Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czego nauczyłam się w pracy?

    17.01.06, 04:42
    Pić 7 herbat i 2 kawy, przeklinać,pić alkohol tak aby nikt się nie zorietował
    czytać gazetę pod biurkiem.
    Obserwuj wątek
      • takasobie_ja Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 09:46
        Ja nauczyłam się pić alkohol, przeklinać jak szewc i nie wierzyć ludziom, bo
        wokół pełno dwulicowych ściemniaczy. Poza tym nauczyłam sie, że ufac można
        tylko samamu sobie.
        • Gość: left Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 10:35
          Że w pracy nie zawiera się przyjaźni. Najwyżej znajomości.
          • Gość: Torri Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 10:50
            Nie ufaj kumplom
            • daisy7733 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 11:02
              czytac gazete tak zeby nikt nie widzial, robic tryliony kaw i herbat, nikomu
              nie ufac, nie polegac na innych, usmiechac sie jak mi jest bardzo zle,
              przeklinac, pracowac tak zeby kazdy widzial i obijac sie stwarzajac pozory pracy
              ufff strasznie duzo sie nauczylam ;)
              • looney1 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 09:23
                Poczucia upływu czasu. Nie stoi w miejscu i nie da się go rozciągnąć. Doba ma
                tylko 24 godziny i trzeba ten czas rozdysponować na pracę, rodzinę i sen.

                ---
                fotografujesz?
                obiektywni.pl
                • bestyjka Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 16:15
                  pić 8 szklanek melissy dziennie.
                  nie robić nic z własnej inicjatywy
                  pracować wolniej
                  nie ufać nikomu
                  udawać że sie czegoś nie umie, żeby nie dołożyli
                  zwolnić sie szybciej niz człowieka wyrzucą
                  nie wierzyć w to co firma mówi o sobie
                  prosić na wstępie o zakres obowiązków
                  z szefem kontaktować sie najrzadziej jako możliwe, a wątpliwości pisać w mailu.
                  jak gdzieś cie wyślą to kilka fajków po drodze zatrzymując sie wypalić
                  wszystko co powiesz może a wręcz zostanie wykorzystane przeciwko tobie

                  jak tylko wyczuje sie, ze ma sie szefa, który cie gnębi i z sadystyczną
                  przyjemnością obserwuje jak sie przy tym zwijasz i jak dalej postąpisz - zmień
                  prace natychmiast.
                  • ruthinia Re: Czego nauczyłam się w pracy? 19.01.06, 15:28
                    Widzę, że wiele osób uczy się w pracy jak bumelować... Może jestem z innej
                    gliny ale ja nauczyłam się:
                    - walczyć o swoje, rozmawiać z różnymi ludźmi i dogadać się
                    - nauczyłam się: jak zarejestrować samochód, wnioskowac o kredyt hipoteczny,
                    postępować z dłużnikami (sądowo też), projektować strony www, prowadzić biruo,
                    księgowość, kadry, rozmawiać z pracownikami; załatwiać różniste formalości w
                    sądach, urzędach i innych instytucjach; prowadzić negocjacje; pisać felietony;
                    i wiele, wiele innych.
                    Właściwie nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych ;)

                    Jedno czego się nauczyłam choć nie chciałam to być taką podłą, zimną suką....

                    Pozdrawiam
                    Ruth
        • Gość: szarki Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.acn.waw.pl 18.01.06, 09:58
          Do pierwszej pracy przychodzisz jako człowieczek pracowity i uczynny,wszyscy na
          tobie jadą jak na łysej kobyle,wykorzystywanie,praca ponad siły,wiadomo świeże
          mięsko to można mało dać na początek i zarypać na śmierć.Potem ewenualnie
          wywalić i zatrudnić nowego.Taki młody człowiek który idzie do pierwszej pracy-
          (KOT) ma przesrane u starszych pracowników (DZIADKÓW),no i u komendanta obozu
          czyli u kierownika lub dyrektora.To fakt w pracy tracisz wszystkie te pozytywne
          cechy i dobre maniery które wyniosłe-aś z
          domu.Oszukiwanie,bumelowanie,podpie..nie kolegów żeby się piąć
          wyżej,kurestwo,lenistwo,ogólne zdziczenie.W pracy nauczysz się wszystkiego-
          starsi koledzy wymogą na tobie abys nabrał cech prawdziwego człowieka.Także
          rada dla młodych nie dajcie się wykorzystywać-wyznajcie pewne zasady-PIERWSZA---
          Czy się robi czy się leży tysiąc sto się należy.DRUGA---Nie przejmuj się rolą
          bo i tak cię wypier.......lą.TRZECIA---Wyżej h..... nie podsoczysz.Jak ci
          komendant obozu nie da po roku umowy na stałem to ci nigdy nie da-zwalniaj się
          chłopie i szukaj innej
          roboty..........................................................................
          ...................




          pozdr.
          • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 20:54
            Po cholerę w ogóle przyjmować się do pracy na takich warunkach, żeby się męczyć, pracować bez zadowolenia i z poczuciem bycia wykorzystywanym a później uczyć się oszukiwać? Najlepiej szukać pracy w której bedzie miło, fajnie, dobry zespół, współpracujący ze sobą. I po co się piąć? Wyścig szczura? Nie tylko kasa się liczy, atmosfera w pracy i jakość życia najważniejsza. Owszem-szkolenia robić, jak jest możliwość starać się awansować, ale nie w pracy gdzie jeni na drugich coś tam psioczą za plecami. Szukać dobrej pracy dla siebie, w ostateczności wyemigrować do normalnego kraju i być szczęśliwym. Pozdrawiam.
          • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 20:58
            ps. Jak kierownik jest psychopatą to trzeba być asertywnym i się go z organizacji pozbyć. Czasami obserwuję, że właśnie z nieznanych przyczyn na managerów przyjmują psychopatów, których ja bym nie przyjął nawet na sprzątaczkę, bo by mi przeszkadzali w organizacji pracy. To tylko świadczy o niekompetencji rekruterów albo dziwnych "wynikach' rekrutacji, która miała ukryty cel. Z dobrym managerem się napracujesz, wszystko zrobione jest jak być powinno, a manager sam tez pracuje nie mniej a więcej, i jesteś zmęczony/a/ ale szczęśliwy.
        • anuletka Re: Czego nauczyłam się w pracy? 19.01.06, 01:17
          Robić grzańca z piwa na małej butli gazowej, kląć jak szewc, nie ufać
          współpracownikom - zwłaszcza kobietom. Nauczyłam się, że faceci są jeszcze
          większymi plotkarzami niż baby, że picie wódki w gronie współpracowników kończy
          sie albo awanturą albo - w najlepszym wypadku - opowiadaniem zmyślonych historii
          na temat "co to kto nie wyprawiał i jak się nie zalał"...
      • sloooneczko Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 12:41
        wszystkie powyższe:)
        • cyni Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 14:40
          że nie należy sypiać z szefowymi i koleżankami bo są później obrażone...
      • Gość: upwjsdy Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 16:18
        jw: nie zawierać przyjaźni , nie ufać, nie wierzyć ,
        usuwac jakikolwiek związek emocjonalny z kreowanym dziełem.
      • untochables Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 18:17
        widze że wszyscy powyżej mają super prace ;)

