kamanisz 16.12.08, 01:31 Jestem dorosłą, samodzielną osobą, a matka to mój najlepszy przyjaciel. Od zawsze. Proszę sobie wyobrazić, że więź dziecko-rodzic, potrafi być bardzo pozytywna i, według mnie, jest to całkiem normalne zjawisko. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bobeniek Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego ojca 18.12.08, 15:28 Kocham mame, bo poswiecila swoje zycie dla dzieci. Nienawidzilem czasem ojca, bo byl egoista, pijakiem i znecal sie nad mama. i chociac uarl juz 12 lat temu, zadra w sercu pozostaje do dzis. Za to ze nie stalem sie pijakiem i egoista jak moj ojciec to tylko zasluga mojej mamy, ktora przez swoja milosc do mnie, ukazala mi inne horyzonty w zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
444a Re: Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego 18.12.08, 16:33 Jak widać "przekazała" ci też problem z męskością: Za > to ze nie stalem sie pijakiem i egoista jak moj ojciec to tylko > zasluga mojej mamy Te słowa mówią wiele. Bynajmniej nie chodzi o oskarżanie matki, która na pewno robiła co potrafiła żeby było dobrze. Ale to nie znaczy, że nie popełniła poważnych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
bobeniek O jakich bledach piszesz? Nie masz na mysli bledu 18.12.08, 19:45 z ortografi? > Jak widać "przekazała" ci też problem z męskością. Ale to nie znaczy, że nie popełniła poważnych błędów. Wedlug ciebie "prawdziwy mezczyzna powinien bic zone? A nawet wlasna matke?" Na szczescie mama wychowala mnie inaczej i za to ja szanuje. Kocham swoja mame, kocham swoja zone i kocham wlasnego syna. I bardzo dobrze mi z tym, choc dla ciebie nie jestem prawdziwym mezczyzna, bo prawdziwy mezczyzna wedlug ciebie, nienawidzi matke tak jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
surfer6 Polskie piekiełko 19.12.08, 15:09 Idę o zakład, że podobnie wysokie są proporcje rodziców którzy nie lubią swoich dzieci, pracowników swoich szefów, szefów swoich pracowników, sąsiad swoich sąsiadów i tak dalej a najprawdopodobniej żródłem tego jest że nie lubimy samych siebie Odpowiedz Link Zgłoś
nineveh Re: Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego 18.12.08, 17:38 To masz powazny problem... gramatyczny, skoro "nie lubiAles"... Odpowiedz Link Zgłoś
josemari Re: Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego 18.12.08, 18:47 "wciskają kotleta"??? w Wigilię??? koszernych redaktorów GWna informuję, że w Wigilię nie je się kotletów Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego 19.12.08, 09:40 a ja zjem kotleta. w wigilię "i co mi Pan zrobi?" że tak klasyka zacytuję Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Kocham moja mame a nigdy nie lubialem mojego 19.12.08, 10:25 > "wciskają kotleta"??? w Wigilię??? > koszernych redaktorów GWna informuję, że w Wigilię nie je się kotletów Nie jesteś na bieżąco z przepisami administracyjnymi własnej sekty... Odpowiedz Link Zgłoś
servicio Artykuł jest kretyński 18.12.08, 16:50 Nie pierwszy i nie ostatni tabloidowy, kretyński artykuł w GW... Odpowiedz Link Zgłoś
socrates11 Re: Artykuł jest bardzo bardzo dobry 17.01.14, 16:35 A ty jesteś... Nie pierwszym... Odpowiedz Link Zgłoś
pfrydrych Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 15:33 toksycznirodzice.nzn.pl/ - zapraszam, dokładnie wszystko wyjaśnione. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 15:34 "...w nastolęctwie ..." - W CZYM ????? pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:41 Noo... nastolęctwo, to pewnie takie trochę starsze pacholęctwo, nie wiesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 21:55 Po którym następuje, niech zgadnę, doroślęctwo a potem staroślęctwo ? pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
