Dodaj do ulubionych

Znowu o swiatlach :-)

09.03.05, 17:57
Prosze przeciwnikow swiecenia swiatel w dzien o wyjasnienie.

Codziennie, wyjezdzajac z pracy, musze wlaczyc sie do ruchu z osiedlowej drozynki. Przy glownej drodze ZAWSZE parkuja samochody. Widocznosc w prawo jest ok., za to w lewo nie widze praktycznie nic. Glowna droga jest na tyle waska (ale bardzo ruchliwa), ze wysuniecie przodu auta nie wchodzi w rachube. Musze wiec obserwowac ruch po lewej przez (zwykle brudne) szyby stojacych samochodow. Jezeli z lewej jedzie samochod z wlaczonymi swiatlami to go widze, jezeli oszczedza zarowki - nie.

Co mam robic? Wysiadac z samochodu i badac przejednosc "arterii" (wada tej metody jest to, ze zanim wroce do samochodu i rusze, sytuacja moze sie zmienic)? A moze w czynie spolecznym muc szyby wszystkim samochodom zaslaniajacym mi widok (sporo sklepow przy tej ulicy powoduje spora rotacje aut, a ja jednak czasem musze popracowac - nie moge stac w oknie i polowac na auto, ktoremu szyb jeszcze nie umylem)? Bo jezeli wyjade komus pod maske to wina bedzie bezsprzecznie moja! Czuje sie zatroskany bo ewentualna kraksa rozbije rowniez samochod oszczednego...
Obserwuj wątek
    • habudzik Re: Znowu o swiatlach :-) 09.03.05, 18:35
      Nie bądzmy tacy sztywni. Dla rozluznienia atmosfery napisze jak ja wyjeżdżam ze
      swojej posesji. Każdego niemal dznia tyłem wyjeżdżam na osiedlową uliczke i
      niestety przez cholerne ogrodzenie nic , absolutnie nic nie widze (tak się
      układają przęsła) nawet pojazdów na światłach . Jedyne samochody jakie są wtedy
      widoczne (nie licząc ciężarowych) to samochody policyjne , pogotowia , czy
      ochrony mienia a to ze względu na zamontowane na ich dachach "koguty" które sa
      widoczne ponad ogrodzeniem. W związku z tym moja propozycja jest oczywista.
    • jedrek11 Re: Znowu o swiatlach :-) 09.03.05, 18:55
      Z twojego wywodu wnoszę że twój problem z wyjazdem na główną drogę
      jest nie w wyłączonych światłach a w brudnych szybach stojących
      samochodów.
      Co do tematu to ja zauważyłem ciekawą rzecz.Mianowicie gdy w gąszczu
      samochodów z zapalonymi światłami znajdzie się jeden bez, to właśnie
      tego bez świateł najlepiej widać bo się wyróżnia wśród całej reszty
      i wszyscy na niego zwracają uwagę.Nie jest tak?
      Ja osobiście uważam że obowiązkowe światła mijania powinny być poza terenem
      zabudowanym.W mieście, zwłaszcza dużym nic to nie daje.
      • swoboda_t Chyba żadko po zatłoczonym mieście jeździsz.... 09.03.05, 22:57
        ...skoro tak uważasz.
      • zgryzliwy1 M B Cz !!! 09.03.05, 23:39
        jedrek11 napisał:

        > Co do tematu to ja zauważyłem ciekawą rzecz.Mianowicie gdy w gąszczu
        > samochodów z zapalonymi światłami znajdzie się jeden bez, to właśnie
        > tego bez świateł najlepiej widać bo się wyróżnia wśród całej reszty...

        sakramenco ciekawe
    • madame.chauchat Re: Znowu o swiatlach :-) 09.03.05, 22:14
      Emes ma całkowitą rację. Ja codziennie jestem w identycznej sytuacji (Emes,
      czyżbyś też wyjeżdżał w Wyszyńskiego? ;) i widzę wtedy tylko samochody z
      zapalonymi światłami. Zapalenie świateł ułatwia życie wszystkim, to jest
      proste, łatwe i wydawałoby się, że zrozumiałe...
      • emes-nju Re: Znowu o swiatlach :-) 10.03.05, 10:03
        Wyjezdzam w Plocka w Warszawie
    • zgryzliwy1 Re: Znowu o swiatlach :-) 09.03.05, 23:44
      emes-nju napisał:

      > Co mam robic? Wysiadac z samochodu i badac przejednosc "arterii" (wada tej
      > metody jest to, ze zanim wroce do samochodu i rusze, sytuacja moze sie
      > zmienic)? A moze w czynie spolecznym muc szyby wszystkim samochodom
      > zaslaniajacym mi widok...


      jedrek11 napisał:

      > Co do tematu to ja zauważyłem ciekawą rzecz.Mianowicie gdy w gąszczu
      > samochodów z zapalonymi światłami znajdzie się jeden bez, to właśnie
      > tego bez świateł najlepiej widać bo się wyróżnia wśród całej reszty...

