Jeżeli już musiałbym być gdzieś sądzony, to wybrałbym Szwecję.
W sterowanie szwedzkimi sądami przez CIA uwierzę dopiero wtedy, jak altzheimer wyżre mi mózg. Rozumiem, że gość chciał dobrze. Ale czasem za łatwo wydaje się, że jest się już Bogiem i można wszystko. Jeżeli narozrabiał z tymi dziwczynami, powinien być ukarany. Jeżeli nie, to może być spokojny o wyrok. Gdzie jak gdzie, ale tam może.