Gość: Iga C.
IP: *.vline.pl / *.109.rev.vline.pl
07.06.06, 20:35
I kto to mówi?
1."Fanem pomników nie jest także prof. Andrzej Jocz, którego rzeźby zdobią
łódzkie ulice i budynki, m.in. nowy gmach BUŁ. - To są trochę "potworki"
robione ręką amatora..." Pan Jocz mówi chyba o swoich rzeźbach. Jedną z nich
jest pomnik sera przy Mc Donalds na Widzewie tzw. "Dzianina" i wielokrotnie
powiększona replika serca kurczaka w kolorze zielonym - wątpliwej piękności
są to dzieła. Poza tym jego dziwny koszmarek stoi prze BUŁą. To są dopiero
rzeźby - anatomiczne, rozbebeszone, obrzydliwe...
2. A pan Włodzimierz Adamiak? "Jestem oburzony, że kolejny krasnal pojawia
się na Piotrkowskiej!" Proponuję przypomnieć tutaj jego projekt przenośnej
sceny montowanej na pasażu Schillera, będącej zlepkiem powyrywanych elementów
z łódzkiego krajobrazu (beczek Grohmana i szedów) połączonych razem bez ładu
i składu i pomalowanych na czerwono i biało. To też jest wątpliwej jakości.
Jeśli chodzi o pana Szytenchelma, to jedynie pomnik Rubinsteina jest nieco
pokraczny przez to niepropocjonalnie wielkie i toporne skrzydło fortepianu,
ale reszta pomników jest OK. Dobrze, że Łódź ma pomniki, śladami których
można chodzić i można się przy nich fotografować. Nowy York ma pomniki byków
pomalowanych w różne kolory, Berlin ma miśki, Łódź ma brązowych łodzian.