właśnie skończyłam pierwwszą część szkolenia pt (ogólnie) "Właściwe
zachowanie w kontakcie bezpośrednim z klientem". Jezu. Przez godzine miałam
cwiczenia "z użmiechu" - rozumiecie??? Jak się właściwie usmiechac do
klienta - żeby było miło, ale żebym go nie osaczyła czy nie molestowała
niechcący. Czy tylko ja gram w filmie z serii Monthy Pytona? Mieliscie cos
takiego?