Gość: KASIA IP: 217.8.161.* 22.05.01, 17:29 GDZIE KOBIETA SAMOTNA MOŻE POZNAĆ FAJNYCH LUDZI? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: venus Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.public.uconn.edu 23.05.01, 04:50 Zapisz sie na joge , areobic ,albo cos podobnego. Wprawdzie pewnie poznasz tylko kobiety ale dobre i to na poczatek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.centrala.pbk.pl 23.05.01, 13:19 Gość portalu: venus napisał(a): > Zapisz sie na joge , areobic ,albo cos podobnego. > Wprawdzie pewnie poznasz tylko kobiety ale dobre i to na poczatek. nieprawda; chodzę na coś podobnego od niedawna i wygląda to tak - wszystkie kobiety pilnie wpatrują się w lustra sali obserwując siebie, sluchają poleceń instruktorki/-tora i ćwiczą, a po skończonych zajęciach szybki prysznic i do samochodu. zero kontaktu słownego z nieznajomymi. mi to nie przeszkadza, bo zapisywałam się by poćwiczyć, a nie by zawrzeć znajomość. nie mam rady na samotność, czasami jej potrzebuję, czasami ona sama przychodzi nie proszona. nie wiem, co Ci doradzić.... może inni mają sprawdzone sposoby? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.zes.hu-berlin.de 23.05.01, 14:56 Chodzi Ci o facetow, tak? No to napewno fitness klub albo sztuki walki. Dobre sa tez jakies koscielne kolka etc. sporo tam facetow, ktorzy gadanine maja gleboko, a faktycznie szukaja fajnej babki. dobre sa tez organizacje pozarzadowe, studenckie etc. Powodzenia Julek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 23.05.01, 16:00 chodzi mi o ludzi. napewno chciałabym kogoś poznać, ale ważni sa dla mnie zanajomi, koledzy, koleznki. Mieszkam w Warszawie i nie ma takich miejsc w których ludzie by byli otwarci na siebie, umieli rozmawiać z obcymi. Moje zachowanie jest postrzegane przez innych -za kontrowersyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peyote Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 195.117.114.* 23.05.01, 19:07 Zaintrygowalo mnie, coz takiego jest w Tobie kontrowersyjnego ? Jak czujesz sie samotna, to oposc stolice, wyjedz na Slask. Niepowtarzalny klimat relacji miedzy ludzkich jest przeciwstawienstwem dymiacych kominow, przynajmniej w naszym gronie ;). Zycie nie wydawaloby Ci sie takie samotne . . . (jak by Twa osoba byla zainteresowana zapraszam na priv'a) Odpowiedz Link Zgłoś
mariposa nigdzie nie ma takich miejsc 24.05.01, 14:42 a otwarci na obcych to sa tylko agenci ubezpieczeniowi (bez urazy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trucker Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.acn.waw.pl 23.05.01, 21:19 I Ty majac dostep do netu mowisz ,ze jestes samotna!!!???JAk to mozliwe???Wejdz na jakis porzadny czat,a spotkasz tam fajnych ludzi ktorzy podobnie jak Ty poszukuja bratniej duszy.Pojecia nie mam ile masz lat,ale na www.nimfomanka.com.pl to nie ma znaczenia.I nie wystrasz sie nazwy.NA seksczacie jest mase fajnych ludzi,ktorzy niekoniecznie gadaja tylko o seksie.Pozdrawiam.Jakby co to powolaj sie ma mnie.Pozdrawiam....paa i do zobaczenia na czacie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 24.05.01, 17:21 mam wrażewnie ze większośc podchodzi do tego tematu zbyt lekko. Sa ludzie których samotność była przyczyną samobójstwa. zdarza się że ludzie słabi psychicznie w sytuacjach osamotnienia popadają w depresję i naprawde nie mga z niej wyjść tylko pogrążaja się coraz bardziej. Miałam kolegę który zaszył się na stadionie 10-lecia i podcioł sobie żyły. To jest właśnie samotność w wielkim mieście, tam gdzie ludzi jest najwięcej, potrafimy być najbardziej samotni. Odpowiedz Link Zgłoś
mariposa Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE-do Kasi 25.05.01, 09:35 Masz absolutna racje. W wielkim miescie wszyscy ciagle gdzies sie spiesza albo sa zmeczeni. I zawsze jest pelno ludzi i choc czlowiek nigdy nie jest sam, to prawie caly czas jest samotny, jest tylko kolejnym klientem, pacjentem, petentem, numerkiem. I to jest wlasnie najsmutniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala naprawdę samotni? IP: *.wardynski.com.pl 08.06.01, 16:47 No dobrze - samotność. Ale przecież nie przynoszą nas bociany i nie żyjemy na pustyni, każdy ma rodziców, rodzeństwo, znajomych ze szkoły, pracy, sąsiadów. Nie wierzę, żeby wśród takiej ilości ludzi nie znalazła się ani jedna bratnia dusza. Trzeba tylko się przełamać, znaleźć wspólny mianownik a potem zmobliizować wszystkie siły i pielęgnować ten związek (miłość? przyjaźń? koleżeństwo?), pielęgnować, pielęgnować... To wcale nie jest takie łatwe, ale powszechnie wiadomo, że warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlene Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.ceu.hu 31.05.01, 18:16 Czolem Katarzyno, przybliz sytuacje- mieszkasz w Wawie od zawsze, czy jestes naplywowa? jesli jestes naplywowa, to rzeczywiscie jest problem, ale w jakis sposob sie z ludzmi stykasz- szkola, praca? Moze zbyt 'zarlocznie' pokazujesz innym, ze ich potrzebujesz, to odstrasza, bo ludzie chca miec czesc siebie dla siebie, jak sadze. Mysle, ze ze znajomosciami trzeba miec cierpliwosc, poczekac, az druga strona sie troche zaintryguje, pozwolic jej sie stesknic- dotyczy to wszelkich relacji, nie tylko romantycznych. I wtedy sami do ciebie przyjda. A inna sprawa, ze sa bardzo sympatyczne i inteligentne osoby, ktorych nie polubisz i vice versa- to tez czasem trudno wyczuc powodzenia M Odpowiedz Link Zgłoś
namor Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE 04.06.01, 13:07 Na przedstawiony problem nie ma chyba dobrego rozwiazania. Wczoraj była niedziela i samotność też dała mi się we znaki. Zwykły dzień można zapełnić pracą, z niedzielą jest już gorzej. Daleki jestem od podcinania sobie żył jak ktoś napisał, ale równie daleko mi do satysfakcji z życia. Zazdroszczę ludziom, którzy mimo, że są sami, nie cierpią z tego powodu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 04.06.01, 13:18 też im zazdroszczę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: McSqb Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 195.205.151.* 04.06.01, 13:48 Dla mnie najgorsze jest przyzwyczajenie do bycia samotnym. Ja nie narzekam gdy nie mam do kogo otworzyć buzi, chwile spędzone z samym sobą bardzo mnie cieszą , moge przynajmniej porozmawiać z kimś interesującym... Problemem jest gdy spotykamy osobę z którą chcielibyśmy spędzić trochę więcej czasu (nie chodzi o relacje przyjacielskie, bo przyjaciele potrafią zrozumieć moją potrzebę izolacji), ale o sytuację gdy nagle musimy(trochę to przyziemne ale to akurat mój problem)dostosować plan dnia, wakacje, miejsca spożywaniwa alkocholu do tej drugiej osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE, do Mikey IP: 217.8.161.* 06.06.01, 09:54 moze się nie zmieniła... albo ludzi jest zaduzo, albo nie ma nikogo, brakuje równowagi,która daje poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mycha Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE, do Mikey IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 06.06.01, 12:23 Bycie samotnym wcale nie wyklucza duzej ilosci znajomych. Mozna miec dookola siebie pelno osob, a jednoczesnie czuc sie bardzo samotnie. Uwiezcie! Wcale mi to nie przeszkadza, ja mam poprostu taki charakter. Sa jednak ludzie, ktorzy sie bardzo zle z tym czuja. Wydaje mi sie, ze to jest kwestia filozofii zyciowej, jaka sie przyjelo i charakteru danej osoby. W duzym miescie kazdy jest anonimowy i zbyt zajety soba, zeby ogladac sie na innych. Tak mi sie wydaje... POZDR. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.decatur.ssi-pci.net 05.06.01, 22:00 Twoje wypowiedzi przypominaja mi pewna Kasie z Wa-wy, ale ona juz sie zmienila. Spokojnie, co z tego ze jestes samotna? Przynajmniej zyjesz. Problem maja te dzieci w Etiopii, ktore umieraja z glodu. Ciesz sie zyciem i tym co masz, bo jestem pewny, ze masz naprawde duzo, nawet jesli nie zdajesz sobie z tego sprawy. W Wa-wie jest mnostwo fajnych ludzi, jak chocby ja :). Nie martw sie, bo na pewno tylk osobie wmawiasz, ze jestes samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE-do Mikey IP: 217.8.161.* 06.06.01, 15:09 Może się nie zmieniła... Daleko mi do przesady, ale widze jak bardzo ludzi obchodzi tylko swój czubek nosa, na świecie coraz bardziej brakuje miłości do blizniego, zainteresowania innymi, czasami trzeba robić coś bez interesownie,bo... "dobro które czynisz powraca , zło pozostaje z Tobą" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE-do Mikey IP: 65.166.183.* 06.06.01, 22:29 Gość portalu: kasia napisał(a): > Może się nie zmieniła... O co ci chodzi? Moze twierdzisz, ze mowie o tobie? :) > Daleko mi do przesady, ale widze jak bardzo ludzi obchodzi tylko swój czubek > nosa, na świecie coraz bardziej brakuje miłości do blizniego, zainteresowania > innymi, czasami trzeba robić coś bez interesownie,bo... > "dobro które czynisz powraca , zło pozostaje z Tobą" No widzisz, czynisz dobro, bo doro powraca, no nie? :) Wiem, czepiam sie, ale widzisz, ze twoje slowa zaprzeczaja sobie, bo wczesniej stwierdzilas, ze trzeba czynic dobro bezinteresownie. Skoro trzeba bezinteresownie, dlaczego w ogole sie martwisz tym czy dobro powraca czy nie? No dobra, wiem, ze na swiecie jest mnostwo zla, ale przeciez zawsze bylo. I co mozemy na to poradzic? Nic, kompletnie nic. Pogodzmy sie z tym. Na swiecie jest rowniez mnostwo dobra, mnostwo milosci. Zamiast patrzec na seryjnych mordercow, spojrzmy rowniez na tych co poswiecaja swoj majatek na pomaganie innym. Glowa do gory, nie zmienisz swiata, ale mozesz zmienic swoj stosunek do niego! Masz tylko jedno zycie, wiec nie marnuj go na nieptrzebne mysli. :) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunnypol Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 06.06.01, 15:54 samotna znaczy chyba ze cos z nią nie tak, bo inaczej nie bylaby samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 07.06.01, 13:41 .....to znaczy ze każdy samotny jest chory psychicznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
namor Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE 07.06.01, 14:31 Sunypol napisał "chyba coś z nią nie tak". Pewnie, że nie tak, co nie znaczy jak pisze Kasia, że jest się chorym psychicznie. Moja diagnoza jest taka, że brak miłości jest przyczyną samotności, można mieć małżonka, rodzinę itp. a być samotnym. Jestem świeżo po lekturze książki jakiejś niemieckiej psychoterapeutki ("Jak pokonać samotność"), która co prawda sądzi zupełnie inaczej, a mianowicie że samotność jest wynikiem naszego krytycznego nastawienia do własnej osoby, braku poczucia własnej wartości itp. Książka generalnie jest świetna, ale w tym wypadku niezupełnie się zgadzam, bo gdy byłem żonaty to nie czułem się specjalnie samotny, natomiast po rozwodzie tak, i to na tyle, że szukam pomocy chociażby w takiej lekturze, a nie sądzę aby moje nastawienie do własnej osoby było diametralnie różne w tych dwóch okresach życia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 08.06.01, 14:06 chory psychicznie- to był oczywisty cynizm! Szkoda ze czasami ludzie nie rozumieja pewnych znaczeń..... bez urazy Odpowiedz Link Zgłoś
