yasemin
17.08.09, 09:26
Podzielę się z Wami surrealistycznym przeżyciem, jakie miałam
niedawno. Moi rodzice wyjechali na wczasy, ja zostałam w mieście jak
Ida Sierpniowa, ale nie po to bynajmniej, by ozdabiać zieloną farbą
okoliczne dzieciaki i zwierzęta, lecz by się uczyć do egzaminów…
NUDA- jak to pięknie po polsku mówił nasz native na germanistyce. No
i, ponieważ mamy działkę, tata kazał mi co jakiś czas podlewać w
szklarni pomidory.
Na działce dawno mnie nie było, więc już prawie zapomniałam, jak
tam wszystko w tym roku wygląda. Przychodzę, przemierzywszy szereg
ulic, przechodzę przez starą furtkę, oplecioną pędami dzikiej róży…
i to, co zobaczyłam, zaparło mi dech w piersiach.
Przede mną wyrastał z ziemi dziwny twór, krzyczący szaromiedzianym
kolorem zeschłych liści, wyższy ode mnie i na pierwszy rzut oka
przypominający kształtem smoka z kiepskiego komiksu.
Po upływie ułamka sekundy byłam już w stanie myśleć racjonalnie i
wiedzieć doskonale, że to, iż nasza działka poprzez swój dziki,
z lekka romantyczny charakter sprawia wrażenie, że wszystko na niej
zdarzyć się może (gdy byłam mała, umieszczałam tam akcję moich
powiastek, np. o Kontrabasce), nie znaczy, że pojawi się tam jakaś
surrealistyczna postać. Przypomniałam sobie, jak tata niedawno
mówił, że na działce rosną sumaki. Ale nie przypuszczałam, że mogą
one wyglądać tak groźnie! A tu taki jeden wielki sumak rozgościł się
wygodnie w miejscu, gdzie zwykle robiliśmy grilla- i w dodatku się
rozmnożył- dookoła powyrastało kilka młodych, dziarsko pnących się w
górę drzewek- jedno, drugie, trzecie, czwarte… Podlałam pomidory i
uciekłam stamtąd czym prędzej.
To przeżycie było jednak dla mnie tak surrealistyczne, oniryczne
wręcz, choć zdarzyło się na jawie, że postanowiłam je tu opisać…
choć pewnie dla kogoś innego będzie się wydawało czymś zwyczajnym,
ale ja ostatnio siedząc w notatkach nie mam czasu, by po prostu żyć
i dać okazję wydarzenia się jakiemuś niecodziennemu wydarzeniu.
Teraz jadę do rodziców, by ostrzec ich przed działkowym intruzem ;)
No i niech Florek z Pulpą też uważają na swą działkę!
(choc mieszkają raczej za daleko, by nasz sumak mógł się rozmnożyć,
ale one przecież grasują wszędzie...)