To podtytul ksiazki, ktora okazyjnie kupilem. I jestem bardzo zadowolony. To
monografia o historii bicia rekordow predkosci na ladzie od 1898 do 2003.
Ksiazka na szczescie nie w discoverowsko-sensacyjno-dyletanckim stylu, ale
rzetelne i krytyczne, podparte masa zrodel, a tylko miejscami okraszone suchym
humorem opracowanie.
Widac, ze zabral sie za sprawe czlowiek, ktory sprawa rekordow predkosci (ma
rowniez ksiazki o rekordach na wodzie i w powietrzu) zajmuje sie dobrych
kilkadziesia...