      Teraz juz wiesz kiedy wyjechac - wtedy najlepiej widac ....jak nie widac :-))
      • jaro_ss Re: Znowu o swiatlach :-) 10.03.05, 13:31
        Tak, to już dawno powinienieś się wpakować pod jakiś samochód jadący bez
        świateł.....

        Jeśli nie żalisz się w swoim poście na rozbity samochód to: albo sobie
        wymyśliłeś problem z palca, albo po prostu widzisz i te z niezapalonymi i
        dajesz sobie radę...

        generalnie ludzie przez pareset tysięcy lat widzieli wszystko w dzień, teraz
        nagle się okazuje, że jakieś dodatki są potrzebne.....

        Najlepiej proponuję sobie żaróweczkę nad czołem przyświecić, będzie ciekawiej,
        jak już nie śmieszniej.....
        • habudzik Re: Znowu o swiatlach :-) 10.03.05, 13:50
          Aaaaa!! Dobre, dobre.
        • emes-nju Re: Znowu o swiatlach :-) 10.03.05, 14:18
          Jak na razie mam szczescie. Nie moze sie tym szczesciem pochwalic co najmniej jeden z sasiadow :-(

          Moze nie jest calkowita prawda, ze nic nie widze. Widze, ale znacznie pozniej. W celu obejrzenia sobie lewej strony jezdni wysuwam sie na tyle, ile mi odwagi starcza (na szczescie autobusy sa na tyle wysokie, ze widze je wczesniej), a potem wypatruje oszczednych przykleiwszy sie do kierownicy. Widze oczywiscie na znacznie mniejsza odleglosc niz przez szyby wiec predzej czy pozniej nadzieje sie na jakiegos oszczednego rajdowca - jadacych z razsadna predkoscia widze dostatecznie wczesnie. Jak ktos przesadzi z predkoscia to wjade mu pod maske i juz. Chyba, ze bedzie mial swiatelka bo wtedy zauwaze go przez szyby dostatecznie wczesnie :-)

          To nie jest wyssane z palca :-) W czasie, ubolewania godnych miesiecy przymusowego swiecenia, wyjezdzalo mi sie dobrze i komfortowo - teraz za to mam totolotka. Trafi, nie trafi. Swieci, nie swieci. Jedzie normalnie, gna jak szalony.
          • tees1 pomysl - lusterko z przodu samochodu 10.03.05, 16:28
            emes-nju napisał:

            > W celu obejrzenia sobie lewej strony jezdni wysuwam sie na tyle, ile mi odwagi
            > starcza (na szczescie autobusy sa na tyle wysokie, ze widze je wczesniej), a po
            > tem wypatruje oszczednych przykleiwszy sie do kierownicy.

            Tez tak nieraz leze na kierownicy. Mysle sobie wtedy, jakim to ulatwieniem
            byloby lusterko na przodzie samochodu, ktore odbijaloby obraz z lewej. Mogloby
            byc nawet zaokraglone (wiekszy kat widzenia) i wysuwane spod jakiejs klapki
            (zeby nie sterczec tam ciagle).
            • emes-nju Re: pomysl - lusterko z przodu samochodu 11.03.05, 13:18
              Nie przejdzie ze wzgledu na bezpieczenstwo pieszych :-( A bylaby to przydatna rzecz! I jako taka oferowana za slona doplata przez dealerow :-P
              • etom Re: pomysl - lusterko z przodu samochodu 12.03.05, 00:46
                emes-nju napisał:

                > Nie przejdzie ze wzgledu na bezpieczenstwo pieszych

                No tak - ale peryskop nie ma tej wady :-))
    • dorre Re: Znowu o swiatlach :-) 10.03.05, 21:23
      A dla mnie ciekawostka socjologiczną jest, jak wielu kierowców juz 1 marca nie
      zapala świateł - tak jakby już wcześniej odcinali centymetr do tej daty :-). I
      sa tak z siebie dumni, że nawet nie zauwazają, że desz pada, albo zmierzch
      już...
      Pozdrawiam
      • swoboda_t Święta prawda! 11.03.05, 00:33
        Sam dziś zwróciłem uwagę na kilku takich delikwentów (a byłem poza domem ledwie
        pięć minut). Śnieżek pada, 17-a minęła, szaro buro i nijako. Ale co tam,
        przecież to "już 10 marca, tylko frajery swiecom nadaremno, to se nie włonczem,
        bo ja to myśle, a nie jak te pajace z forum gazeta.pl, szpanery zafajdane". No
        cóż, może kiedyś dojrzeją, na razie trzeba ich wypatrywać.
        • jaro_ss Re: Święta prawda! 11.03.05, 07:08
          Takim to mandat się należy, a gdzie policja - suszy gdzieś suszarkami....

