Dodaj do ulubionych

W labiryncie uliczek Tangeru

IP: *.aster.pl 24.02.08, 18:43
W Tangerze byłem raz, miałem spędzić cały dzień przypłynąłem jak autor z
Hiszpanii pierwszym promem i chciałem wrócić ostatnim. Wróciłem po trzech
godzinach jak żona zaczęła płakać. To jest tragedia, takiego brudu i smrodu
jeszcze nie widziałem chociaż bylem w innych krajach arabskich. Namolność tych
Marokańczyków jest przerażająca. Chciałem wrócić wcześniej i kupić bilet w
nowoczesnym terminalu, okazało się że miejscowi kasjerzy zamiast sprzedawać
bilety normalnie w eleganckich boksach kasowych gromadzą się stadem przed
wejściem do terminalu usiłując na wyścigi sprzedać bilet. Niestety nie na ten
prom, który stoi w porcie gotowy do odpłynięcia ale na następny dzień, trzeba
było sporego bakszyszu dopłacić żeby łaskawie sprzedali. Odprawa promowa,
prom ma odpłynąć za 10 minut, długa kolejka białych ludzi, denerwują się, że
nie dążą nagle oglaszają koniec odprawy zamykają wszystkie drZwi tej budy,
nikogo nie wpuszczją i nie wypuszczają, gorąco jak diabli. Biali zaczynają
krzyczeć, burdel nie do opisania, nagle po 45 min kontynuują odrawę, w
rezultacie prom odpływa z ponadgodzinnym opóżnieniem, wsiadam na prom wypijam
3 piwa i mówię nigdy więcej. To tak w wielkim skrócie wrażenia z Tangeru.
Obserwuj wątek
    • Gość: polak w maroku W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.adsl196-12.iam.net.ma 24.02.08, 18:51
      Faktycznie komentarz bardzo kompetentny po dniu spedzonym w
      Tangerze, bez znajomosci jezyka, i odpowiednich funduszy trudno
      zobaczyc cos innego. Hotel za 40 dirhamow to chyba zart, nawet
      Marokanczyce srodnio sytuowani, pozwalaja sobie na lepszej klasy
      hotel ( nie mowie 4, 5 gwiazdek).
      Moze lepiej spedzic wakacje w Bialymstoku i bzdur nie opisywac.
      • Gość: azamat bagatov Re: W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.lodz.mm.pl 24.02.08, 20:36
        ja tez Maroko zaczalem poznawac od Tangeru. na poczatku wrazenie malo korzystne,
        ale pozniej kiedy troche posiedzialem na miejscu to docenilem niesamowity klimat
        tego miejsca. Na pewno warto Tanger odwiedzic (a pozniej szybko przemiescic sie
        gdzies dalej :)
      • Gość: d Re: W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.blich.krakow.pl 24.02.08, 22:53
        Jaki zart?
        Spalem juz w kilkuset miejscach w roznych krajch, w ktorych nocleg tyle koszotwal.
    • Gość: pumper Re: W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 23:51
      Swoją podróż po Maroku zaczynałem (i kończyłem) w Tangerze. Rzeczywiście nie
      powala atrakcyjnością, smród, brud i bieda. Niestety większość marokańskich
      miast jest taka, to po prostu bardzo biedny kraj. No ale noc na pustyni i jazda
      na wielbłądach podczas burzy piaskowej muszą mieć swoją cenę :-) Maroko jest dla
      twardzieli ;)
    • Gość: sajko W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.acn.waw.pl 25.02.08, 10:39
      cały artykuł jest kuriozalny, 2/3 zajmują opisy poprzepisywane z przewodników,
      pozostała 1/3 to "światy alternatywne" Philipa K. Dicka z uporem maniaka
      tworzone przez GW, czy pisze się w niej o Maroko, Kosowie, Białorusi, Polsce,
      czy jakimkolwiek innym kraju.
      Szewszawan - nazwa pochodzi nie od "rogu" tylko "patrz na rogi (szczyty)"
      górujące nad miastem i wywodzi się z berberyjskiego, a nie arabskiego.
      Jak można wsiąść do złego autobusu!? jak się nie zna języka można przecież
      spytać głośno i wyraźnie "Rabat?" biletera, potem upewnić się u kierowcy i typa
      ładującego bagaże. Przy takim stopniu upośledzenia podróżniczego to może lepiej
      nie wyjeżdżać poza własny kraj, bo nawet w Czechach będziecie mieli kłopoty z
      kupieniem świeżego pieczywa, na które tam mówią "čerstve".
      Jak się łazi z naganiaczem 1,5 godziny a później nie daje mu się nawet paru
      dirhamów, to nie dziwne, że się wścieka. Trzeba go było pogonić na samym
      początku albo coś tam jednak mu rzucić.
      Pojechać do Szewszawanu i się dziwić, że wam co chwila wciskają hasz, to tak jak
      pojechać na oktoberfest, usiąść w knajpie przy stole i być zdziwionym, że
      kelnerka bez pytania stawia przed wami piwo.
      Podając cenę hoteli to też wypadało by napisać czy jest to cena od osoby czy za
      pokój.
      • Gość: Jorge Re: W labiryncie uliczek Tangeru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.08, 02:04
        Abstrahując od wszystkiego (przerobiłem Tanger dwa razy, okradziony przez
        naganiacza, portfel odzyskałem, propozycje "hashishi? passports? girls?"
        słyszałem...), interesuje mnie czy szanowny autor artykułu postanowił zarobić po
        raz drugi, czy to po prostu decyzja pt. redakcji, by artykuł po odświeżeniu
        wrzucić raz kolejny...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka