Najpilniejszym czytelnikiem na pewno był niejaki Maciorawicz , którego bohaterstwo w 1968 r. Profesor odsłonił w pewnej mierze . Czekamy na dalszy ciąg , Panie Profesorze !!!
Kolejny obrzydliwy antylustracyjny tekst pseudonaukowca. Romanowski przynosi wstyd slawetnemu Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, to posluszna tuba Michnika, niezdolna do samodzielnego myslenia. I taki czlowiek ma tytul profesorski, o tempora, o mores!