bszalacha Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 22:39 A Ty jesteś,jak się wydaje,na etapie poszukiwania błędów w rodzicach.Dorośnij zamiast podniecać się lekturą "TR".Ona jest o rodzicach,których dzieci jeszcze muszą być skazane na podległość.temat,który tu poruszamy jest dla DOROSŁYCH dzieci.One spod toksyczności mogą same się wydostać.Jeżeli nie-jest to już ich problem. Odpowiedz Link Zgłoś
nabram Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 15:41 Przykro to stwierdzić, ale przedział wiekowy 15- 30 lat to jedno wielkie nieporpzumienie, banda techno-obrazkowych arogantów, zapatrzonych w siebie egoistów, cynicznych materialistów, tylko kasa im w głowie. Jedyne ,czym nie gardzą to naszym majątkiem, a zainteresowanie sprowadza się do pytania " po ile chodzi metr kwadratowy ziemi w tej okolicy" . Odpowiedz Link Zgłoś
grs80 Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:25 Czasem mam wrażenie, że od rodziców można się uczyć na dwa sposoby: przez to co warto naśladować albo przez to jakim próbować nie być. Ja się uczyłem wedle tego drugiego wzorca. Nienawidzę w sobie każdego drobiazgu, choćby tonu głosu, który przypomina moją matkę. Ludzie lubią szafować pojęciami "normalnie" (vide Kamanisz), a tak różowo nie jest. Daleko mi do utyskiwania, bo przecież nie byłem bity, maltretowany, wykorzystywany, ale mam swoją zadrę, której wiem, że się nie pozbędę. I doprawdy matki (rodzice) mogą być najlepszymi przyjaciółmi, czego zazdroszczę. Ale również nikt nie potafi tak głęboko zranić, wręcz coś trwale w środku złamać jak właśnie matka. A jak słyszę (czytam) takie wynurzenia jak Nabram, to... jakbym swoją matkę słyszał. Też znaną specjalistkę od wszystkiego i mistrzynie debilnych uogólnień. Odpowiedz Link Zgłoś
444a Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:47 Nienawidzę w sobie każdego drobiazgu, choćby tonu głosu, kt > óry przypomina moją matkę. To, że masz w sobie jej część, nie znaczy, że nią jesteś i ze jesteś jej podporządkowany. Głosu, mimiki nie zmienisz, nie ma sensu nienawidzić siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
bszalacha Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 22:45 Słuchaj,tak to już jest,że najbliżsi najmocniej ranią/m.innymi,bo nie tylko ranią/.Gdy się dorasta,zaczyna sie rozumieć,że rodzic jest tylko człowiekiem.Co to znaczy,że nigdy nie pozbędziesz się jakiejś zadry?Może pielęgnujesz ja po to,by mieć "bat"na matkę w razie poptrzeby.Moim zdaniem nie dorosłeś jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:35 nabram napisała: Jedyne ,czym nie gardzą to naszym majątkiem, > a zainteresowanie sprowadza się do pytania " po ile chodzi metr > kwadratowy ziemi w tej okolicy" . W końcu od kogoś się tego uczą)) Od sąsiadów? Odpowiedz Link Zgłoś
grs80 Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:54 pitahaya1 napisał: > nabram napisała: > > Jedyne ,czym nie gardzą to naszym majątkiem, > > a zainteresowanie sprowadza się do pytania " po ile chodzi metr > > kwadratowy ziemi w tej okolicy" . > > W końcu od kogoś się tego uczą)) > Od sąsiadów? Pewnie z telewizji. Tylko znów: czy to mówi więcej o telewizji czy o rodzicach? Odpowiedz Link Zgłoś
