Patologiczne dziecinstwo = patologiczne zycie. Moze nie we wszystkich przypadkach, ale w wiekszosci na pewno. Ja juz mam za soba ponad 10 lat choroby. Zabrala ona mi juz to, co w zyciu najwazniejsze - prace, edukacje, perspektywy, zabrala mi ona rowniez samego siebie. Zyje, a raczej wegetuje, bo zyciem ciezko to nazwac, tylko i wylacznie dlatego, ze nie mam odwagi zakonczyc tej gehenny.