        choć tak naprawde ja też sie dowiedziałem że osoba która najładniej sie do
        ciebei uśmiecha może być najbardziej fałszywa

        ale po za tym prace mam lux obecnie ;) - tej osoby już w biurze brak ;)
        • corps7 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 19:08
          nauczylam sie tolerowac ludzi ktorych nie lubie i ktorych nie mam ochoty ogladac

          oprocz tego nauczylam sie cierpliwosci

          no i ze nie warto sie poswiecac za bardzo bo i tak to g...daje

          ale prace swoja lubie :-)
          • Gość: pssonis Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 19:21
            > oprocz tego nauczylam sie cierpliwosci
            cierpliwość to wada.
            Widzę , ze praca cię zdemoralizowała.
            • Gość: ksw Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.pl / *.pronets.pl 18.01.06, 12:09
              Wyleczyłem się z nadgorliwości i poswięcenia dla firmy, poza tym najlepiej
              praca uczy stwarzać pozory pracowitośći. Trzeba być minimalistą bo wtedy cię
              szanują i nie jedą po tobie jak po psie. W pierwszej pracy podchodziłem
              z "sercem na tacy" do firmy i dzięki temu potrafiono mi nawet ubliżać ( tak dla
              zasady), przyszedł koleś nowy który nie dał sobie podskakiwac szefowi i co?/
              Szef za nim przepadał i awansował go he he!! Wszelkie zadania wykonywać jak
              najdłuzej aby cie nie zarzucili nowymi bo za nadgodziny i tak dostaniesz kopa w
              tyłek!! Firma to Dżungla i wszyscys są twoimi wrogami , najgorsze są te
              fałszywe spotkania integracyjne.....PZDR!!
          • avionetka82 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 17.01.06, 19:22
            corps7 napisała:
            > nauczylam sie tolerowac ludzi ktorych nie lubie i ktorych nie mam ochoty ogladac
            > oprocz tego nauczylam sie cierpliwosci
            > no i ze nie warto sie poswiecac za bardzo bo i tak to g...daje
            > ale prace swoja lubie :-)

            ZAZDROSZCZĘ...

            >Ja nauczyłam się pić alkohol, przeklinać jak szewc i nie wierzyć ludziom, bo
            >wokół pełno dwulicowych ściemniaczy. Poza tym nauczyłam sie, że ufac można
            >tylko samamu sobie.

            >czytac gazete tak zeby nikt nie widzial, robic tryliony kaw i herbat, nikomu
            >nie ufac, nie polegac na innych, usmiechac sie jak mi jest bardzo zle,
            >przeklinac, pracowac tak zeby kazdy widzial i obijac sie stwarzajac pozory >
            >pracy
            >ufff strasznie duzo sie nauczylam ;)


            Z tym się całkowicie zgadzam! Niestety :-(
            • Gość: Zgroza Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.ri.ri.cox.net 18.01.06, 17:12
              Jak czytam powyzsze wypowiedzi to sie nie dziwie ze w polsce nigdy nie bedzie
              lepiej.No i te ordynarne,ohydne przeklestwa co drugi wyraz(czy kazdemu to
              dodaje pieknosci na twarzy?)A moze rozumu? Ach szkoda slow.
            • Gość: dyro Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:42
              Do Awionetki: Jak nauczyć się tolerancji do koleżanki, której nie lubię i
              wolałabym jej nie oglądać, cieszę się, jeśli wzięła wolne.Jak znosić jej
              obecność. Jak sie tego wszystkiego nauczyć?
      • Gość: ja Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.gdynia.mm.pl 17.01.06, 19:43
        Zdobylem calkowicie nowy, abstrakcyjny dla mnie wczesniej zawod. Prace, gdzie
        wykorzystywalem swoje humanistyczne umiejetnosci, zamienilem na typowo
        techniczna. Jedna herbata z cytrynka + jedna kawa + dobrze platny fach
        (wreszcie) w reku.
      • Gość: somebody123 Re: Czego nauczyłem się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 20:16
        Branża: budowlana.
        Odpowiedzialny za: odnajdywanie przetargów, współprzygotowywanie i składanie
        oferty, wygrywanie przetargów, kontakty z inwestorami.

        Po wygraniu przetargu: zamawianie materiałów, odnajdywanie najtańszych
        dostawców. Zarządzanie komputerową bazą zawierającą dane o każdym przetargu i
        dokumencie z nim związanym, inwestorze, kontrahencie, pracowniku, telefonie,
        faxie i emailu. Krótko mówiąc: pomoc w organizacji pracy dla innych. A w
        międzyczasie zajmowanie się korespondencją i częścią biurokracji w małej firmie.

        Możliwość popełnienia błędu: nigdy w życiu, choć czasami się zdarza.

        Nauczyłem się wiele dobrego i pożytecznego. Od tych, którzy są bardziej
        doświadczeni i lepiej wykształceni. Złe, niepotrzebne i obojętne rzeczy traktuję
        jak wodę która przypływa, płynie, odpływa.
        Konkretnie nauczyłem się m.in.:
        1. Bezwrokowo i szybko pisać na klawiaturze. Szybko czytać tony tekstów.
        2. Czytać ze zrozumieniem po angielsku - (także jako pożyteczne hobby - książki
        po angielsku).
        3. Wielu przepisów - branża budowlana. Niektóre już na pamięć.
        4. Tego że wykształcenie rzadko koresponduje z umiejętnościami.
        5. Tego że zarobek nie zawsze odpowiada wykształceniu.
        6. Tego że warto się cenić.
        7. Skutecznej współpracy z ludźmi naprawdę różnego pokroju. I tego że inni tego
        nie potrafią.
        8. Bardzo chłodnego podchodzenia do spraw. Z dużym dystansem czasami.
        9. Łagodzenia sporów.
        10. Szybkiego i skutecznego odnajdywania potrzebnych informacji w internecie.
        11. Sporządzania różnych omów i wielu sztuczek których się w ich treści stosuje.
        12. Rzeczy koniecznych i przydatnych przy prowadzeniu własnej działalności, co
        mam nadzieję zaowocuje w przyszłości.
        13. Używania języka ciała i czytania sygnałów tego typu u innych.
        14. Tego że zaufanie może zgubić.
        15. Tego że na koniec możesz liczyć tylko na siebie.
        16. Tego że musisz się rozwijać albo giniesz.
        17. Tego że bez pieniędzy się nie liczysz.
        18. Tego że tzw ludzie sukcesu mają obsesję na temat: kto więcej zaliczył babek.
        Jeśli ktoś tylko z żoną, to jest niby chory...
        19. Tego że bliższe znajomości trzeba bardzo rozważnie wybierać.
        20. Odporności na kłamstwa/chamowate/dziwne zachowanie innych.
        21. Tego że najnormalniejsi ludzie są przeważnie na dole całej piramidy.
        22. Tego że praca to nie wszystko.
        23. Tego że warto zmieniać punkt widzenia i poznawać jak najwięcej, bo ma się
        szersze spojrzenie na całość.
        24. Tego że życie jest krótkie i lata lecą okropnie.
        25. Tego nie wszystko jest warte poświęcenia. Także pieniądze.
        • Gość: Krociech Re: Czego nauczyłem się w pracy? IP: *.sm-rozstaje.pl 18.01.06, 08:59
          Trafność i precyzja godna inżyniera.
          Szczególnie zadziwia mnie prawdziwość punktu dwudziestego pierwszego.
          • szopen_cn Re: Czego nauczyłem się w pracy? 19.01.06, 06:26
            Gość portalu: Krociech napisał(a):

            > Trafność i precyzja godna inżyniera.
            > Szczególnie zadziwia mnie prawdziwość punktu dwudziestego pierwszego.

            Dokladnie.

            Ja jeszcze dodam, ze jesli uda sie uzyskac szacunek/respect tych wlasnie ludzi
            to pracuje sie duzu duzo latwiej nawet na wysokim szczebelku.
            • Gość: left Re: Czego nauczyłem się w pracy? IP: 62.29.168.* 22.01.06, 10:14
              Punkt 21 jest prawdziwy z bardzo prostego powodu. Otóż ludzie nie są na
              wysokich stanowiskach dlatego, że są nienormalni (choć itakie przypadki się
              zdarzają), ale niestety po osiągnięciu pewnego szczebelka w hierarchii zaczyna
              im się przewracać w głowie. Możliwe, że spory procent z
              tych "najnormalniejszych" po osiągnięciu kierowniczego stanowiska zacząłby się
              zachowywać zupełnie inaczej.
        • fish79 Re: Czego nauczyłem się w pracy? 18.01.06, 10:35
          1. kto sie ceni tego cenią
          2. dasz palec- użrą łapę
          3. zrób coś niemożliwego- zostanie zaliczone do Twoich stałych obowiazków
          4. Jeżeli po półtora roku nie ma podwyzki i awansu, to juz nie będzie
          5. Nie miec skrupułów, bo Cię zniszczą
          6. Ważne sprawy i ustalenia mieć na pismie-przydaje sie jak Cię chcą wkopać
          7. I chyba jako jedyna na forum- sa osoby które NAPRAWDĘ Cię popierają i nie
          wkopią Cię za 50 zł
          • Gość: Istotka Re: Czego nauczyłem się w pracy? IP: ipcop.ak* / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 18:30
            Punkt 3. No wypisz-wymaluj. Jakiś czas temu zrobiłam "niemożliwe" sprawozdanie w "niemożliwym" czasie. Doceniono, nagrodzono... i zgadnij co mam teraz w zakresie obowiązków ;))).
            Tyle tylko, że nawet uświadomienie sobie pewnych związków przyczynowo-skutkowych w moim przypadku nie wpływa na zmianę postawy. Jestem etatowy jeleń i mimo upływu kolejnych lat i dokładania mi kolejnych balastów "na własne życzenie" - to każde nowe zadania traktuję z równym idiotycznym entuzjazmem. Zwłaszcza mnie ciągnie do tych niemożliwych. Zboczenie jakieś?
        • Gość: czytacz Re: Czego nauczyłem się w pracy? IP: *.um.szczecin.pl 19.01.06, 14:38
          Gratulacje, same strzały w dziesiątkę. I ten konieczny dystans.
        • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłem się w pracy? 14.06.17, 21:02
          Ciekawe, ale kasa to nie wszystko-liczy się bardzo atmosfera w pracy i twój własny komfort życia. Czasem lepiej niższe stanowisko i mniejsza kasa niż odpowiedzialność, stres i zawiść w innej firmie czy wyścig szczurów. Lepiej więcej czasu dla siebie.
          Gdyby ktoś mnie wypytywał o życie seksualne albo się tym chwalił w pracy traktowałbym to jak mobbing i zbierał dowody. Chory psychicznie szef nie jest mi potrzebny. Praca to nie twoje życie prywatne i nikomu nic do tego.
      • Gość: Kaja Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 17.01.06, 20:17
        To przykre ale ja też nauczyłam się przede wszystkim absolutnie nikomu nie ufać!
        • Gość: staphre Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.physics.mun.ca 17.01.06, 20:30
          Nauczyłam się:
          1) Najważniejsze to mieć szefa mądrzejszego od siebie. Reszta się wtedy sama
          jakoś układa.
          1a) Jak się nie ma 1) to jest generalnie nieciekawie.
          2) Z dobrej rozmowy kwalifikacyjnej tak naprawdę niewiele wynika poza tym, że
          kandydat się umie dobrze sprzedać.
          3) Nigdy nie przeceniać tego, jak nieobliczalni, nieprzewidywalni i często głupi
          mogą być całkiem mądrzy ludzie w większej grupie.
          4) Jest taki stan nietrzeźwości, w którym wszystko ma sens (skakanie z łodki,
          kopanie w ściany tudzież rozbijanie pięścią zbrojonego szkła).

          Uczysz się póki się czemuś dziwisz. Nie wiem jeszcze co się robi, gdy się
          prestaje dziwić bo na razie za krótko pracuję.
          • Gość: m1233 Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: 87.78.99.* 17.01.06, 20:57
            ze nie nalezy zakochiwac sie w kolegach z pracy i sypiac z nimi,...., chyba ze
            jestes szefowa : -)
            • bobo56 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 19.01.06, 23:16
              Jak wy morzecie sie ta oczerniac JA JESTEM KRYSZTALOWY
            • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 21:04
              A co jeśli dwóch kolegów się sobie spodoba i zakocha w sobie albo będą chcieli uprawiać seks dla sportu i przyjemności? Jeśli nie będą w podległości pracownik-szef to chyba żaden problem :)
      • Gość: NoName Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.icpnet.pl 17.01.06, 21:43
        Jest to moja trzecia praca.
        Pozbyłem się kompleksów, mogę być prezydentem, ministrem, prezesem, dyrektorem, kierownikiem itd... Taki to mam przydład z góry. Smutne ale prawdziwe.
        • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 21:07
          Skoro są Sadurskie i misiewicze, to ja się tylko dziwię, dlaczego nie jetem co najmniej królem Polski z prawem do rządzenia dekretami. Byłyby przynajmniej przeprowadzone prawdziwe reformy, a później już mógłbym abdykować i sobie spokojnie żyć, a ludzie szczerzy pisaliby pieśni na mój temat-pisslamstwo oczywiście by na mnie pluło z więzień (ale to sądy niezależne by ich skazywały za przestępstwa oraz przepadek ich mienia za szkody poczynione państwu).
      • badjuk Dobra mina... 17.01.06, 21:52
        1.Robić dobrą minę do złej gry.
        2.Jeść za szafą.
        3.Korzystać z internetu w trybie ekspresowym.
        4.Nie spoufalać się zbytnio z współpracownikami.
        5.Sporzywać nałogowo kawę.
        6.Więcej palić ale tylko w domu.
        6.Nie pytać o podwyżkę innych (żeby ci nie było przykro jak się dowiesz że inni
        dostali więcej).
        7.Doceniać wolny czas.
        • Gość: beau12 to czego sie nauczylam; IP: *.autocom.pl 17.01.06, 22:15
          - pracuję efektywniej
          - potrafie wybrac te najpilniejsze sprawy do wykonania jesli mam ich zbyt duzo
          - moj szef to idiota
          - potrafie swietnie manipulowac ( w sumie na tym w głownej mierze polega moja
          praca)
          - rozwijam sie
        • Gość: miron Re: Dobra mina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 22:15
          a ja wreszcie calkowicie szczerze moge wpisac do cv odporny na stres; w obecnej
          pracy jestem ciagle zestresowany a jeszcze nie zabilem nikogo ani w twarz nie
          dalem choc mam ochote; niestety nauczylem sie tez tego ze nie warto ufac nikomu;
          swoja droga pierwszy raz w zyciu choc juz zyje dlugo poznalem ludzi ktorzy
          wymyslala historie ot tak sobie i nie przejmuja sie ze wiekszosc to klamstwa
          • Gość: Anika Re: Dobra mina... IP: *.chello.pl 17.01.06, 22:25
            A ja nauczyłam się w swojej pracy:
            - kłamania - tak aby każdy myślał, ze to prawda
            - obgadywania- tak aby każdy myślal,że to mi się dzieje największa rzywda
            - lizusostwa
            - wywierania presji na innych
            - wykorzystywania narzędzi pracy do swoich potrzeb
            - olewania wszystkiego rowno
            - słuchania jednym uchem i wyrzucania drugim i to w chwili słuchania
            - udawania,że jestem czyms zainteresoeania a tak na prawdę myslę o swoich
            sprawach

            Pozdrrawiam
            ANIKA
            • juliam1 Re: Dobra mina... 24.01.06, 13:01
              - obgadywania- tak aby każdy myślal,że to mi się dzieje największa rzywda

              no wlasnie, ktos tak postepuje a naiwny daje sie wykorzystac. Nie uwazam ze
              masz sie czym szczycic. To troche krzywdzace. ALe coz tacy ludzie tez musza zyc
            • Gość: pozdro Re: Dobra mina... IP: 213.17.169.* 24.01.06, 14:55
              kurczę, ja też jestem juz biegła w ściemnianiu, udawaniu, że pracuję,
              nieufności wobec innych, nienawisci do szefa...i to ostatnie cholernie
              przeszkadza mi nauczyc sie lizusostwa...wobec faktu ze u nas awansuja TYLKO
              lizusy, jest to pewien problem...oczywiscie szukam innej pracy, może lepiej
              trafie;)
            • czemublokujecie_mikonto Re: Dobra mina... 14.06.17, 21:09
              Jak widać kobiety bywają podłe :(
      • Gość: agilka Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.chello.pl 17.01.06, 22:47
        pracuję już 19 lat i naucz\yłam się życia prawie od a do z,czyli
        kombinatorstwa,kłamania,lenistwa,unikania,wykorzystywania,olewania,nadużywania
        i niestety przekonałam się,że przyjażń w pracy jest niemożliwa-Twoja najlepsza
        przyjaciółka z pracy utopi cie w łyżce wody za 10 zł
        • Gość: aga-lamaga Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 23:14
          Obijania sie- kiedys pelna zapalu, teraz olewka totalna.
          Potajemnego korzystania z internetu
          Jedzenia i picia kawy z nudow
          Udawania ze jestem zawalona robota i mowienia jak ciezko pracuje
          klamania
          bezwzglednosci
          przyjmowania lapowek
          zwalania roboty na innych
          obgadywania ze inni nie maja kwalifikacji i nic nie robia
          wazenia slow, bo nie wiadomo z kims sie rozmawia
        • Gość: PJ Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: 82.139.11.* 17.01.06, 23:20
          Przede wszystkim tego, że nie warto identyfikować się z firmą i przywiązywać do
          swojego zajęcia ani ludzi, bo wszyscy są odstrzeliwani - jeden po drugim. Tego,
          że w ludzie hodowani w nieustannej atmosferze lęku o teraźniejszość i
          przyszłość zaczynają się wygryzać sami - bez pomocy szefostwa, pisać anonimy,
          donosić, obgadywać... full service. Że za przysłowiowe 50 zł gotowi są sprzedać
          własną matkę ;-(
          Obrzydła mi praca tutaj, w tym powal**ym kraju ;-(
          • Gość: madziu Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:01
            Tak naprawde w pracy nauczyłam sie klnąć jak szewc(czasami)nie zawierac
            blizszych znajomości,najbardziej fajni ludzie,sciagneli tak naprawde maski i
            okazali sie podłymi kolezankami i kolegami w pracy (tak jest w
            rzeczywistości),nauczyłam sie ze jezeli moge liczyc,to tylko na siebie,i
            nauczyłam sie rzycic palenie(z tego jestem dumna)
        • Gość: pozdro Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: 213.17.169.* 24.01.06, 15:01
          ja pracuje zaledwie 8 lat i doszłam do podobnych wnioskow jak Ty...podstawa to
          nie ufac nikomu - każdy z 'kolegów z pracy' chętnie sprzeda cie w zamian za
          chocby cukierka...na imprezy 'integracyjne' nie chodze - bo jest sie tam nadal
          w pracy i zasada, ze cokolwiek powiesz lub zrobisz moze zostac wykorzystane
          przeciwko tobie, nadal obowiazuje...poza tym wole spedzac wieczory z ludzmi
          ktorych lubie, a nie z ta horda obłudnikow, lizusow i donosicieli
      • Gość: jk Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 23:45
        Bardzo dużo...
        Po pierwsze - że bardzo dużo potrafię, a jeśli nie potrafię... to i tak mogę się
        tego nauczyć, wystarczy że rzeczywiście trzeba.
        Po drugie - decydować. Szybko i na podstawie ograniczonych danych.
        Po trzecie - robić 20 różnych rzeczy na raz
        Po czwarte - palić (już przestałam) i pić alkohol w dużych ilościach (na
        szczęście nie zdążyłam się uzależnić :) też w sumie to pewnie w części
        zawdzięczam rodzajowi pracy :)
        Po piąte - że nie wszyscy się tego nauczyli (szczególnie wkurza mnie wolne
        podejmowanie decyzji)
        Po szóste - spostrzegawczości
        Po siódme - współpracy z ludźmi
        Po ósme - że warto być życzliwym, większość ludzi odpłaca życzliwością; to nie
        altruizm, to egoizm...
        Po dziewiąte - elastyczności (nieważne, że coś się zmienia 50 razy i trzeba się
        dostosować, irytuje, ale dostosować się da :) )

        • Gość: do ja Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.chello.pl 18.01.06, 00:31
          A jakiego fachu sięn auczyłeś, jesli wolno spytać? (Też humanistka)
          • mniklas5 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 01:11
            tego wszystkiego co w wiekszosci postow, chociaz w innym ustroju w Polsce,
            dlatego zeby nie utrwalac tej nauki wyjechalem z Polski w 1989 roku i od tego
            czasu jestem lepszym czlowiekiem.
            • Gość: Mr D Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.unused.zigzag.pl 18.01.06, 08:15
              Czytając to mam wrażenie jak bym z większością z was miał kontakt służbowy.
              Jestem informatykiem w jednej z największych firm w tym kraju i mam okazję
              posłuchać waszych problemów ( dzień bez telefonu do informatyka dniem
              straconym).
              Zamiast pić, palić, przeklinać itp. weźcie się do pracy i myślenia, myślcie co
              mówicie a nie na odwrót.
              A tak przy okazji ja nauczyłem się w pracy tego o czym w szkołach nie uczą :D
              • Gość: FRN Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 09:26
                No, przydaloby sie w programie informatyki troche psychologii i jakies zajecia z
                kontaktow miedzyludzkich :) a moze raczej informatyko-ludzkich...
                Napisalbym wiecej ale wlasnie jakis user dzwoni :>
              • Gość: Robolll Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.17, 06:21
                Zamienmy sie miejscami. Zobaczyby czy palenie, picie, przeklinanie nie bedzie cie dotyczyc. W mojej pracy informatycy jakos odcienci sa od roboli. W zasadzie nawet nikt ich nie zna, a my robole stres, obluda, dwulicowosc, przeklinanie jak traktuje sie jak niewolnikow to kazdy sie jakos broni i odstresowuje.
        • Gość: iksi Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 11:22
          Ja mam zupełnie inne doświadczenie ...Całe życie ktoś rzuca mi kłody pod nogi a
          jeśli już z tego wyjde i zawsze z obronna ręka to dostaje nastepna...Nauczyłam
          się wychodzic z tych świństw, które w każdej firmie dostawałam...
          Teraz jestem prezesem własnej i dalej tak jest.Cieszy mnie(tego się nauczyłam),
          że nie zawsze mam co chce a potrafie pokonać tych "życzliwych"...
          Powodzenia
      • Gość: Krociech Nieufności, nieufności i jeszcze raz nepotyzmu IP: *.sm-rozstaje.pl 18.01.06, 08:51
        Nauczyłem się, że u nas liczą się nie umiejętności, tylko klany.
        Że milczenie jest złotem, a coś takiego jak wdzięczność pracodawcy nie istnieje,
        zaś wykazywanie JAKIEJKOLWIEK INICJATYWY nie ma NAJMNIEJSZEGO SENSU, bo jw.
        I że mimo wszystko jedynym sposobem na klany są umiejętności, które pozwalają plunąć zatrudniającemu klany pracodawcy w twarz i iść do drugiego, który rozumie, że nie nazwisko zdobi pracownika.
      • Gość: FRN Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 09:24
        Zasadniczo w pracy nauczylem sie unikac pracy. Ewentualnie udatnie symulowac jej
        wykonywanie. I wpadlem w nalog kawowy.
        To tyle Dilbertowo.
        Ale oprocz tego, a moze przede wszystkim, poznalem pewnego wspanialego
        czlowieka, ktorego niestety niedawno odprowadzilem w ostatnia droge.
        Bardzo dobre saldo jak na ponad 5 lat stazu.
      • Gość: agula Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 09:46
        siedzieć w internecie 6 godzin (bo 3 poświęcam na pracę), ściemniac klientom i
        pić mnóstwo kawy.
      • Gość: chaja1 Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 10:01
        Uczac w szkole 32 lata, pojelam, ze nigdy nie wolno wyrokowac o tym, jakim kto
        jest lub bedzie czlowiekiem. Nauczylam sie tolerancji, wyrozumialosci dla
        ludzkich slabostek i wad, zrozumialam, ze, NAPRAWDE, najwiekszy wplyw na nasza
        osobowosc ma dom, ze latwiej dogadac sie z mlodzieza niz doroslymi; ze bardzo
        niebezpieczne sa mamusie "synciow", ktore nie pozwalaja chlopcom dorosnac i cale
        zycie zatruja im swoja nadopiekunczoscia,ze warto wierzyc w
        czlowieka...Nauczylam sie tez odpowiedzialnosci za slowa i czyny, wciaz
        podziwiam dzieci, ktore nawet o najgorszych rodzicach mowia w samych
        superlatywach, nigdy nie nazywajac ich, jak to sie zdarza doroslym oceniajacym
        swoje "pociechy", kretynami, leniami, flejtuchami, nierobami...Nie narzekam na
        mlodych ludzi, mam swiadomosc, ze tak, a nie inaczej to my ich wychowalismy...
        • Gość: Gościówa Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 10:23
          Po przeczytaniu waszych postów nauczyłam się, że najgorsze jeszcze przede mną;(

