Gdy na stacji Mestre zbieralem sie do wyjscia przy drzwiach stal sobie czarny
jak noc jegomosc. Przewracal oczami tak ze poblyskiwaly bialka a usmiechnieta
twarz zdradzala ze jest wesolym typem. Zapytal mnie z jakiego kraju jestem, a
po chwili: w jakim jezyku sie mowi w twoim kraju?
Pytanie lekko dziwne, bo myslalem ze ma na tyle oleju by troche kumac z
geografii i demografii. Ale pozniej doszedlem do wniosku ze moze gosc pojmowal
sprawe tak po afrykansku: w bylych koloniach mowi sie gl...