          A wyjazd, o którym mowa nadaje się do interwencji, powinni jakiś zakaz
          parkowania wprowadzić czy co....

          U mnie na wsi u dziadka, przy wyjazdach z pól regularnie drzewa przycinają dla
          polepszenia widoczności.... może należałoby tego faceta od dróg zatrudnić w
          Stolycy?
          • niknejm Re: Święta prawda! 11.03.05, 09:47
            jaro_ss napisał:

            > U mnie na wsi u dziadka, przy wyjazdach z pól regularnie drzewa przycinają
            > dla
            > polepszenia widoczności.... może należałoby tego faceta od dróg zatrudnić w
            > Stolycy?

            Zlituj się! Żeby samochody przycinał? ;-)))

            Pzdr
            Niknejm
          • emes-nju Re: Święta prawda! 11.03.05, 10:01
            Bez sensu jest stawiac zakazy przy uliczce, z ktorej wyjezdzaja tsy samochody na godzine.
            • bolo737 Re: Święta prawda! 11.03.05, 10:06
              > Bez sensu jest stawiac zakazy przy uliczce, z ktorej wyjezdzaja tsy samochody
              >na godzine.
              taaa, za to "bardziej z sensem" z powodu jednej zapierdzianej uliczki jest
              nakazać światła w całym kraju - co zdaje się postulujesz. co za
              pokrętna "logika"
              • emes-nju Re: Święta prawda! 11.03.05, 10:11
                Nic nie postuluje! Pisze tylko, ze WYGODNIEJ i BEZPIECZNIEJ mi wyjezdzac z "zapierdzianej uliczki" jezeli wszyscy jezdza na swiatlach. Tylko tyle!

                Sadze jednak, ze dla ciebie to i tak za duzo tekstu do czytania
                • mobile5 Re: Święta prawda! 11.03.05, 11:13
                  emes-nju napisał:

                  > Nic nie postuluje! Pisze tylko, ze WYGODNIEJ i BEZPIECZNIEJ mi wyjezdzac
                  z "zap
                  > ierdzianej uliczki" jezeli wszyscy jezdza na swiatlach. Tylko tyle!
                  Wystarczy postawić zwykłe lustro. W nim lepiej widać niż światła przez szyby
                  innych samochodów.
            • habudzik Re: Święta prawda! 11.03.05, 10:12
              emes-nju napisał:

              > Bez sensu jest stawiac zakazy przy uliczce, z ktorej wyjezdzaja tsy samochody
              n
              > a godzine.

              Tak samo bez sensu jest nakazywać jazde na światłach w słoneczny , piekny dzień
              z powodu jednego szarego , nieumytego samochodu na szarym tle z którym ten
              samochód się niektórym zlewa .
              • emes-nju Re: Święta prawda! 11.03.05, 11:04
                No dobra. Opisz mi jak oceniasz kiedy piekny sloneczny dzien (kiedy na swiatlach nie trzeba jechac) zmienia w dzien kiedy na swiatlach jechac trzeba. Sadzac z ilosci aut bez swiatel w warunkach ewidentnie zmuszajacych do ich zapalenia, duza czesc kierowcow ma z tym problemy. Albo... po prosu zapomina, ze jedzie bez swiatel i olsnienie nastepuje wtedy gdy spojrzenie na predkosciomierz przynosi niespodzianke - nie widac go!!! A jezeli dzieje sie to w dzien, w czasie mgly, nie maja tej podpowiadaczki...

                W naszych warunkach klimatycznych i w naszym polozeniu geograficznym na swiatlach nalezaloby jezdzic przez jakies 250-300 dni w roku. Takze w sliczny sloneczny dzien np. na poczatku marca na drodze z gesto posadzonymi na poboczu drzewami (standart w Polsce) - kontrasy sa wtedy za silne, zeby nie bylo momentow, w ktorych kierowca widzi zle. Albo jest nagle olsniony przez slonce, albo nagle wjezdza w cien (o tej porze roku dosc gleboki). Duza czesc kierowcow (calkiem slusznie zreszta) jedzie wtedy w okularach przeciwslonecznych - w cieniu (przez moment) nie widza wtedy NIC.

