Zastanawiałam się ostatnio nad wielokrotnie analizowanym na forum fenomenem, że Musierowicz celnie i trafnie opisuje różne negatywne zjawiska, jak dysfunkcyjna rodzina, samotne i zagubione dziecko, toksyczne więzi i nieprzepracowane traumy - po czym w komentarzu odautorskim zaprzecza temu wszystkiemu, rodzina okazuje się ciepła i kochająca, zagubione dziecko - Złe z Natury i tak dalej.
I nagle mnie olśniło. Wiem! Wiem, dlaczego tak!
To wszystko pokłosie lat komuny, kiedy to oficjalnie upraw...