Z pamiętnika podróżnika Svena Ipognałwlasa
Dzień 1 - godz. 17:82
-Ożesz k...a - zaklalem bez entuzjazmu. Repertuar przeklenstw skonczyl mi sie
dobrych kilka godzin temu i wszystkie, wielokrotnie uzyte stracily smak,
zapach i moc uzytkowa. Co gorsza, podreczny slownik brzydkich wyrazow dawno
poszedl na rozpalke, podczas jedne z awarii piecyka atomowego, a nie
pomyslalem by zaopatrzyc sie w elektroniczna wersje.
A to wszystko przez ten objazd na galaktycznym szlaku do Hakary...