                Szczerze powiedziawszy z tego powodu mam w d... jakie sa przepisy i jak patrza na mnie inni - jezdze stale na swiatlach dla WLASNEGO bezpieczenstwa. Chce byc widziany. I juz. Wiele lat temu (bedzie z 15) zaczalem jezdzic na swiatlach wylacznie na trasie, a potem uznalem, ze w miescie tez nie zaszkodzi :-)
                • bolo737 Re: Święta prawda! 11.03.05, 11:10
                  > W naszych warunkach klimatycznych i w naszym polozeniu geograficznym na
                  >swiatlach nalezaloby jezdzic przez jakies 250-300 dni w roku.

                  wydaje ci się. wg. mnie jest to jakieś 3-5 dni w roku.
                  • emes-nju Re: Święta prawda! 11.03.05, 11:22
                    Mam nadzieje, ze nasze drogi sie nie krzyzuja. A w zasadzie to ty powinienes miec taka nadzieje bo z lekka niedowidze :-P Nie zauwazam bolow737 bez swiatel
                  • niknejm Re: Święta prawda! 11.03.05, 15:48
                    To chyba Ty twierdziłeś, że śnieg w Wwie niemal nigdy nie pada i nie zalega na
                    drogach? Spójrz za okno, podobno marzec jest. ;-)
                    Ostatnio pada niemal cięgiem. I trwa to już tak od ostatniego tygodnia lutego
                    włącznie. Wcześniej też padało.

                    Pzdr
                    Niknejm
                • habudzik Re: Święta prawda! 12.03.05, 11:50
                  emes-nju napisał:

                  > No dobra. Opisz mi jak oceniasz kiedy piekny sloneczny dzien (kiedy na
                  swiatlac
                  > h nie trzeba jechac) zmienia w dzien kiedy na swiatlach jechac trzeba.

                  Oceniam tak jak cały (poza wyjatkami) cywilizowany świat ocenia kiedy zapalić
                  światła bo nadszedł już zmrok. To nie filozofia ale są i tacy którym to sprawia
                  problem.
                  • emes-nju Re: Święta prawda! 12.03.05, 14:56
                    Uniknales odpowiedzi. Ja chce precyzyjnej recepty jak przecietny czlowiek ma SAM ocenic czy jest widoczny. Nie chodzi mi o zmrok. W dzien tez czasem trzeba zapalic swiatla i chce wiedziec jak ocenic kiedy. Rozumiem jak pada, rozumiem jak pojawia sie mgla (ale jaki stopien zamglenia zmusza do zapalenia swiatel to juz tajemnica). Sa w naszych warunkach klimatycznych momenty kiedy wydawaloby sie, ze widac dobrze, a potem okazuje sie, ze jednak nie - przypomnij sobie moj watek o szarym samochodzie...
                    • w_r_e_d_n_y Re: Święta prawda! 12.03.05, 17:09
                      emes-nju napisał:

                      > Ja chce precyzyjnej recepty jak przecietny czlowiek ma SAM ocenic czy jest
                      > widoczny. ..... Sa w naszych warunkach klimatycznych momenty kiedy wydawaloby
                      > sie, ze widac dobrze, a potem okazuje sie, ze jednak nie

                      Chcesz niemozliwego.
                      Skoro nie mozna precyzyjnie rozgraniczyc np. kiedy jeszcze jest wystarczjaco
                      jasno a kiedy juz ciemno - przeciez to przejscie jest plynne a nia skokowe -
                      to nie mozna tez tego nazwac i skodyfikowac.
                      Tworcy KD zdali sie tu na inteligencje kierowcow - pewnie z duzymi oporami ,ale
                      wyjscia nie mieli.
                      • emes-nju Re: Święta prawda! 14.03.05, 09:52
                        w_r_e_d_n_y napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > Ja chce precyzyjnej recepty jak przecietny czlowiek ma SAM ocenic czy jest
                        > > widoczny.

                        > Chcesz niemozliwego.


                        Wiem! I wydaje mi sie, ze to dobry argument zasadnosc na zapalania swiatel zawsze. Swiatla sa czesciej przydatne niz zbedne.
                        • habudzik Re: Święta prawda! 14.03.05, 11:18
                          emes-nju napisał:


                          > Wiem! I wydaje mi sie, ze to dobry argument zasadnosc na zapalania swiatel
                          zaws
                          > ze. Swiatla sa czesciej przydatne niz zbedne.

