Po długim czasie względnego spokoju wczoraj mnie dopadła. Na szczęście to już nie taki atak, jak kiedyś - ból głowy raczej jak ćmienie, ale nieprzyjemne. Oprócz tego typowe dolegliwości migrenowe, czyli kibelek, haftowanie, nadwrażliwość na zapachy: cholera, czułam zapach folii bąbelkowej (lubię postrzelać) i świeżo naostrzonego noża (taki metaliczny...).
Wczoraj faszerowałam się ibupromem, który lekko przytępiał ból, ale wiadomo, na samopoczucie nie pomagał. Dziś obudziłam się z dalszym ćm...