GERO
Kolejny juz raz sloneczko wstalo nad Szklana Gora. Poranny ryk smoka obudzil
alchemika. Gero wstal, przeciagnal sie i podrapal po swojej kosmatej klacie.
Naciagnal wystrzepiona od gwiazd peleryne, nalozyl swa szpiczasta czape,
wczesniej wytrzepujac z niej Baltazara i kretymi schodami udal sie na wieze,
gdzie zaczerpnal gleboki lyk swiezego powietrza i powtornie podrapal sie po
swojej kosmatej klacie. Rozejrzal sie wokol, od srony Wschodnich Bagien
zobaczyl dwie znajome posta...