Janina P. klepie się po udach
Lipiec to czas coming outów dziennikarzy. Najpierw jeden łysiejący
pan uznał, że do twarzy mu w sukience, peruce i na platformie,
choć nie tej, którą jego gazeta tak wspiera, a teraz pewna nobliwa
publicystka postanowiła zerwać z kultem Tanatosa.
Janina Paradowska, bo o niej mowa, była dotychczas uosobieniem
wszelkiej poprawności: a to Leszka Millera trudnym pytaniem nie
skrzywdziła, a to afery hazardowej przez grzeczność nie zauważyła,
a to gorszył...