już wczoraj sięgnął dna, a dziś zapukał od spodu i ogłosił, że "Katastrofa nastąpiła na wysokości 15 m nad poziomem pasa. (...) Wiadomo, że wtedy ustało zasilanie i wszystkie mechanizmy przestały działać".
Skąd on to wie, skoro jego "komisja" nie ma zapisu z czarnych skrzynek ani nawet ich kopii?
Opowie za 1,5 miesiąca, na razie wyjaśnił, ze "samolot został obezwładniony".