A zaczęło się dzisiaj o 6'00 rano, kiedy to wstałam i spojrzałam za okno. Ku
mojej rozpaczy, jakieś niewiadomoco padało z nieba, a koszmarna wichura
rozmaślała kropelki na szybie. :-( No nie - to nie wyglądało na pogodę
rowerową. Niemniej spokojnie zrobiłam sobie śniadanie itp. Po jakimś czasie
przestało padać. O 7'00 wyruszyłam po mokrych jeszcze chodnikach i przy
silnym wmordewindzie pod Rurę. Tam spotkałam się z Wł@dkiem, Anią i Markiem.
Plan był żeby pojechać do Brochowa. Prze...