444a Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:35 jad aż się leje... Dlaczego tak nienawidzisz "15-30 latków"? Naprawdę myślisz, że jesteś lepszy? Bardziej chętny do nauki, do zdobywania wiedzy, do pracy? Może znasz więcej obcych języków niż przeciętny nastolatek? Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 18.12.08, 16:49 Nie ma takiej grupy wiekowej jak 15-30 lat. Między 15 a 30 jest różnica prawie całego pokolenia. Są to zatem zupełnie inni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
edobromila Re: Cóż takiego Wam zrobiliśmy? 19.12.08, 11:16 Nabramie, właśnie mnie obraziłeś (-aś) tylko z powodu mojego wieku... Gdybym się urodziła dziesięć lat wcześniej to już bym była dla Ciebie super człowiekiem. Tylko z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
jednokolanko Czego tych chcesz od ludzi, człowieku? 05.03.09, 10:00 Nienawidzę to uogólnień, a nie własnych rodziców. A jeśli ktoś ma negatywne uczucia w stosunku do własnych to niekoniecznie jest wina tego, że jest taki zły, bo ma "15-30 lat". Zastanów się zanim coś popełnisz na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
remez2 Redakcjo - nie miałaś głupszego zdjęcia? 18.12.08, 15:43 Chory pomysł, chory artykuł - chora gazeta. Odpowiedz Link Zgłoś
gronostaj8 bez sensu 18.12.08, 15:46 jak ktoś nie wychował sobie dzieci to teraz ma. pretensje najwyżej do samego siebie Odpowiedz Link Zgłoś
battosai Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:08 Mam 26 lat i kocham moich rodziców. Nie wyobrażam sobie z mojej strony żadnych negatywnych emocji wobec nich. Odpowiedz Link Zgłoś
olita23 Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 17:50 ja dokladnie tak samo, mam 26 lat, moi rodzice sa dla mnie najblizszymi osobami na swiecie, nigdy w zyciu nie porownywali mnie z nikim, ciesza sie moimi sukcesami, wspieraja w porazkach, mamy za soba zle czasy, kiedy np nie rozmawialam przez rok z moim ojcem, pracowalismy dlugo nad tym i w tym momencie wszystko jest super. jasne ze tato mi pozrzedzi czasem ale ja juz wiem jak do tego podchodzic. dlatego troche cierpie mieszkajac tak daleko od nich. ale juz w niedziele do domu na cale 3 tygodnie jej!! Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Bo dziecko jest jak walizka 18.12.08, 16:17 Wyjmiesz tylko tyle i tylko to, co wcześniej do niej włożyłaś/łeś. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:24 Dlaczego w pytaniach z boku strony nie ma opcji 'kocham i szanuje swoich rodzicow, i nie zywie do nich zadnych negatywnych uczuc'? Bardzo mi zal tych, ktorzy maja tak zachwiane relacje z rodzicami. Bo rodzic-przyjaciel to najlepszy przyjaciel, taki, na ktorego zawsze mozna liczyc, chocby sie walilo i palilo. Odpowiedz Link Zgłoś
zielka Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:33 Ja mysle, ze te slowa o "zalu" Eeelu, to moze nie sa czyms, co ludzie z problematycznymi relacjami z rodzicami chcieliby uslyszec? "Zal mi was"... ugh. Tzn. chyba ze swiadomie nadalas swojej wypowiedzi ton pogardy, no to wtedy sie nie wtracam. Odpowiedz Link Zgłoś
grs80 Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:45 Myślę, że nia ma potrzeby dokonywać takich nadinterpretacji. Możliwe, że Eeela powiedziała to zupełnie szczerze i pełne dobrych intencji. Choć zawsze będą to słowa puste (szczególnie w kontekście miejsca, tj. anonimowego forum). A może głównym komunikatem jest po prostu chęć pochwalenia się tym, że się ma dobre relacje z rodzicami? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 17:06 > Ja mysle, ze te slowa o "zalu" Eeelu, to moze nie sa czyms, co ludzie z > problematycznymi relacjami z rodzicami chcieliby uslyszec? "Zal mi was"... ugh. > Tzn. chyba ze swiadomie nadalas swojej wypowiedzi ton pogardy, no to wtedy sie > nie wtracam. Nie wiem, jak trzeba sie starac, zeby zobaczyc w mojej wypowiedzi ton pogardy. 'Zal mi' znaczy 'zal mi', czyli przykro mi pomyslec, ze kogos moze w zyciu omijac piekna przyjazn miedzy dzieckiem a rodzicem. Nie obwiniam tu tez dzieci przeciez, bo wydaje mi sie, ze to jednak zalezy glownie od rodzica, czy wychowa sobie dzieci na przyjaciol, czy na wrogow. Odpowiedz Link Zgłoś
