwionych i tak długo
      utrzymujących się na drzewach.
      Zadziwiły mnie topole drżące. Niedoceniane i niedostrzegane w tym
      roku przez wiele dni płonęły jasnym, złotym ogniem nawet wieczorem
      rozpraszając mrok.
      Jednak mrozik (zeszłotygodniowy) prawdziwy (-8 st) pospołu z wiatrem
      i słotą zagasiły płonący las...
      „W żółtych płomieniach liści brzozy dopaliły się ślicznie”, zgasły
      złote osiki, jawor i dąb czerwony odarte z strojnego listowia stoją
      gołe i smutne, buki pozbawione mosiężnych lśniących szub smętnie
      wyciągają kikuty konarów...
      Jeszcze tylko dęby brązem okryte. Jeszcze tylko modrzewie niczym
      dogasające ognisko pojedynczymi jasnymi płomieniami rozświetlają
      okoliczną szarość. Jesień dogasa...

      Dziś bladym świtem, gdy opuściłem cieplutką przytulną chałupinkę
      otoczyła mnie biel. Pomachałem Mojej Zdecydowanie Lepszej Połowie i
      jak zwykle ruszyłem niechętnie a las przywitał mnie ciszą. Zawsze
      taki rozmowny, coś tam szemrzący teraz milczał jakby zaskoczony
      śniegiem. Człapałem cichutko skrzypiąc zgniatanym puchem zatopiony w
      pustce swych myśli... I nagle cisza pękła rozdarta suchym trzaskiem!
      Grzbiet mi tak ściągnęło, że aż pierś ma cherlawa wypięła się dumnie
      a tuż za mną runął z hukiem suchy bukowy konar roztrzaskując się na
      drodze. Czyżby za ten pierwszy atak zimy las winił mnie? Ruszyłem
      dalej a zjeżone me czochradło powoli układało się na łepetynie...
      Jednak biel jest piękna to królowa barw. Szedłem zachwycając się i
      próbując (jak zwykle nieskutecznie) odczytać opowieści napisane
      paciorkami tropów... Wraz z pierwszymi chałupami wsi biel dotychczas
      nieskazitelną zaczęły coraz gęściej kalać czarne blizny kolein a
      ciszę dźwięki cywilizacji.
      Powoli piękna jesień odchodząc w niebyt ustępuje miejsca zimie pani
      surowej i dumnej...

      Najniższe ukłony!
      W cichej chałupince zaszyty M.J.
      • deerzet {eMJocie} - ostrzeż {chwilunię.pl} o tych... 12.11.07, 23:32
        ...konarach co grawitacji słuchają . Ona uwielbia
        wiatry targające Torgalskich po czuprynach...
        Ciekawe czy "błyskotliwych" iskają też po ... głowach
        takie szkwały?
        Zapach poezji, myślisz, marzysz, a tu śmierć ręki
        utysiąckrotnionej zielonemu ulżyła. Co tam ma dźwigać
        atrapę.
        .
        Wiatry odmładzają zielonym czupryny...
        Coś mało starodrzewi/-ów niebojących się sirrocca,
        orkanu, hamsinu, bor-bory, foenu, o halnym nie
        wspominając/-wszy...
        .
        .
        Ja się ostatni raz pytam:
        KTO MI DAŁ TE SKRZYDŁA?...

    • jokaer Re: A wiecie, że... 13.11.07, 11:13
      a u mnie taka brzózka jeszcze piękna sobie stoi:

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/1ca7a1ea90383607.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka