Dodaj do ulubionych

"zabawne" sytuacje

31.08.06, 13:10
mojej kumpeli (dawno temu) rozkraczył się maluch tuż przed światłami. Za nią
stanął facet w mercedesie i bez przerwy trąbił. Podeszła do niego mówiąc
"Bardzo przepraszam, czy mógłby pan zajżeć do mojego auta, a ja panu w tym
czasie potrzymam klakson", facet zglupiał i przeprosił.
Obserwuj wątek
    • magda0777 Re: "zabawne" sytuacje 03.09.06, 00:00
      Niezłe, byle tak dalej...
      • agniesia.g Re: "zabawne" sytuacje 10.02.07, 00:35
        slyszalam ta sytuacje w roznych wersjach ;) (markach
        samochodu "rozkraczonego" :) )
    • eulalija Re: "zabawne" sytuacje 25.02.07, 14:03
      Też mi się kiedyś rozkraczyło autko pod światłami, usiłowałam znaleźć jakąś
      pomoc do pchania ale chętni w kolejce się nie ustawiali. Za to, jak tylko
      zaczęłam małpę pchać sama (w każdym razie próbowałam) to z samochodu z tyłu
      wysiadł pasażer, nobliwy pan, trochę pod 60-tkę, elegancki płaszcz, rękawiczki,
      kapelusz, pachniał jak z perfumerii i moje gracisko przepchał przez
      skrzyżowanie i wepchnął na chodnik, a na wylewne podziękowania machnął ręką i
      wymruczał coś o drobiazgu, cóż, dżentelmen.
    • artpasja Re: "zabawne" sytuacje 06.04.07, 17:13
      Jakiś czas temu ) OK. 4 lata) nie potrafiłam wyjechac Polonezem z dziury,
      poprosiłam jednego eleganckiego "krawaciarza" aby mi pomógł wypchnąc auto (
      byłam wtedy w 7-mym miesiacu ciążu i brzuszek był dosc widoczny). Krawaciarz
      stwierdził, że nie ma czasu, wsiadł do swojego auta i odjechał..

      Jakiś czas później okazalo się, że to radny opolski i przy najbliższych
      wyborach miał Wiec Wyborczy na Rynku. Ja już wtedy z synkiem na rękach
      publicznie mu powiedziałam, że nie będę na niego glosować bo jest dupkiem - i
      przypomniałam całą sytuację... Wyobraźcie sobie jego minę ... buhhhaa
      Ale i tak dostał się do Rady Miasta..
    • jaka.to.melodiaa Re: "zabawne" sytuacje 20.09.07, 18:40
      "a ja panu w tym czasie potrzymam klakson" - z takim okreleniem sie
      jeszcze nie spotkaam, dosc wulgarne... dziwne ze nie byl chetny,
      pewnie dziewczyna niejeden "klakson" juz obrabiala... a co do
      historii o ciazy - sama se bachora zrobilas to twoje zmartwienie,
      trza bylo kondomów uzywac
      • evunia5 Re: "zabawne" sytuacje 21.09.07, 18:52
        Dla mnie zabawnymi sytuacjami jest to jak wyprzedzam samochód
        kierowany przez mężczyznę i jak on potem próbuje wszelkimi możliwymi
        sposobami mnie wyprzedzić - ale gdy nie za bardzo mu sie to udaje
        (mam bardzo szybki samochód i nie jeżdżę źle ;) to wtedy on, aby
        ratowac swój honor albo zjeżdża na pobocze, albo skreca w boczną
        uliczkę. Kiedyś jak jechałam ze swoim chłopakiem to stwierdził, że
        muszą mnie oni strasznie wyklinać jak takie rzeczy wyprawiam i że to
        jest dla faceta niemalże obelga jak "baba" go wyprzedzi.
        Pozdrawiam!
        • bojkot79 Re: "zabawne" sytuacje 22.09.07, 07:36
          evunia5 napisała:
          to
          > jest dla faceta niemalże obelga jak "baba" go wyprzedzi.

          nie dla każdego faceta
          ja często wyprzedzam inne samochody i sam jestem wyprzedzany - i
          naprawdę to kto prowadzi samochód który mnie wyprzedził zupełnie
          mnie nie interesuje
          wkurza mnie tylko jak mnie ktoś wyprzedzi a potem zwalnia i jedzie
          przedemną wolniej niż wcześniej (o jakieś 5 km)

          ale wracając do tematu to znam dwie takie sytuacje
          1. jechałem kiedyś w korku (bardzo powolutku - niemalże pełznąc po
          jezdni) a obok sunał ze ślimaczą prędkością samochód z kobietą za
          kierownicą. Tempo było jednostajne i naprawdę było to jakieś 5 km/h
          (na luzie można było się spokojnie toczyć) więc Pani z samochodu
          obok przekręciła lusterko i zaczęła poprawiać makijaż.
          W pewnym momencie wszyscy zaczęli hamować - poza Nią oczywiście.
          Zacząłem trąbić żeby oderwać jej uwage od lusterka. Spojrzała na
          mnie (gestykulowałem) i popukała się w czoło, jednocześnie...
          wjechała w tył autobusu
          /na szczęście przy tej prędkości tylko porysowała samochód/


          1. Moja Żoneczka robiła sobie kurs na prawo jazdy. Pojechała do
          miasta i na skrzyżowaniu zgasł jej samochód. Oczywiście jakiś debil
          z tyłu zaczął trąbić /nigdy tego nie zrozumiem/. Uczący się kierowca
          spanikował i samochód zgasł po raz kolejny - z tyłu cały czas
          klakson. Instruktorka zaciągnęła ręczny i wysiadła, po czym podeszła
          do samochodu z tyłu i zapytała
          "a Pan to myśli, że my tak na ploteczki się zatrzymałyśmy na tym
          skrzyżowaniu ???"
          - jest to zdarzenie w pełni autentyczne /ręczę głową/
          • soemi Re: "zabawne" sytuacje 22.09.07, 08:24
            Widać, że instruktorka w dechę :) Nieźle
        • scher Re: "zabawne" sytuacje 25.09.07, 09:29
          evunia5 napisała:

          > Dla mnie zabawnymi sytuacjami jest to jak wyprzedzam samochód
          > kierowany przez mężczyznę i jak on potem próbuje wszelkimi
          > możliwymi sposobami mnie wyprzedzić - ale gdy nie za bardzo mu sie
          > to udaje (mam bardzo szybki samochód i nie jeżdżę źle

          Przykro mi to stwierdzić, ale nie jesteś jeszcze "wyjeżdżonym"
          kierowcą, jeżeli wdajesz się w takie drogowe przepychanki. Dla mnie
          nie jest ważna płeć kierowcy, ważne są umiejętności. Patrzę po
          pierwsze, czy trzymasz odstęp i potrafisz przewidzieć ten właściwy
          moment do budowania różnicy prędkości, po drugie, czy nie masz
          parcia na wyprzedzanie za wszelką cenę (stare przysłowie pszczół
          mówi: nie ma obowiązku wyprzedzania, a naprawdę dobry kierowca
          potrafi prawidłowo prowadzić samochód z _każdą_ - także niewielką -
          prędkością). Jeśli tak, ułatwię ci wyprzedzanie i jedź sobie na
          zdrowie.

          Nie ma bata, coś robisz źle, jeżeli prowokujesz na drodze
          niebezpieczne sytuacje i wyścigi. Doświadczeni kierowcy po prostu
          jadą swoim tempem. Pilnują SIEBIE.
          • scher Aha! 25.09.07, 09:31
            A wariatów puszcza się przodem. Tam nie stanowią dla ciebie żadnego
            zagrożenia, z tyłu - ogromne.
      • dadix Re: "zabawne" sytuacje 26.09.07, 11:45
        że takich jak ty (pisze z małej bo trzeba na dużą zasłużyć)jeszcze w
        necie trzymaja. IDIOTA
    • kalendarzowa_wiosna Re: "zabawne" sytuacje 24.09.07, 13:56
      Zepsuło mi się elektryczne sterowanie szyby od strony kierowcy.
      Stoję na światłach, facet sprzedaje gazety, akurat chciałam kupić
      więc otwieram drzwi, daję pieniądze a sprzedawca:
      - nie musi pani otwierać drzwi, można samą szybę, tam z boku jest
      taka korbka...


      I jeszcze opowieść jakiejś kobiety w tv, też w podobnym stylu:
      Zabrakło jej płynu do spryskiwacza, jechała na stację, na drogach
      błotko po deszczu, wiadomo szyby ciągle brudne więc na każdym
      skrzyżowaniu, otwierała drzwi, wyciągała rękę z mokrą szmatą i
      przecierała szybę co by cokolwiek widzieć. A tu facet wychyla się z
      samochodu obok i krzyczy: proszę pani! obok kierownicy ma pani
      wajchę do wycieraczek i spryskiwacza!

      No ludzie, miejcie litość...
    • heart_of_ice Re: "zabawne" sytuacje 28.09.07, 09:51
      warszawianka, twoja kolezanka widziala te sytuacje w telewizyjnej reklamie, tak,
      jak pol Polski;)

      co oczywiscie nie zmienia faktu, ze uwaga byla smieszna:)

      Pauli
      --
      Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi - patrz
      na nią"
    • jaro_ss Re: "zabawne" sytuacje 09.10.07, 09:24
      Jadę sobie z kolegą, przede mną jakis pan w nowiutkim golfie, ale
      jakiś niepewny (tak jakoś z daleka poznaje po stylu jazdy kto
      zacz)... ale jedzie szybko więc nie ma jak wyprzedzić (zasada:
      niepewnego kierowcę zostawiamy z tyłu, albp puszczamu do przodu...
      to drugie rozwiązanie jest mniej bezpieczne) jest zakęt, gościu
      jedzie sam, a ja mam zaufanie do kolegi, pytam: czysta? czysto,
      odpowiadakkolega, góść się zagapił na chwilę i został łyknięty....
      jadę dalej, przed nami traktor, zwalniam więc, bo taki traktor
      10km/h, to jakby stał, była luka z przeciwka, więc go wyprzedziłem,
      ptrząc tylko ze strachem w lusterko aby sznowny pan nie wrąbał mi
      się w bagażnik. Nie mógł się za mną zmieścic, bo z przeciwka jechało
      auto, patrzę w lusterko, nie wychamował (jeszcze mnie chyba gonił tą
      nówką), i ratował się na ziemne pobocze, zatrzymując 40m równolegle
      do drugiej przyczepy traktora.....

      Co miałem zrobić? Pośmiałem się dla rozładowania stresu i pomknąłem
      dalej......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka