Tak sobie podczytuję różne fora, i nagle wpadł mi do głowy temat na nowy
wątek: które _gwiazdy_ w/w działają Wam na nerwy, są wg Was tak strasznymi
beztalenciami, zero charyzmy, a pomimo to uchodzą za wielkie aktorki i świecą
na hollyłódzkim firmamencie?
Moje typy (brrrr, nie znoszę!):
Meg Ryan
Sandra Bullock