Nawet ubożsi krewni za punkt honoru stawiają sobie przyniesienie na cmentarz okazałej wiązanki. Na ławeczkach przy grobach siadają wielopokoleniowe rodziny, godzinami modlą się, wspominają zmarłych, wyciągają z torebek butelkę alkoholu. Zdarza się, że zapraszają nieznajomych przechodniów do spełnienia toastu - wręcz jest to w dobrym tonie. Z daleka może wyglądać to dziwnie, ale to nie są żadne biesiady. To romska tradycja.
Też lubię takie klimaty,ale trzeba uważać mało to poczciwych stra...