                          To taki sam argument jak ten że lepiej się bedzie widocznym kiedy zamontuje
                          sie "koguta' i syrene i całą dobe bedzie sie jezdziło na sygnale . Przecież są
                          i tacy którzy swiateł nie widza bo zamiast kierowac zajmuja się tysiącem innych
                          pierdół a taka syrena policyjna to by dopiero zwróciła uwage.
                          Wyjrzyj w taką pogode jak dziś przez okno na ul. Płocką i skup się - nawet
                          jeśli okno jest brudne widzisz wszystko jak na dłoni . A dlaczego?? Dlatego ze
                          patrzysz uważnie. Co innego , jak bedziemy mieli na Płockiej angielską jesień -
                          wtedy zapal swiatła
                          • emes-nju Re: Święta prawda! 14.03.05, 11:57
                            Mylisz sie. Ze swojego biura widze ul. Plocka dobrze dlatego, ze STOJE przy oknie. Stoje. Nasz mozg ma klopoty z intepretowaniem obrazow jak sie poruszamy (w czasie ewolucji tego elementu naszego ciala, nie znano jeszcze samochodow). Stad tyle wypadkow np. zajechania drogi bo przeciez NIC nie jechalo. Zajezdzajacy bedacy w ruchu nie zauwazyl innego jadacego dlatego, ze sam sie poruszal. Nie dlatego, ze niedowidzi - oczy widza, ale mozg nie rejestruje. Dlatego warto palic swiatla - w ten sposob mozg kierowcy ma wiecej bodzcow.

                            Wiesz, podchodzisz do sprawy bezpieczenstwa na drodze bardzo "idealnie" - jak wszyscy beda zawsze uwazac to nic sie nie stanie. To nie jest takie jednoznaczne i proste... Gdyby tak bylo to nie byloby wypadkow. A Twoja wiara w to, ze Ty zawsze uwazasz i widzisz jest niebezpieczna - dla Ciebie tez.
                            • habudzik Re: Święta prawda! 14.03.05, 12:54
                              emes-nju napisał:

                              > Mylisz sie. Ze swojego biura widze ul. Plocka dobrze dlatego, ze STOJE przy
                              okn
                              > ie. Stoje. Nasz mozg ma klopoty z intepretowaniem obrazow jak sie poruszamy
                              (w
                              > czasie ewolucji tego elementu naszego ciala, nie znano jeszcze samochodow).
                              Sta
                              > d tyle wypadkow np. zajechania drogi bo przeciez NIC nie jechalo.
                              Zajezdzajacy
                              > bedacy w ruchu nie zauwazyl innego jadacego dlatego, ze sam sie poruszal. Nie
                              d
                              > latego, ze niedowidzi - oczy widza, ale mozg nie rejestruje. Dlatego warto
                              pali
                              > c swiatla - w ten sposob mozg kierowcy ma wiecej bodzcow.
                              >
                              > Wiesz, podchodzisz do sprawy bezpieczenstwa na drodze bardzo "idealnie" - jak
                              w
                              > szyscy beda zawsze uwazac to nic sie nie stanie. To nie jest takie
                              jednoznaczne
                              > i proste... Gdyby tak bylo to nie byloby wypadkow. A Twoja wiara w to, ze Ty
                              z
                              > awsze uwazasz i widzisz jest niebezpieczna - dla Ciebie tez.
                              >

                              Przecież juz wcześniej napisałem że kilka razy i ja nie zauważyłem innego
                              uzytkownika drogi ale zawsze była to moja wina. Nie zwalałem na nikogo , nie
                              marudziłem że to dlatego że nie miał włączonych swiateł tylko że to ja dałem
                              ciała . Zawsze to była moja wina.
                              Z tym mozgiem to nie tak . Może nie u wszystkich on ewoluował w dobrym
                              kierunku bo jakoś pilotom lepiej wychodzi latanie w relu niz w stacjonarnym
                              symulatorze dlatego że podświadomie w symulatorze piloci czuja sie bezpieczniej
                              (syndrom fałszywego poczucia bezpieczeństwa) bo są na Ziemi a w prawdziwym
                              samolocie ich czujność musi być na najwyzszym poziomie.
                              W AMiS czytałem że przy jezdzie z prędkościa 160km/h kierowcy zaczynaja sie
                              pocić rece i nie jest skory do tak luznej rozmowy z pasazerami jak przy 130km/h
                              ale zapamiętuje wiecej szczegółów oczywiście sciśle zwiazanych z prowadzeniem
                              samochodu (nie chodzi tu o kolor ubrania towarzyszki podrózy)
                              • emes-nju Re: Święta prawda! 14.03.05, 13:33
                                Niezauwazenie innego uczestnika ruchu najczesciej jest z winy tego, ktory nie zauwazyl. Niezaleznie od ograniczen naszego narzadu wzroku. Z tego powodu we wlasnym interesie warto sie oswietlac - co mi z tego, ze nie bedzie moja wina, jak ktos we mnie zaparkuje bo mnie nie zauwazyl.

                                Nie rozumiem dlaczego, mimo wiedzy o ograniczeniach wzroku tak wielu ludzi sadzi, ze zawsze sobie poradzi. Ja np. uwazam, ze jezeli zapalenie przez kogos swiatel zwiekszy bezpieczenstwo (chocby przez wyrazniejsze informaowanie o swojej obecnosci ludzi np. niewyspanych) na drodze o 1%, to juz warto to robic. W lecie, w zimie, w sloncu i deszczu!
                                • habudzik Re: Święta prawda! 14.03.05, 13:53
                                  emes-nju napisał:

                                  > Niezauwazenie innego uczestnika ruchu najczesciej jest z winy tego, ktory nie
                                  z
                                  > auwazyl. Niezaleznie od ograniczen naszego narzadu wzroku. Z tego powodu we
                                  wla
                                  > snym interesie warto sie oswietlac - co mi z tego, ze nie bedzie moja wina,
                                  jak
                                  > ktos we mnie zaparkuje bo mnie nie zauwazyl.
                                  >
                                  > Nie rozumiem dlaczego, mimo wiedzy o ograniczeniach wzroku tak wielu ludzi
                                  sadz
                                  > i, ze zawsze sobie poradzi. Ja np. uwazam, ze jezeli zapalenie przez kogos
                                  swia
                                  > tel zwiekszy bezpieczenstwo (chocby przez wyrazniejsze informaowanie o swojej
                                  o
                                  > becnosci ludzi np. niewyspanych) na drodze o 1%, to juz warto to robic. W
                                  lecie
                                  > , w zimie, w sloncu i deszczu!
                                  >

                                  Dlaczego jednak Ty chcesz walczyć ze skutkami a nie z przyczynami???? Zaspany
                                  kierowca jest niebezpieczny ze swiatłami czy bez. To tak jakbyś napisał ze
                                  jezdzijmy na światłach bo przecież wielu z nas jezdzi na kacu albo co gorsza po
                                  kilku głebszych . Chyba nie tedy droga . Ttrzeba wyeliminować złe nawyki kogoś
                                  wsiadajacego w pidżamie do samochodu , kogos na kacu itp.. Trzeba zlikwidować
                                  przyczyny , a swiatła ??? W biały dzień zostawmy dla szpanerów jeżdżących na
                                  zle ustawionych Xenonach.
                                  • niknejm Re: Święta prawda! 14.03.05, 13:56
                                    habudzik napisał:

                                    > Dlaczego jednak Ty chcesz walczyć ze skutkami a nie z przyczynami???? Zaspany
                                    > kierowca jest niebezpieczny ze swiatłami czy bez.

                                    Rozumiem, że postulujesz postawić na każdym parkingu gościa, który będzie
                                    sprawdzał stopień zaspania kierowców? ;-))

                                    > Ttrzeba wyeliminować złe nawyki kogoś
                                    > wsiadajacego w pidżamie do samochodu , kogos na kacu itp.. Trzeba zlikwidować
                                    > przyczyny

                                    To zajmij sie eliminacją przyczyn, a jak skończysz je eliminować, daj znać.
                                    Póki co, pojeżdżę jeszcze na światłach :-)

                                    Pzdr
                                    Niknejm
                                  • emes-nju Re: Święta prawda! 14.03.05, 14:25
                                    habudzik napisał:

                                    > Dlaczego jednak Ty chcesz walczyć ze skutkami a nie z przyczynami????


                                    Dlatego, ze przyczyn zwalczyc sie nie da! Przeciez wyposazanie samochodow w ESP, ABS i inne skroty oraz w poduchy, wzmocnienia itp. tez jest zwalczaniem skutkow. Prawie zawsze skutkow bledu czlowieka. Od roztargnienia po nie naprawiona na czas dziure w jezdni. Rowniez wpakowania sie pod kogos, kogo sie nie zauwazylo.


                                    > Zaspany kierowca jest niebezpieczny ze swiatłami czy bez. To tak jakbyś
                                    > napisał ze jezdzijmy na światłach bo przecież wielu z nas jezdzi na kacu albo
                                    > co gorsza po kilku głebszych.


