Gość: as
IP: *.aster.pl
24.02.08, 18:43
W Tangerze byłem raz, miałem spędzić cały dzień przypłynąłem jak autor z
Hiszpanii pierwszym promem i chciałem wrócić ostatnim. Wróciłem po trzech
godzinach jak żona zaczęła płakać. To jest tragedia, takiego brudu i smrodu
jeszcze nie widziałem chociaż bylem w innych krajach arabskich. Namolność tych
Marokańczyków jest przerażająca. Chciałem wrócić wcześniej i kupić bilet w
nowoczesnym terminalu, okazało się że miejscowi kasjerzy zamiast sprzedawać
bilety normalnie w eleganckich boksach kasowych gromadzą się stadem przed
wejściem do terminalu usiłując na wyścigi sprzedać bilet. Niestety nie na ten
prom, który stoi w porcie gotowy do odpłynięcia ale na następny dzień, trzeba
było sporego bakszyszu dopłacić żeby łaskawie sprzedali. Odprawa promowa,
prom ma odpłynąć za 10 minut, długa kolejka białych ludzi, denerwują się, że
nie dążą nagle oglaszają koniec odprawy zamykają wszystkie drZwi tej budy,
nikogo nie wpuszczją i nie wypuszczają, gorąco jak diabli. Biali zaczynają
krzyczeć, burdel nie do opisania, nagle po 45 min kontynuują odrawę, w
rezultacie prom odpływa z ponadgodzinnym opóżnieniem, wsiadam na prom wypijam
3 piwa i mówię nigdy więcej. To tak w wielkim skrócie wrażenia z Tangeru.