Trudno uwierzyć, ale ja dopiero przed paroma dniami zakupiłem i poznałem ten
wybitny album. Album jest oceniany bardzo wysoko w dyskografii Vangelisa.
Jego potęga poraziłą mnie od pierwszego przesłuchania. Wpadłem na dobre.
Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że w części pierwszej utworu przez kilka
minut spiewa Jon Anderson. Vangelis gra na instrumentach klawiszowych i na
wszystkich innych jakie pojawiają się na płycie. Album ma też wspaniałe,
przejmujące i zapadające na długo w pami...