A dlaczego nie podaje się kto za ciężkie pieniądze sprzedaje gówienka
mieszane z bułka tartą i toksyczne zabawki? Przecież podanie tego do
publicznej wiadomości byłoby znacznie bardziej dolegliwe a z drugiej
strony pozytywne społecznie niż mandacik za 200 złotych. Podobnie jest
ze chrzczonym paliwem czy "niedolewkami" alkoholu w restauracjach.