zielka Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 19:19 Ok, przyznaje, mam w tej dziedzinie elementy paranoi. Wiec je rozwine, bo jest ona zwiazana z klasycznymi figurami stylu. Wiec Eeelu piszesz: "'Zal mi' znaczy 'zal mi', czyli przykro mi pomyslec, ze kogos moze w zyciu omijac piekna przyjazn miedzy dzieckiem a rodzicem." Wiec ja sie wytlumacze, ze mi sie takie formulacje kojarza z postawa pelna politowania, nad nieszczesliwymi dziecmi. Tyle, ze te dzieci nie chca sie widziec jako nieszczesliwe. Przeciwnie, chca moc widziec sie jako wesole i normalne mimo braku relacji, ktora im tez kiedys – tak do 10siatego roku zycia - wydawala sie fundamentalna. Wiec nie chca, zeby to bylo postrzegane jako jakas ich ulomnosc, i nie chca wlasnie zalu. Myle sie, Grs80 ? A dodam, ze dodatkowego smaczku tej historii dodaje fakt, ze takie wkurzone dzieciaki pewnie slyszaly w pewnym momencie zycia zdanie typu: "przykro mi pomyslec, ze kogos moze w zyciu omijac piekna przyjazn z Panem Bogiem", ew. "Zal mi osob, ktore... etc. " Tyle na temat mojej paranoi Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 21:37 > Ok, przyznaje, mam w tej dziedzinie elementy paranoi. OK, każdy ma swoje pięty Wiem, że figura 'żal mi' jest wręcz nadmiernie wykorzystywana w ironiczno-pogardliwym użyciu. Ja tego nie czynię. Jak mam ochotę zwracać się do kogos pogardliwie lub ironicznie, to wówczas bynajmniej mi go nie żal, więc o żadnym żalu nie mówię. Jasne, że mój żal to takie trochę pustosłowie, bo i co niby ja mogę zrobić dla tych anonimowych dla mnie ludzi swoim żalem - ale to przecież naturalne, że jak się pomyśli o czyjejś krzywdzie, to jest człowiekowi trochę przykro, nawet jeśli to jest krzywda kogoś zupełnie anonimowego. Odpowiedz Link Zgłoś
3zolwie Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:44 nie widzisz czy nie chcesz widziec opcji: "Jak można w ogóle tak mówić!"? doskonale pasuje do Tego co chcialas powidziec. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 17:02 > nie widzisz czy nie chcesz widziec opcji: > > "Jak można w ogóle tak mówić!"? > > doskonale pasuje do Tego co chcialas powidziec. Absolutnie nie pasuje do tego, co chcialam powiedziec. 'Jak mozna w ogole tak mowic' implikuje oburzenie zlamaniem jakiejs zasady czy reguly - a takiej nie ma. Nie uznaje obowiazku kochania rodzicow tylko za bycie rodzicami. Jesli rodzice sie w swej rodzicielskiej roli nie spelnili, to trudno wymagac od dziecka, zeby nie zywilo do nich zalu czy nienawisci. Wiec 'jak mozna tak mowic' jest wobec nich kompletnie nie na miejscu. Mowic i czuc mozna wiele rzeczy, i nie ma sie co tu oburzac. Odpowiedz Link Zgłoś
mandalezja Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 16:40 Łatwiej ranić osoby bliskie, bo przecież są.... i czasem zapominamy, że może ich zabraknąć i ile dla nas zrobili. Dzielę się opłatkiem www.wirtualnyoplatek.pl/zyczenia.php?pid=7ff5e632 Odpowiedz Link Zgłoś