namor Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE 08.06.01, 14:55 Do Kasi. Nie jest tak źle - rozumieją ;-) ale w tego typu wypowiedziach trudno przecież zachować chirurgiczną prezyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 65.166.183.* 08.06.01, 15:41 Gość portalu: kasia napisał(a): > chory psychicznie- to był oczywisty cynizm! > Szkoda ze czasami ludzie nie rozumieja pewnych znaczeń..... > bez urazy hehehej a czym jest ta twoja wypowiedz? przeciez bez pomocy gestow czy min trudno jest sie zrozumiec miej troche zrozumienia, :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 212.191.70.* 08.06.01, 19:35 Kiss me Kate once more! To ja twoj zaczarowany ksiaze ! Odpowiedz Link Zgłoś
sara Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - pedigree pal - Gucio 08.06.01, 21:50 Na rany koguta, wymysl dzidek cos nowego, bo to juz naprawde przekracza granice nudy, nawet tego forum. Lepiej poducz sie angielskiego i moze laciny tez , wieksza bedzie korzysc niz z tego co wypisujesz, because it is just the waste of space it takes! I nie zarzucaj mi "sledzenia za toba" ( stylistyka oryginalna) , bo gdzie sie nie rusze to na calych jeziorach ty, tylko ty, do znudzeniaaaaa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidek Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - pedigree pal IP: 212.191.70.* 09.06.01, 08:46 Gdzie dwoch rozmawia tam trzeci sie nie wtraca ! Odpowiedz Link Zgłoś
sara Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - pedigree pal 09.06.01, 17:18 Gość portalu: Dzidek napisał(a): > Gdzie dwoch rozmawia tam trzeci sie nie wtraca ! Gdybyz to byla rozmowa, ale do niej potrzeba minimum dwoch osob. Tymczasem ty sie wtracasz z tym swoim standardem do rozmowy Kasi z ludzmi, ktorzy cos maja jej do powiedzenia. Ciebie nie obchodza ludzie i ich problemy tylko w kolko klepiesz te swoje pobozne zyczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidek Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - Do Sary IP: 212.191.70.* 09.06.01, 18:35 A co Ci do tego ! Kasia zachowuje sie smiertelnie powaznie . Od takiego smutasa wszyscy uciekaja . A niechze sie i zabawi chocby na moj koszt. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - Dzidek 09.06.01, 19:12 Istotnie, ty z twymi nie do konca przemyslanymi i agresywnymi pogladami bywasz rozrywkowy lol lol, w tym sie akurat z toba zgadzam, choc na ogol sa one zenujace poprzez swa immanentna inkoherencje. A co do twej oceny Kasi - zachowujesz sie znow bardzo nieladnie, nazywajac ja "smutasem, od ktorego wszyscy uciekaja". Czyz sam nie miales problemow z dlugotrwale obnizonym nastrojem, ktore tak wyczerpujaco opisywales na dziale Depresja? A czy ostatnio na innym dziale nie wyrazales swietego oburzenia wobec osob drwiacych z depresji??? Ped-gucio-oicug-dzidek: czy ty naprawde nie potrafisz byc konsekwentny przynajmniej raz??? I nie afiszuj sie tak bardzo swym humanizmem, bo w ogole takowego nie posiadasz! Odpowiedz Link Zgłoś
sara Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE - Do Sary 09.06.01, 22:54 Gość portalu: Dzidek napisał(a): > A co Ci do tego ! Kasia zachowuje sie smiertelnie > powaznie . Od takiego smutasa wszyscy uciekaja . A > niechze sie i zabawi chocby na moj koszt. Jakos tu dosc tlumnie, wiec chyba nie za bardzo uciekaja. A mnie do tego tyle co i tobie, moze wiecej, bo zastanawiam sie nad problemem a nie plote jak w malignie. Ksiaze, buahahahaha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 11.06.01, 11:47 co do smutasa to napewno nim nie jestem, jestem poprostu sama. Podjełam temat powazny nie wesoły, jest to dla mnie wazne , jesli ktos ma ochote na coś na luzie to niech wybierze np. rozmowe o wielkim bracie. Myślałam ze temat ten przyciagnie ludzi takich jak ja, którzy czuja się podobnie, zawsze można coś miłego sobie powiedziec, tak poprostu z dobrego serca. Kazdy z nas ma inny sposób na samotność, mozna się tym podzielić, moze byc tak ze jeszce ktoś skorzysta, a może chodzi poprostu o zwykłe pogadanie, o wypuszcenie z duszy tego co nas trapi. To jak terapia grupowa, jestesmy anonimowi, mozemy powiedzieć sobie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariposa dlaczego? IP: 195.94.213.* 11.06.01, 16:44 dlaczego osoba majaca 56 znajomych bedzie uwazana za "fajniejsza" niz ten, kto spotyka sie ciagle z dwoma tymi samymi osobami i nie ma innych kolegow. dlaczego ilosc znajomych stala sie wyznacznikiem atrakcyjnosci towarzyskiej. dlaczego uwazacie, ze jesli ktos jest samotny, to napewno sobie "zasluzyl", bo jest smutas, bo jest brzydki, bo nie zna sie na farbach do wlosow, bo nie chodzi do teatru DLACZEGO??? i czy samotnosci mozna uniknac? ile razy mozna dzwonic do kolezanki, ktora wiecznie nie ma czasu, albo jest zmeczona,a jak juz znajdzie czas to i tak temat wam sie wyczerpuje po 17 minutach? a pytanie Kasi jest bardzo sensowne - no bo pomyslcie SKAD BRAC ZNAJOMYCH jesli nie chodzi sie juz do szkoly, a w pracy np. srednia wieku przewyzsza twoj wiek o 10 lat. co zrobic? isc do kina - nikogo tam nie poznasz, zaczepiac ludzi na ulicy? zapisac sie na jakis kurs? ludzie! sprobujcie udzielic jakiejs konstruktywnej odpowiedzi!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KASIA Re: dlaczego?DO MARIPOSY IP: 217.8.161.* 11.06.01, 17:02 dziękuję! Prawie jako jedyna zrozumiałaś mój problem, i nie potraktowałaś mnie jako osoby dziwnej. przepięknie ujełaś mój problem, dokładnie o to mi chodziło, właśnie jest jak piszesz. Więcej takich ludzi o wielkim sercu a na świecie będzie mniej samotnych ludzi. bo przeciez chodz tu o ludzi - to oni powodują że jesteśmy sczęśliwi, szkoda ze tak trudno przychodzi im robienie czegoś z życzliwości !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Akte Re: dlaczego? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.01, 09:33 Gość portalu: mariposa napisał(a): > > a pytanie Kasi jest bardzo sensowne - no bo pomyslcie SKAD BRAC ZNAJOMYCH jesli > > nie chodzi sie juz do szkoly, a w pracy np. srednia wieku przewyzsza twoj wiek > o 10 lat. co zrobic? isc do kina - nikogo tam nie poznasz, zaczepiac ludzi na > ulicy? zapisac sie na jakis kurs? > > ludzie! sprobujcie udzielic jakiejs konstruktywnej odpowiedzi!!!!! Dorzucę swoje: Skąd brać znajomych, jeżeli nie chodzi się już do szkoły, a w pracy wszyscy są młodsi, albo starsi ale "w związkach"... I nie chodzi o wymianę myśli, bo są przyjaciele, tylko o możliwość dzielenia z kimś życia, i stołu... O bycie ważnym w czyimś życiu. Z wyboru. O świadomość, że ktoś jest przy tobie, bo tak postanowił i ty też tak postanowiłaś... Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 12.06.01, 10:21 a może tylko ja jestem samotna? kobiety sie boja przyznać do samotności.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunnypol SUNNYPOL- DO KASI I MARIPOSY IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 12.06.01, 14:18 Droga Kasiu, Nie wiem czy mi uwierzysz czy nie ,ale wcale nie zamierzałam Cie urazić.Twój list pierwszy kojazył mi sie z blaganiem kobiety z małej miejscowości ,która w wielkim mieście szuka mezczyzny lub znajomych na dyskoteki.Przepraszam ale tak go odebrałam.Dopiero po kilku mailach zaczynam rozumieć o co Ci chodzi.Poprostu źle sprecyzowałaś to pierwsze zdanie i stąd te listy świadczące o braku zrozumienia ze strony mojej i