Podzielę się z Wami surrealistycznym przeżyciem, jakie miałam
niedawno. Moi rodzice wyjechali na wczasy, ja zostałam w mieście jak
Ida Sierpniowa, ale nie po to bynajmniej, by ozdabiać zieloną farbą
okoliczne dzieciaki i zwierzęta, lecz by się uczyć do egzaminów…
NUDA- jak to pięknie po polsku mówił nasz native na germanistyce. No
i, ponieważ mamy działkę, tata kazał mi co jakiś czas podlewać w
szklarni pomidory.
Na działce dawno mnie nie było, więc już prawie zapomniałam...