          -przeklinania
          -asertywności
          -lenistwa bez ściemy
          -że czasem warto dać się "spychaczowi", żeby się nauczyć czegoś nowego.

          Pozdr!
      • Gość: Rafal Riposta dla wszystkich IP: 212.244.63.* 18.01.06, 10:20
        Powiem szczerze ze jestem przerazony tym co czytam. Dla mnie kazdy ma taką
        prace na jaką zasluguje. Ja robie to co do mnie nalezy i na poczatku nie
        przejmowalem sie tym co inni o mnie mowia - robilem swoje, a po krotkim czasie
        szacunek dla mojej osoby sam przyszedl i to inni zabiegali o to by byc
        czlonkiem mojego "towarzystwa". Jest to bardzo proste. A przeraza mnie to ze
        wszyscy tutaj zgromadzeni twierdzacy ze nic sie nie wyniesli oprocz picia
        herbaty i kawy lub podpier... to ludzie szarzy, co giną w tlumie. Przykro jest
        ze tyle lat zmarnowali i nic z tym nie zrobili - ja zmienilem juz 3 razy
        pracodawce i z kazdego miejsca wynioslem mnostwo nowych doswiadczen -
        kompletuje je jak ksiazki w bibliotece a wszystko poto, aby w przyszlosci
        otworzyc wlasna firme i prowadzic ja jak najlepiej w oparciu o te
        wlanie "bibliotekę". Pozdrawiam i zycze lepszego wykorzystywania czasu.
        • Gość: tymi Re: Riposta dla wszystkich IP: *.rybnet.pl 18.01.06, 13:51
          zgadzam sie w 100%. robie dokladnie to samo od kilku lat. w trakcie otwierania
          firmy jestem:)
        • Gość: sacto Re: Riposta dla wszystkich IP: *.bonair.com.pl / 194.92.227.* 18.01.06, 16:24
          Rafał, pozdrowienia dla ciebie. I sukcesów życze.
          • Gość: Rafal Re: Riposta dla wszystkich IP: 212.244.63.* 24.01.06, 13:54
            Dzieki serdeczne i oby takich jak my tutaj wiecej, bo marnie widze przyszlosc
            tego kraju. Jesli ktos mialby ochote na konwersacje to niech pisze na gg
            1818856 i powie o co chodzi i skad ma ten numer, chetnie wymienie sie
            doswiadczeniami i sam sie czegos dowiem.
        • juliam1 Re: Riposta dla wszystkich 24.01.06, 13:16
          Brawo! Tak trzymaj! :)
          • Gość: Rafal Re: Riposta dla wszystkich IP: 212.244.63.* 24.01.06, 13:55
            ciekaw jestem czym ty sie zajmujesz i w jakiej firmie pracujesz?
      • Gość: ataner0 Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.pfron.org.pl / 217.153.44.* 18.01.06, 11:26
        Nauczyłam się tego że nie należy pokazywać że jest się dobrym , sumiennym i
        obowiązkowym! Nie należy być także miłym dla interesantów, bo i tak tego nie
        docenią.
        • Gość: wojtek Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 18.01.06, 18:01
          To różnie bywa. Ja pracowałem w pracy i lepiej było byc miłym dla interesanta.
          Musicie pracować w przedstwicielstwach wielkich korporacji lub w malutkich firmach.
        • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 21:17
          To, że interesant, klient czegoś nie docenia durna pindo to jego prawo, a ty jesteś od tego aby grzeczni i z uśmiechem obsługiwać, a skoro masz z tym problem to się przyjmij do firmy sprzątającej albo naucz czegoś nowego, po czym ktoś zechce cię zatrudnić. W Polsce przeraża mnie jak jestem totalny brak Obsługi Klienta! Wszyscy tylko albo sztucznie na pokaz, albo po chamsku, ba olewkę! W tym kraju nigdy dobrze nie będzie jak tylko będą podłoty udawały że pracują! Jak nie potrafisz pracować z ludźmi to idź pracować do fabryki na taśmę! Czyta się te wpisy i zdziwienie-kto tych osobników zatrudnił i dlaczego jeszcze pracują? Skąd tak niskie bezrobocie w PL podobno :P
      • praptak Trochę zdrowego cynizmu 18.01.06, 12:09
        Tak ogólnie to przesunąłem się trochę od idealisty do cynika, ale bez przesady.
        W skali Dilbertowej staram się być raczej bliżej Dilberta niż Wally'ego :-)
        I parę konkretnych maksym, oczywiście z przymrużeniem oka