arvena64 Nienawidzimy? za mocne slowo.... 18.12.08, 16:47 Tytuł artykulu jest zbyt mocny. "Nienawidzimy" - to chyba nieadekwatne slowo. Ale na pewno my, dorosle dzieci, mamy do swoich rodzicow żal. Najczesciej wtedy, gdy cos w naszym zyciu sie nie udaje, szukamy wtedy winnych, tlumaczymy siebie...Jednak uzasadniony zal do rodzicow mozna miec tak naprawde tylko o dwie rzeczy; o brak milosci albo o brak objawow tej milosci. Mysle ze wiele doroslych dzieci - mam na mysli osoby powyzej 40 r.ż. - nigdy nie uslyszalo od swoich rodzicow "kocham cie". Kiedys takie okazywanie uczuc bylo nieakceptowane, bylo objawem slabosci, zbytniego spoufalania sie z dziecmi...nie wiem...Moze pokolenie ludzi starych, ktorzy przezyli wojne, musialo byc pokoleniem ludzi twardych? Moze oni sami na podczas wojen potracili swych rodzicow i im nikt nie mowil ze kocha? Uwazam ze tam gdzie jest milosc, gdzie jest ona okazywana cieplym gestem, slowem, gdzie otwarcie rodzice i dzieci mowia do siebie "kocham cie" - tam nie bedzie nienawisci. A zeby dobrze i odpowiedzialnie przezyc wlasne zycie, musimy oderwac sie od swojego rodzinnego gniazda, czasem wrecz musimy zanegowac wszystkie wartosci, ktore z niego wynieslismy, aby moc zbudowac swoje wlasne, nowe i silne. Potem okazuje sie ze te nasze "nowe" niczym nie roznia sie od tych "starych", ale sa za to nasze wlasne. Na tym polega dorosle zycie Odpowiedz Link Zgłoś
el_capricho Re: Nienawidzimy? za mocne slowo.... 18.12.08, 19:50 zgadzam się, zbyt mocne słowa. nienawiść do rodziców jest nieczęsto spotykaną skrajnością, częściej zdarza się znużenie, poczucie braku kontaktu, utrzymywanie relacji raczej z obowiązku niż z jakiegokolwiek innego powodu. moja mama jest dla mnie jak dziecko specjalnej troski. w dodatku emocjonalnie - nie do końca moje. nie mam żalu, ale jest we mnie smutek. Odpowiedz Link Zgłoś
borru Re: Nienawidzimy? za mocne slowo.... 19.12.08, 08:27 Podpisuję się pod każdym Twoim słowem arvena64. W moim przypadku życie doskonale zweryfikowało to co piszesz. Nasze dzieci rozsypały się po świecie jak koraliki, ale wracają, wracają jak tylko mogą choć na chwilę. Jest jeszcze internet - kiedy widzę ich nicki na gadu gadu mrugające spokojnie wiem że wszystko jest ok. Daliśmy naszym dzieciom tyle miłości ile tylko umiały unieść, okazywaliśmy im nasze uczucie i wiarę w nich na każdym kroku. Powstała nierozerwalna więż między nimi a nami. To już dorośli ludzie, są ( wybitnym w swej dziedzinie)naukowcem, projektantem i programistą. Razem z żoną wiemy że to także nasza miłość pozwoliła im wejść do elity społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
arvena64 Re: Nienawidzimy? za mocne slowo.... 19.12.08, 13:28 Ciesze sie ze kto spodziela moje poglady, dziekuje Wam. Mysle jeszcze ze tak jak najwazniejszym zadaniem dziecka jest oderwac sie od rodzicow, tak najtrudniejszym zadaniem rodzica jest pozwolic dziecku odejsc. Nie wszyscy rodzice to potrafia, nie wszyscy akceptuja wybory dzieci. Czesto obrazaja sie na dzieci, krytykuja je, szantazuja i oczekuja wdziecznosci za poswiecenia. Taka postawa budzi protest dzieci. Stad uczucie smutku, zalu, rezygnacji, dystansu... Odpowiedz Link Zgłoś
hobbitfrodo jak można w ogóle tak napisać? 18.12.08, 16:50 Mnie i mojemu rodzeństwu naprawdę się poszczęściło sądząc po tym artykule! Mamy wspaniałych kochających rodziców, którzy troszczą się o nas, pozwalają rozwijać nasze czasem naprawdę dziwaczne pasje i pozwolili nam iść naszymi własnymi drogami. Wspierają każdą moją decyzję nawet jeśli się z nią nie zgadzają. Ale gdy popełnię błąd wiem, że mogę do nich wrócić i nie usłyszę "a nie mówiłam/nie mówiłem". Z tatą mamy wspólne hobby - narciarstwo, od wielu lat wyjeżdżamy we dwójkę - to jest czas tylko dla taty i najstarszej córki. Z mamą mogę o wszystkim pogadać, uwielbiamy razem gotować. Oczywiście, czasem mnie denerwują, bywają nadopiekuńczy i gderliwi - ale po prostu są już w takim wieku. Zresztą - od tego są, by gderać i się martwić. Nie wyobrażam sobie dnia, kiedy ich zabraknie, dlatego bez przerwy im mówię, że ich kocham. Odpowiedz Link Zgłoś
fakej [...] 18.12.08, 17:41 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
aya_hartina Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 18:09 Rodzice w różny sposób karcą swoje dzieci i nie zdają sobie sprawy co pozostanie w tych małych główkach kiedy staną się już dużymi dorosłymi głowami. Kiedy byłam dzieckiem, zdenerwowany rodzic postraszył mnie wymianą na inne dziecko w "miejscu gdzie wymienia się dzieci". Wyobraziłam sobie to miejsce jak wielki stadion, na którym stoją kilkuletnie dzieci w długich kolejkach, podjeżdżają rodzice i wymieniają mnie na jakieś inne. Na początku byłam przerażona i płakałam, ale później zapragnęłam wręcz znaleźć się w takim miejscu i być wymienioną. Będąc nastolatką miałam cichą nadzieję, że nie jestem dzieckiem swoich rodziców. Dopiero po latach zdałam sobie sprawę z powagi całej sytuacji. Ale do dziś mam przed oczami ten stadion z dziećmi ustawionymi w rządkach i ubranymi w kolorowe kurteczki. Odpowiedz Link Zgłoś
m0nalisa Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 18.12.08, 18:13 ja nie nienawidze swojej mamy, ale uwazam ze mamy trudne relacje. Ona ze wzgledu na swoje przezycia jest dosyc despotyczna i jak cos jest nie po jej mysli to potrafi stroic fochy, poza tym chyba mi nie ufa bo 34 letniej babie jaka jestem ciagle udziela rad co mam robic a czego nie czasem w nahalny sposob. Ignoruje ja wtedy jeszcez niedawno mnie to ruszalo- teraz traktuje jak nieszkodliwa. szkoda moich nerwow. Ale gdyby sie cos dzialo skoczylabym za nia w ogien. jestem pewna ze ona tez. Kocha mnie w dosyc dziwny sposob- no trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
10danek Po co nam to wszystko? 18.12.08, 18:57 jedynym sposobem zeby nie miec problemow z dziecmi jest nie miec ich wogole. Jedynym sposobem zeby nie miec stresu z rodzicami jest nie spodziewac sie po nich zbyt wiele. Czasy rodzin wielopokoleniowych ktorych jedynym celem jest zabezpieczenie socjalne generacji przemijajacych, odchodza do lamusa historii. Stajac sie samowystarczajacymi dzieci powinny brac pod uwage rowniez fakt ze ich drogi z rodzicami /dziadkami sie tym samym rozchodza. W Polsce nie jest to jeszcze tak czeste, ale przyklad wysoce rozwinietych krajow Europy Zach. czy USA wskazuje ze zwiazki Rodzic-Dziecko z czasem, w sposob naturalny ulegaja oslabieniu. Dzieci sie usamodzielniaja, wyjezdzaja, zdobywaja nowe doswiadczenia, nawet zakladaja rodziny. Rodzice moga byc tylko biernymi swiadkami a gdy sa madrzy i taktowni rowniez komentatorami spraw bierzacych. I to wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: Po co nam to wszystko? 18.12.08, 19:07 Zapraszam w tym roku moja mame, aby nie siedziała w święta sama. Niestety każde spędzone w jej towarzystwie kończyły sie karczemną awanturą. Nawet ubiegłoroczne w domu moich teściów, ktorzy bardzo sie starali aby czuła się dobrze. Mama jest bardzo konfliktowa osobą, zawsze znajdzie powód do kłotni. Najczęsciej jest to zbyt mała jej zdaniem nasza religijność. Każdą rozmowę w napastliwy sposób kieruje na tematy wiary i tego co powiedzieli w pewnej telewizji. Smutne jest to, ze spotykamy sie raz na pół roku, ona prawie cały czas siedzi w swoim pokoju, modli sie albo slucha radia. Jeśli wychodzi to tylko aby powiedzieć komus cos przykrego. Nie widzę dobrego wyjścia z tej sytuacji. Obawa przed tym co sie wydarzy odbiera mi całą radośc świętowania... Odpowiedz Link Zgłoś
