A ja właśnie w Walentynki, rok temu, wróciłam z moim maleństwem do domku ze szpitala. I był to najpiękniejszy prezent jaki sobie nawzajem sprawiliśmy.
Dzień był wtedy podobny do dzisiejszego. Pielęgniarka w szpitalu ubrała Dianę, ja z ledwością doczłapałam do samochodu i tu pierwszy problem. Nie potrafiliśmy Małej zainstalować w foteliku. Złamaliśmy chyba wszystkie przepisy dotyczące przewożenia dzieci. Mała na kolanach u mamy, na przednim siedzeniu, a mama nie przypięta pasami. W domu zwie...