Pediatra zapytana o metodę uodpornienia mojego synka zaproponowała coś (nie
zapamiętałam nazwy) na bazie ziół tybetańskich. Czy wiecie może co to jest i
czy któraś z Was stosowała to u swojej pociechy? Proszę o opinie, bo raczej
nie mam zaufania do takich cudeniek. Pozdrawiam!