                                    Tylko, ze ten zaspany kierowca ma wieksze szanse poprzez swoja rope w oczach zobaczyc kogos na swiatlach niz bez - to dla niego trzeba swiecic! To samo dotyczy zreszta cierpiacych na pomrocznosc jasna po alkoholu - dla nich tez jasny obiekt bedzie silniejszym bodzcem niz szary.


                                    > Chyba nie tedy droga . Ttrzeba wyeliminować złe nawyki kogoś
                                    > wsiadajacego w pidżamie do samochodu, kogos na kacu itp.. Trzeba zlikwidować
                                    > przyczyny , a swiatła ???


                                    Walka z wiatrakami! Nigdy nie zdarzylo Ci sie wsiasc za kierownice np. po nieprzespanej nocy? Nie na kacu, nie po pijaku - po prosu nie spales. Chwiliwa bezsennosc, dzieci, imprezka u sasiadow... A do pracy jechac trzeba! Kierowca po 1 (slownie jednej) nieprzespanej nocy ma reakcje zblizone do gostka, ktory za kolko wsiadl po kielonku. Nie zdarzylo Ci sie wsiasc za kolko po awanturze - z szefem, zona, kolega? Jezeli nie to jestes swietym czlowiekiem. Zdecydowana wiekszosc kierowcow popelnia mase bledownp. powyzszego typu. Wlasnie dla takich ludzi swiatla warto swiecic. Zeby w Tobie nie zaparkowali...

                                    Nie chce byc zlym prorokiem, ale Twoja wiara w siebie na prawde moze sie zle dla Ciebie skonczyc.
    • edek40 Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 11:38
      Tak sobie czytam te madra dyskusje i zastanawiam sie czy oredownicy jezdzenia bez swiatel zapinaja pasy bezpieczenstwa. Z wielu wypowiedzi wynika jasno, ze swiatla sa niepotrzebne, bo wystarczy dobrze patrzec i uwazac. Wtedy zadne swiatla nie sa potrzebne. Wobec z tego, jezeli juz tak sie swietnie uwaza to po co pasy? Na szczescie jest tak, ze wiekszosc kierowcow z tego forum nigdy nie miala i miec nie bedzie takiej kraksy, aby pasy ewidentnie uratowaly zycie. Wystarczy uwazac (w tym wypadku rowniez na policje) i po srachu.
      • jaro_ss Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:09
        Pasy zapinam i jeszcze dociągam (ciekawe, kto tak standardowo robi), dziecko
        zawsze w foteliku zapinam i nie ma gadania, ale z tymi światłami, cieniami to
        przesada, uważam, że jako obowiązkowgo przepisu nie ma co go wprowadzać.
        Zauważyłem ,że pokłosiem tego obowiązku palenia zimowego jest raczej, że przy
        szarówce ludzie wcześniej światła zapalają i tyle... natomiast przy upale,
        falującym powietrzu i fonntannie słońca z nieba - to jest dziwna paranoja,
        jeszcze światła zapalać....... niewiele to pomaga, a raczej przeszkadza, mąęczy
        wzrok i teoretycznie podobnie jak "teoretycznie" niby auto lepiej widać to
        i "teoretycznie" można go i przez te światła przegapić. Dyskusja jest stricte
        akadmicka. Natomiast stoję na stanowisku, skoro nie ma potrzeby, to po co....
        • edek40 Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:23
          Zapinam i dociagam. Dzieci tez woze w fotelikach i to nie najtanszych. Swiatla, choc nie sa obowiazkowe zapalam. Na przyklad w taki dzien jak dzis. Mokro, slono. Wszystko jest oblepione slono-blotna mazia. Podgrzewanie luster na niewiele sie zdaje, bo znikaja krople, a pojawia sie wykrystalizowana sol. Tylna szyba w kombiaku tez do najprzejrzystrzych nie nalezy, choc stale ja psikam i czyszcze. A mniej wiecej co dziesiaty rodak robi wszystko, abym go nie dostrzegl. Bo obowiazku juz nie ma...
        • robertek Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:24
          > jeszcze światła zapalać....... niewiele to pomaga, a raczej przeszkadza, mąęczy
          > wzrok i teoretycznie podobnie jak "teoretycznie" niby auto lepiej widać to

          Męczy wzrok? W jasny i słoneczny dzień włączone światła mijania nie męczą w
          ogóle wzroku.
          • emes-nju Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:27
            robertek napisał:

            > > jeszcze światła zapalać....... niewiele to pomaga, a raczej przeszkadza,
            > > mąęczy wzrok i teoretycznie podobnie jak "teoretycznie" niby auto lepiej
            > > widać to
            >
            > Męczy wzrok? W jasny i słoneczny dzień włączone światła mijania nie męczą w
            > ogóle wzroku.


