W Tangerze byłem raz, miałem spędzić cały dzień przypłynąłem jak autor z
Hiszpanii pierwszym promem i chciałem wrócić ostatnim. Wróciłem po trzech
godzinach jak żona zaczęła płakać. To jest tragedia, takiego brudu i smrodu
jeszcze nie widziałem chociaż bylem w innych krajach arabskich. Namolność tych
Marokańczyków jest przerażająca. Chciałem wrócić wcześniej i kupić bilet w
nowoczesnym terminalu, okazało się że miejscowi kasjerzy zamiast sprzedawać
bilety normalnie w eleganckich boksach...