wystartował równolegle ze mną spod końcowej bramki na włoskiej autostradzie w
kierunku Brenner. Czarny, błyszczący, po prostu śliczny :) poleciał w górę
jak przecinak tortowy, a ja głupi próbowałem to zjawisko gonić swoją
cytryną :))))) oj durny durny! piękny był :)
A wszystko przez to, ze nie nadazam juz za zmianami. Otoz dzisiaj, szalenie kulturalnie z mojej strony, wpuscilem w korek renaulta kangoo, ktory okazal sie nissanem kubistarem. Tak sie zapatrzylem, ze prawie oberwalem mu te klamliwe etykietki.