            Hm... idac dalej tym tokiem myslenia, nalezaloby zakazac swiecenia w nocy bo wtedy rzeczywiscie swiatla mecza :-P
            • robertek Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:29
              > Hm... idac dalej tym tokiem myslenia, nalezaloby zakazac swiecenia w nocy bo wt
              > edy rzeczywiscie swiatla mecza :-P

              Tylko wtedy trzeba byłoby montować noktowizory w samochodach :-P
          • mobile5 Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:48
            robertek napisał:

            > > jeszcze światła zapalać....... niewiele to pomaga, a raczej przeszkadza,
            > mąęczy
            > > wzrok i teoretycznie podobnie jak "teoretycznie" niby auto lepiej widać t
            > o
            >
            > Męczy wzrok? W jasny i słoneczny dzień włączone światła mijania nie męczą w
            > ogóle wzroku.

            Jeśli są źle ustawione, to w dzień mnie też męczą. A ustawione za wysoko są
            często.
            • robertek Re: Znowu o swiatlach :-) 11.03.05, 13:50
              > Jeśli są źle ustawione, to w dzień mnie też męczą. A ustawione za wysoko są
              > często.

              Wtedy tak. Gorzej, jak delikwent niechcący jedzie na drogowych i o tym nie wie :)
    • chris62 Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 10:36
      Wg mnie używanie świateł jak i wszystkiego z ruchem ulicznym związane powinno
      odbywać się wg rozsądku a nie przepisów. Jak widzimy tego roku zima się
      przedłużyła a przepis tego nie przewidział.
      Świateł powinni uzywać wszyscy jadący "ze słońcem" gdyż jadący w przeciwnym
      kierunku są przez słońce oślepiani, również jadący po szosie biegnącej między
      drzewami gdyż samochód jadący w cieniu jest mało widoczny przez tego
      znajdującego się na otwartej przestrzeni. Polecałbym włączanie świateł kiedy ich
      odbicie jest widoczne w asfalcie to oznacza że już zmierzcha.
      Z kolei jazda po otwartej przestrzeni przy łagodnym oświetleniu dziennym nie
      wymaga włączania świateł ale przy ostrym słońcu światła są pomocne. Na Węgrzech
      obowiązek swiateł mijania jest całoroczny ale przekonałem się że w samochód bez
      świateł w tym kraju jest trudno zauważyć nawet na otwartej przestrzeni.
      No i nie sugerujmy się tym, że my widzimy przecież za kierownicą daltoniści się
      znajdą, krótkowzroczni albo ludzie koty jak kierowca Mercedesa Vito, który w
      Sobotę ok. godz. 21 bez jakichkolwiek świateł pomykał.
      • robertek Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 10:39
        Przyłączam się do powyższego.
      • habudzik Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 11:01
        chris62 napisał:

        > No i nie sugerujmy się tym, że my widzimy przecież za kierownicą daltoniści
        się
        > znajdą, krótkowzroczni albo ludzie koty jak kierowca Mercedesa Vito, który w
        > Sobotę ok. godz. 21 bez jakichkolwiek świateł pomykał.

        Współczuje ułomnosci ale akurat ci wymienieni przez Ciebie prawa jazdy nie
        powinni mieć
        • robertek Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 11:38
          > Współczuje ułomnosci ale akurat ci wymienieni przez Ciebie prawa jazdy nie
          > powinni mieć

          Bzdury piszesz
        • niknejm Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 13:53
          habudzik napisał:

          > Współczuje ułomnosci ale akurat ci wymienieni przez Ciebie prawa jazdy nie
          > powinni mieć

          Może i nie powinni, ale często MAJĄ. Choćby dlatego, że ostatnie badania
          lekarskie przeszli 30 lat temu, a prawko maja bezterminowe.

          Jest to jeden z powodów dla których włączam światła. Wolę uniknąć dzwona, nawet
          jeśli miałby on być nie z mojej winy.

          Pzdr
          Niknejm
          • edek40 Re: Znowu o swiatlach :-) 14.03.05, 16:20
            Kiedys czytalem, ze w malej miejscowosci we Francji na "wypadkowym" skrzyzowaniu zbudowano dwa pomniki ku czci poleglych. Na jednym napisali wielkimi literami "dla tych, co mieli racje" oraz "dla tych, ktorzy nie mieli racji". Ilosc wypadkow znacznie spadla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka