Dodaj do ulubionych

Brak mojego wyczucia taktu???

11.03.06, 09:08
Chciałam porozmawiać ze swoim facetem o tym co moim zdaniem w naszym związku
wymagałoby zmian na lepsze, poprawy.Ale za każdym razem gdy do tego zmierzam,
on zaczyna kręcić nosem,mówi,że jużgo nie kocham,że go ranię, bo mowię rzeczy
które on wstydziłby sie mi powiedzieć.Ale ja chciałam tylko by mówił mi o
sobie wiecej, o woich potrzebach, o tym co zamierza robić, jakie ma
plany.Jesteśmy ze sobą dwa lata,a mi wydaje się ,że on po prostu mi nie ufa
tak do końca, on natomiast uważa,że nie chce mnie wciągać w swoje kłopoty,
dlatego milczy.NAjgorszejest to,że gdy chcę dać mu do zrozumienia, co mi
sprawia przykrość,że czuję się odtrącona,o powtarza mi,że jestem egoistką,że
nie potrafię wczuć się w drugiego człowieka, wjeżża mi na ambicę i sumienie
tekstami typu"jesteś brzydka,zła".A ja chciałam tylko go pobudzić do
działania, a wyszlo na to,że on czuje się urażony,bo zawiodłam go go swoim
nietaktem,iż ośmieliłam poruszyć ową kwestię.Nie wiem, czy to jużmoja
wina,czy on to on po prostu mnie żle zrozumiał,czy uważa ,że nie mam prawo do
krytyki naszego związku i tego co się w nim dzieje.Poza tym, twierdzi,iż nie
wie czy nadal mie kocha,że przez owo wydarzenie jego uczucie słabło.Bo to
jest tylko jego życie i kazdy zrobi z nim co będzie chciał, a nawet ja nie
mogę u podpowiadać,jak ma ono wyglądać.Ja jednak do tego nie dążyła.Chciałam
tylko być bliżej niehgo, blisko, więć mój zamiar był całkiem dwrotny do tego
jakie są teraz efekty. Piszcie proszę, co powinnam w tej sytacji zrobić, bo
czuję się winna,choć może nie powinnam.Przeprośić go?Ale jak to zrobię to
wjdzie na to,że daję sobą manipulować a on nie zasługuje na krytykę, bo jest
nieomylny, wie co jest dla mnie najlepsze.Ale tak tez nie jest.Więc co
powinnam zrobić?przeczekać,ąz moze kiedyś dotrze do niego,iż on też popełnia
błędy,że ja mogę chcieć oczekiwać więćej.
Obserwuj wątek
    • evcia80 Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 10:03
      Jesteś "zła i brzydka"?? Hej! Tak się nie zachowuje w związku! Mam podobny staż
      do Ciebie, z tym, że jestem mężatka od paru miesięcy. Nie rozumiem
      stwierdzenia, że "jest tylko jego życie i kazdy zrobi z nim co będzie chciał".
      Po części ma rację, ale kiedy zdecydował się na związek, bycie z kimś, powinien
      wziąć pod uwagę, że każde jego działanie będzie miało wpływ na drugą osobę i
      dlatego potrzebny jest kompromis. Nie masz prawa go zmieniać, ale masz prawo
      wyrażać swoje oczekiwania wobec niego i waszego związku!!! I co znaczy że Cię
      mniej kocha? Bo chciałaś z Nim rozmawiać?? Bezsens! Czy on aby jest gotowy na
      poważny związek? Bo wg mnie to on jest egoistą a nie Ty.
      PS. Sorry jeśli Cie czymś uraziłam.
      • krwawamarchewka Re: Nie uraziłaś:)) 11.03.06, 10:10
        Nie wiem tylko jak w tej sytuacji mam się zachować.Czuję się po trochu winna,
        że go niby zraniłam.Ale czy jemu wolno mnie tak traktować?!I co, po raz koejny
        araczej tak jak zawsze, powinnampierwsza wyciągnąc rękę, powiedzieć przepraszam?
        ale za co?za to że chciałam z nim porozmawiać,aj...to najlepszy sposub na
        manipulację mną z jego strony, bo ja go cholernie kocham i nie chcę się
        kłócić.Ale czy mam rezygnować z siebie?tyle nie potrafię.Boję się,że ten
        związek się rozpadnie.Bo przyszłość nie wygląda najlepiej, gdy w 2 roku bycia
        razem o takie pierdoły on się na mnie ZAWODZI>przykre to:(((
        • evcia80 Re: Nie uraziłaś:)) 11.03.06, 10:23
          wiesz, nie lubię się mieszać w czyjeś związki. Sama byłam kiedyś w takim
          paskudnym, któty nota bene do dziś wspominam. On dżolero :) wszystkie laski na
          niego leciały, gwiazda i idol małolat. Tak się złożyło, że się w nim zabujałam.
          Po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać, ale tak naprawdę nie byliśmy razem.
          Wszystko ok, ale zero czułości. Jego po prostu NIE DAŁO się zmienić. Niektórzy
          tak mają, dłuuuugo nie są gotowi na poważny związek. Mogo mężusia zawsze
          męczyłam, nawet sama mu się oświadczyłam choć bez pierścionka :) Nigdy nie
          uważał, że ingeruję w jego życie bo to jest NASZE życie. Wada mojego M to ta,
          że nie umie się kłócić, po prostu milczy. Wszystko musi przetrawić, dopiero jak
          sobie posiedzi w swojej jaskini to mu przechodzi :) Może spróbuj postępować jak
          Ci radzi? Gryzie się czymś? - Zajmij się gazetą. Ma zmartwienie? - Nie wymuszaj
          rozmowy, idź na spacer. Może po jakimś czasie sam zauważy, że to głupie co
          proponuje. Nie będę radzić szukania innego... Mężczyzny bo to chyba nie
          przejdzie? :)
          • krwawamarchewka Re:mój facet robi to samo-MILCZY , dopiero potem 11.03.06, 10:30
            gdy już przetrawi to co mu powiedziałam, zabiera się do ataku.A to najbardziej
            bol, bo albo ja nie umiem z nim rozmawiać , on wytrąca mi wszystkie moje
            argumenty, albo on to wszystko przemilczy.Jest nadwyraz spokojny.Już wolałabym
            sie z nim porządnie pokłócić, wyrzucic to z siebie.
            Chyba ten typ osobowości tak ma ;(*
            • evcia80 Re:mój facet robi to samo-MILCZY , dopiero potem 11.03.06, 10:35
              Mój M. nie krzyczy, zresztą praktycznie nie mamy się o co kłócić - tylko o
              pierdoły nie warte dyskusji (ale jakoś tak czasem mamy nerwa, szczególnie ja
              przed okresem). Jeśli to nie tajemnica, to powodem Waszych problemów jest jego
              stosunek do Waszego związku (przyszłe małżeństwo, dzieci, mieszkanie razem),
              czy brak rozmów, zwierzeń odnośnie planów zawodowych, marzeń na przyszłość itd?
              • krwawamarchewka Re:barak rozmów, czuję że on nie mówi mi tyle 11.03.06, 10:40
                ile powinienen, potem to wychodzi na jaw, ja staram sie dowiedzieć dlaczego tak
                jest, dlaczego mi nie powiedział..to tak jak gdyby miał przede mną tajemnice.A
                ja się potem o to wściekam, czuję się odsunięta, poza tym gdy mówię u o swoich
                potrzebach, on komentuje to tekstami że sobie wymyślam, nie wiem o co mi
                chodzi,śmiejąć się przy tym. Powiedziałam mu o tym i efekt jest jaki jest;(więc
                co, mam zamknąć buzię na kłódkę...:(czy związke w którymna 2 roku nie można się
                dogadać, ma szanse?
          • krwawamarchewka Re: Powinnam go przeprosić i czekać na zrozumienie 11.03.06, 10:31
            czy poczekać aż pierwszy się odezwie??
            • evcia80 Re: Powinnam go przeprosić i czekać na zrozumieni 11.03.06, 10:44
              Kiedyś dużo krzyczałam, a On się nie odzywał. Później na spokojnie mu
              powiedziałam, że czuję się zlekceważona i mnie to boli. Wyjaśnił, że nienawidzi
              kłótni (jego rodzice często się kłócili) i "jest chory" od krzyków. Daję mu
              więc pomilczeć, a jak jest gotów to rozmawiamy. Ja bym sobie dała na
              wstrzymanie. Gorzej jak to mu będzie pasować (niestety jest taka opcja) i nie
              będzie w ogóle chciał rozmawiać. Póki wszysko będzie dobrze czyt. zero
              problemów, kłopotów, to pół biedy, gorzej jak będzie inaczej. Nie można całe
              życie rozmawiać TYLKO O POGODZIE! :(
              • krwawamarchewka Re: może to uraz z dzieciństwa, oboje dużo 11.03.06, 10:48
                przeżyliśmy w dzieciństwie.Trudne sytuacje w domu it. więc mamy podobną
                przeszłość.On o tym wie,ja tez.Ale myślę,że po prostu boi sie odkryć przede
                mną, myśli że się zawiedzie...jak go przekonać, bo sama chec rozmowy, może w
                końcu spowodować,że to ja się zawiodę na tym związku.
                • evcia80 Re: może to uraz z dzieciństwa, oboje dużo 11.03.06, 10:54
                  My też oboje mieliśmy trudne dzieciństwo, małżeństwa naszych rodziców koło
                  idealnych nawet nie stały :( Czasem jest ciężko. Nie wiem jaki jest Twój facet?
                  To typ twardego mężczyzny, co to musi bronić kobiety i nigdy nie okazywać
                  uczuć? Może się boi stracić Twój szacunek, jeśli się okaże, że nie jest taki
                  silny jakby chciał? Niestety żyjemy w społeczeństwie pełnym stereotypó:
                  chłopców od dzieciństwa się uczy, że nie wolno im płakać, muszą być silni i
                  niezależni. Takiemu typowi zwycięscy trudno jest się przyznać do kłopotów.
                  • krwawamarchewka Re: to typ faceta, który chce mimo wszystko 11.03.06, 10:57
                    ochronić swoją kobietę od złego, zrobi dla niej duzo, ale robi to bez
                    konsultacji ze mną.jednak tak naprawde jet czuły i opiekuńczy, przychodzi się
                    przytulić,mówi mi żemnie kocha i oczekuje tego samego i ja o tym wiem, tylko że
                    przy tym jest bardzo skryty.ale czy miłość może osłabnąć tak nagle, własnie z
                    powodu braku dogadania się?
                    • evcia80 Re: to typ faceta, który chce mimo wszystko 11.03.06, 11:05
                      Nie sądzę. Po naszej pierwsze i jak na razie jedynej burzy prawie doszło do
                      pakowania walizek, a mimo wszystko kochamy się jak dzwonki :) Gdyby tak łatwo
                      można było się odkochać, nie byłoby tak dużo złamanych serc. Mówić, że się
                      kocha, przytulać a powiedzieć "nie radzę sobię" to chyba jednak dwie różne
                      sprawy. Tak mi się wydaje, nie jestem facetem a czasem ich tok myślenia jest
                      dziiiwny... Są tacy co przez długie miesiące, wychodzą do pracy chociaż dawno
                      ją stracili ale wstdzą się przyznać. Facet musi czuć, że oprócz bycia "Kotkiem,
                      Kochaniem" it jest też prawdziwym facetem i ma prawo popełnić błąd, bądź też
                      może mu coś nie wyjść. Wtedy się chyba tak nie boi przyznać swojej kobiecie do
                      problemów? A może ja bredzę?
