Santander...co prawda nie mam tam kredytu..ale od początku. Tak się wkórwiłam,
że aż se piwo kupiłam na rozluźnienie nerwów.Na wesołych mamuśkach pisałam, że
kupuję mieszkanie no i że dostaliśmy kredyt. Normalnie cieszyłam się
strasznie. kobieta która sprzedaje nam mieszkanie ma na hipotece kredyt i
potrzebujemy zaświadczenia z banku o tym ile zostało do spłaty no i zgodę na
sprzedaż mieszkania od banku tej babki (a to właśnie Santander). Ale do
rzeczy. Właścicielka równo dwa tygodnie...