tojatojatoja Re: Po co nam to wszystko? 18.12.08, 19:31 meg303 napisała: > Mama jest bardzo konfliktowa osobą, zawsze znajdzie powód do kłotni. Najczęsciej > jest to zbyt mała jej zdaniem nasza religijność. Każdą rozmowę w napastliwy > sposób kieruje na tematy wiary i tego co powiedzieli w pewnej telewizji. > Smutne jest to, ze spotykamy sie raz na pół roku, ona prawie cały czas siedzi w > swoim pokoju, modli sie albo slucha radia. Jeśli wychodzi to tylko aby > powiedzieć komus cos przykrego. > Nie widzę dobrego wyjścia z tej sytuacji. > Obawa przed tym co sie wydarzy odbiera mi całą radośc świętowania... meg303! Kurde! Twoja mama to chyba klon mojej. Opisałaś ją tak obrazowo, że od razu zobaczyłam swoją. Moja mama to typowy "moherowy beret" - wiara, wielogodzinna modlitwa, wymaganie od dzieci (najstarsze lat 40, najmłodsze 30), żeby żyły według jej zasad religijnych, okazywanie wiecznej dezaprobaty, że jesteśmy niedobrymi dziećmi, bo odeszliśmy od boga (faktycznie wychowała stado ateistów mimo, a może właśnie ze względu na nie, usilnych starań - "zmuszeń" - do bycia wyznawcami religii katolickiej), że żyjemy tak, jak jej się nie podoba. A my jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy uważają, że mają prawo żyć według własnych zasad i nikomu nie robią krzywdy. I jako rodzeństwo bardzo się kochamy i wspieramy. Smutne jest, gdy matka nie powie Ci miłego słowa, nie pochwali Twoich zawodowych sukcesów, nie zapyta czy jesteś szczęśliwa/y... Smutne, gdy ciągle słyszysz, że jesteś złym dzieckiem, bo nie wyznajesz jej wiary w jedynego boga... Odpowiedz Link Zgłoś
10danek Przykro mi 18.12.08, 20:04 ...ze macie takie matki. Gdyby byl jakis sposob na zmierzenie ich milosci do was, to sadze jednak ze wyszloby jak bardzo was kochaja. Ich problemem jest to ze nie potrafia poradzic sobie ze swoim swiatopogladem. Oczywiscie ze sa apodyktyczne, przekonane o slusznosci swoich przemyslen. Na dodatek codziennie utwierdzane sa w tym przez ludzi pokroju ksiedza R. I to jest ich najwiekszy problem. Czlowiekowi najtrudniej oceniac samego siebie.... Odpowiedz Link Zgłoś
tojatojatoja Re: Przykro mi 19.12.08, 08:40 10danek napisał: > > Przykro mi ze macie takie matki. Gdyby byl jakis sposob na zmierzenie ich milosci do > was, to sadze jednak ze wyszloby jak bardzo was kochaja. Miło, że to napisałeś. Tak w głębi serca, wiem, że mama mnie kocha. Na szczęście niektóre jej zachowania o tym świadczą i ja potrafię je zauważyć. Poza tym teraz, jako osoba dorosła, inaczej na nią patrzę, potrafię zauważyć jakie sama miała deficyty miłości, w jak ciężkich czasach żyła (urodziła się na początku wojny), jak ciężkie było jej życie. Nie może mi przecież dać czegoś, czego sama nie ma, prawda? Teraz patrzę na nią, jak na osobę wewnętrznie nieszczęśliwą, której mogę dać swoje ciepłe uczucia, współczucie... Pokonałam w sobie negatywne emocje, które buzowały we mnie, gdy byłam nastolatką, dojrzałam, pozbyłam się poczucia winy, że nie jestem taka, jak ona by chciała, nie daję "wejść sobie na głowę" i jest mi o wiele lżej. Może jak będę miała własne dzieci, to nasza relacja jeszcze bardziej się zmieni (podobno coś takiego może mieć miejsce, że człowiek mając własne dzieci inaczej ocenia swoich rodziców). Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: Po co nam to wszystko? 18.12.08, 22:34 To smutne że jest ich niemało. Dziwnym trafem taka postawa odtrasza od kościoła, a tego pewnie nie chcą. Ja też żyje w grzechu, z własnego wyboru Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
belzebub666666 [...] 18.12.08, 19:49 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
marcink_23 Re: jak można w ogóle tak napisać? 18.12.08, 21:46 A Tobie jedynie dobry psychiatra może pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi w nastolęctwie???!!! 19.12.08, 03:49 taaa, a urlop może być TACIERZYŃSKI Odpowiedz Link Zgłoś
haritka Moja mama zmarła w zeszłym roku iteraz patrze n 19.12.08, 09:18 na wszystko inaczej . moglaby mnie teraz denerwowac byleby była tu Odpowiedz Link Zgłoś
m0cna Wyrazy współczucia dla autora tekstu 19.12.08, 09:41 "Często jednak nienawiść zmienia się w stały element naszego stosunku do rodziców." Często? Pani Katarzyno, w jakim świecie Pani żyje? Musi być koszmarny. m. Odpowiedz Link Zgłoś
leftt Kilka uwag jest trafnych 19.12.08, 09:51 np. ta, że rodzice przejmują się, że trzydziestoletni byk zakaszlał przez telefon a nie można z nimi porozmawiać np. o sukcesach w pracy. Dorosła osoba chce być traktowana jak dorosła właśnie, także przez rodziców. Tak stwierdza autorka artykułu, po czym podpisuje się imieniem "Kasia". Litości. Odpowiedz Link Zgłoś
momm.y Re: Dlaczego nienawidzimy rodziców? 19.12.08, 09:55 Ja swoich nie nienawidzę. Wogóle nienawiść to mocne słowo i nie skojarzyłabym nigdy ze słowem rodzice (no może jako nastolatka byłam na tyle głupia, żeby tak powiedzieć, bo mi na imprezę nie pozwolili pójść). Może dlatego, że moi rodzice to mądrzy ludzie i nie wiem jak im się to udaje, ale na każdym etapie mojego rozwoju traktują mnie tak, jakbym chciała, aby mnie traktowano. Odpowiedz Link Zgłoś
tomabrzy Żal mi was. 19.12.08, 10:35 Jakich musieliście mieć rodziców, że tak czujecie i myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
taja11 Tak wygląda że 19.12.08, 14:11 wszyscy macie jeszcze Rodziców-więc Wam zazdroszczę.Ojca nie pamiętam bo zmarł jak miałam 6 lat,a Mama parę lat temu...Czasami naprawdę mnie denerwowała że wszystko chciała o mnie wiedzieć(tak bardzo się cieszyła moimi sukcesami,wspierała przy porażkach-ale z to wiem dopiero teraz) Mam "spokój"-niby.Dużo bym dała żeby to wróciło-cieszę się tylko że zdążyłam Jej powiedzieć jak bardzo Ją kocham.I mimo że jestem dorosła ciągle jest mi jest źle bez Mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa.weber idiotyczny artykuł 19.12.08, 14:31 napisany przez prymitywa dla prymitywów Odpowiedz Link Zgłoś
ag.n Dlaczego nienawidzimy rodziców? 22.07.09, 22:15 Jestem osobą dorosłą, nadal skazaną na mieszkanie z rodzicami. I są dla mnie nikim innym niż właśnie osobami, z którymi mieszkam, bo nie pokazali mi, że może być inaczej. Zaczęło się od rodzicielstwa "weekendowego", zanim zaczęłam chodzić do szkoły, a później brak relacji się tylko rozwijał. Frustruje mnie też, że rodzice nie umieli się nigdy dogadać w temacie wychowania - ojciec do dziś chce mnie trzymać pod kloszem, matka z kolei patrzy na mnie z góry, bo "to jej dom" (a więc dom moich rodziców nie jest moim, dzięki...). Nigdy w życiu nie usłyszałam "kocham cię". Odpowiedz Link Zgłoś
ona3010 Re: bo sobie zasłużyli na to... 23.07.09, 09:02 Sa ludzie, którzy powinni byc kastrawani jak koty. Ja jak myślę o mojej matce to mnie wrecz odzuca... tylko mi sie przypomina wstyd i kula u nogi przez całe życie. Nigdy nie byłam z nia na wakacjach... w kinie... na basenie... a w życiu wychlała wiecej wińska niż filiżanek kawy. Nawet nie czuje do niej współczucia tylko pogardę. Obca upośledzona osoba. Odpowiedz Link Zgłoś