    • allerune Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 10:33
      widzę że chciałabyś mieć przyjaciółkę z penisem, niestety facet to coś innego
      • evcia80 Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 10:39
        Mój Mąż jest moim najlepszym przyjacielem, dyskutujemy o wszystkim. Lubi nawet
        robić zakupy ze mną, mówi że kocha mnie i wszystko co mnie dotyczy. Zwierza mi
        się ze swoich pragnień, marzeń, obaw. I nie jest przez to ani trochę mniej
        męski od zapatrzonych w siebie egoistów i egocentryków jakimi w większości są
        mężczyźni. To aż takie dziwne, że ma się oczekiwania względem swojego faceta?
        Czy trzeba przyjąć, że każdy jest jaskiniowcem i brać pierwszego lepszego?
        • allerune Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 10:52
          może nie męczysz go na codzień przychodząc i mówiąc "porozmawiajmy o nas" albo
          "porozmawiajmy o uczuciach" tylko wszystko wychodzi samo z siebie?
          większość facetów słysząc taki wstęp dostaje delirki :)
          • evcia80 Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 10:57
            Pewnie masz rację :) Tekst typu "musimy porozmawiać" i na mnie działa jak kubeł
            zimnej wody :) Mój M. jest typem pieszczocha, ale gorzej jak facet jest
            zamknięty w sobie - co zrobić, żeby sam się otworzył? Ambitne zadanie! Ktoś wie?
            • krwawamarchewka Re: włanśnie, najlepiej rozmawiać gdy on sam tego 11.03.06, 10:59
              chce.ale to zbyt rzadko, bo ja w koncu nie wytrzymuję i wybucham;(((
            • allerune Re: Brak mojego wyczucia taktu??? 11.03.06, 11:06
              odpowiedziałem już w którymś poprzednim poście, przestać pitolić i przytulić,
              pokazać bez słów że jest się przy kimś niezależnie od wszystkiego, wtedy w
              zależności od charakteru, momentu itd. może się to udać
              • krwawamarchewka Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 11:15
                • allerune Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 11:20
                  jakie kobitki, proszę mnie nie obrażać
                  • evcia80 Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 11:29
                    OOOO!!! A ja też myślałam, że jesteś kobietą! :) Pozdrawiam serdecznie! :)
                • evcia80 Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 11:35
                  Może to nie takie głupie? Przytulać, być obok, nic nie wymuszać. A może spróbuj
                  troche inaczej? My lubimy wypić winko (jakieś dobre, ale ze szklanek bo
                  kieliszki namiętnie tłuczemy), świeczki (ale bez pompy - mogą być podgrzewacze,
                  świeczki w butelkach, nic stresującego), karty do gry (polecam MaKaO :)) I sama
                  spróbuj mu się zwierzyć. Opowiedz oś o sobie, jakiś sekret, coś ciekawego.
                  Pogadajcie tak po prostu ale bez zmuszania! U mnie to działa, mąż robi się nad
                  wyraz gadatliwy a taki wieczór nawet jak dużo z niego "nie wyciśniesz" może być
                  BARDZO przyjemny :) Życzę Ci powodzenia! Teraz tak łatwo rezygnuje się ze
                  związków, wystarczy maly problem... Wszystko będzie dobrze! :)
                  • allerune Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 12:20
                    sekret w stylu "mój poprzedni facet miał większego" :D
                    • evcia80 Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 11.03.06, 12:38
                      Lol :) Wy to tylko o jednym :)))
                      • allerune Re: dzięki za dobre słowa kobitki:)) 12.03.06, 05:12
                        to może naprawdę zmobilizować :)
                        • rolling_stone marchewka, masz koszmarnego faceta 12.03.06, 12:03
                          sama sobie zgotowalas ten los, hehehe.
    • swawolny.diabel gupie baby oj gupie ale to dobrze ze gupie 12.03.06, 14:08
      inaczek nie miałby kto kitu łykać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka