Do postawienia takiego sformułowania doszyłem po powrocie do mojego miasta z
zimowego wypoczynku.
Zjechałem Podhale,/ SIC!!! Tatry/ i nigdzie , ale to nigdzie nie spotkałem się
z tak katastrofalnym stanem dróg. Leży sobie na nich pięknie wyjeżdżony śnieg/
wracałem od Kielc przez Nową Słupię/ i przypomniała mi się scena z Kobielą
który wracał do domu uchlany wódą a drogowskazem była dla niego korba do
awaryjnego odpalania auta/, który nitką raz cieńszą, raz grubszą wskazywał mi
drogę do...