Przyznaję, że troszeczkę. W tamtym roku smutek przylazł do mnie po powrocie z
cmentarza. Leżałam nieruchomo i zapadałam się w siebie. Na cmentarzu,
paradoksalnie, było pogodnie, rozmowy nawet nazbyt wesołe. Świeciło słońce.
A może nie należy sie bronić przed odczuwaniem smutku, nostalgii? Pozwolić
sobie na nią. Pamiętać, że wszyscy jesteśmy śmiertelni..Tak sobie rozmyślam.
Nie podobają mi się chryzantemy i astry (?). A może kłaść na groby Bliskich
białe róże?
Zwykle odrzucałam ...