Postaram się szybko. Muszę się podzielić, bo wszyscy sikają na tę przypowiastkę. Opowiadana na żywo oddaje zabawny wydźwięk, niestety tu mogę przekazać jedynie słowo pisane, resztę załatwcie sobie sami :D
Otóż:
byłam na stypie, chowaliśmy dziadka najlepszej przyjaciółki, a ja stałam się stroną organizacyjną (nigdy nie będę pracować w cateringu - 40 osób, a ja jedna). Musiałam z tego powodu pożyczyć od sąsiadki blaszkę, gdyż wyszło to niespodziewanie, a ja nie posiadam żadnej i nie mogła...