innych.Jeszcze raz Cie przepraszam. Co do samotności masz racje ,istniej zwłaszcza gdy nie masz osoby która pomogłaby Ci przejść życie.ja nie mam dużego oparcia w rodzinie mieszkam 400 km od domu, poza tym nie jesteśmy silnie związani,mój najbliższy przjaciel 350 km ode mnie.Poznalam tu wiele życzliwych mi osób,ponieważ bardzo dużo sie ucze,pracuje i wychodze.Przyjeżdzając tutaj mialam tylko plecak i pewność tego ze mi sie uda.Wynajmuje mieszkanie w 4 osoby.Wiec na taką towarzyską samotność nie moge narzekać.Ale co do innej samotności.No cóż... bardzo chciałabym kogoś pokochać,całym sercem, myślą.Piekne.Mam w sobie bardzo dużo miłości,pracowałam jako wolontariusz,opiekowałam sie dziećmi.Wiem że potrafie ale chyba za bardzo sie boje.Wiec chyba w tym wypadku samotność to moja decyzja.Nie wiem. Zycze Ci wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re:do SUNNYPOL IP: 217.8.161.* 12.06.01, 15:06 ciesze się ze jestes kobietą.. byłam pewna ze tak surowa ocenę moze wystawić tylko facet. napewno będziesz kiedys mogła podarowac komuś swoje piękne uczucia. Pomagajac innym stajesz sie lepsza! Przyjdzie czas ze będziesz gotowa na miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunnypol do Kasi IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 12.06.01, 16:00 Myśle że męzczyźni teź nie są tacy źli :).Może czasami tylko cieżko nam znaleść kogoś kto byłby dla nas tym jedynym:) Jeżeli chcialabyś utrzymać znajomość to moj nr GG 567210 lub sunnypol@interia.pl jestem co dziennie. Pozdrawiam z WIELKIEGO MIASTA i życze dużo słońca sunnypol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KASIA Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 13.06.01, 13:01 WCZORAJ BARDZO SIĘ ZAWIODŁAM NA MIOM PODOBNO PRZYJACIELU. NIE PORAFI MYŚLEC JAK PRZYJACIEL,JEDYNIE JAK FACET. BYŁ MI BARDZO POTRZEBNY , BY CZASAMI ZNIECZULIC MOJA SAMOTNOŚĆ,BARDZO MI PRZYKRO! NIE ROZUMIEM FACETÓW, A ONI CHYBA NAS.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunnypol Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 13.06.01, 17:07 Ja też przeszłam coś takiego.Jakieś pół roku temu.Moj przyjaciel-nie facet mnie zawiódł.Ciezko mi bylo to przejsc jeszcze do tej pory to odczuwam.Jestem osobą ktora zadko komuś ufa a w tym wypadku ufalam bezgranicznie.Szkoda ze tak wyszlo ale staramy sie to naprawic.Mam nadzieje ze nam sie uda i Tobie też. Dużo slonka w ten sloneczny(mam nadzieje ) weekend Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.01, 18:01 Gość portalu: KASIA napisał(a): > WCZORAJ BARDZO SIĘ ZAWIODŁAM NA MIOM PODOBNO PRZYJACIELU. > NIE PORAFI MYŚLEC JAK PRZYJACIEL,JEDYNIE JAK FACET. hmm, a facet nie może być przyjacielem? z tego co zrozumiałem to być przyjacielem znaczy nie być facetem, tak? a ja myślałem, ze przyjaciel to pozytywne słowo... :) > BYŁ MI BARDZO POTRZEBNY , BY CZASAMI ZNIECZULIC MOJA SAMOTNOŚĆ,BARDZO MI > PRZYKRO! > NIE ROZUMIEM FACETÓW, A ONI CHYBA NAS.... no właśnie, ja też nie rozumiem was dziewczyn na tym chyba polega piękno świata, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: 217.8.161.* 18.06.01, 12:46 co do przyjaciela faceta to sprostuje - przyjaciel to poprostu człowiek, natomiast "jak facet" znaczy dla mnie to ze płec przeszkadza w prawdziwej przyjażni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mpt Re: SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE IP: *.acn.waw.pl 20.06.01, 12:01 W obecnych czasach mieć prawdziwego przyjaciela to zjawisko dość rzadkie. Dziś też są "przyjaciółmi", tylko że oni w trudnych dla nas chwilach rzadko pomagają, po prostu znikają nam z oczu. To już wolę być sam niż póżniej mam się rozczarować z powodu jakiegoś "przyjaciela". Odpowiedz Link Zgłoś