        - O własne sprawy trzeba zadbać samemu.
        - A jak się nie da, to marudzić szefowi.
        - A jak Cię oleje, to patrz 2 linijki niżej.
        - Bądź życzliwy, ale nie bądź ratownikiem.
        - Najlepszy sposób na podwyżkę to zmiana pracy.
        - Nie pomyl pracy z karierą. Praca jest dla firmy, kariera dla Ciebie.
        - Jasne układy są najlepsze. Jeśli spodziewasz się rewanżu za przysługę
        (szczególnie w stosunku do firmy), weź zobowiązanie, najlepiej na piśmie.
        - Żadnej kawy po 12-tej :-)

        O kurczę, już 12:10, idę sobie zrobić ostatnią kawę :-)
      • Gość: wkurw. przez takie wasze zamylanie i udawanie pracy IP: *.tvgawex.pl 18.01.06, 13:30
        póżniej sami sobie szkodzicie bo spędzacie w pracy zamiast 8 czesto 10-12
        godzin dziennie. Niestety w Polsce nie nagradzaja za efekty pracy za wynik,
        liczy sie jakośc a nie ilość! i co z tego ze siedzisz w firmie po 10 godzin jak
        2/3 czasu jest marnowane na pogaduchy, surfowanie w necie na forach, GG itp.
        lub czytnie prasy i popijanie kawuchy i dzwonienie z firmowego telefonu. albo
        udawanie pracy poprzez wysyłanie sobie emaili do znajomych z jakimis pie..mi
        typu durne obrazki fototapey czy piosenki. przypuszczam ze 80% ludzi majacych
        stanowiska gdzies w urzedach, agencjach i inych tworach biurokratyczno-
        korporacyjnych spedzaja w firmie czas nie wykonujac rzetelnie powiezonych im
        zadań.
        • Gość: ?? O w morde!!! IP: *.ser.netvision.net.il 18.01.06, 15:03
          Gdzie to wszystko sie dzieje?? W Polsce??

          Mam wrazenie, ze piszacy te posty pracuja po prostu albo w Kacetach albo w ZOO...

          Porazka...

          Ja mam super szefa, bardzo milych i zyczliwych wspolpracownikow. Nie ma obaw, ze
          beda klamac, czy obrabiac komus tylek, za jego plecami...
          Nie powiem, ze nie - jest pare trudnych osobistosci, ale da sie z nimi zyc. ;)

          No i mam wiele mozliwosci rozwoju w pracy. W miare rozwoju idzie podwyzka... I
          nei ma problemu z urlopem. ;) No coz, ale nie pracuje w Polsce... :)
      • Gość: Kasia35 Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 14:16
        po tej lekturze nie trudno domyslic się dlaczebgo w naszym kraju jest tak jak
        jest. Z tego wynika, że jakieś 10% ludzi pracuje, a całą bumelującą resztę. Jak
        ta garstka uczciwych ma zarobić na lepsze życie w naszym kraju? Ja mam dzis
        wolne wiec mogę w ramach rozrywki poczytać forum - w pracy nigdy bym sie nie
        odważyła, zresztą nie mam na to czasu. Każdy jest w stanie polubić swoją prace
        pod warunkiem, że zgodna z jego zainteresowaniami. Jak chcecie zadbać o lepsza
        przyszłość całego narodu To WEŹCIE SIĘ DO ROBOTY!!!!


        • Gość: milosz Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 14:28
          a ja myślę, że te desperatki to urzędniczki administracji - niestety -
          publicznej. tam jest taki standard:
          zwalania roboty na innych,
          picia, również kawy,
          palenia,
          obgadywania innych,
          udawania gęsto zapracowanych...

          Oto przyszłość narodu, ehhh ja bym was do sprzątania chodników zaprosił...
          • aszmig Re: Czego nauczyłam się w pracy? 19.01.06, 21:55
            Gość portalu: milosz napisał(a):

            > a ja myślę, że te desperatki to urzędniczki administracji - niestety -
            > publicznej. tam jest taki standard:
            > zwalania roboty na innych,
            > picia, również kawy,
            > palenia,
            > obgadywania innych,
            > udawania gęsto zapracowanych...
            >
            > Oto przyszłość narodu, ehhh ja bym was do sprzątania chodników zaprosił...
            zapytam się Ciebie, gdybyś nie miał pracy i traf by chciał, ze dostałbyś robotę
            w administracji rzadowej jako urzędniczka, to po godzinach spędzonych w
            urzedzie poszedłbys do domu, czy zamiatał ulice???
            • Gość: milosz Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 22:15
              administracja rządowa to 90% wpisów w tym temacie...

              w jakiej normalnej firmie wciągnisz 7 kaw i 2 herbaty, przecież serce tego nie
              wytrzyma - a w urzędzie - musisz. zamiasta tego lepsza jest praca na świeżym
              powietrzu...
        • Gość: FRN Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.06, 13:06
          >Jak chcecie zadbać o lepsza
          > przyszłość całego narodu To WEŹCIE SIĘ DO ROBOTY!!!!

          A powiedz nam czemu to niby mamy dbac o lepsza przyszlosc calego narodu, he?
          Ja na ten przyklad dbam tylko o swoja przyszlosc, reszta wyimaginowanego narodu mnie zwisa i powiewa.
          Gdyby kazdy dbal o swoja przyszlosc to i tak summa sumarum caly "narod" przyszlosc bedzie mial lepsze, nieprawdaz? Bo problem jak na razie jest w tym ze niektorzy dbaja o swoja przyszlosc a wielu mysli tylko dniem dzisiejszym. Krazaca onegdaj po mailach przypowiesc o mrowce i koniku polnym na pewno znasz wiec wiesz do czego zmierzam...
          • czemublokujecie_mikonto Re: Czego nauczyłam się w pracy? 14.06.17, 21:23
            Jest też druga strona. Pracując jeśli jestem miły, robię profesjonalnie to co do mnie należy to są zadowoleni klienci, przesyłają mi masę pozytywnej energii, dzięki czemu dużo lepiej się czuję, zadowolony jest pracodawca, jeśli ja jestem zadowolony i fajny to i koledzy w pracy mnie lubią i jest lepsza atmosfera, wszystkim się przyjemniej pracuje w dobrej grupie. I to jest komfort w pracy, a w domu mam drugi komfort, bo nie muszę przynosić pracy do domu ani myśleć o problemach, konfliktach z pracy. Ważna jest higiena psychiczna, czas dla siebie etc. Gdybym miał pracować z kimś w takiej pełnej dziwnych osobników jak z komentarzy o chlaniu i plotkowaniu grupie to bym sobie znalazł inną pracę. Zdrowie ważniejsze, po co się męczyć!
      • Gość: mloda Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: 195.94.208.* 18.01.06, 15:22
        Pracuje dopiero rok ale nauczylam sie wiele
        1.nawet dobra atmosfera zmienia sie na gorsza po zmianach kadrowych(awans
        uderza sodową)
        2.z przyjaciela mozna latwo zyskac wroga nie wiedzac nawet czemu
        3.poswiecenie to idiotyzm bo praca(praca nie obijanie) po 10-16h skwitowana
        bedzie - produkt jest do kitu mimo ze go sprzedajemy za duze pieniadze
        4.nie wolno pokazac ze wie sie wiecej niz ci nad toba - a ci to zazwyczaj...
        niedouczeni osobnicy
        • Gość: ?? Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.ser.netvision.net.il 18.01.06, 15:45
          Ja pracuje az 2 lata, i powiem ci, ze jak masz normalna (czytaj: ludzka,
          wyrozumiala) "gore" nic zlego sie "dolowi" nie dzieje... I atmosfera pracy jest
          super... Az chce sie rano wstawac.


          • Gość: Pingwin Ponuractwo i czarnowidztwo IP: *.zozmswia.bialystok.pl 18.01.06, 22:17
            Same "narzekactwo", ponuractwo i czarnowidztwo - sam zawdzięczam pracy poczucie
            odpowiedzialności, satysfakcji, pracy w zespole, ale i samodzielności i
            pewności siebie. Na współpracowników nie narzekam, mam wrażenie, że wiele
            opinii napisanych jest przez rzesze malkontentów, których zadowlić by mogła
            praca polegająca prawdopodobnie na NieRobieniuNiczegoZaMożliwieDużePieniądze. A
            praca to także element naszego życia, pod warunkiem oczywiście, że robi się to,
            co się lubi. Ja mam akurat to szczęście zajmować się czymś, co mnie
            rzeczywiście uczciwie interesuje. Narzekanie robi się ostatnio dokuczliwie
            nudne...
      • mail33 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 15:36
        A ja nauczyłam sie palić papierosy i spać na kiblu ściemniając , że pracuję-
        spotkanie z klientem. Opracowałam mnóstwo różnych ciekawych sposobów na spanie
        tak by nikt nie zauważył.Poza przeklinaniem i piciem kawy jak wspomnieliście,
        to również nabyłam ciekawą umiejętność podsłuchiwania i wykorzystywania
        zasłyszanych info by uzyskać jak najwiecej profitów dla siebie.
        O piciu alkoholu już nie wspomnę :) Co to praca robi z ludzi :)))
        • Gość: chili Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 24.01.06, 11:00
          sprzedasz mi kilka takich tricków?
      • Gość: cenzyt Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 16:44
        ..... i pewnie narzekac na niskie wynagrodzenie?
        • daisy7733 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 16:56
          to podstawa ;)
          jak nie narzekasz to zarabiasz strasznie duzo - tak juz sie utarlo ze wszyscy
          narzekaja, ale ja staram sie powstrzymywac od komentarzy albo po prostu
          wycofywac sie z dyskusji w odpowiednim momencie
      • smutas13 Re: Czego nauczyłam się w pracy? 18.01.06, 19:53
        Mam za sobą wiele przepracowanych lat - tuż przed przeejściem na zasiłek
        przedemerytalny .

        To jest mój ostatni zakład pracy . Nie było ich aż tak wiele .
        Ten jest trzeci .
        I dopiero w tym zakładzie , nauczyłem się nie wierzyć słodkim słowom
        właściciela wypowiadanym jednego dnia , a drugiego , strofującego ( delikatnie
        powiedziane ) wszystkich , na wszystkich działach .
        Taka jest kultura i mentalność dzisiejszych panów i władców
        zakładów pracy .


        • Gość: Aga Re: Czego nauczyłam się w pracy? IP: *.chello.pl 18.01.06, 21:48
          Ja nauczyłam pracować tylko gdy ktos patrzy:)
          Nie ufać miłym koleżanką bo i tak cie obgadają z szefem:)
          imieć świadomość że na jaką umowę bym w pracy nie była i tak znajdą sposób aby
          z dnia na dzień sie z tobą pożegnać:)
          • aedo Re: Czego nauczyłam się w pracy? 19.01.06, 13:51
            A ja się nauczyłam wielu rzeczy pomocnych w pracy, ale też tego, że tona
            papierów czasem jest ważniejsza od rzeczywistych efektów czy celów (niestety),
            że nie każdemu można ufać i nie każdego pytać o radę (chociaż w założeniach
            masz to robić), bo cię później obgada albo zarzuci, że sobie nie radzisz.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka